poniedziałek, 3 listopada 2014

"Przerwane milczenie" Melissa G. Moore, M. Bridget Cook

Melissa G. Moore jest najstarszą córką K.H. Jaspersona, seryjnego mordercy znanego jako Happy Face Killer, który w latach 1990-1995 zamordował ponad osiem kobiet w kilku stanach Ameryki. „Przerwane milczenie” to dokładnie to, co sugeruje tytuł. To szczere wyznanie kobiety, która dorastała w najbardziej dysfunkcyjnym środowisku jakie osobiście mogę sobie wyobrazić. Bardzo długo w jej otoczeniu nie było zbyt wielu dorosłych, od których mogłaby się uczyć normalnych, zdrowych zachowań. Niedostępna emocjonalnie, wycofana i słaba matka, okrutny ojciec, który od najmłodszych lat pokazywał jej rzeczy, których ponownie, nie umiem sobie do końca wyobrazić. 

Bo jak wyobrazić sobie, że twój własny ojciec na twoich kilkuletnich oczach morduje małe, słodkie, puchate kociaki? I w dodatku głośno się z tego śmieje. Z tego co zrobił, z tego jaka była twoja reakcja... Niepojęte, prawda? A jednak tego właśnie doświadczyła Melissa. Tego, i wielu innych, równie przerażających rzeczy. 

Moja recenzja będzie recenzją nietypową, gdyż bardziej od zachęcenia do czytania, mam ochotę spróbować odeprzeć kilka zarzutów z jakimi się spotkałam przeglądając inne opinie na temat tej książki. Jeśli więc nie macie na to ochoty, przejdźcie po prostu do ostatniego akapitu. 

Mówi się, że każdy z nas jest odpowiedzialny za swoje, i tylko swoje zachowanie czy podejmowane decyzje. Nie mamy żadnego wpływu na wybory innych ludzi, nawet nam najbliższych, nie tak naprawdę, bo koniec i tak jest taki, że odpowiedzialność spoczywa na nich, nie na nas. Tyle, jeśli chodzi o czystą, mało praktyczną, czy też mało życiową teorię. Faktem jest, że kiedy w naszych domach dzieje się źle, i mam tu na myśli przemoc, alkoholizm, narkotyki itp., szuka się winnych, szuka się najprostszych wyjaśnień: dlaczego? Dlaczego to dzieje się akurat nam? Dlaczego mnie? A potem, względnie szybko... Co zrobiłam/łem takiego, by na to zasłużyć? 
Obarczanie się winą za grzechy naszych bliskich to mechanizm tyleż przerażający, co niestety również niemalże pierwotny. Wystarczy spojrzeć na dzieci/małżonków/rodziców alkoholików czy narkomanów. Większość z nich w najgorszej chwili uzależnienia ich bliskich, i swojego współuzależnienia, co również jest faktycznym problemem, winę za ich stan zrzuca na siebie. Dlaczego akurat na siebie? Kiedy ktoś zadaje nam ból, nie ważne czy jest to ból psychiczny czy fizyczny, nasz umysł przerabia to na czystą logikę. Skoro bliska nam osoba rani akurat NAS, to musi to mieć związek właśnie z NAMI. Logika, a racjonalność, to jednak tylko z pozoru podobne pojęcie. Po jakimś czasie nie da się udawać, że problemu nie ma, lecz wciąż nie wiadomo, jak sobie z nim poradzić. Szukanie winnych jest więc naturalnym odruchem prowokowanym przez nic innego jak bezsilność. 

