czwartek, 25 września 2014

Day 22, 23, 24 & 25 - 30 DAY BOOK CHALLENGE


DAY 22 - A book that makes you cry  
- Książka, która doprowadza Cię do łez -

Tak jak w dniu 6 i dzisiaj wskażę „Żółte ptaki” Kevina Powersa. 

DAY 23 - A book you wanted to read for a long time but still haven't
- Książka, którą chciałaś przeczytać od dłuższego czasu, ale wciąż tego nie zrobiłaś -

„Drood” Dana Simmonsa to coś, co od razu przychodzi mi na myśl. Ta książka ma 832 strony, a ta liczba po prostu mnie przeraża. Do tego jest wydana w twardej oprawie. Moja ręka z pewnością nie przeżyłaby czytania, a ebooka nie można dostać, chyba, że na chomiku, więc wypada mi kupić normalną książkę, ściągnąć nielegalny plik. No cóż, może kiedyś...

„9 czerwca 1865 roku Charles Dickens – najsłynniejszy i najpopularniejszy powieściopisarz na świecie, będący u szczytu sławy i zdolności twórczych – jadąc pociągiem do Londynu w towarzystwie swojej potajemnej kochanki, przeżył katastrofę kolejową, która na zawsze zmieniła jego życie. Czy po tym wypadku zaczął prowadzić mroczne podwójne życie? Czy conocne eskapady do najohydniejszych londyńskich slumsów i nasilająca się obsesja na punkcie ukrytego przed światem podziemnego Londynu, trupów, grobowców, morderstw, palarni opium i rozpuszczania zwłok w dołach z wapnem były tylko przejawem zwykłej pisarskiej ciekawości, czy jednak czymś znacznie bardziej przerażającym? Podobnie jak w Terrorze, Dan Simmons w sposób nienaganny sięga po prawdziwą historię, by na jej bazie snuć fantastycznie wciągającą i budzącą grozę opowieść. Oparty na faktach z życia Charlesa Dickensa i opowiedziany przez Wilkiego Collinsa (przyjaciela Dickensa, częstego współpracownika, a także potajemnego rywala kojarzącego się z mozartowskim Salierim) Drood zgłębia nierozwikłane tajemnice ostatnich lat życia pisarza, a także, być może, odsłania sekret ostatniego, niedokończonego dzieła Dickensa, Tajemnicy Edwina Drooda. Mrożący krew w żyłach, niedający się zapomnieć i absolutnie oryginalny – Drood to Dan Simmons w szczytowej formie.”

DAY 24 - A book that you wish more people wouldn't read
- Książka, którą życzyłabyś sobie żeby przeczytało więcej osób -

Mam dwie takie ksiażki i nie potrafię wybrać tylko jednej. Oczywiście mogłabym też wspomnieć, znowu, o Nalini Singh, ale już się pogodziłam z przymusem czytania jej książek po angielsku i jest w tym nawet pewien urok i frajda. Co innego z książkami Tosci Lee i Danielle Trussoni.

Tak więc książki, które życzyłabym, sobie, żeby przeczytało więcej ludzi, bo wtedy wydawnictwa nie wstrzymałyby wydawania innych tytułów, to: 

„Diabeł. Autobiografia” Tosci Lee
„Pozbawione celu życie niedawno rozwiedzionego Claya toczy się pomiędzy ponurym, pustym mieszkaniem a monotonną pracą redaktora w niewielkim bostońskim wydawnictwie. Wszystko ulega zmianie w dniu, kiedy spotyka Luciana, a ten wypowiada z pozoru niewinne zdanie: 'Opowiem ci swoją historię, a ty ją spiszesz i opublikujesz'. Tajemniczy nieznajomy wkrótce stanie się obsesją redaktora, a mroczna historia o miłości, ambicji i łasce – z czasem okaże się opowieścią o nim samym. A wówczas tylko jedna rzecz będzie dla niego istotna: poznać jej zakończenie.


Książka jest fenomenalna, dostała ode mnie 10/10 i jest wśród osiemnastu innych książek w kategorii „Best of the best”. Niestety nie sprzedała się u nas zbyt dobrze, co wstrzymało wydanie innego tytułu; „Havah: The Story of Eve”, na który bardzo, ale to bardzo czekałam. Prolog i pierwszy rozdział wydawnictwo umieściło na końcu „Diabła...” co teraz wydaje się istną torturą. Próbowałam tę kiszkę czytać po angielsku, ale liryczność tego tekstu mnie pokonuje. Być może kiedyś mój angielski będzie na tyle doby, bym mogła spokojnie sięgnąć po ten tytuł, ale to z pewnością jeszcze nie teraz... 

