piątek, 26 września 2014

"Stringer/Stinger-Żądło namiętności" Mia Sheridan


„Stringer” autorstwa Mii Sheridan, to trzecia książka tej autorki, którą miałam okazję przeczytać. Po fenomenalnym „Archer's Voice” i zaskakująco dobrym debiucie „Leo”, moje oczekiwania były wysokie, co zazwyczaj źle się kończy. Ale czy tym razem też tak było?
W życiu spotykamy ludzi, którzy nas ratują, zarówno na duże, jak i na małe sposoby. Czasem ratunek oznacza, że ktoś cię uwolni z ciemnego pokoju bez okien albo wyciągnie z płonącego budynku. Ale znacznie częściej oznacza ratunek od samego siebie, a także to, że warto otworzyć się na miłość, bo miłość wcale nie jest bajką.
Ileż to już historii miłosnych rozpoczęło się w windach? Ilu bohaterów, którzy są całkowicie od siebie różni, skończyło ze sobą w łóżku czy poczuło do siebie coś więcej niż czyste pożądanie? Setki? Tysiące? Ciężko powiedzieć, niemniej motyw jest dość popularny.

Grace studiuje prawo. Jest poukładana, dokładnie wie czego chce. Ma plan na najbliższe naście lat i skrzętnie go realizuje. Przyjeżdża do Las Vegas na konferencje prawniczą, melduje się w hotelu i wpada na uroczego przystojniaka, który również przyjechał na konferencje. Czy może być coś bardziej banalnego? Pewnie tak, lecz banał nie jest akuratnie cechą autorki. Carson owszem przyjechał na konferencje tyle, że nie prawniczą. Jest aktorem, a jego agent zmusił go, by przyjechał spotkać się ze swoimi fanami, podpisać się na... no właśnie. Na czym może złożyć swój autograf świeżo upieczona gwiazda filmów porno? Kiedy Grace domyśla się kim jest Carson, jej uśmiech blednie. Jest jasne, że nie chce mieć z tym facetem nic do czynienia. Tylko, że los znowu z niej kpi. Awaria windy, którą dzieli z Carsonem wszystko zmienia. Choć pomysł po raz kolejny wydaje się oklepany, i w gruncie rzeczy może i tak jest, to znowu pani Sheridan uczyniła z tego coś zupełnie nadzwyczajnego.

Te godziny spędzone z windzie owocują weekendem, którego żadne z nich się nie spodziewa. Ich umowa jest prosta. Carson nauczy Grace kilku przydatnych łóżkowych sztuczek, a w poniedziałek rano pożegnają się i co najwyżej od czasu do czasu wspomną chwile spędzone w swoim towarzystwie.

„Stringer” to książka, którą mogłabym podzielić na trzy części i każda z nich dostałaby inną ocenę.

Część pierwsza, czyli weekend w Las Vegas; oceniłabym na 6. Był zabawny, seksowny, autorka naprawdę potrafi stworzyć gorący klimat, dosadne sceny, które nie są przerysowane czy sztuczne. Uwielbiam erotyzm jaki wplata w swoje historie. Niemniej ta część kręciła się głównie wokół seksu, co nie było złe, ale nazbyt schematyczne, bym mogła inaczej to docenić. Ale weekend się skończył, a pani Sheridan zrobiła to, co wychodzi jej najlepiej. Zupełnie mnie zaskoczyła.

Część druga, to dokładnie to, co uwielbiam w książkach Mii Sheridan najbardziej. Nie ma cudownej bajki, wielkiego uczucia, które od tak, po prostu, wszystko zmienia. Weekend się kończy, a nasi bohaterowie się rozstają. Wracają do swojego życia. Coś się zmieniło, i to nawet bardzo, niemniej to nie ma większego związku z miłością, pożądaniem czy czymkolwiek podobnym. Zarówno Grace jak i Carson coś w swoim życiu zmieniają i te zmiany niosą ze sobą ból, pot, a także wiele strat. Szczególnie w przypadku Carsona. Tę część oceniłabym na 7, choć nasi bohaterowie ani razu podczas długiego, długiego czasu nawet się nie widzą.

I część trzecia, gdzie zostałam zaskoczona po raz kolejny, gdy romantyczna akcja zyskała odrobiny dreszczyku i niebezpieczeństwa. Nie ma tu zaledwie dwójki osób, których nawet po latach coś do siebie przyciąga. Przez większość czasu nie miałam pojęcia co autorka knuje, a jeśli chodzi o wątki kryminalne, to dokładnie to, co uwielbiam. Nie ma frajdy, gdy wszystkiego z miejsca mogę się domyślić. Pani Sheridan zwodziła mnie doskonale. Żałuję, że na ten jeden wątek zostało tak mało miejsca. Chętnie przeczytałabym pełny kryminał jej autorstwa. Z łatwością mogłaby wpleść w jakąś historię wątek romantyczny i wszyscy byliby zadowoleni... Ta część spokojnie zasłużyła sobie na 8 gwiazdek.
To nie to samo, co siedzieć w objęciach Grace, która uczestniczyła w moim bólu i traktowała go jak własny. Nie chciałem, żeby cierpiała, ale możliwość podzielenia się z innym człowiekiem swoimi bliznami przynosiła ulgę, której potrzebowałem, choć nie zdawałem sobie z tego sprawy, póki jej nie poczułem.
Więc jak będzie z oceną całości?

