wtorek, 9 września 2014

"Gra diabła" Steve Mosby

Debiutancką powieść Steve'a Mosby'ego „Gra diabła”, kupiłam dobre dwa lata temu, może odrobinę mniej, może więcej, ciężko stwierdzić. Jak w przypadku większości książek ze stosiku biorącego udział w wyzwaniu Kiedyś przeczytam, i z tą zaliczyłam nieudane pierwsze spotkanie już jakiś czas temu. Przyznaję się bez bicia, głównie kupiłam ją przez wzgląd na okładkę i magiczne, diabelskie słowo w tytule. Nie jestem przekonana, czy w ogóle czytałam (ze zrozumieniem xD) opis wydawcy umieszczony z tyłu książki. Może gdybym to zrobiła, to bym powstrzymała się od kupna. Kto wie?


Ciężko mi napisać cokolwiek o fabule, gdyż niemal całe 375 stron, to wydarzenia zaledwie jednej doby, co moim zdaniem, jest największą wadą książki. Mamy do czynienia z wyjątkowo okrutnym seryjnym mordercą, który za cel obiera pary. Obserwuje ich tygodniami, uczy się o ich życiu, ich związku, wyłapuje słabości, a potem zaczyna się gra, w której tylko jedna osoba może wyjść cało. John Marcer prowadził śledztwo przeciw Mordercy 50/50 w wyniku czego stracił członka własnego zespołu. Załamał się psychicznie, a morderca zniknął zupełnie bez śladu, by dwa lata później znowu uderzyć. Policja znajduje spalone ciało i charakterystyczny znak na ścianie, pajęczynę, stanowiącą znak rozpoznawczy Mordercy 50/50. Od tych wydarzeń zaczyna się też pierwszy dzień pracy detektywa Marka Nelsona, przydzielonego do zespołu Marcera. Wkrótce ma się okazać, że gra o miłość rozpoczęła się na nowo, jednak zasady zostały zmienione.

Dawno już tak bardzo się nie zmęczyłam na książce. Myślałam, że „Lawendowy pokój” był ekstremalny pod względem usypiania mnie, ale „Gra diabła” okazała się stanowczo lepsza. Teoretycznie wszystko gra, pomysł na fabułę jest świetny, na wstępie powiem, że nie domyśliłam się zakończenia. Tyle tylko, że nie mam pewności, czy nie dlatego, że przysypiałam na tej książce. Dosłownie. Mamy różne punkty widzenia, od strony ofiar, policjantów, samego mordercy, nawet żony Marcera. Teoretycznie też, wszystko powinno być jasne, płynne i przejrzyste. To znaczy na tyle, na ile pozwala kryminał, oczywiście... Co tymczasem mamy? Pomieszanie z poplątaniem. Długie i niepotrzebne opisy, które mogłabym nazwać nieelegancko „zapchajdziurami”, bo w końcu czymś trzeba napełnił strony książki, a mamy tylko dobę... Całe strony rozmyślań, wspomnień, które wprawdzie budują postacie, ale i tak są nużące.

Nie jestem wstanie obiektywnie ocenić tej książki, bo najzwyczajniej w świecie co chwilę gubiłam wątek i odlatywałam myślami, gdy bohaterowie rozdrabiali się nad wzorami tapet, układem kryształów etc. (może nie konkretnie tego, ale wiecie, o co chodzi). Mniej więcej w połowie książki, zmęczona toporną manierą autora, przestałam wracać w tekście, po prostu czytałam dalej. Nie umiem powiedzieć ile mi umknęło. Naprawdę się starałam wsiąknąć w historię, ale okazało się to niemożliwe.

Cieszę się jednak, że wytrwałam do końca, bo ostatnich trzydzieści stron mnie zaskoczyło, wreszcie poczułam zainteresowanie i jakieś przychylne emocje. To jednak zbyt mało, by mogło cokolwiek zmienić w mojej ocenie.