I numer dwa:
„Angelologia” Danielle Trussoni  
„Walka zaczęła się wiele pokoleń temu... Klasztor Świętej Róży od lat słynie z badań nad aniołami. Młoda mniszka Ewangelina, adeptka angelologii, trafia na ślad prowadzonej od wieków, zakamuflowanej wojny ludzi z nefilimami: naszymi wrogami, zrodzonymi z kobiet i Upadłych Aniołów. Wraz z młodym naukowcem, Verlainem, Ewangelina podejmuje śmiertelnie niebezpieczną grę ze Złem, odkrywając bulwersującą prawdę o swej rodzinie. Kto zamordował jej matkę? Czym zajmowała się ekscentryczna babka? Kim naprawdę jest jej ojciec? Porywająca historia ludzi, aniołów i demonów, łączy historię, teologię, psychologię i sensację. Prowadzi nas z dzisiejszego Nowego Jorku, przez Paryż czasów II wojny, aż po straszną jaskinię „Diabelskie Gardło” w bułgarskich Rodopach, gdzie czas zatrzymał się przed wiekami...”

 Moja opinia na lubimyczytać.pl Kolejna 10/10 z półki "Best of the best"

Kolejna niedoceniona u nas książka, która przez słabą sprzedaż wstrzymała wydanie drugiego tomu, czyli „Angelopolis”. Tej książki nie próbowałam wprawdzie czytać po angielsku, ale podejrzewam, że byłoby z tym podobnie jak w przypadku Tosci Lee. 

Nie wiem dlaczego te dwa tytuły zostały u nas tak źle odebrane, nie potrafię tego zrozumieć, bo oba są fenomenalne. Nie pociągają schematów, wyróżniają się w wielu kwestiach, od akcji po bohaterów. Ludzie narzekają na te same historię odgrzewane na nowo, ale kiedy dostają coś zupełnie nowatorskiego i tak nie potrafią tego docenić. No cóż... 

  DAY 25 - A character who you can relate the most
- Bohater, z którym najbardziej się identyfikujesz -

Chyba nie znalazłam jeszcze takiego bohatera, do którego w pełni mogłabym się porównać. W wielu okrywam własne cechy, ale żeby tak poczuć, że któryś niemalże jest mną? Nie sądzę. Nie wiem, czy to w ogóle możliwe, chyba, że sama bym go stożyła na własne podobieństwo, a i wtedy byłoby z tym ciężko, bo żeby był mną, musiałby przeżyć dokładnie to co ja, bo to wydarzenia w naszym życiu najmocniej nas kształtują. 

26 komentarzy:

  1. Co do pytania 25, to ja też chyba nie mam takiego bohatera. Jednak ciężko jest się do kogoś porównywać...
    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o książkach, które wymieniłaś jako te, które powinno poznać więcej osób, ale z pewnością teraz się nimi zainteresuje. Wątpię, żeby to przyczyniło się do zmiany polityki wydawnictw, ale przynajmniej poznam zachwycające historie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że obie by Ci się spodobały :) Szczególnie "Angelologia" jako, że lubisz kryminale, zagadkowe historię. Na tej książce można obgryzać paznokcie, rwać włosy z głowy i krzyczeć z frustracji nie mogąc absolutnie nic przewidzieć. To niby fantastyka i anioły demony itd, ale to jest tam tak realistyczne, że nawet dla kogoś, kto nie gustuje w fantastyce, mogłoby to nie przeszkadzać.

      Usuń
    2. Zawsze potrafisz mnie zachęcić! Teraz na bank będę szukać tych książek, a jak je już przeczytam to pewnie również będę narzekać na brak dalszego tłumaczenia serii na polski.

