niedziela, 19 października 2014

"Legenda. Rebeliant" Marie Lu

„Legenda. Rebeliant” autorstwa Marie Lu zwróciła moją uwagę już kilka miesięcy temu, kiedy to zaczęłam bliżej poznawać gatunek jakim jest dystopia. Odłożyłam ją jednak wtedy na nieokreślone później. Opis książki nie sugerował bowiem niczego odkrywczego, bo przecież historii o „dwóch różnych światach”, „dwóch różnych bohaterach” których „ścieżki się przecinają” jest na pęczki. USA podzielone na dwie frakcje, Republikę i Kolonie, które toczą ze sobą wojny – to również nie brzmi jakoś oryginalnie. I w dodatku wiek bohaterów, a mamy tu dwoje piętnastolatków, chyba najbardziej mnie zniechęcał. Zaledwie informacja o tajemniczym morderstwie zwróciła moją uwagę na tyle, by brać w ogóle tę książkę pod uwagę. 

Teraz mogę powiedzieć: jak dobrze, że nie skreśliłam wtedy tej historii!  

June jest geniuszem. „Cudownym dzieckiem”, które przeszło wszelkie próby wyznaczone przez rząd Republiki, zdobywając oszałamiającą ilość punktów. Jest też dumną obywatelką swojego kraju, zapatrzoną w starszego brata dziewczyną, która widzi swoją przyszłość w kolorowych barwach aż do chwili, gdy Matias zostaje zamordowany przez osławionego w Republice przestępce, którego jak dotąd jeszcze nikomu nie udało się odnaleźć. Oślepiona potrzebą zemsty postanawia ten stan rzeczy zmienić. June przyrzeka pomścić brata. To właśnie to postanowienie skłania ją do przywdziania łachmanów i wmieszania się w tłum ludzi zamieszkujących najbiedniejsze dzielnice. To i kilka skrzętnie zaplanowanych manipulacji ludzi, którzy powinni być jej przyjaciółmi. 


Day, o którym każdy wie, ale nie wielu potrafi powiedzieć jak wygląda, jest trochę jak Robin Hood, zabiera bogatym i daje biednym. Troszczy się o swoją rodzinę, którą trawi kolejna odmiana niebezpiecznego wirusa. Próbuje na swój własny sposób pokazać jak bardzo Republika jest zakłamana, a jej rządy okrutne. Ratując June z opresji w ogóle się nie spodziewa, że dziewczyna, która tak go oczarowała, w głębi duszy życzy mu śmierci. 

Po około czterech godzinach, bo tyle zajęło mi przeczytanie tej książki, mogę stwierdzić, że owszem, miałam racje; nie ma tu niczego, co można by nazwać oryginalnym. Niczego, co by mnie zaskoczyło, znałam ruchy bohaterów na długo zanim oni sami pomyśleli „co dalej?”. Podział na dobrych i złych w całej tej historii również jest tu niebywale jasny. Co więc jest w „Legendzie” takiego, że nawet ja jestem zachwycona, choć jak mi niedawno powiedziano; trudno mnie zadowolić (z czym się zgadzam)? 

Myślę, że niemałe znaczenie mają tu sami bohaterowie. Niektórzy z Was może będą już to wiedzieć, ale uwielbiam silne bohaterki, a taką bez wątpienia jest June. Jej ponadprzeciętna inteligencja to jedno, drugie, to mentalność, której brak czasem nawet cztery razy starszym bohaterom innych, nie rzadko o wiele poczytniejszych powieści. To samo tyczy się zresztą Day'a. Wątek romantyczny jest tu też nie bez znaczenia, charakteryzuje go idealna równowaga, gdzie na próżno szukać bezsensownych, nieadekwatnych do sytuacji rozterek, ciągłego wzdychania itp. Uczucie między bohaterami gra doskonałe drugie skrzypce, co w przypadku wszelkich dystopii jest w moich oczach jak najbardziej na plus. Poza tym, choć akcja jak wspomniałam pozbawiona jest większych niespodzianek, nieoczekiwanych zwrotów czy napięcia zmuszającego do obgryzania paznokci, to za to przebiega płynnie, nie ma nudnych dłużyzn, przez co strony książki niemal same się przewracają. Prosty styl tylko to ułatwia. 

Podsumowując; „Legenda. Rebeliant” to doskonała lektura na chwilę, kiedy ma się ochotę  odpocząć przy czymś, co będzie jednocześnie niezobowiązujące, ale też niekoniecznie naiwne czy przesadnie proste. Nie nazwałabym tej książki wybitną, ale z pewnością jest wyjątkowa. Ma to specjalne „coś”, co przykuwa i zatrzymuje uwagę czytelnika, a to, moim zdaniem, jest najważniejsze. 

Moja ocena: 7/10, choćby za to, że nie umiem wskazać nawet jednej, na tyle poważnej wady książki, bym miała ochotę ją jakkolwiek roztrząsać. Polecam!