Podsumowując; myślę, że Steve Mosby miał bardzo dobry pomysł, który po prostu nie trafił do mnie. Jego styl wcześniej nazwałam topornym, ale chodziło mi głównie o te ciągłe zmiany perspektywy, tajemnicze, jakby oderwane od całości sceny, wszystko inne jest całkiem dobre, powiedziałabym nawet wyjątkowo dobre jak na debiutanta. Bohaterowie, choć nie przypadli mi do gustu, mają wszystko, co potrzeba – swoją historię, odrębne charaktery – jednym słowem indywidualność. Niemniej dobra technika nie równa się sukcesowi. Mnie "Gra diabła" nie porwała. Czytanie było ciężkie i w ogóle nie sprawiało mi większej przyjemności.

Moja ocena: z bólem serca, ale 5/10.

Wyzwanie:

27 komentarzy:

  1. Okładka faktycznie magiczna, a i tytuł przyciąga oko. Ale raczej sobie daruję, skoro piszesz że nudna...

    OdpowiedzUsuń
  2. O nie! Ta książka była kilka tygodni temu dodatkiem do gazety i oczywiście jej nie kupiłam, bo nie zdążyłam. Całe szczęście, bo mimo że okładka jest świetna znów dałabym się nabrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w tym przypadku okładka robi nas w bambuko ;)

      Usuń
  3. Gdy zobaczyłam wpis na blogrollu pomyślałam, że to całkiem inna książka (polskiej autorki). Okładka magiczna... tylko szkoda, że zawartość tak słaba... raczej nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Opis fabuły jest superciekawy! Jeśli tak jest na okładce to na bank ja też bym się skusiła na tę powieść. Także nie miej wyrzutów sumienia :) Szkoda, że pisarz postanowił upakować wszystko w jedną dobę, to bezsensu. Nie rozumiem, dlaczego nie mógł akcji rozciągnąć na kilka dni lub nawet tygodni, w końcu historie o seryjnych mordercach raczej nie zawiązują się, rozwijają i kończą w ciągu 24 godzin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, autor wszystko przemyślał, i taka forma książki ma swoje uzasadnienie. Tytułowa gra toczy się bowiem do świtu, co jest kluczowe dla historii. Niemniej można było zachować te dwadzieścia cztery godziny wartkiej akcji w 1/3 książki, a nie robić tego na całości. Za każdym razem kiedy coś zaczynało się dziać, wskakiwały spowalniające wszystko opisy/wspomnienia/dywagacje. Niby jest dokładnie, wiemy co bohaterowie myślą i czują itd, a jednak pełna klapa. CO do śledztwa, to było ono prowadzone już dwa lata temu o czym mówi prolog i kilka stron na początku, potem mamy przeskok o 2 lata. To nie jest takie całkowicie nowe śledztwo. Ale masz racje, wolałabym, żeby morderca pobawił się z nimi trochę dłużej, tym bardziej, że zarówno fabuła jak i sam plan mordercy ku temu sprzyjał. Szkoda, pomysł był dobry... I to zakończenie! Grrr, naprawdę szkoda.

      Usuń
    2. Rozumiem, ale właśnie w takich opowieściach lubię jak akcja toczy się dynamicznie. Opisy są potrzebne i to bardzo, tak samo jak charakterystyka bohaterów, ale nie mogą spowalniać tempa akcji. Też żałuję, że to kiepska książka, bo bardzo lubię takie historie i z chęcią przeczytałabym kolejną dobrą książkę o pościgu za seryjnym zabójcą.

      Usuń
    3. Dokładnie, dynamika w takich historiach jest kluczowa. Też mam słabość do seryjnych morderców. Kryminały czytam stosunkowo rzadko, ale większość z tych przeczytanych, tyczy się seryjnych. :)

      Usuń
  5. Szkoda! Kurczę, bo fabuła brzmi intrygująco i z chęcią bym przeczytała, ale jednak podziękuję, nie chcę przysypiać i faktycznie dziwna, że śledztwo i cała ta gra odbyła się w tak krótkich czasie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przysypianie było najgorsze... O ile czytałam wieczorem to pół biedy, ale w środku dnia? Albo poza domem? Nie ma to jak siedzieć w przychodni czekając w kolejce do lekarza, czytać i ziewać jak najęta o 8 rano xD