Podsumujmy; „Stringer” to powieść wykraczająca odrobinę poza gatunek NA. To romans z wątkiem zarówno obyczajowym, jak i kryminalnym. Mamy trochę traum, kilka tragedii, wiele, wiele emocji. Sporo tu również przemian, które zachodzą jak zawsze w przypadku Mii Sheridan, w powolny sposób. Jasne, całość nie uniknęła odrobiny naiwności, ckliwości czy przerysowań. Czegoś podobnego raczej nie da się uniknąć w tego typu historiach, niemniej nadal podtrzymuje zdanie, że jeśli chodzi o romantyczne historie, przemiany bohaterów i prostą logikę, Mia Sheridan jest mistrzynią w swojej lidze.

Gorąco, gorąco polecam!

Ogólna ocena: 7.5/10


21 komentarzy:

  1. Podoba mi się takie połączenie. I choć faktycznie, motyw z windą może nie jest zbyt oryginalny, to skoro piszesz, że jednak książka ma coś w sobie, co ją zdecydowanie wyróżnia spośród innych historii, to jestem bardzo chętna, by ją przeczytać. Nie słyszałam nigdy o autorce, ale widzę, że warto poznać bliżej jej twórczość, choćby dla jej nieprzeciętnego stylu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, winda była już wiele razy, czy to w książkach czy filmach. Niemniej to co dzieje się w tej windzie wydaje mi się nietypowe :D Zarówno zabawne jak i wzruszające, kiedy dowiadujemy się kilku niewygodnych rzeczy o przeszłości bohaterów, no i siłą rzeczy również erotyczne, choć po raz kolejny - w granicach rozsądku. Mia Sheridan ma to do siebie, że nawet jeśli akcja wymaga szybkich hmmm nazwijmy to postępów w relacji pomiędzy bohaterami, to potrafi to rozpisać w taki sposób, że w ogóle nie czuć, że minęło zaledwie kilka godzin czy dni. Ciężko taki efekt uzyskać i wielu autorów romansów na tym właśnie w moich oczach wiele traci, a jej się to za każdym razem udaje :D

      Usuń
  2. Przeczytam jak totalnie nie będę miała co wybrać... Czyli w bliżej nieokreślonej przyszłości :) Nie moje klimaty, sama wiesz, jak jest.

    PS. Wybaczam, ale ogólnie nadrób to szybko bo to nie przystoi O.o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem :) Niemniej miło mi, że mimo tego poświęciłaś chwilę na przeczytanie tej pisanej w biegu recenzji :D

      ps. Dziękuję, o pani, właśnie zabieram się do roboty. Wyspałam się, wreszcie. Mam też kawę, więc.... To będzie pracowity dzień, ale cały calusieńki przeznaczyłan na nadrabianie zaległości :D

      Usuń
  3. Romans, wątek obyczajowy i kryminalny - sporo jak na jedną książkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, i może gdyby w założeniu to miałby być kryminał z domieszka romansu, a nie odwrotnie, mogłoby to przeszkadzać, ale jest na odwrót i choć jestem ciekawa jak autorce wyszłaby nieco poważniejsza książką z ograniczonym wątkiem romantycznym, to wciąż doceniam to, co zrobiła w tej :)

      Usuń
  4. Wiesz może, czy sa jakieś wieści, że książka zostanie wydana w Polsce? Ten motyw windy... :)
    Powodzenia w nowym roku akademickim! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic na ten temat jeszcze nie słyszałam, ale dam znać, gdybym coś wiedziała :)

      Dziękuję! Przyda mi się hehe :D

      Usuń
  5. Napisz do Filli opinię o tej autorce. Może się skuszą? Chciałabym...
    Nie wybaczam nieobecności, cóż za rażące zaniedbanie ;)
    Oczywiście żartuję, ale wracaj szybko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napiszę, napiszę... Czekałam z tym, bo chciałam najpierw poznać inne książki autorki, żeby mieć pewność, co właściwie polecam. Po trzech jej książkach czuje wewnętrzną pewność co do niej. Napiszę do Filii w najbliższych dniach :)

      Usuń
  6. Może jak pojawi się w Polsce to się na nią skuszę :). Brzmi zachęcająco.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie jest to takie banalne, ja bynajmniej nie czytałam o windzie i aktorze porno :D Zainteresowałaś mnie:)
    Do usłyszenia;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No połączenie jest stanowczo niebanalne. Tym bardziej niebanalne jest to, co dzieje się z Carsonem po tym, jak kończy się weekend. Ach! Powiem tylko, że pani Sheridan trafiła z tym w dziesiątkę jeśli chodzi o moje słabości względem mężczyzn :D I choć w ogóle bym jej o to nie podejrzewała, doskonale to opisała.

      Usuń
  8. Nie znam autorki i nie znam książki, ale wydaje mi się być całkiem interesująca :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej, fabularnie książka idealnie trafia w mój gust, więc pozostaje mi mieć nadzieję, że ukaże się w Polsce, bo bardzo chce ją mieć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, myślę, że byłabyś nią zachwycona :D

      Usuń
  10. Jeśli ta seria ukaże się w Polsce to bym chętnie przeczytała, bo mnie zaciekawiłaś. :)

    OdpowiedzUsuń