środa, 26 listopada 2014

"Rock Addiction" Nalini Singh

Nalini Singh jest moją ulubioną autorką romansu paranormalnego. Jej dwie serie: Łowca Gildii oraz  Psi i Zmiennokształtni zawładnęły mną bez reszty na parę lat, z resztą wciąż je radośnie śledzę. Zakochały mnie w sobie na tyle, by przełamać lody i zacząć czytać po angielsku, bo innego wyjścia nie było. Gdy wyszły pierwsze informacje o nowej serii pani Singh, byłam wniebowzięta. Dopiero, gdy przeczytałam o czym ów seria ma opowiadać, doznałam lekkiego szoku. Wiedziałam wprawdzie, że zaczynała swoją karierę od zwykłych romansów pozbawionych choćby nutki fantastyki, ale jakoś nie przyszło mi do głowy, że mogłaby chcieć do tego wrócić. Do tego romans z rockmanem? Jakkolwiek ją uwielbiam, od początku byłam lekko sceptyczna. Ale to Nalini – pomyślałam. Nalini i jej piękne, romantyczne, ale nie ckliwe, opisy, zabawne dialogi, idealne charakterystyki postaci i niemal namacalne światy... Nie będzie źle! 


Zachary Fox to frontman rockowego zespołu o nazwie Schoolboy Choir. Tatuaże, kolczyk w wardze, wysokie libido, ale też poraniona dusza i zmasakrowane serce. Muzyka i kumple z zespołu przez lata tworzyli dla niego swoistą barierę oddzielającą go od tej jego ciemnej strony. Przeszedłszy wszystkie możliwe etapy, od zbira do grzecznego chłopca i z powrotem, Fox odnalazł coś, co uznaje za równowagę, coś pomiędzy jednym, a drugim. Spędzając urlop w Nowej Zelandii, spotyka na przyjęciu Molly Webster, bibliotekarkę, która z miejsca definiuje jego wcześniej niesprecyzowane plany na najbliższy miesiąc. 

Molly, jakkolwiek zafascynowana Foxem, nie ma ochoty na nic, co nawet ocierałoby się o związek z mężczyzną żyjącym tak hucznie na pierwszych stronach gazet. Kobieta ma uraz z przeszłości. Mało chwalebną tajemnicę, kładącą się cieniem na całym jej życiu. Nie ważne, że to jej ojciec, polityk romansujący z dziewczyną w wieku swojej córki, splamił rodzinne nazwisko, nie Molly. I tak to wszystko odcisnęło się na niej bardzo mocno. Dodając do tego alkoholizm matki i mamy kobietę, której „chce, ale nie mogę” zyskuje zupełnie inny wydźwięk. Problem w tym, że Fox również ma swoje demony i te demony nie zamierzają pozwolić mu wypuścić Molly ze swych objęć... Tudzież swojego łóżka. 

Mam ochotę teraz westchnąć. Tak głęboko, ciężko, być może więcej niż raz. Problemy z tą historią zaczęły się już na samym wstępie. Fox i Molly spotykają się, wracają z przyjęcia w swoim towarzystwie i niedługo potem już wiedzą, że spędzą ze sobą okrągły miesiąc. Fox proponuje niezobowiązujący romans, który ma dobiec końca jak tylko jego urlop się skończy, a Molly się zgadza. Zaznacza tylko, bardzo wyraźnie, że nie chce, by prasa kiedykolwiek zobaczyła ich razem. Nie chce być „tą laską, co sypiała z rockmanem” i on to szanuje. Następnie mamy serie łóżkowych ekscesów, mniej lub bardziej udanych wyjść... 

Kolejne głębokie oddechy... Nalini Singh przyzwyczaiła mnie do wielu rzeczy i niestety, żadnej z nich nie odnalazłam w tej książce. Począwszy od fabuły, która może nie jest zła, ale też nie grzeszy oryginalnością, wręcz trąci schematem i, niestety, przerysowaniami, przez bohaterów, których w żadnym razie nie mogę nazwać pełnokrwistymi, na samym języku kończąc. Podczas gdy jej książki zazwyczaj zjadam naraz, góra na dwa... z tą męczyłam się o wiele dłużej. Brakowało mi tak charakterystycznej dla autorki akcji, przedstawienia mi otoczenia w taki sposób, by później na jedno hasło pojawiały się w mojej głowie liczne obrazy. Choć zarówno Fox jak i Molly charakteryzują traumatyczne przeżycia, są one zwyczajnie słabo przedstawione. 

„Rock Addiction” to romans/erotyk, tak więc seks jest tu na porządku dziennym, od samego początku do samego końca. I po raz kolejny... Choć we wszystkich książkach autorki seks jest obecny, choć nigdy w takich ilościach, to paradoksalnie, bardziej „gorące” są tamte książki. Nalini gdzieś zgubiła tę swoją cudowną zdolność do budowania seksualnego napięcia i magicznych opisów. Seks w tej książce nie jest może najgorzej przedstawiony, były bowiem i te dobre momenty, ale nawet nie umywają się do tego, co pani Singh potrafi. 

