wtorek, 11 listopada 2014

"Nocne zwierzęta" Patrycja Pustkowiak

Każdy z nas, jestem tego pewna, ma swój ulubiony typ bohatera, którego z utęsknieniem wyczekuje w czytanych przez siebie powieściach. Nie chodzi o to, by wszyscy byli do siebie podobni, ale o pewne mniejsze bądź większe niuanse ich osobowości. Osobiście lubię silne charaktery, czy to męskie czy też żeńskie, lecz jeszcze mocniej przyciągają mnie czarne, czasem nawet z góry skazane na porażkę. Podejrzewam, że wychodzi tutaj moja pesymistyczna natura. 

O „Nocnych zwierzętach” Patrycji Pustkowiak nie słyszałam za wiele przed zakupem książki. Przyciągnęło mnie pierwsze zdanie autorki zamieszczone z tyłu okładki: „Zawsze chciałam napisać powieść alkoholową z kobietą w roli głównej.” Niemal z miejsca zaczęłam czytać i... No i nic. Odłożyłam po kilkunastu stronach, skonsternowana, zawiedziona i zniechęcona. Dopiero za trzecim czy czwartym podejściem udało mi się przez nią przebrnąć.

Zazwyczaj w tym miejscu poświęcam akapit na przybliżenie fabuły, ale nie wiem, jak mam to zrobić w przypadku tej książki. O czym miałabym bowiem napisać, skoro na tych 223 stronach niewiele się dzieje, a jeszcze na okładce, potem na pierwszych stronach, dowiadujemy się czym skończy się historia głównej bohaterki? Tamara Mortus to kobieta złamana, choć jak dla mnie pełna zwykłej złości, której nie potrafi z siebie wyrzucić, więc pije, ćpa i zwyczajnie się stacza, aż w końcu dokonuje morderstwa. I tyle. Ot cała fabuła. 

Nie umiem nawet wyrazić jak mocno jestem zawiedziona tą pozycją. Patrycja Pustkowiak stworzyła bohaterkę, której wyrządziła wielką krzywdę, przynajmniej w moich oczach. Nie pozwoliła jej się rozwinąć na tyle, by zrobiła coś więcej ze swoim życiem. I nie, nie chodzi mi o to, by zmienić koniec książki, w żadnym razie. Chodzi mi o wprowadzenie do powieści cokolwiek poza tym, co już tam jest. Poza piciem, balangami, monologami, które zamiast zapierać dech w piersiach, stają się zwyczajnie pretensjonalne i infantylne. Jasne, może i autorka chciała nadać całości odrobiny „normalności”, tej szarej rzeczywistości w jakiej żyją zwykli ludzie, a nie superbohaterowie, nawet ci skazani na zagładę. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że historia Tamary miałaby zupełnie inny wydźwięk w mojej głowie, gdyby pojawił się choć drobny dreszczyk, jakiś wątek kryminalny, jakieś większe zagrożenie nad jej głową niż tylko wóda, prochy i szemrane towarzystwo. Gdyby chociaż motyw morderstwa zachować w tajemnicy, a nie wyjawiać tego zanim jeszcze na dobre czytelnik zdecyduje się na książkę... Sama nie wiem. 

Wiem tylko, że styl autorki jest dobry. W tej formie dla mnie nieprzyswajalny, bo za dużo tu odjechanych, bezsensownych wywodów. Przemyślenia Tamary byłyby znośne, wręcz ciekawe, gdyby je rozdzielić jakimś innym wątkiem. Gdyby dać jej jakieś ważne zadanie i pozwolić jej, w imię ogólnego zamysłu, ponieść klęskę na wielu płaszczyznach. 

Podsumowując; „Nocne zwierzęta” są ohydne, momentami szokujące, choć to akurat zależy od czytającego, ja bardziej byłam znudzona i zniesmaczona niż zszokowana. Największą wadą tej książki jest zaprzepaszczony potencjał. To jedna z niewielu powieści, z których nic bym nie wyeliminowała, a jedynie coś dodała. Nie jestem pewna, czy kiedykolwiek coś podobnego mnie spotkało i nie bardzo wiem, co o tym myśleć i jak to odbierać. Jestem jednak pewna, że gdyby było w tej historii coś więcej, książka ta mogłaby trafić na wysokie miejsce na mojej osobistej liście bestselerów. Szkoda. Do samego końca miałam nadzieję, że autorka mnie jednak czymś zaskoczy, ale nie. 

