piątek, 14 listopada 2014

"Nie dajesz mi spać" Alice Clayton

Zazwyczaj polegam na swojej czytelniczej intuicji, gdyż rzadko mnie zawodzi. „Nie dajesz mi spać” autorstwa Alice Clayton to książka, która przyciągnęła mnie tytułem, choć oryginalny „Wallbanger” o wiele lepiej mi tu pasuje. Do tego sugestywna okładka plus kilka pozytywnych recenzji i już byłam niemal pewna, że kiedyś, stosunkowo niedługo, przy tej właśnie książce sobie odpocznę od bardziej ambitnych powieści. 

Ten moment nadszedł niedawno. Po kilku naprawdę ciężkich lekturach potrzebowałam czegoś lekkiego, niezobowiązującego, byłoby cudownie, gdyby dodatkowo było przy tym zabawnie... Ale tak naprawdę chciałam tylko, by bohaterowie choć odrobinę używali swoich mózgów, a ich historia skończyła się dobrze. Małe wymagania jak dla mnie, owszem. Sięgając po „Nie dajesz mi spać” nie oczekiwałam jednak niczego konkretnego. Nauczyłam się już, że po tego typu powieściach można się spodziewać absolutnie wszystkiego, od kompletnego dna, po wyjątkowe perełki. 

Uśmiech na mojej twarzy pojawił się już na pierwszej stronie, kiedy to po raz pierwszy Caroline zostaje obudzona przez Simona i jego łóżkowe ekscesy. No cóż, bywa, prawda? Tak to już jest, kiedy wynajmuje się mieszkanie, w którym ściany nie są zbyt grube. Tylko, że jak szybko się okazuje, to nie jest pojedyncza sytuacja. Jej nowy sąsiad ewidentnie lubi spędzać swoje noce w konkretny sposób, niekoniecznie w tym samym towarzystwie... Trzy noce, trzy inne kobiety, trzy różne reakcje na jego... starania. To wszystko staje się nie do wytrzymania. Caroline ma dość. Postanawia przedstawić się irytującemu mężczyźnie, przy okazji powiedzieć mu, co o jego zachowaniu myśli... Od tego zaczyna się przezabawna historia dwójki ludzi, których początkowo więcej różni niż łączy i zaledwie zbieg okoliczności sprawia, że zaczynają ze sobą „normalnie” rozmawiać. 

Nie będę się rozpisywać o fabule czy bohaterach, gdyż tak naprawdę niczym szczególnym się nie wyróżniają. Piękni, młodzi, utalentowani, mniej lub bardziej pewni siebie. On jest fotografem, ona projektantką wnętrz. Oczywiście, że z początku się nie cierpią. Oczywiście, że w końcu wszystko się zmienia... W skrócie; fabuła jest prosta i przewidywalna, a bohaterowie dość stereotypowi. Najoryginalniejszymi bohaterami całej historii są... Carolin Dolna i zaginiony O (orgazm), którego poszukiwania są nader przyjemne... oraz pan Clive, kocur, którego zachowanie doprowadziło mnie w pewnym momencie do łez. Ale spokojnie, tym razem ze śmiechu. 

I co? I nic! I dobrze! Dokładnie na to miałam ochotę. Tego właśnie potrzebowałam!

Ciężko mnie rozśmieszyć, a śmiałam się przez większość książki. Ciężko mi się wyłączyć na tyle, by nie przewracać oczami nad niedorzecznościami, a w ogóle nie zwracałam tutaj na nie uwagi. To coś znaczy. Jasne, ewidentnie miałam na podobną książkę ochotę, ale wierzcie mi, nawet w takim stanie moje „minimum” nadal żyje i nie jestem wstanie przyswoić „czegokolwiek”. 

Ostatni raz tak dobrze bawiłam się na czystym romansie, pozbawionym intryg, akcji, który dodatkowo zdołał mnie rozbawić, podczas czytania „Kto się boi pana Wolfe'a?” Hazel Osmond. 

Podsumowując; „Nie dajesz mi spać” to historia na jedno popołudnie. Dosłownie. Mimo, że niczym konkretnym nie zaskakuje, to absolutnie nie można uznać tego faktu za minus czy większą wadę. W samym zamyśle ma bawić i odprężać, i dokładnie to robi. Pozwoliła mi przy sobie odpocząć. Rozbawiła mnie, co nie jest takie łatwe, przestać myśleć i zwyczajnie śledzić zwariowaną podróż dwójki bohaterów, do których z miejsca zapałałam sympatią. Gorąco polecam... absolutnie wszystkim tym, którzy nie stronią od romansu, pragną się pośmiać, odrobinę rozmarzyć i całkowicie wyłączyć myślenie. 

Moja ocena: 7/10. 

------------------------

Recenzja trochę szybciej, niż bym może nawet chciała, ale czeka mnie weekend na uczelni, plus dwa egzaminy, więc najpewniej zawitam tu dopiero w poniedziałek. Obiecuje nadrobić wszelkie zaległości na Waszych blogach! Tymczasem trzymajcie za mnie w niedziele kciuki! :D

43 komentarze:

  1. Będę pamiętać o tej książce, bo jak już kiedyś się zgadałyśmy, trudno nam trafić na relaksującą, rozśmieszającą powieść, a skoro Tobie ta historia przypadła do gustu to i dla mnie jest nadzieja :)

    A kciuki oczywiście będę trzymać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, bardzo trudno, ale ta nie jest z tych głupkowatych. To znaczy owszem, bohaterowie mogliby być ehm.. nieco bardziej ehm.. sama nie wiem xD mogliby zachowywać się trochę adekwatniej do swojego wieku? Ale nie ważne. To ten typ książki, gdzie autor nie udaje, że historia jest czymś więcej niż komedią romantyczną. I to jest świetne.