Skończywszy czytać byłam zrozpaczona. Nie jest mi łatwo pisać tą recenzje w takim tonie, bo autorka ma specjalne miejsce w moim sercu i choć „Rock Addiction” nie pozbawia jej tej pozycji, to jednak przykro mi, że tym razem nie mogę się zachwycić jej dziełem. Jest zwyczajnie niedopracowane, co było dla mnie chyba największym szokiem. Zazwyczaj jej książki są naładowane cytatami, z tej nie wyciągnęłam ani jednego... Zazwyczaj tego nie robię, ale tym razem postanowiłam poszukać kilku odpowiedzi na najbardziej nurtujące mnie pytania. 

Okazało się, że „Rock Addiction” zostało częściowo napisane już jakiś czas temu, co odpowiedziało mi na pytanie, dlaczego druga połowa książki wydaje się pełniejsza. Jak twierdzi, nie skończyła jej wtedy, bo nie czuła, że wystarczająco dobrze zna swoich bohaterów. Dopiero niedawno usiadła do tego ponownie, mając pomysł na całą serię. Ten jeden wywiad trochę ułagodził moje rozczarowanie. Szczególnie, że patrząc na bohaterów pobocznych, ich historie mogą być bardziej zajmujące. Mamy trzech „złych” chłopców, tajemniczego T-Rexa, szefa najlepszej przyjaciółki Molly... Mam szczerą nadzieje, że kolejne książki będą miały to, czego zabrakło mi tutaj. 

Podsumowując: „Rock Addiction” Nalini Singh to książka, która miała potencjał, ale nie został on w pełni wykorzystany. Jestem przekonana, że czytelnicy, którzy nie mieli wcześniej styczności z książkami autorki, nie odczuliby tak mocno wad tej powieści. Uznaliby ją może za mało zaskakującą i spokojną, ale z pewnością nie tragiczną. Dla mnie, osoby, która ma za sobą 20 książek jej autorstwa, „Rock Addiction” zwyczajnie nie może być chociażby dobre. Wiem na co stać panią Singh i tu pokazała może 40% swojego talentu. Mam jednak nadzieję, że kolejne książki będą lepsze... Przynajmniej tak się zapowiadają. Mimo zawodu, nie zamierzam sobie odpuścić i z pewnością będę kontynuować serię. 

Moja ocena: z największym bólem serca... 5/10.

Na koniec coś, co zostało okrzyknięte hymnem książki. Wprawdzie gitary tam nie ma, ale łatwo ją tam sobie wyobrazić, a rzeczywiście, tekst piosenki idealnie pasuje do Foxa i Molly. 


41 komentarzy:

  1. Nie czytam romansów paranormalnych, jedynie dystopje, a to chyba co innego... Nie przepadam za tym gatunkiem ;)
    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Romans paranormalny to romans gdzie przynajmniej jedna z dwojga osób ma nie jest "tylko człowiekiem". Tak więc i w dystopiach się on pojawia ;) Rock Addiction to jednak zwykły romans ;)

      Usuń
  2. Mi autorka, aż tak nie przypadła do gustu, bo Krew aniołów i jej kontynuacja niezbyt mi się spodobała, ale każdy ma inny gust, szkoda, że Autorka, do której miałaś sentyment zawiodła się w Rock Addiction.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że każdy ma inny gust :) A serię Psi i zmiennokształtni próbowałaś? Uwielbiam obie, to Psi bym wybrała, gdybym do takiego wyboru została zmuszona ^^

      Usuń
  3. Oj, ale szkoda :( Najgorsze rozczarowanie literackie to właśnie to fundowane przez ulubionego autora :( Jeśli chodzi o opis fabuły to mnie on odrzuca już na wstępie, bo wydaje się naprawdę banalny. Rockman i bibliotekarka, srsly? Toż to od razu wiadomo w jakim kierunku podąży ta opowieść.

    Patrząc jednak na wszystko z drugiej strony to każdemu może zdarzyć się wpadka, a fakt, że autorka dopiero po czasie wróciła do tej powieści też pewnie miał wspływ na niespójność. W każdym razie ja się do pisarki nie zniechęcam i właśnie realizuję małe książkowe zamówienie i chyba wrzucę do koszyka, którąś z jej przetłumaczonych na polski powieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bibliotekarka i moja reakcja na to była identyczna xD

      Jeśli się decydujesz, to powiem, że seria o Psi i zmiennokształtnych wydaje mi się lepsza :) I wydane są u nas 3 książki :)

      Usuń
    2. Kliknęłam "Krew aniołów" :))

      Usuń
    3. No cóż :D Dużo akcji, ale też specyficzny klimat. Ale też coś ala seryjny morderca więc może nie będzie źle :D Tylko pamiętaj, że to jednak też romans xD

      Usuń
    4. Spoko, podejdę do tego z otwartym umysłem :D

      Usuń
  4. Zapowiadało się całkiem przyzwoicie, zwłaszcza że chętnie przeczytałabym jakiś romans paranormalny. Może skuszę się na inną książkę autorki żeby poznać jej twórczość, może akurat przypadnie mi do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż... polecam w takim razie te dwie wspomniane przeze mnie serie skoro masz ochotę na PR ;]