Wybaczcie mi ten, jakże długi i być może niepotrzebny bądź niezrozumiały, wątek, jednak by przejść dalej w mojej recenzji potrzebowałam coś wyjaśnić. Coś, co na szczęście, nie każdy rozumie, bo wychował się w pozbawionej większych dysfunkcji rodzinie. Zrozumienie mechanizmu poczucia winy i ignorowania rzeczywistości jest potrzebne, by jakkolwiek móc pojąć zachowanie, uczucia i motywacje autorki, a te, mogę Wam obiecać, są chwilami zwyczajnie niepojęte. Przynajmniej z punktu widzenia osób, które o dysfunkcjach w rodzinie i ich niszczącym wpływie na psychikę, szczególnie dzieci, niewiele wiedzą. Żeby nie wyszło, że swoje informacje wyciągam z kapelusza, niczym magik swojego białego króliczka, temat dysfunkcji, powielania schematów obronnych, poczucia winy czy prostej ślepoty i niedopuszczania do siebie nawet najoczywistszych faktów, jest tematem mi bliskim. Pozostanę na tym stwierdzeniu. 

Wiele osób nie rozumiała Melissy, gdy mówiła o ojcu, gdy nazywała go tatusiem, gdy razem z rodzeństwem biegła, by się do niego przytulić, gdy wracał do domu, nawet po tym, jak zamordował jej koty. Nawet później, kiedy już zaczynała przeczuwać, że coś jest z nim nie tak. Jasne, to jest dziwne, jeśli zapomni się o tym, że była dzieckiem i od najmłodszych lat uczyła się samych niewłaściwych schematów zachowania. Czego mianowicie? A no tego, że się NIE rozmawia, NIE nazywa się swoich emocji, NIE zadaje pytań. Tego, że świat jest, jaki jest, zły i przerażający, a dorośli dzielą się na biernych, wycofanych, jak jej matka, bądź agresywnych i przerażających, jak ojciec i chwilami dziadek. To była jej rzeczywistość, wszystko, co znała. To była jej normalność. Ciężko więc oczekiwać, by kilku czy kilkunasto letnie dziecko mimo wewnętrznych przeczuć, potrafiło wyciągnąć z nich właściwe wnioski. 

Czy tego całego horroru można było uniknąć? Oczywiście. Prawdopodobnie tak samo, jak można było uniknąć wszystkich wojen. Gdyby odpowiedni ludzie znaleźli się na odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie, bliscy Jaspersona zauważyliby i zareagowali na jego odbiegające od wszelkich norm zachowanie, to pewnie, można by było wszystkiego uniknąć. Co pozbawia ludzi sumienia z takim natężeniem, by odczuwać przyjemność z zabijania wciąż jest zagadką. Mówi się o winie  w brakach w rozwoju umysłów, traumach, gdyby poszukać, można by znaleźć jeszcze parę innych teorii. Jasne jest jednak, że ojciec Jaspersona nie był najmilszym, najczulszym ojcem na świecie. Wręcz odwrotnie... Te rodziny były dysfunkcyjne pokoleniami. W mniejszym lub większym stopniu, ale były. O matce Melissy mogłabym napisać kolejny akapit, ale nie o to mi chodzi. Chciałabym tylko zauważyć, że podczas gdy to Jasperson jest w tej całej historii potworem, jego otoczenie nie rzadko było równie chore, jak on sam. 

Mellisa i jej ojciec, wczesne lata 80'.
Jedyne, z czym się zgodzę, to przerysowania zastosowane przez Melisse. Jestem wstanie uwierzyć w jej przeczucia, gdyż dzieci takie jak ona, wychowane w ciągłym poczuciu zagrożenia mają znacznie mocniej wykształconą intuicje i jest to fakt wielokrotnie udowodniony. Ta intuicja szczególnie dobrze działa wtedy, gdy źródłem zagrożenia jest osoba, przez którą, de facto, ich umysł pokusił się o te wszystkie umocnienia. Niekiedy jednak nawet ja miałam wrażenie, że Melisse nieco poniosła wyobraźnia, oraz zapewne odzyskane podczas terapii, a wcześniej wyparte przez nią wspomnienia. Czasem tak bywa, że kiedy coś traumatycznego do nas wraca, dla własnego spokoju ducha próbujemy to ubarwić w taki sposób, by było zjadliwsze. W końcu nie bez powodu nasz umysł postanowił nas wcześniej oszczędzić... 