      Dzięki za kciuki, przydadzą mi się, bo ostatni tydzień przechorowałam, a nauka finansów i statystyki plus gorączka to średni pomysł xD

      Usuń
  2. Książka zapowiada się... interesująco ;)

    Powodzenia na egzaminach. Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powodzenia na egz :)
    co do ksiazki, chyba nie sięgnę, no chyba ze w wolnej chwili bedzie mi sie nudzic ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, to pozycja ewidentnie na ten moment, kiedy się nudzimy, albo nie mamy nic lepszego do czytania. No i, oczywiście, na moment, kiedy na coś podobnego mamy ochotę.

      Usuń
  4. Czasem jest tak, że potrzebujemy kompletnie czegoś niezobowiązującego, widziałam gdzieś już tę książkę, może też sobie pozwolę na taki wolny wieczór z tą książką.
    Powodzenia na egzaminach! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Takie chwile na oddech są niezwykle potrzebne :)

      Usuń
  5. Wychodzi na to, że to książka jakiej obecnie szukam. A za Ciebie trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla tych "...którzy nie stronią od romansu..." i tyle w tym temacie ;)
    A kciuki trzymam obydwa! Powodzenia :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem, wiem :D Ta książka absolutnie nie jest dla Ciebie, choć myślę, że doceniłabyś Pana Clive'a, kocura głównej bohaterki hehe

      Usuń
  7. Bardzo fajny post. Piękny, rzeczowy blog.
    Jestem blogerem modowym, ale na moim blogu pojawił się post o książce.
    Szczególnie zależy mi na komentarzu kogoś takiego jak ty - z doświadczeniem.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie. ~ http://gabriel-data.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tam lubie takie niezobowiązujące książki i chętnie skusiłabym się i na tą pozycję. Mimo i widzę że fabuła nie wyróżnia się niczym szczególnym to i tak mnie zachęciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku fabuła nie musi być jakaś super oryginalna, by dobrze się bawić :D Polecam!

      Usuń
  9. Będę miala ma uwadze ten tytuł jak mnie najdzie na lekką lekturę :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Brzmi ciekawie :D Też czasami mam ochotę na takie mało ambitne pozycje, dlatego będę pamiętała o tym tytule :)

    Powodzenia na egzaminach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od czasu do czasu nam wszystkim należy się chwila z książką, która raczej niczego nie wniesie do naszego życia hehe

      Usuń
  11. Słyszałam, a raczej czytałam już o tej książce, ale nie wydaje mi się, że by mnie zainteresowała ;) Trzymam kciuki!

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa i tak :) Może kiedyś jeszcze zmienisz zdanie :)

      Usuń
  12. Póki co nie mam ochoty jej przeczytac, ale zapowiada się dość interesująco i szkoda by było o niej zapomnieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje, szkoda tego tytułu zapomnieć, ale też nie ma co sięgać po niego na siłę, bo wtedy raczej skończy się klapą.

      Usuń
  13. Skoro ciebie rozśmieszyła, to mnie tym bardziej rozśmieszy :D Jeśli znajdę ją w bibliotece to zapewne przeczytam - przyda się na lekki wieczór i może odstresuje po sprawdzianach ><

    OdpowiedzUsuń
  14. Zazwyczaj nie lubię takich historii, ale podoba mi się zarówno tytuł jak i okładka, może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Powodzenia! :))
    A książka to niestety nie mój style, ale dobrze, że Ty się świetnie bawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Z góry przepraszam za prywatę, ale na moim blogu właśnie opublikowałam filmik, nad którym pracowałam ponad miesiąc i realizacja którego zajęła mi ogromnie dużo czasu, dlatego będę bardzo wdzięczna jeżeli zajrzysz, a być może jeżeli oczywiście Ci się spodoba, to szepniesz o nim słówko znajomym . Jeszcze raz przepraszam :)
    Pozdrawiam,
    Esa:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Po trudnych lekturach taka powieść bardzo dobrze odpręża:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Hmm, a ja tam póki co nie potrzebuję takiej przerwy. Ale kiedy będę potrzebował relaksu, przypomnę sobie ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytam właśnie "Onyks", ale jak tylko skończę, to biorę się właśnie za ten tytuł, bo potrzebuję takiej luźnej powieści. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! W takim razie mogę tylko wyczekiwać Twojej recenzji. Ciekawa jestem, czy i Tobie będzie się ta książka podobała :)

      Usuń
  20. Jak to się stało, że ja nie czytałam tej recenzji? Przecież poluje na tę książkę, przeczytałam na jej temat wszystko! ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Czuję się w obowiązku aby bronić tą książkę. To chyba jeden z pierwszych
    romansów, który szczerze pokochałam. Może to ma związek z tym, że marzy
    mi się życie, które prowadzi Simon. Jak dla mnie ta książka jest
    poniekąd objawieniem albo bardziej, poważnym zaskoczeniem. Zdecydowanie
    nie nazwałabym jej bohaterów stereotypowymi. Ten rodzaj książek jest
    przewidywalny bo taki właśnie ma być. Zaczynam się rozkręcać nie sądzę,
    żebyś chciała kogoś obrażać albo obrażać książkę. Mimo to musiałam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zgadzam się, ten rodzaj książek jest przewidywalny i taki ma być, nie napisałam tego jako zarzut ;) spokojnie ;)

    OdpowiedzUsuń