piątek, 19 września 2014

„Sekretny język kwiatów” Vanessa Diffenbaugh.

Bardzo rzadko zdarza mi się wpadać na takie książki jak „Sekretny język kwiatów” Vanessy Diffenbaugh. Nie mówię tu o fabule, bohaterach czy pisarskim stylu. Nie mam na myśli poziomu emocji zawartych w książce, ani nawet sympatii bądź antypatii względem bohaterów. Nie... Mówię o książkach, które według wszelkich moich założeń powinny być świetne, a jednak niemal w ogóle mnie nie poruszają. Ale od początku. 

„Sekretny język kwiatów” opowiada historię Victorii, aspołecznej, zamkniętej w sobie dziewczyny, która od najmłodszych lat tułała się po rodzinach zastępczych i domach dziecka. Jako osiemnastolatka zaczyna nowe życie, lecz zamiast szukać pracy, zajmuje się kwiatami, przez co ląduje na bruku zaledwie trzy miesiące po opuszczeniu domu dziecka. Tuła się po parkach, grzebie w śmietnikach, sadzi swoje kwiaty gdzie tylko się da. To one są dla niej wszystkim, to one wyrażają jej emocje. Na swej drodze spotyka Renatę, kwiaciarkę, która daje jej pracę, a tym samym kolejną szansę na nowy start, który dziewczyna stara się jak najlepiej wykorzystać. Poznaje też Granta, który okazuje się być starym kolegą z dzieciństwa, z okresu, kiedy była najszczęśliwsza i miała szansę na prawdziwy dom i matkę, która na odmianę nie chciała z niej zrezygnować. Ale coś poszło nie tak, a szczegóły tych wydarzeń poznajemy wraz ze wspomnieniami Victorii. Wszystko zaczyna się układać. Victoria ma pracę, robi to, co kocha, klienci ją uwielbiają, bo ma specyficzny dar do dobierania dla nich odpowiednich bukietów. Pomiędzy nią, a Grantem rodzi się uczucie, które tak samo ją fascynuje, co straszy. I wtedy, właśnie wtedy wszystko się zmienia. Victoria znowu musi podjąć kilka ważnych decyzji, tym razem nie chodzi już jednak tylko o nią... 


„Sekretny język kwiatów” to kolejna książka ze stosika Kiedyś przeczytam. Kupiłam ją tak dawno, że ledwie o niej pamiętałam, ale zawsze myślałam, że to ten typ powieści, na którą naprawdę muszę mieć odpowiedni humor, bo może mną poważnie wstrząsnąć. No bo jak inaczej? Dziewczyna z domu dziecka, aspołeczna, porywcza, małomówna... Wszystko na okładce obiecywało liryczność i choć największą fanką kwiatów nie jestem, byłam pewna, że ich język do mnie przemówi. Najgorsze jest to, że każda obietnica prawie całkowicie została spełniona, a jednak skończywszy czytać nie było we mnie ani grama większego poruszenia. 

Fabuła jest dość prosta mimo swego tragizmu, choć przeplatanie teraźniejszości przeszłością odrobinę ją ożywia. Mamy tu historię nie tylko Victorii, ale szeregu innych bohaterów. Nie mogę powiedzieć, że którekolwiek z nich zostało źle skonstruowane, czy niekonsekwentnie poprowadzone. Styl autorki może nie jest niczym wyróżniającym się, ale jak najbardziej poprawnym, chwilami delikatnie lirycznym. Czyta się przyjemnie i płynnie, nie ma dłużyzn czy zbędnych opisów. Czy już domyślacie się mojej frustracji? 

Wszystko, na co zwracam uwagę w tego typu książkach, jest tu obecne. Nie mam się czego doczepić, nie wiem na co powinnam zrzucić winę za to, że historia opisana prze panią Diffenbaugh w ogóle do mnie nie trafiła. Nie wiem czego tej książce zabrakło, od dwóch dni nad tym myślę i nic nie przychodzi mi do głowy. 