Wbrew temu, co sugeruje wiele powieści, szczególnie tych z gatunku NA, które nieodmiennie działają mi na nerwy właśnie przez wzgląd na to, co zaraz napiszę, radzenie sobie z traumami wszelkiego rodzaju, to nie kwestia dni, tygodni, miesięcy, a lat. Czasami całego życia. To nie kwestia zaledwie odnalezienia właściwej drogi, a wrócenia do początku i obrania nowej, właściwej, a na to potrzeba czasu. Rycerze w lśniących zbrojach, na pięknych rumakach są wprawdzie pomocni, ale nie czynią cudów. Niestety. 

Dlatego właśnie Melissa tak późno zrozumiała kim był jej ojciec i co ważniejsze, kim ONA była dla niego. To dlatego tak długo usilnie próbowała widzieć w nim tylko te przejawy dobroci, jego hojność, uśmiech i fakt, że nigdy, tak do końca, ich nie zostawił. Mellisa musiała sama zrozumieć jak chore jest jej myślenie i równie samotnie nauczyć się „zdrowego” postrzegania rzeczywistości. Osiągnęła coś, co niekiedy nie udaje się nawet ludziom na terapiach, a na tą Mellisa trafiła stosunkowo późno. Osobiście podziwiam ją za to, jak sobie poradziła. Niekiedy może i brzmi jak ktoś, kto próbuje nam sprzedać kolejnego Boga do kolekcji, lecz to i tak nie ma dla mnie większego znaczenia. Czegoś trzeba się uchwycić, na czymś skupić swój wzrok, by łatwiej było pokonać wszelkie trudności. Dla niej był to Bóg, jej mąż i dzieci. 

Podsumowując; „Przerwane milczenie” to książka obowiązkowa dla wszystkich osób, których fascynują seryjni mordercy. Dzięki Mellisie możemy poznać świat seryjnego mordercy, ale nie ten w którym zabija i wygłasza swoje chore wizje świata, a ten, który go otacza. Świat jego „normalnego” życia, w którym jest zmuszony udawać poczytalnego, ojca, męża, syna, pracownika, a nawet, o zgrozo, człowieka. Być może zdarzają się chwilami spokojniejsze, nieco nudniejsze urywki, jednak w ogólnym rozrachunku to naprawdę dobra książka. Nie polecam jej jednak nikomu, kto nie gustuje w tematyce. To trudna historia, tym bardziej, że niestety prawdziwa. 

Dzisiaj bez oceny. Nie umiem ocenić walki Mellisy o własną przyszłość. Nie sądzę też, by istniała ku temu odpowiednia skala... 

Książka bierze udział w wyzwaniu Kiedyś przeczytam



62 komentarze:

  1. Hm... intrygująca lektura. zastanowię się ;)

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Seryjni mordercy, bardzo przyciągają mnie w książkach, lecz czytając, że to historia prawdziwa, to po prostu szok, wiem, ze to byłaby dla mnie trudna książka, lecz warto byłoby się z nią zmierzyć. Pierwszy raz się zdarzyło, by recenzja mnie przestraszyła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, absolutnie nie tego chciałam xD

      Usuń
  3. Nie wiem co napisać po przeczytaniu tej recenzji. Jestem zszokowany, po prostu. Muszę poznać tę historię dokładniej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziecko można kształtować, jak plastelinę. Maluszek, który nie zna właściwych zachowań, uznaje za normalne te, które zna. Nie wiem czy słyszałaś o ośmioletniej dziewczynce wykorzystywanej seksualnie przed obojga rodziców i to w sumie od jej urodzenia. Dziecko uznało zboczenie za przejaw miłości rodzicielskiej, psychologowie mieli z nią niezły problem. Wracając do tematu, trudno dziwić się Mellisie, że lgnęła do ojca, bo takiego a nie innego ojca znała. Mnie bardziej intryguje to, jak sobie poradziła z taką traumą i czy nie ma socjopatycznych zachowań, które również można nabyć, właśnie przez wychowanie, szczególnie jeśli ma się ojca psychopatę.
    Ciekawi mnie ta książka, od dawna interesuję się publikacjami tego typu, dlatego z całą pewnością przeczytam ten tytuł..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie,doskonale to ujęłaś.

