poniedziałek, 4 sierpnia 2014

„Destroy Me” Tahereh Mafi

Dziś będzie krótko, bo też nie mam do zrecenzowania długiego tekstu. „Destroy Me”  Tahereh Mafi, to krótka nowelka stojąca pomiędzy pierwszym, a drugim tomem cyklu „Dotyku Julii”.

Wszystko zaczyna się słowami; „I’ve been shot.” Och, tak! Mamy tu do czynienia z istną spowiedzią szalonego Warnera. I to spowiedzią intensywną, szczerą, niekiedy wstrząsającą, choć jak dla mnie, też przewidywalną. Od początku przeczuwałam, co autorka zaplanowała i nie wiele się pomyliłam. Mogłabym chyba uznać to za minus, ale jakoś w ogóle tego tak nie widzę.

Tekst wreszcie nie jest bełkotem o „nonsensach słupów” i wszystko staje się bogatsze. Przez zaledwie siedemdziesiąt kilka stron i dwadzieścia trzy krótkie rozdziały, dowiedziałam się więcej o tym świecie niż podczas czytania „Dotyku Julii”. Warner też bywa liryczny. Jest cholernie emocjonalny i to jak to zostało przedstawione, całkowicie do mnie przemawia. Jego szaleństwo jest tak cudowne, że gdybym mogła wybierać, wolałabym czytać o tej historii za jego pośrednictwem.


„Destroy Me” to jednak też bliższe poznanie nie tylko Warnera, ale i jego ojca oraz całej ich pokręconej historii. W tym krótkim tekście odnalazłam wiele odpowiedzi na podstawowe pytania, które powinny, moim zdaniem, zostać wyjaśnione już w pierwszym tomie. To niesamowite, że autorka jednak potrafi pisać zwięźle, rzeczowo, a przy tym dorzucić do tekstu idealną dozę emocji! Gdyby w takim tonie był napisany „Dotyk Julii”, to podejrzewam, że nawet brak większej akcji, by mi nie przeszkadzał.

„I’ve come to believe that the most dangerous man in the world is the one who feels no remorse. The one who never apologizes and therefore seeks no forgiveness. Because in the end it is our emotions that make us weak, not our actions.”

Tak, stanowczo jestem w tej całej wojnie za Warnerem. Nie wiem, czy konkretnie w kontekście jego i Julii, ale tak ogólnie. To moja ulubiona postać. Od początku była najbardziej krwista, a po lekturze tej krótkiej nowelki ciapowaty Adam nie ma szans ;) No cóż, wspominałam już, że mam słabość do psycholi!

Moja ocena: 7/10.


3 komentarze:

  1. Widzę, że jesteś kolejną osobą, która lubi Warnera. :) Ja, niestety, nie przebrnęłam przez pierwszy tom, a tam Warner jakoś nie przypadł mi do gustu. Ale jeszcze kilka takich wpisów i zacznę szukać fragmentów z tym bohaterem. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Destroy Me" wyjaśnia motywacje Warnera, pokazując go w zupełnie innym świetle. Po "Dotyku Julii" lubiłam go, bo po prostu wydawał mi się najbardziej znośną postacią wśród całej reszty nieznośnych. Po tej nowelce naprawdę mnie zaciekawił i jeśli mam być szczera, przeczytam kolejne tomy raczej tylko z ciekawości jak potoczy się jego historia. Julia i Adam raczej średnio do mnie przemawiają Ona bełkocze bez ładu i składu, a on jest tak ciapowaty, że jestem wstanie tylko przewracać oczami xD

      Usuń
  2. A ja wciąż poluję na Dotyk Julii, Sekret już mam - kupiony w promocji :D

    OdpowiedzUsuń