Moja ocena: 3/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:

52 komentarze:

  1. Szkoda, że tak kiepsko książka wypada, moim zdaniem styl akurat najważniejszy nie jest (jest ważny wtedy gdy z niczego chce sie zrobić coś), liczy sie pomysł. Ale czasami i to mozna schrzanic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje z tym stylem. Jeśli historia nie jest dobra, to nawet styl nie pomoże...

      Usuń
  2. Fakt, zawsze się szuka w bohaterze/bohaterce pewnych cech, choć akurat ja jestem na tyle wymagający, że nieczęsto trafiam na kogoś, kogo polubię całym sercem :D Co do książki - nie, dzięki, wygląda na to, że to chała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też przy bohaterach marudzę i ideału jeszcze nie spotkałam, ale fajne jest samo poszukiwanie :D

      Usuń
  3. Taka zła ocena... na pewno nie przeczytam tej książki, zwłaszcza, że fabuła mnie nie przekonuje. Ja bym chyba nie mogła doczytać do końca tak złej książki ;)

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doczytałam ją tylko dlatego, że nie miałam ze sobą niczego innego, a czekałam w kolejce do lekarza... Inaczej raczej bym ją porzuciła...

      Usuń
  4. Zdecydowanie nie jest to tytuł dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewna czy to tytuł dla kogokolwiek ;)

      Usuń
  5. Mnie również zdanie z tyłu okładki zachęciło...Dlatego szkoda, że tak słabo. Będę ją omijać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś miał dobry pomysł, by je tam umieścić, choć teraz jestem zła, bo bez tego jednego zdania pewnie bym sobie tę książkę odpuściła. No cóż... ;)

      Usuń
  6. Czytałam na blogu Ekrudy recenzje tej książki i z tego, co pamiętam to książka też nie doczekała się zachwytów na swój temat. Twoja recenzja również nie pozostawia złudzeń, więc chyba daruję sobie tę historię, mimo że jak pierwszy raz o niej usłyszałam to miałam ochotę przeczytać "Nocne zwierzęta". Myślałam, że to będzie spora odmiana od tego, po co sięgam zazwyczaj. Ale teraz raczej nie mam zamiaru poświęcać czas na to dzieło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka i historia z potencjałem, ale niestety w tej formie nie polecam jej nikomu.

      Usuń
  7. Fabuła rzeczywiście szybko może przekonać czytelnika. A jeszcze w dodatku ta krótka rekomendacja na okładce. Coś czuję, że gdybym trafiła przypadkowo na tę książkę, to również bym ją kupiła. A widzę, że w ogólnej ocenie wyszło jednak całkiem słabiutko, choć nic dziwnego, skoro fabuła opiera się jedynie na ćpaniu, chlaniu i imprezowaniu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nie wiem kto niby miał być odbiorcą tej historii w mniemaniu autorki. Alkoholicy, narkomani czy żule? Chyba tylko oni, w takiej formie, mogliby pojąc tę historię... ;)

      Usuń
  8. Nigdy wcześniej nie słyszałam o Patrycji Pustkowiak. Myślę, że po Twojej opinii nieprędko sięgnę po twórczość tej autorki.
    ~Gaviota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również wcześniej o niej nie słyszałam...

      Usuń
  9. Wielka szkoda że to taka słaba książka...

    OdpowiedzUsuń
  10. Współczuję czasu spędzonego nad tą książką, ale nie da się ukryć, że takie książki też kształtują - nasz styl pisania i umiejętności wytykania wad. Swoją drogą nie sięgnęłabym po nią, bo wiesz, że polskim autorom szansy nie daję zbyt często ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja od czasu do czasu wciąż daje im szanse, bo wierze, że jak poszukam to znajdę swoją grupkę, których książki będę czytać z zadowoleniem i niekiedy takich autorów znajduję. Tym razem nie trafiłam, ale nie tracę nadziei! :D

      Usuń
  11. Słyszałam o niej kiedyś kilka dobrych słów, jestem w szoku...nie sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że potencjał tej książki został zmarnowany. No cóż, czasami tak bywa. Ja w każdym razie nie lubię odjechanych, bezsensownych wywodów, dlatego i tak bym nie skusiła się na tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak zauważyła Fenko, niekiedy styl ma zamaskować niedociągnięcia w fabule i tak jest i w tym przypadku. Są ludzie, którzy lubią takie pseudo filozoficzne bredzenie o niczym, mnie ono tylko irytuje ^^

      Usuń
    2. Mnie też irytuję i to bardzo ...

