sobota, 13 września 2014

"Sekret Julii" Tahereh Mafi


Po przeczytaniu „Dotyku Julii” Tahereh Mafi miałam naprawdę mieszane uczucia względem drugiego tomu  tej serii. Nowelka „Destroy Me” nieco moje obawy ugasiła, ale wciąż nie do końca. 

Dla tych, co jeszcze o Julce nie czytali, w recenzji mogą się pojawić spoilery pierwszego tomu.

Julia i Adam uciekli z Komitetu Odnowy i schronili się Punkcie Omega, gdzie ludzie mają różnego rodzaju paranormalne zdolności. Teoretycznie wszystko jest dobrze, ale Julia zbyt długo była zamknięta i choć jest tu bezpieczna, czuje się znowu jak w klatce. Do tego dochodzi dziwne zachowanie Adama, nie wspominając już o tym, że wszyscy zaczynają patrzeć na nią jak na dziwadło, w końcu jest tą dziewczyną, która zabija dotykiem - odludkiem. Sprawy jeszcze bardziej się komplikują gdy Julia dowiaduje się o sekrecie skrywanym przez Adama, a naczelny dowódca Komitetu Odnowy planuje się z nimi rozprawić raz na zawsze. Zwłaszcza z nią, z Julią, bo to ona tak bezczelnie zawróciła w głowie jego synowi.


Odetchnęłam z ulgą kiedy się okazało, ze „Sekret Julii” został pozbawiony niepotrzebnego woreczka metafor/porównań itd. Julia wciąż pozostała liryczna i ma swoje momenty obłędu, ale wszystko, w końcu, z umiarem. Widać w niej lekkie zmiany, prawdę mówiąc byłam przekonana, że w drugim tomie od początku spotkamy się z superbohaterką po błyskawicznej przemianie, ale nie, Tahereh Mafi nie popełniła tego błędu. Julia jest inna, odrobinę silniejsza, lecz wciąż błądzą w niej lęki i wątpliwości. Jej zachowanie względem innych może być irytujące, ale jak da mnie całkowicie zrozumiałe, bo po takim czasie w zamknięciu raczej trudno dobrze czuć się w tłumie. To może zachwycać i cieszyć, ale mimowolnie powinno być przytłaczające i dokładnie takie jest dla Julii. Jest w niej jeszcze zbyt mało wiary w samą siebie, by od tak, po prostu, ufając kilku zapewnieniom obcych ludzi, zwyczajnie się otworzyć. Nie mogłabym sobie życzyć innego poprowadzenia tej postaci. Irytuje mnie tylko, że jest taką chorągiewką, co sama nie wie czego/kogo chce, ale to motyw tak często spotykany w tego typu książkach, że już chyba dopadła mnie całkowita znieczulica.

Dalej nie jest już tak wesoło, ale też nie ma tragedii. Budowa świata wciąż kuleje. Nadal wiem za mało, by w pełni sobie go wyobrazić, nie dopisując do tego obrazu swoich własnych podejrzeń. Historia Julki to bardziej paranormal romance niż dystopia, przynajmniej przez większość książki. Nie to, by mi to jakoś specjalnie wadziło. Autorka ma talent do słów, rozpracowania bohaterów pod względem psychicznym/emocjonalnym, lecz jej zdolność do budowania światów wciąż jest słaba. W kółko mamy tylko nijakie pomieszczenia, nijakie korytarze, nijakie ulice, bloki itd.

Podobnie jest z opisywaniem akcji. W „Sekrecie Julii” jest jej o wiele więcej niż w „Dotyku...”, ale nie mogę powiedzieć, by pani Mafi była mistrzynią podobnych scen. O wiele lepiej idzie jej budowanie seksualnego napięcia pomiędzy bohaterami, niż tego związanego z niebezpieczeństwem. Bywa i tak.

W drugim tomie poznajemy odrobinę lepiej bohaterów, którzy pojawili się pod koniec pierwszej części. Kenji wydaje się klaunem, który skrywa za tą maską coś o wiele głębszego. Z początku mnie irytował, ale później doceniłam jego poczucie humoru. Castle jest z pewnością jednym z najbardziej irytujących mnie charakterów. Jego naiwność i teatralność z jaką traktuje swoich ludzi przyprawiała mnie o przewracanie oczami, co nigdy nie jest dobrym znakiem. Sądziłam, ze Adam jest wkurzający? Owszem, jest, ale nie tak jak Castle. Nie wiem czy to niedbałość autorki w kreowaniu tej postaci, czy tak powinno być, ale brak jakiejkolwiek konsekwencji w tym jak traktuje on Julię jest rażący. Raz mówi do niej tak, jakby byłą cudem, za chwilę tak, jakby uważał ją za pasożyta... Niby gra świętoszka i dobrą duszę, ale coś mi w tym facecie nie gra.