Podsumowując; „Sekretny język kwiatów” pozostawił mnie z uczuciem niedosytu. Zabrakło mi w niej tego specyficznego, chyba nigdy konkretnie nie nazwanego, czegoś, co czyni z dobrej historii wybitną. To w żadnym razie nie jest zła książka, a czas przy niej spędzony nie uważam za stracony, a jednak pozostaje we mnie jakiś niesmak i lekki żal. Głównie dlatego, że wciąż nie wiem, co tak naprawdę poszło nie tak. Nie lubię tego uczucia, już wolałabym, żeby ta książka w ogóle mi się nie podobała, by na myśl przychodziły mi same wady, ale tak nie jest. To frustrujące!

Tak czy inaczej, oceniam ją na 6/10. 

Książka bierze udział w wyzwaniu Kiedyś przeczytam

30 komentarzy:

  1. Wydaje mi się, że tytuł już obił mi się o uszy (albo raczej o "oczy"). Na razie jednak nie planuję szukać, znów mam kopę książek do czytania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, o tej książce swego czasu było dość głośno, często też widuje ją na promocjach :)

      Usuń
  2. Fabuła wydaje się ciekawa, ale na siłę tej książki raczej nie będę szukała. Jeśli wpadnie mi w ręce, to przeczytam :)
    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fabuła jest świetna, naprawdę niczego bym ram nie chciała zmienić, a jednak... ;) No nie wiem, może po prostu to nie był jednak odpowiedni czas na czytanie tej książki. W każdym razie jak ją sptkasz, to przeczytaj, może akurat Ci się spodoba :)

      Usuń
  3. Szkoda, że czegoś Ci zabrakło :( Ja dostałam ją jakiś czas temu na urodziny i bardzo mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też żałuję, byłam niemal pewna, że skończę ją całkowicie oczarowana. Sama nie wiem, może powinnam sobie zrobić przerwę od poważniejszych lektur i przeczytać coś na zwykłe odmóżdżenie? xD

      Usuń
  4. Hm, ciekawie się zapowiadała, ale skoro piszesz, że jesteś niepocieszona i czujesz niedosyt... Może to nie była PORA na tę książkę. Może jakbyś ją przeczytała kiedy indziej to odebrałabyś ją lepiej? :) Ja nie czytałam tej pozycji, ale przyznam, że z ciekawości w przyszłości sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że to nie był odpowiedni czas, choć naprawdę miałam i wciąż mam chętkę na coś poważniejszego. Chciałabym bardzo wierzyć, że po prostu nie zgrałam się z własnym nastrojem, ale im dłużnej się zastanawiam, tym bardziej mam wrażenie, ze to jedna z tych technicznie dobrych książek, a technika nie zawsze idzie w parze z tym "czymś". Tak, jak na przykład było to z "Grą diabła". No nie wiem, ale jestem całkowicie za tym, byś sama ją oceniła :)

      Usuń
  5. Cóż, może akurat do mnie trafi - skoro sama w sobie nie jest zła, można mieć co do tego nadzieje ;) A piszę w ten sposób nie bez powodu, bo książkę też mam w swoich Nieprzeczytanych Stosach od dobrego roku. Kupiłem kiedyś spontanicznie za dziesięć złotych i tak sobie czeka na swoje pięć minut ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To z pewnością książka, która może się spodobać, nawet jeśli nie zachwyca, więc pozostaje mi tylko czekać na Twoje wrażenia :)

      Usuń
  6. Nie wiem, ale gdzieś ta książka nie przemawia do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czasami tak jest, że dana książka nam nie pasuje, mimo że wszystkie znaki wskazują, że powinniśmy być zadowoleni. Na to chyba nie da się nic poradzić. Nie zniechęcam się do powieści, ponieważ też mam ją na liście i liczę, że mnie spodoba się nieco bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zniechęcaj się, bo mimo wszystko, to dobra książka. Ja po prostu nastawiłam się na coś na miarę przynajmniej 7 gwiazdek, ale 6 jest również niczego sobie :)

      Usuń
  8. Myślę, że po prostu do Ciebie ta książka nie trafiła, bo potrzebujesz mocniejszych akcentów. Mam na nią chęć, może mnie przekona, lub zostawi z takim samym dysonansem jak Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam są mocniejsze akcenty. Coś, czego się w ogóle nie spodziewałam. Raczej tutaj nie chodziło o to.