      Usuń
  6. O matko. Totalnie mnie zniechęciłaś. Dzięki Ci Dobry Człowieku, bo pewnie bym się skusiła przez wzgląd na opis i okładkę :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że ci się nie spodobała, bo fabuła wydaje się całkiem ciekawa, ale jak widać autor może zniszczyć pomysł:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby chociaż akcja była rozłożona na kilka dni i została wprowadzona jakakolwiek ciągłość pomiędzy "rozdziałami" czytałoby się lepiej i byłoby to bardziej przystępne. A tak? Przez większość książki zwyczajnie nie wiesz o co chodzi, po co pojawiają się takie a nie inne sceny. To później się wszystko wyjaśnia, ale co z tego jak przez 350 stron się spało?;)

      Usuń
  8. Nieszczególnie zainteresował mnie opis tej książki. Twoja ocena również nie zachęca, więc pewnie nie przeczytam :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Fabuła to wydarzenia jednego dnia?! jestem w szoku, jak to przełknąć. Zazwyczaj różna perspektywa jest ciekawym zabiegiem, aż dziw, że nie sprawdziła się w tym przypadku. Podoba mi się pomysł na książkę, seryjni zabójcy są ... ciekawi, ale nie wiem czy byłabym wstanie pokonać przynudzanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ta różna perspektywa byłaby świetna, lubię taki zabieg, ale nie tu. Każdy z bohaterów opowiadał o czymś innym, niby to wszystko było połączone, a jednak w jakimś sensie oderwane od całości. Te wszystkie sceny można było w pełni zrozumieć dopiero na końcu książki, a jak dla mnie, to stanowczo zbyt późno.

      Usuń
  10. Chyba się na nią nie skuszę, przydługie, zapychające opisy skutecznie mnie odstraszają. Wiem jak to jest kiedy usypia się przy książce, bo raz tego doświadczyłam i mam nadzieję, że nigdy więcej na taki tytuł nie trafię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie wyzwanie, znowu bym ją odłożyła, co chyba samo w sobie wiele mówi o całości.

      Usuń
  11. Ale ciekawy opis! Z pewnością i ja bym się skusiła na tę książkę, bo o szalonym mordercy zakochanych par to nigdy wcześniej nie czytałam:D Tylko, że wymienione przez Ciebie wyżej niedociągnięcia, jednak skutecznie mnie odstraszają i książce mówię zdecydowanie: nie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pomysł jest genialny. Z tej historii mogłoby wyjść coś naprawdę fenomenalnego, ale najwyraźniej pomysł przerósł autora.

      Usuń
  12. Nie lubię kiedy pisarz na siłę daje długie i niepotrzebne opisy, które pełnią rolę raczej usypiacza niż umiejętnie wkomponowują się w treść fabuły. Dlatego dam sobie spokój z tą książką, wszak wokół tyle znacznie lepszych, ciekawszych i bardziej dopracowanych powieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Ta wydaje się przepracowana. Mam wrażenie, że autor pragnął być tak dokładny we wszystkim co pisał, że aż zgubił prostą magię.

      Usuń
  13. Nie przeczytam, szkoda czasu na takie kiepskie książki, potrzebuję teraz czegoś przy czym się zrelaksuję, a nie zasnę :P Ostatnio często zasypiam przy książce, więc przydałby się jakiś porywający kryminał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze, że ona właśnie jest nie tyle kiepska, co źle skonstruowana... To chyba nawet jeszcze gorzej. Mogłabym ci polecić "Grę z mordercą" Ali Knight, ten kryminał raczej cię nie uśpi :)

      Usuń
  14. Z Twojej recenzji wynika, że szkoda czasu na tę lekturę więc raczej po ni nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  15. okładka bardzo przyciągnęła moją uwagę! Opis fabuły też zapowiada się świetnie... wydaje mi się, że to coś dla mnie i mimo wszystko dam jej szansę, bo od dawna mam ochotę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam i na pewno jak dla mnie nie była to dobra książka

    OdpowiedzUsuń