      Usuń
  5. Uuuu niska ocena. A mnie to zaciekawiło - lubię erotyki, uwielbiam rockmanów, z chęcią przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na koniec wspomniałam, myślę, że jeśli ktoś nie wie na co stać autorkę, to ta książka będzie dla niego przyjemna, więc polecam :)

      Usuń
  6. W tej chwili mam inny paranormal romance w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Erotyki nie należą do moich ulubionych książek, ostatnio zaczęłam serię "Za sceną", gdzie też chodzi o romans z muzykami i kurde, nie mogę przebrnąć... także Nalini bardzo podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Za sceną" próbowałam czytać, ale poległa, za głupie toto dla mnie. "Rock Adicction" w porównaniu z tamtą serią to zupełnie inna, lepsza bajka, więc bez obaw :) Nie ten poziom erotyka ^^

      Usuń
  8. Nie czytałam powieści tej pisarki. Tematycznie za bardzo mnie nie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy ja dobrze wnoszę, że to lektura nie dla mnie? Tak, zdecydowanie nie dla mnie. Dużo seksu i romansu - apogeum tego czego nie znoszę w jednym...

    Chociaż zestawienie "rockman" (w cudzysłowie bo nie z prawdziwego zdarzenia, ale grający na gitarze elektrycznej i totalny miłośnik ciężkiego brzmienia) + bibliotekarka sprawdza się i w życiu, znam z autopsji ^^ Więc nie jest to takie wyssane z palca ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, to absolutnie nie jest książka dla Ciebie :D Nawet, jeśli mogłabyś się z nią identyfikować hehe

      Usuń
  10. Nigdy nie słyszałam o tej autorce, ale skoro jej romanse paranormalne są tak dobre, muszę ich poszukać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! PR w wykonaniu pani Singh jest genialny :D Jak dla mnie nie ma lepszej autorki :)

      Usuń
  11. Romans paranormalny i mnóstwo scen seksu - to nie dla mnie :) Może jak się przekonam do paranormal to sięgnę po inne książki autorki, aby mnie nie raziły tak te sceny łóżkowe :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam tą autorkę, poprzednie serię mam za sobą, Jak ukaże się w Polsce przekonam się sama, ale dzięki tobie już wiem z jakim nastawieniem się do niej zabierać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Jak miło spotkać kogoś, kto uwielbia Nalini :D:D:D Bardzo, bardzo się z tego cieszę! :D

      Co do Rock Addiction to fakt, trzeba się odpowiednio nastawić wtedy może będzie łatwiej czytać :)

      Usuń
  13. Tej ksiązce mówię nie. Już sama okładka sprawia, że omijałabym ją szerokim łukiem,a opis fabuły wcale nie pomaga...

    pokolenie-zaczytanych.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Gatunkowo mogłaby być ciekawa, szkoda że jest niedopracowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No szkoda, szkoda, ale mam nadzieję, że dalej będzie już tylko lepiej :)

      Usuń
  15. Popieram, autorka kryje w sobie wielki potencjał, a jeśli faktycznie go nie wykorzystała tak jak należy, to raczej nie sięgnę po tą książkę. Wolę ją w pełnym wydaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również ją wolę w pełnym wydaniu, a po "Heart Of Obsidian" sama sobie postawiła niebywale wysoką poprzeczkę :)

      Usuń
  16. Szkoda, że potencjał książki został zmarnowany. A fabularnie zapowiada się tak ciekawie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie tracę nadziei :) Historia T-Rexa powinna być lepsza. To już nie rockman, a biznesmen i już w tym tomie mnie rozbawił, więc pozostaje mi tylko liczyć na więcej i mieć nadzieję na sukces :)

      Usuń
  17. Nie znam tej autorki, ale ja bardzo, bardzo rzadko czytam romanse paranormalne, dlatego nie jestem w temacie i raczej nie będę, bo schematyczna historia i przerysowani bohaterowie mnie nie interesują.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ok...będę ostrożna i jeśli się zdecyduje na tę książkę to tylko z biblioteki :P

    OdpowiedzUsuń
  19. piosnka mi się podoba, co do reszty to nie jestem przekonana niestety i nie tylko ze względu na tę nierówność, ale i fabułę...jakoś bym chciała by powieści z takimi wątkami były mniej banalne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, i ja bym chciała, by w tej historii było mniej banału, ale co zrobić;)

      Usuń
  20. Przykro mi, że jedna z Twoich ulubionych autorek Cię zawiodłaś. Rozumiem ból serca :) może to tylko wypadek przy pracy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to kwestia właśnie napisania połowy jakiś czas temu i dokończenia stosunkowo niedawno. Nie do końca też udało jej się wyłączyć ten jej "zmiennokształtny" zmysł, bo Fox zyskał wiele cech czy to jej kotów czy wilków. Nie pasowało to do całości. Mogę mieć tylko nadzieję, że dalej będzie tylko lepiej ^^

      Usuń