      Nie będę Ci wiele zdradzać, szczególnie, że chcesz przeczytać książkę, jednak powiem, iż Mellisa posiada ten niestety rzadki, ale jednak spotykany dar wybicia się i odrębności. Często dzieci albo powielają zachowania rodziców, albo są od nich diametralnie różni. Gdyby nie to, że jej rodzice się rozwiedli, a ojca widywała kilka rady w roku, co nie naprawiało wiele, ale wiele jej oszczędzało, jej historia mogłaby się skończyć inaczej.

      Tak naprawdę jednak nie można niczego określić na pewno. Najbardziej potworne rzeczy dzieją się w końcu za zamkniętymi drzwiami.

      Usuń
  5. Widziałam tę książkę kiedyś na promocji w księgarni, ale jej nie wzięłam. Teraz trochę żałuję - mam nadzieję, że uda mi się ją jednak kiedyś przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, czasem tak jest. Sama niejednokrotnie zrezygnowałam z zakupu tytułu, po który niedługo potem musiałam się wybierać znowu hehe :)

      Usuń
  6. Mocna książka i mocna, a przede wszystkim nieznana bliżej tematyka. Czułam ciarki na plecach czytając Twoją opinię:). Widać, że książka Tobą wstrząsnęła, bo powstała szeroka interpretacja nie tylko wizerunku samego mordercy, ale przede wszystkim jego skrzywdzonej córki, która zmuszona była do życia w tak strasznych warunkach. Co najgorsze, to historia pisana przez życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej książce samego seryjnego mordercy wiele nie ma. Jest ojciec, który dopiero później nazwany jest mało pochlebnym określeniem potwora. Jest dziewczynka, która przeszła niebywale długą i ciężką drogę. Niestety spotkałam się z wieloma negatywnymi opiniami i chyba to mnie sprowokowało do takiej, a nie innej recenzji. Niezrozumienie, a atakowanie to również dwie inne rzeczy ;)

      Usuń
  7. Twojego tekstu nie postrzegam w kategorii recenzji, uznaję ją za kartkę z pamiętnika, w którym opisałaś po prostu swoje przemyślenia na dany temat. Nie ukrywam, że w większości z tego co napisałaś się z Tobą zgadzam i uważam, że książkę powinnam przeczytać przez wzgląd na trudny temat jaki porusza. Takie historie nieprzerwanie wzbudzają emocje, a szczególnie w ludziach, którzy swoje w życiu przeszli i pochodzą z mniej lub bardziej "dysfunkcyjnych" rodzin. Tym zaś, którym nie przyszło tego doświadczyć na własnej skórze, a są zdolni odczuwać empatię, pozostaje poznanie historii, a nie jej zrozumienie, bo jak już pisałam w przypadku "Czarnych dni małej Sally" - nie da się zrozumieć tego, czego się nie przeżyło. Można to spróbować poznać i zaakceptować, bądź nie, ale na pewno nie może tu być mowy o pełnym pojęciu skali problemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kartką z pamiętnika to z pewnością nie jest ;) Tak naprawdę w 100% nie można zrozumieć nikogo prócz nas samych, a nawet i wtedy jest niekiedy problem. Niemniej wiem, że jest wielu ludzi, którzy zwyczajnie nie mają pojęcia o istnieniu czegoś takiego jak dysfunkcje rodzinne, a że wiem również jak wielu czytelników fascynują seryjni mordercy, chciałam wyjaśnić kilka rzeczy, by czytanie tej książki było dla nich nieco zjadliwsze. Teraz poniekąd żałuje, ale mleko się rozlało ;)

      Usuń
    2. Nie chodziło mi, że to dotyka Ciebie bezpośrednio i dlatego jest to "kartką z pamiętnika", tylko o to, że te przemyślenia są takie dogłębne, że wykraczają poza granice zwykłego wyrażania opinii jaki ma miejsce w recenzji :)) Dlaczego żałujesz? Wiem, że jesteś osobą skrytą i nie lubisz się uzewnętrzniać przesadnie, ale myślę, że nie wyszło źle, wręcz przeciwnie.

