piątek, 5 września 2014

"To, co zostało" Jodi Picoult

„To, co zostało” Jodi Picoult, to książka, która trafiła na moją półkę niedługo po swojej premierze w naszym kraju. Przyciągnęła mnie tematyka, gdyż uwielbiam dylematy moralne, jednak swoje musiała odczekać. Jest napisana w pierwszej osobie, co długo mnie zniechęcało, a w dodatku nie czytałam wcześniej niczego autorstwa Jodi Picoult i obawiałam się, że cały szum wokół jej książek jest, jak to często bywa, zwyczajnie przesadzony. 

Czy i w tym przypadku? 

II wojna światowa zostawiła wiele blizn na naszym kraju. Obozy zagłady wpisały się na wieczność w naszą historię i nie sądzę, by kiedykolwiek ten temat przestał nas przerażać, napawać złością i smutkiem. Nie da się bowiem zobojętnieć na temat ludobójstwa. 

„To, co zostało”, to kilka połączonych ze sobą historii. Mamy Sage, która ukrywa się w piekarni, pracuje w nocy i przesypia dnie, by zakryć nie tylko szramę na twarzy, ale i samą siebie. Romansuje z żonatym mężczyzną sądząc, że tylko na to zasługuje. To też historia Josefa Webera, sędziwego nauczyciela niemieckiego, uwielbianego przez okoliczną społeczność, skrywającego przeszłość, o jaką nikt by go nawet nie podejrzewał. Człowieka przeżartego, jak się wydaje, poczuciem winy i pragnieniem śmierci. Historia Minki, babci Sage, opowiadającej nam o horrorze jaki przeszła podczas wojny, o wszystkich, których straciła i tym, co musiała przetrwać, by przeżyć. Jest tu Leo, prawnik pracujący w Departamencie Sprawiedliwości, zawodowo ścigając zbrodniarzy wojennych, mężczyzna po przejściach, widzący w Sage wiele więcej, niż ona sama. I jest jeszcze Ania i Alek, historia napisana przez Minkę w okresie wojny. Historia o miłości do potwora, podczas gdy zło wcale nie jest takie znowu zdecydowanie złe. 


To pierwsza książka, która wywołała u mnie koszmary. Do końca nie wiem dlaczego skoro przeczytałam w swoim życiu kilka nawet bardziej szokujących historii. A jednak to ta, z jakiegoś powodu, trafiła do mnie tak mocno, że nawet we śnie zaprezentowała swój potencjał. 

Myślałam, że będę ją czytać długo, tymczasem gdybym mogła, połknęłabym ją na raz. Styl autorki jest fenomenalny. Pisze zarówno prosto, jak i lirycznie, przy czym nie ma w tym przesady. Bohaterowie są pełnokrwiści, zdawałoby się, niemal żywi. Można ich potępiać, ale nie sposób ich nie docenić. Jodi Picoult zadaje w swojej książce naprawdę trudne pytania, a swoich bohaterów zmusza do podejmowania niemożliwych decyzji. Prawo - oko za oko, ząb za ząb - przestało funkcjonować nie małą wieczność temu, ale czy na pewno? Czy można wybaczyć, kiedy chodzi  o tak wielką ilość ofiar jaką przyniosły obozy zagłady? Jak nienawidzić, by w tym uczuciu nie utonąć i dalej żyć? Czym jest miłość? Moralność? Do czego, tak naprawdę, jest zdolny człowiek? Czy potwory rodzą się potworami, a może życie ich zmusza, by się nimi stać? W tej książce mamy tyle punktów widzenia i tyle odniesień, że żadna odpowiedź na tego typu pytania nie jest już tak prosta, jak mogłoby się wydawać. 

Jedyne, na co mogłabym ponarzekać, to zakończenie, którego się domyśliłam, jak dla mnie zbyt wcześnie, ale nawet to nie ma wpływu na moją ocenę. To ten tym książki, w której wady są przygniecione przez zalety i nie mają znaczenia. Mamy tu bowiem doskonale wykreowane postacie, pełne sprzeczności i cech, które można odbierać dwojako. Mamy dobrze odwzorowaną wojenną rzeczywistość. Mamy emocje przelewające się przez strony. Jest tu czas na śmiech, na łzy, wzruszenie, potępienie i złość. Nie można podczas czytania nie zastanawiać się, co my byśmy zrobili na miejscu bohaterów. Nie sposób nie dostrzec w co poniektórych z nich kogoś więcej od chłodnych morderców. I wracając do zakończenia, nie chciałabym chyba żadnego innego. Biorąc pod uwagę wydarzenia, autorka musiałaby je ocenić, jakoś sklasyfikować, a tak pozostawiła to czytelnikowi. 

Z całą pewnością sięgnę po inne powieści Jodi Picoult, udowodniła mi bowiem, że w pełni zasługuje na uznanie. 

Moja ocena: 9/10 

Książka przeczytana w ramach wyzwania Kiedyś przeczytam - 4/42

22 komentarze:

  1. Jodi Picoult to jedna z moich ulubionych autorek. Tę książkę czytałam i również polecam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zbyt trudna tematyka jak dla mnie w obecnej chwili. Jednak nie byłabym sobą, gdybym jej nie poznała. Zapisuję tytuł i rozejrzę się za jakiś czas...