Książka bierze udział w wyzwaniach:
oraz



25 komentarzy:

  1. Już chyba z miesiąc tak podczytuję tę serię na czytniku i skończyć nie mogę. ;) Zawsze pojawia się coś ważniejszego: a to Moers, a to mój przystanek, trzeba wysiadać. ;) Sama nie wiem, fabuła chyba też mnie nie intryguje na tyle, bym umierała z ciekawości, co będzie dalej. Jedno wiem na pewno: polubiłam June. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie da się ukryć, że fabuła nie powala. Może gdybym naprawdę niepotrzebowanie czegoś lekkiego, to też by mi się tak nie podobało. Tymczasem chciałam żeby mnie coś odciągnęła od nauki przeklętych finansów publicznych, a jednocześnie nie zabrało mi całego dnia i tak też się stało :D Zobaczymy jak będzie dalej :)

      Usuń
  2. Mnie osobiście ten szał na Rebelianta nie porwał - książka była średnia, irytowała mnie tym, że mogę przewidzieć akcję i wątek romantyczny wydał mi się strasznie naciągany >< Jednakże jako osoba kochająca wszelkie antyutopie nie mogę całkowicie skreślić tej powieści. Było w niej coś wyjątkowego co zmusza mnie do poznania dalszych części :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo to jest średnia książka, co nie oznacza, że jest zła :) Dla mnie wątek romantyczny nie był naciągany, raczej przewidywalny, ale może dlatego nie wzbudził moich wątpliwości? Sama nie wiem, ale z pewności mi nie wadził. Ja też jestem bardzo ciekawa kolejnych tomów :)

      Usuń
  3. Mam już w planach za dużo serii sci-fi dla młodzieży, więc tę sobie daruję... Za dużo ostatnio tych książek się namnożyło i nie wiadomo co wybierać :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, sama mam pełno młodzieżówek na swojej liście. Pewnie "Legenda" jeszcze by poczekała, gdybym naprawdę nie miała ochoty na coś szybkiego :)

      Usuń
  4. I ja lubię silne i charakterne postacie żeńskie:) Dlatego tytuł sobie jak najbardziej zapiszę, mimo, że książka powiela schematy. Przyznam, że jak przeczytałam, ile lat liczą sobie bohaterzy, to na początku trochę zdystansowałam się do tej powieści. A czy są może kolejne tomy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, drugi tom to "Legenda. Wybraniec" i trzeci "Legenda. Patriota" :) A wiekiem bohaterów się nie przejmuj. Może i mają po 15 lat, ale życie kazało im dorosnąć szybciej i nie czuć tej specyficzniej niekiedy dla nastolatków w książkach naiwności.

      Usuń
  5. Jeśli natrafię gdzieś w bibliotece czy na przecenie to na pewno się skuszę ;)

    namalowac-swiat-slowami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę ją szybko kupić! Okładki zaprawdę są wspaniałe, a juz sam opis mnie zachęcił mimo tego widocznego 'schematu'. :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jeśli komuś nie przeszkadzają schematy, to książka z pewnością ma szansę się spodobać :)

      Usuń
  7. Ostatnio ściągnęłam ją na czytnik i nie mogę się doczekać, aż po nią sięgnę, bo bardzo mnie intryguje, nie tylko okładką i treścią ;) Nawet, że może i by mnie nie zachwyciła, to chciałabym się sama o tym przekonać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi się podoba takie nastawienie :D

      Usuń
  8. Nie planowałam czytać tej książki, bo w tego typu historiach króluje schematyczność, ale nie zawsze jest to złe. Obecnie czytam "Pomiędzy światami", teoretycznie historię łatwą do rozszyfrowania, mimo to tajemniczą i ciekawą, więc czasami warto się skusić na coś, co niekoniecznie znajduje się kręgu naszych zainteresowań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje, schematyczność nie zawsze nam przeszkadza. Szczególnie, jeśli naprawdę mamy ochoty zwyczajnie się wyłączyć i nie potrzebujemy fabularnych zagadek. "Pomiędzy światami" mam i zamierzam się za nią zabrać... kiedyś xD Czekam na Twoją recenzje, może ona zmobilizuje mnie do szybszego sięgnięcia po tę książkę :D

      Usuń
    2. Nie wiem czy zmobilizuje, okaże się.Niebawem napiszę o niej parę zdań :-)

      Usuń
  9. Od dawna planuję ją przeczytać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie również wysiedziała się bardzo długo. Może tak już jest z tą książką, że najpierw musi swoje odleżeć? ;)

      Usuń
  10. Bardzo przyjemna w odbiorze, ale niestety mało znana seria. Póki co przeczytałam dwie części a z ostatnią zwlekam (nie wiem dlaczego zawsze obawiam się ostatnich części... może dlatego, że mogą zepsuć całe dobre wrażenie). Powtarzają się pewne "dystopijne" schematy ale w końcu nie da się ich uniknąć. Cieszę się, że jesteś zadowolona z lektury :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najbardziej boje się drugich tomów xD Przeważnie są o wiele słabsze od pierwszego i wtedy trzeci tom, jakikolwiek by nie był, wydaje się okay ;) I masz racje, schematy ciężko jest ominąć, nie tylko z resztą w dystopiach. Ja wychodzę z założenia, że schematy to nie jest wielki problem o ile książka ma to "coś", co przykuwa i zatrzymuje uwagę czytelnika. "Legenda" to "coś" jak najbardziej posiada i czuć to od pierwszej strony :)

      Usuń
  11. Ja właśnie ostatnio skreśliłam tę książkę, stwierdziłam, że będzie podróbką "Igrzysk" itd., ale jednak dużo osób ją poleca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ani trochę nie kojarzyła się z igrzyskami. Zupełnie nie ten klimat :)

      Usuń
  12. Pierwszy tom podobał mi się bardzo, dalsze części serii niestety już nieco mniej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie! Teraz mnie zmartwiłaś. Mam tylko nadzieję, że różnica nie jest aż tak wielka ;)

      Usuń