      Usuń
  13. Szkoda, że Ciebie tak zawiodła ta pozycja, fabuła w jakiś sposób miała w sobie potencjał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, fabuła, a w szczególności główna bohaterka, miała ogromny potencjał. Wielka szkoda, że tak się to skończyło.

      Usuń
  14. Oj przepraszam, że w ramach mojego wyzwania trafiasz na takie, hmm, gniotki. I tak bardzo mocno Cię podziwiam, że trwasz... W nagrodę dołożę Ci jakiś punkt do realizacji wyzwania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheh, dzięki! :D Ale nie przepraszaj, wciąż uważam Twoje wyzwanie za genialne. No i każdy czasem trafia na gniotki :) Myślę, że gorszego niż ten już nie znajdę w tym moim stosie hehe

      Usuń
  15. Strasznie nie lubię książkowych rozczarowań... Zawsze staram się dostrzec w książce pozytywne aspekty, ale czasem zwyczajnie ich nie ma... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ich nie lubię, choć rozumiem, że są też nieuniknione :)

      Usuń
  16. Kiedy napisałaś o tym zdaniu z okładki myślałam, że będzie to coś ciekawego... A tu nie. Szkoda. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jedno zdanie, mam wrażenie, to największy atut tej książki hehe ;)

      Usuń
  17. o, a ja myślałam że to jakaś mega-dobra książka a tu tak jakoś... kiepsko? jeżeli chodzi o W.A.B. to mają dość specyficzny rozmach w książkach i jeszcze jedną wadę: mały nakład, więc jeżeli od razu sie czegoś nie kupi, to później nie ma opcji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i bardzo nie lubię spoilerów na okładce!!!

      Usuń
    2. No ja kupowałam ten tytuł daaaaaaaaaawno temu xD Całkiem możliwe, że niedługo po jej premierze.

      A spoilery są najgorsze!

      Usuń
  18. Aj, takie rozczarowanie. Też bym po takim zdaniu się pokusiła o jej kupno. Ale po tym co piszesz, to ja za ten tytuł podziękuję. Zbyt dużo przemawia za tym, że i ja się rozczaruję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, od kilku dni myślę o tym, komu ten tytuł mógłby się podobać i naprawdę nie mam pomysłu xD

      Usuń
  19. Rzeczywiście rozczarowania bywają bolesne, zwłaszcza kiedy nastawiamy się na coś szczególnego. Tak samo jak Ty preferuję w książkach bardziej "czarne", niejednoznaczne osobowości - są po prostu najbardziej interesujące. Niestety, trudno jest trafić na powieść z zajmującą fabułą i zarazem bohaterem, który fascynuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! czarne charaktery są najlepsze :D Przynajmniej mają co robić... :D

      Usuń
  20. Zabiłaś mi klina tą książką, bo mimo że zbyt dobrze nie wypada, to jednak mnie intryguje, dlatego nie wiem czy jednak się na nią nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, no proszę! W takim razie ją przeczytaj, choć robisz to na własną odpowiedzialność xD Może akurat przypadnie Ci do gustu :D

      Usuń
  21. Większość opinii na temat tej książki jest niestety negatywna, choć fabuła zapowiadała się przyzwoicie. Twoja recenzja utwierdza mnie w przekonaniu żeby unikać tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fabuła zapowiadała się dobrze, jednak niestety to książka raczej dla specyficznego czytelnika...

      Usuń
  22. zdecydowanie szkoda, że się zawiodłaś, ja ją mam już na półce, więc pewnie i tak przeczytam:)
    P.S. Nie wiem czemu wcześniej jakoś mi uciekałaś, ale już dodałam Cię do moich odwiedzanych blogów i na pewno będę wpadać od czasu do czasu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! W takim razie będę wypatrywać recenzji :D Ciekawa jestem jak Ty ją odbierzesz :)

      Usuń
  23. Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy ta książka jest dla kogokolwiek :D

      Usuń