poniedziałek, 28 lipca 2014

"Niewinny" David Baldacci

To moje drugie spotkanie z twórczością Davida Baldacciego i muszę powiedzieć, że wydaje mi się nawet bardziej udane.

„Niewinny” to pierwszy tom nowego cyklu o zawodowym mordercy, który zostaje wplątany w bardzo dziwny spisek. W jednej chwili jego zadanie wydaje się mu niemalże rutynowe, w drugiej stoi przed matką i jej małym dzieckiem, ale nie potrafi nacisnąć spustu. A jednak ci i tak giną tyle, że nie z jego ręki.

Muszę powiedzieć, że początek całej historii mnie nie porwał. Jakoś nie potrafiłam się wczuć. Ale to bardzo szybko się zmieniło, a ja przypomniałam sobie, że dokładnie tak było z „Dniem Zero”. Najwidoczniej książki tego autora wymagają od czytelnika odrobiny cierpliwości.


Ta pozycja to kolejne spotkanie z tajemniczym i małomównym bohaterem, który pod twardą maską skrywa nieco bardziej wrażliwe serce niż można by podejrzewać. A można jedynie podejrzewać, bo narrator nie bawi się w żadne większe analizy jego myśli/uczuć/podejmowanych decyzji. W większości przypadków rzuca zaledwie proste fakty i stwierdzenia nakazując nam samodzielnie ocenić Willa.


„- Byłabym wdzięczna, gdybyś nie wspominał o tym, że nocowałeś u mnie. […]

- Nie rozmawiam z ludźmi o pogodzie, a co dopiero o tym, gdzie spędziłem noc.” To chyba najlepiej obrazuje Willa Robiego.


W całą akcje wplątana zostaje Julie, czternastoletnia dziewczynka będąca świadkiem morderstwa swoich rodziców. Prawdę mówiąc kiedy przeczytałam o tym w opisie wydawcy, wcale nie byłam przekonana. A jednak relacja pomiędzy nią, a Willem od samego początku kipi od nienazwanych emocji. Nie mogę też nie wspomnieć, że kilka dialogów pomiędzy nimi doprowadziło mnie do śmiechu.

Rozgrywająca się akcja tak szybko zmienia kierunki swojego szaleńczego biegu, że nie sposób się nudzić i niemal do samego końca nie ma się pojęcia, o co właściwie chodzi i co jest grane.

Tak naprawdę jest tylko jedna rzecz, która wywołuje u mnie mieszane uczucia, a mianowicie dialogi, które same w sobie są świetne, ale brakuje w nich czasem komentarzy narratora. Rozmowy często lecą z minimalną jego ingerencją, co pozostawia duże pole dla wyobraźni czytelnika i niekiedy mi to przeszkadzało. Nie dlatego, że nie potrafiłam sobie dopisać w głowie kilku rzeczy, reakcji na słowa rozmówców Willa, czy jego samego, po prostu chciałabym o tym przeczytać. Ale może wtedy główny bohater nie byłby już dłużej taki tajemniczy? Ciężko powiedzieć.

Tak czy inaczej, z całą pewnością jeszcze nie raz sięgnę po twórczość Davida Baldacciego, bo choć jego styl potrafi mnie irytować, to o wiele mocniej intryguje.

Moja ocena: 7/10.

2 komentarze:

  1. Zaintrygowało mnie to, przyznam, mimo, że wcześniej o tym autorze nawet nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To proza dla starszego czytelnika, ale skoro Chłopak nikt tak cię zachwycił, to całkiem możliwe, że i Niewinny spełniły Twoje wymagania :D

      Usuń