Adam... Nie zamierzam długo o nim pisać. Koleś denerwował mnie od początku, a kiedy wyjaśnił się jego sekret, niemal nie krzyknęłam na głos „Tak, tak, tak!”. Trochę mu mimowolnie współczuje, ale nie na tyle, by mu kibicować.

Co innego jeśli chodzi o Warnera! Musze się przyznać, że do momentu w jakim w końcu się pojawił, czytało mi się tak sobie. Dopiero, kiedy jego postać została wplątana w akcje, naprawdę wsiąknęłam w tę historię, co nie do końca dobrze mówi o książce, bo wychodzi na to, że ta seria, to dla mnie historia tylko jednego człowieka i nie jest to tytułowa Julia. Ale co począć?

Podsumowując; „Sekret Juli” podobał mi się bardziej od pierwszego tomu. Mimo niedociągnięć i licznych problemów innego rodzaju, doskonale się bawiłam. Podejrzewam jednak, że gdyby nie moja nieuleczalna dusza romantyczki wielbiąca czarne charaktery, nie byłabym taka zadowolona. Tahereh Mafi czaruje nas słowami i romantyzmem, stawiając resztę gdzieś dalej. To nie koniecznie coś złego. Mogłabym chcieć, by te wszystkie kulejące sceny były lepiej napisane, ale wiecie co? Ta seria to głównie romans i jako taki wychodzi jej całkiem dobrze, więc chyba należy przymknąć oko na resztę i zwyczajnie cieszyć się lekturą.

Moja ocena: tym razem 7/10 gwiazdek.  

30 komentarzy:

  1. Ja jestem po pierwszej części i na pewno sięgnę po drugą, tylko... nie wiem jeszcze kiedy, bo ciągle nie mam czasu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym czasem to chyba powszechny problem. Sama bym chciała żeby doba miała przynajmniej 48 godzin. Można by wtedy tyle... przeczytać! :D

      Usuń
  2. A ja raz mam ochotę na tą serię, a raz nie... Dlatego póki co na pewno odpuszczam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak miałam względem Julki. Z resztą często mnie to dopada względem innych pozycji. Wszystko zależy od nastroju i "ochoty" na coś mniej lub bardziej konkretnego.

      Usuń
  3. Czytałam "Dotyk Julii", ale całkiem dawno. Akurat mi się podobała. Dlatego dokupiłam resztę serii. Ale jakoś nie bardzo mnie ciągnie do nich ostatnio. Mam tyle innych książek do przeczytania, że seria o Julii ciągle schodzi na drugi plan. Ale kiedyś na pewno przeczytam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z nowymi książkami zawsze jest trudniej, choćby z tego prostego powodu, że są nowe i wzbudzają nasze zainteresowanie odrobinę mocniej xD

      Usuń
  4. Ciekawe, bardzo ciekawe, chociaż nie wiem czy jestem przekonana na tyle, żebym po nią sięgnęła :) Mam wciąż obawy, że najnormalniej w świecie mi się nie spodoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... To przede wszystkim romans, musisz mieć to chyba na uwadze. :D

      Usuń
  5. Już tyle czytałam recenzji tej książki, że wstyd byłoby tego nie zrobić i nie zacząć ją czytać. Pozdrawiam!