      Usuń
  8. Trudny temat, ale i nie stronię od takich. Chciałabym kiedyś przeczytać tę książkę, zawsze interesowały mnie seryjni mordercy i ich zachowanie wobec bliskich...

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie na swój dziwny, pokręcony sposób fascynują seryjni mordercy i ich zachowanie w stosunku do najbliższego otoczenia, dlatego jestem ciekawa jak odbiorę „Przerwane milczenie”. W każdym razie chce zaryzykować i przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, myślę, że by Ci się podobało. Oczywiście na tyle, na ile taka książka może się podobać.

      Usuń
  10. To raczej nie jest temat dla mnie. Nigdy nie "kręcili" mnie mordercy, ani rodziny żyjący w ich cieniu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam na nią ochotę. I to dużą! Dobrze, że niebawem Święta :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheh, święta i książkowe prezenty :D

      Usuń
  12. Myślę, że jest to książka, która może mnie zainteresować, dlatego że jak tylko słyszę o seryjnych mordercach to niemal natychmiast moje myśli wędrują do ich rodzin. Czy coś podejrzewali, ale woleli przymykać oczy na niepokojące zachowania, czy może morderca tak dobrze się maskował wśród rodziny? Poza tym to jest ogromnie przerażające i niewiarygodne, że ktoś taki miał dom, dzieci, rodzinę po prostu. Współczuję autorce jej dzieciństwa i piętna córki mordercy, chciałabym poznać jej historię lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tyle, na ile udało mi się poznać Twój gust literacki, myślę, że książka przypadłaby Ci do gustu, tak więc polecam :)

      Usuń
    2. Będę miała ją na uwadze ;)

      Usuń
  13. Interesują mnie takie książki, bo zazwyczaj, kiedy mówimy o seryjnych mordercach to zapominamy, że oni też prawdopodobnie mieli rodziny... a więc wtedy rodzi się pytanie- czy najbliżsi nie wiedzieli, nie mogli tego powstrzymać, komuś donieść o swoich podejrzeniach ? Aktualnie czytam "byłam żoną seryjnego mordercy" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało jest tego typu książek, osobiście spotkałam się z taką pierwszy raz, ale nie poprzestanę na tej jednak. Mellisa rzuciła światło na wiele intrygujących mnie wcześniej zagadnień, co bardzo sobie cenie. I czekam na Twoją opinie o "Byłam żoną seryjnego mordercy" :)

      Usuń
  14. Świetna recenzja! Warto chyba poznać tą historię..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, i tak warto, o ile, oczywiście, gustuje się w podobnych tematach :)

      Usuń
  15. Nie miałam okazji jeszcze spotkać się z tą książką, ale faktem jest, że małe dzieci są niezwykle plastyczne, jak to jedna z osób wyżej stwierdziła. Łatwo jest im coś wmówić i łatwo manipulować ich uczuciami, ponieważ ich wrodzona niewinność i ufność nie dopuszczają myśli, że ktoś bliski chciałby je lub kogoś skrzywdzić. Zaciekawiłaś mnie tą książką i jeśli tylko gdzieś się na nią natknę, to z przyjemnością zapoznam się z jej zawartością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Cię zaciekawiłam :)