    OdpowiedzUsuń
  3. Tej książki jeszcze nie czytałam, ale po takiej recenzji muszę to nadrobić. Szkoda tylko, że zakończenia się wcześniej domyśliłaś. Nie lubisz książek pisanych w pierwszej osobie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyśl sobie, że zakończenie składa się z trzech punktów. Jednego domyślasz się, ale podejrzewam, ze za pozwoleniem autorki, drugiego nie sposób przewidzieć, a trzecia część zależy od ciebie, bo to ty musisz wszystko ocenić. Wydaje mi się, że w tym wypadku to, co raczej przez przekorę, uznałam za wadę, może nią wcale nie być. Naprawdę polecam tę książkę.

      Co do mnie i pierwszej osoby... No cóż, wolę trzecią, bo jest większa szansa, że autor jej nie popsuje. Przy pierwszej trzeba dobrze pisać, żeby nie wyszło grafomaństwo. Wiele z moich ulubionych książek jest w pierwszej osobie, ale to zawsze wybitne pierwsze osoby. Chyba jestem też po trochę pamiętliwa, kilka razy pierwsza osoba mi zepsuła dobre historie i niechęć pozostała. Ostatnie miesiące, gdzie głównie czytam z takiej perspektywy, odrobinę mnie z tego wyleczyły. Jest chyba jeszcze dla mnie nadzieja ;)

      Usuń
  4. Czytałam i byłam nią zachwycona. Powaliła mnie normalnie. Z resztą jak każda książka Jodi Picoult :). Również polecam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię Picoult i polecam Ci W naszym domu, 19 minut, Pół życia, oraz Bez mojej zgody :) idziesz jak burza z zaległościami, aż mi wstyd :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A "przemiana", "Świadectwo prawdy" i "Tam gdzie ty"? Bo te, oprócz "19 minut" jak na razie zainteresowały mnie najbardziej. Czytałaś coś z tego?

      Usuń
  6. Bardzo cenię sobie twórczość Picoult, Potrafi pisać tak, że zkłania do analizowania sytuacji, a przy tym nie ocenia żadnych stron. Z mojej strony mogę Ci polecić Bez mojej zgody, Pół życia, Krucha jak lód. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) I masz racje, ona pisze fenomenalnie i robi dokładnie to, co uwielbiam. Zmusza do myślenia, ale niczego nie narzuca. Bardzo to sobie cenię w książkach.

      Usuń
  7. Bardzo wysoka ocena. I choć nie musiałaś już mnie przekonywać do twórczości autorki, bo wierzę wszystkim czytelnikom, że warta uwagi jest każda jej książka, to i tak swoją recenzją zrobiłaś swoje. :) Przeczytam, na pewno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, tym bardziej, że to naprawdę znakomita książka :)

      Usuń
  8. Bardzo lubię powieści Picoult i nie rozumiem, dlaczego od dawna po żadną nie sięgnęłam. Z Picoult mam jak z Kingiem - chciałabym poznać cały jej literacki dorobek, więc oczywiście nie ominę recenzowanej przez Ciebie książki. Cieszę się, że spodobała Ci się proza tej pisarki, gorąco polecam "Bez mojej zgody" oraz "Dziewiętnaście minut", jak dotąd te historie Picoult zrobiły na mnie największe wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej mnie intryguje "19 minut" i raczej po ten tytuł sięgnę najpierw. Co do Kinga, to od miesięcy planuje się z nim zapoznać, ale wciąż nie umiem wybrać odpowiedniej książki na to pierwsze spotkanie xD

      Usuń
    2. "Dziewiętnaście minut" jest super, ale "Bez mojej zgody" też zasługuję na uwagę, nie chcę Ci "wciskać" tej książki, ale na początku podchodziłam do niej sceptycznie, a potem nie mogłam się oderwać, byłam zszokowana przewrotnym zakończeniem, no i najważniejsze - świetnie tę książkę pamiętam, mimo że czytałam ją ponad 5 lat temu.

      A jeśli chodzi o Kinga to polecam "Lśnienie" i "Cmętaż zwieżąt", jak dotąd to są moje ulubione powieści Kinga :)

      Usuń
  9. Wstyd się przyznać, ale nigdy nie czytałam książki autorstwa Jodi Picoult. Muszę nadrobić te zaległości.

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę przeczytać, bardzo lubię Picoult:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Do tej pory nie czytałam nic tej autorki ale z twojej recenzji wynika że warto sięgnąć po jej książki

    OdpowiedzUsuń
  12. Na mojej półce stoi już kilka książek tej autorki, ale jeszcze nie rozpoczęłam przygody z jej prozą. Chyba zaplanuję sobie, coś na nadchodzący miesiąc... Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Warto! Sięgnij po nią koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja przeczytałam tylko tą. Wciąż się nastawiam na więcej, ale jakoś nam nie po drodze. ^^ Ale ten tytuł z całego serca polecam :)


    Miłego dnia:D

    OdpowiedzUsuń
  15. Z pewnością przeczytam, bo i ta stoi na mojej półce :)

    OdpowiedzUsuń