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też głównie podkusiły recenzje innych osób. Póki trzymałam się tylko opisów na okładkach, o wiele łatwiej było się powstrzymać przed sięganiem po dane tytuły, choć nie zawsze było to słuszne. Lepiej samo sprawdzić :)

      Usuń
    2. samemu* świetnie, od samego rana bredzę xD

      Usuń
  6. Czytałam pierwszą cześć i spodobała mi się. Do drugiej nie jestem zbyt przekonana, bo nie toleruję Warnera. Ale może ją kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W drugim tomie jest sporo, sporo Adama i wiele z nim scen, wiec myślę, że jeszcze byłabyś zadowolona :)

      Usuń
  7. Jeszcze nie czytałam pierwszej części..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, mnie pierwsza podobała się mniej, ale to wciąż dobra książka i warto do niej zajrzeć choćby po to, by zmierzyć się z tym dziwnym, aczkolwiek oryginalnym stylem autorki :)

      Usuń
  8. Hmm, a widzisz, mi bardzo podobały się metafory pierwszego tomu. Bez tego zrobiła się zwykła dystopia, która niczym (no prawie niczym) nie zaskakuje. Choć w porównaniu z serią Kiery Cass nadal jest mistrzostwem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Momentami też mi się podobały, ale dość szybko poczułam przesyt i kompletnie niezrozumienie. Czasami te jej metafory były zwyczajnie... durne, ale nawet nie o to mi chodzi. Były tam, gdzie ich nie powinno być, bo spowalniały akcje, przynajmniej dla mnie. Na pierwszym tomie się przez nie odrobinę nudziłam. Przy drugim było inaczej. To, że zrobiła się z tego zwykła dystopia, choć dla mnie to wciąż bardziej paranormal romance niż dystopia, to wcale mi to nie przeszkadza. Przynajmniej nie gubiłam wątków przez te litania nic nie wnoszących do ogółu słów xD

      Usuń
  9. Mam pierwszą część, ale oczywiście jeszcze jej nie czytałam, więc nic konstruktywnego nie mogę napisać niestety. Przyznam się, że nie oczekuję od tej serii zbyt wiele, nastawiam się na przyjemne czytadło po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To doskonałe podejście! Seria o Julce do dobre czytadła na moment, kiedy się chce trochę odpocząć. Osobiście oceniam książki w ramach gatunku w jakim są, a nie ogółu, bo wtedy musiałabym większości z nich dawać oceny 2, góra 3, porównując je do innych, poważniejszych lektur, ale to chyba oczywiste.

      Usuń
    2. Też tak oceniam i też dla mnie to jest oczywiste, chociaż nie zapomnę jak jedna osoba kiedyś napisała mi pod recenzją kryminału, który oceniłam na 5 zjadliwy komentarz, że chyba przeskoczę skalę jak trafię na "ważniejsze" książki. Zupełnie nie rozumiem jak ktoś może nie oceniać książek w ramach gatunku.

      Usuń
    3. Ja też tego nie rozumiem, ale niejednokrotnie się z tym spotkałam, niestety.

      Usuń
  10. A ja mam mieszane uczucia, czy w ogóle sięgać po tę serię....
    Okładki mi się bardzo podobają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz dystopijne opowieści z silnie zarysowanym wątkiem romantycznym przeważającym wręcz nad całą resztą, to jak najbardziej możesz po to sięgać. :)

      Usuń
  11. Mam w planach tę serię. Nabyłam już nawet pierwszy tom i tylko czekam na dogodną okazję, aby go przeczytać. Mam nadzieję, że przypadnie mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie pozostaje mi czekać na Twoją recenzję :)

      Usuń
  12. Z powodu zepsutego tabletu, na razie nie mogę czytać e-booków, nad czym ubolewam, bo miałam w planach tę serię... Mam nadzieję, że niedługo będę miała możliwość jej przeczytania :)
    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii :)

      Usuń
  13. dodałam komentarz ale się nie wyświetlił, co za złośliwość blogera! ;p
    pisałam o tym, że mam tę książkę, ale niestety nie mam części pierwszej i generalnie to jestem ciekawa tych metafor z tomu pierwszego :P
    recenzjeami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również już kiedyś coś takiego się stało! Irytujące, na szczęście takie błędy nie pojawiają się za często.

      Jasne, sprawdź sama :) Nie twierdzę, że pomysł nie jest oryginalny i nie ma czegoś intrygującego w sobie, po prostu na dłuższą metę mnie irytował i utrudniał odbiór książki, ale jest wielu, co się tym zachwycając, wiec trzeba po prostu samemu sprawdzić. Ja obecnie poluje na tom trzeci xD

      Usuń
  14. Słyszałam dużo o tej serii i nie bardzo byłam do niej przekonana ale za sprawą twojej recenzji z pewnością znajdzie się na liście DO PRZECZYTANIA

    OdpowiedzUsuń