      Usuń
  16. Bardzo mi się podoba sposób w jaki zrecenzowałaś tę książkę. Dzieci zawsze kochają swoich rodziców, choćby nie wiem jacy byli. Choćby byli katami, alkoholikami dziecko zawsze w głębi serca jednak kocha i stąd dużo nieszczęść i późniejszych krzywd:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Dla małych dzieci rodzice są Bogami. Są wszystkim. Od nich uczą się tego co dobre, ale i niestety tego, co złe. I to od rodziców w dużej mierze zależy, jakim człowiekiem w przyszłości będzie ich dziecko. Pewnie, wiele zależy od nas samych, ale to oni dają nam podstawę, na której później pracujemy. Podstawy Melissy były kruche i skrzywione i to jest naprawdę smutne, lecz jej historia daje również nadzieję, że wszystko może się ułożyć i wyprostować :)

      Usuń
  17. Pięknie opowiedziałaś o książce. Muszę po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i skoro jesteś zainteresowana, to jak najbardziej polecam :)

      Usuń
  18. Niesamowita książka :D Bardzo spodobała mi się recenzja. Muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak szczegółowej oceny i odpierania zarzutów jeszcze u Ciebie nie było. Bardzo podobał mi się ten zabieg i choć książka nie jest z tych, które lubię czytać, będę o niej pamiętać. A może zmieni mi się upodobanie?
    Bardzo dobrze, że nie dałaś oceny, są książki, które nie podlegają żadnej skali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wyjątkowa książka i myślę, że zasłużyła na wyjątkową recenzje. Być może wyszło trochę moralizatorsko, ale mam nadzieję, że dzięki tym kilku informacjom, kolejni czytelnicy zastanowią się dwa razy zanim postanowią oceniać Melisse czy jej rodzinę ;)

      Usuń
  20. Nawet nie wiem, co mam napisać... Chyba tylko tyle, że to książka obowiązkowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli odpowiadają Ci takie tematy, to jak najbardziej :)

      Usuń
  21. No, no zaintrygowałaś mnie i to bardzo. Gdzieś już ta książkę widziałam i chętnie bym się z nią zapoznała. Ogólnie lubie książki prawdziwe i szokujące, wywołujące dużą dawkę emocji. Rozejrzę się za nią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) A ta książka wywołuje bardzo silne emocje i to od samego początku.

      Usuń
  22. Jeśli kiedyś gdzieś ją wypatrzę, na pewno przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Okładka niesamowicie przyciąga wzrok, wow :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie zaskoczyłaś, bo akurat okładka najmniej mnie do tej książki przyciągnęła xD

      Usuń
  24. Też ją opisywałam i może ujęłam wszystko trochę inaczej, ale ogólnie zgadzam się z tym co piszesz. Ponad to terz po czasie stwierdzam, że łatwo jest oceniać nie przeżywając tego samemu. Wtedy zapewne myślałoby się inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ocenianie czegoś jest naturalne :) I jak wspomniałam, uważam to za szczęście, że nie każdy potrafi rozłożyć zachowanie Melissy na czynniki pierwsze. To akurat taki temat, gdzie empatia, nawet największa, nie jest wystarczająca i trzeba mieć przynajmniej podstawy informacji o psychologicznych aspektach całej sprawy.

      Usuń
  25. "Wyznania córki seryjnego mordercy" - napis na okładce intryguje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. To dokładnie to, co przykuło mój wzrok na samym wstępie :)

      Usuń
  26. Jest to pozycja dla mnie i na pewno ją kiedyś przeczytam :) Tytuł już zapisany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, cieszę się :) Witaj w klubie pokręconych, tj. zafascynowanych podobnymi tematami hehe ^^

      Usuń
  27. Już kiedyś czytałam książkę na temat seryjnych morderców i bardzo mi zaciekawiła. Myślę, że skuszę się i na tą;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętasz może tytuł tej książki?

      Usuń
  28. Jaka długa recenzja! I bardzo dobra, postarałaś się :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Recenzja przekonała mnie do lektury tej książki. Może nie fascynuję się seryjnymi mordercami ale interesują mnie trudne ludzkie losy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, fajnie, że udało mi się Cię zainteresować.

      Usuń