      Usuń
    3. Cieszę się, że potrafię cię zachęcić :D

      Usuń
  3. O "Angelologi" słyszałam i przyznam, że nie miałam pojęcia, że to tak dobra książki, a Twoja maksymalna ocena jednak to potwierdza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielu ludzi nie doceniło jej, niestety. Główną bohaterką jest mniszka, której zajmuje trochę czasu, by pokazać odrobinę ciekawsze swe kolory i chyba to był główny powód na "nie". Dodatkowo opowieści z aniołami są przeważnie kojarzone z romansami, a choć tu jest drobny wątek romantyczny, to absolutnie nie w stylu paranormal romanse, więc jeśli to tacy czytelnicy sięgali po "Angelologię", nic dziwnego, że się im nie podobało. Chociaż i tak się dziwie... xD

      Usuń
    2. Albo przeczytało ją wielu ludzi o wyższych walorach intelektualnych niż ta część społeczeństwa, do której Angelologia jest adresowana... Bez urazy, książka jest do bólu mdła, szablonowa, przewidywalna i zmarnowała świetny pomysł i przyzwoity research, a postacie są beznadziejnie płaskie i jednoznaczne - albo złe, albo dobre, co sytuuje Angelologię w towarzystwie Czerwonego Kapturka

      Usuń
    3. No cóż, zupełnie się z Tobą nie zgadzam, ale też szanuje Twoje zdanie :)

      Usuń
  4. "Diabeł. Autobiografia" to jedna z ulubionych książek mojego męża, a ja jakoś nie mogę się za nią zabrać. Mimo wszystko czeka sobie cierpliwe na półce na swoją kolej :)
    "Drood" jest świetny! Rzeczywiście jest ciut niewygodny do czytania ze względu na swoją wagę, ale poduszka na kolanach podczas czytania, a na niej książka, okazała się doskonałym rozwiązaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Diabeł" jest genialny! :D Koniecznie go w końcu przeczytaj :) Co do "Drooda", to fakt, książka na poduszce może i działa, ale ja już przetestowałam wszelkie pozycje i po prostu muszę trzymać książkę w ręce, opieranie jej na czymkolwiek na dłuższą metę nie zdaje egzaminu.

      Usuń
  5. I tu mnie masz, bo nie czytałam żadnej z tych książek ;) Domyślam się, że życzysz sobie, aby te z pytania 24 były przeczytane również i przeze mnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Tak! Tak! Powinnaś. Głowy nie dam, ale myślę, że byłabyś zadowolona z obu tytułów :)

      Usuń
    2. Czemu ta lista książek do przeczytania rośnie a nie zmniejsza się??? O.o

      Usuń
    3. Takie życie... A|bo los książkoholika :D W gruncie rzeczy wolę nadmiar tytułów do przeczytania niż gdyby było odwrotnie xD

      Usuń
  6. Książka, którą chciałaś przeczytać od dłuższego czasu, ale wciąż tego nie zrobiłaś - u mnie to któraś z książek Faulknera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autora nie znam, ale może jak Ty się w końcu skusisz, a potem napiszesz recenzję, to może i ja wtedy się nim zainteresuje :D

      Usuń
  7. Ojej, świetna sprawa :D nie znam ani jednej z książek, ale „Drood” mnie zauroczył. Świetna okładka i aktualny dla mnie klimat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka jest genialna, to fakt. No i akcja "Drooda" to naprawdę coś ciekawego, tylko te rozmiary mnie przerażają xD

      Usuń
  8. „Drood” Dana Simmonsa ma ponad 800 storn. Jejku! Jak to czytać :) Ja na chwile obecną nie mam żadnych takich książek, które koniecznie chce przeczytać, ale to chyba dobrze, bo czytam to, co akurat wpadnie mi w ręce i zazwyczaj są to dobre wybory.

    OdpowiedzUsuń
  9. "Drooda" przeczytałam. Wyjątkowe z niego tomiszcze :-)
    O "Diable" nie słyszałam, za to o „Angelologii” już tak, ale chyba trafiałam na negatywne opinie tej książki, bo żadna nie zachęciła mnie do jej przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak już wspomniałam, u nas "Angelologia" nie przyjęła się za dobrze. Myślę, że to wina samej tematyki i kilku rozczarowań osób, które nie wiedziały wiele o książce i sądziły, że to kolejny paranormal romanse. Z resztą główna bohaterka jako mniszka, jest dla wielu mało interesująca. Sama kompletnie tego nie rozumiem, ale już się przyzwyczaiłam, że moje zdanie na temat książek bardzo często odbiega od zdania większości... Nie wiem tylko czy to ze mną jest coś nie tak, czy z nimi xD Dla spokoju ducha postanowiłam nie szukać na to pytanie odpowiedzi hehe ;)

      Usuń
  10. "Diabeł. Autobiografia" to zdecydowanie książka, którą muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Bardzo się cieszę, że tak uważasz, jestem tego samego zdania :D

      Usuń