      Usuń
  9. Nie słyszałam o niej, ale z opisu zapowiada się interesująco i poruszająco. Szkoda, że tego poruszenia niestety zabrakło. Rozglądać się za nią jednak nie będę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielu ludzi jest nią zachwyconych, więc nie warto raczej jej od razu skreślać, szczególnie, że ja nie umiem nazwać tego, czego mi zabrakło, a to jednoznacznie czyni moją opinię odrobinę mało wiarygodną nawet moich własnych oczach ;)

      Usuń
  10. Może kiedyś w przyszłości przeczytam, ale widzę, że nie mam mieć zbyt dużych oczekiwań ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie, może Ciebie akurat zachwyci? :D

      Usuń
  11. Czytałam ją dosyć dawno. Mnie się w miarę podobała, ale nie powaliła mnie na kolana. Takie sobie czytadełko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się w miarę podobała, gdyby było inaczej, dostałaby mniej gwiazdek, a 6 to wciąż dobra pozycja :)

      Usuń
  12. Niekiedy nie do końca jesteśmy świadomi co jest takiego "wow" w wychwalanej książce. U mnie taki stan wytwarza się po poznaniu książek wyróżnionych nagrodami literackimi. Zawsze pytam samą siebie: "Co ta komisja widziała w tej pozycji tak niesamowitego?".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego właśnie podchodzę z taką ostrożnością do tytułów, o których jest głośno w taki czy inny sposób :)

      Usuń
  13. Kiedyś słyszałam o niej dużo dobrego, ale teraz... Zapowiada się jakoś zbyt przeciętnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wiele naprawdę pozytywnych opinii o tej książce, wiec całkiem możliwe, że to na mnie zaledwie nie wywarła większego wrażenia. W takim wypadku warto samemu sprawdzić :)

      Usuń
  14. Mam tę książkę u siebie, kupiłam ją za ogromne 4 zł, więc nawet jak i Tobie, mnie również nie przypadnie do gustu, to majątku nie stracę:) Nie wiem dlaczego, ale czuję, że jednak mnie poruszy ta historia:) Szkoda, że Ciebie nie zachwyciła, że pozostawiła jakiś nieokreślony niedosyt, bo przyznasz, że sama historia jest interesująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co zauważyłam, wielu ją ma i kupiło po promocji hehe Ja stety niestety nabyłam ją zbyt szybko po jej premierze, bym mogła się załapać na jakieś promocje, ale też wcale nie żałuje jej kupna czy przeczytania. Mam nadzieję, że Tobie się bardziej spodoba i wyczekuje recenzji na Twoim blogu :)

      Usuń
  15. Książka ani mnie nie pociąga ani nie odpycha, jak na razie daję sobie spokój. Być może wrócę do czytadła w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam okazje przeczytać ją nie dawno i mnie nie zachwyciła

    OdpowiedzUsuń
  17. Cóż, masz wiele racji pisząc, że zabrakło "tego czegoś". Dla mnie jednak lektura tej książki była przyjemnością... Jestem zachwycona pomysłem przekazywania informacji, uczuć, emocji za pomocą... roślin! Moim zdaniem to bardzo romantyczne i po prostu urocze. A cała fabuła? Miejscami naiwna i drażniąca, lekko nierealna. Może właśnie tego Ci brakowało? Prawdziwości? ;)

    OdpowiedzUsuń