środa, 19 listopada 2014

„Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu” John Flanagan

Mimo tak wielu pozytywnych rekomendacji i wysokiej oceny, chociażby na Lubimy Czytać, do książki „Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu” Johna Flanagana, podchodziłam bez większych oczekiwań. Jakby nie było, głównymi bohaterami są tu piętnastolatkowie, a ja już się nauczyłam, że choć to w żadnym razie nie powinno skreślać dla mnie danej powieści, to też niekoniecznie będzie wstanie dać mi konkretnie to, czego mogłabym oczekiwać. Wyobraźcie sobie teraz moją minę, kiedy po kilkunastu pierwszych stronach wsiąknęłam w wykreowany przez autora świat i nawet wizja niedalekich egzaminów nie zdołała mnie zmusić do zaniechania czytania. 

Dzień Wyboru, to wyjątkowy dzień na zamku Redmont. Dzień, w którym piątka sierot:  Will, Horace, Jenna, Alyss i George, pozna swój los. Czy ich marzenia o przyszłości się spełnią? Baron Arald, pan zamku, jest wprawdzie niebywale łaskawy, ale przecież decyzja o przydzieleniu ich do wymarzonych szkół/mistrzów nie zależy tylko od niego. Co jeśli okaże się, że się do czegoś zwyczajnie nie nadają? Szczęście uśmiecha się jednak do czwórki sierot, którzy dostają przydział o jaki zabiegali. Tylko Will nie osiąga swojego celu. Jego niepozorny, chuderlawy wręcz wygląd skreśla go z listy potencjalnych kandydatów na rycerzy. Zwraca jednak na siebię uwagę Halta, tajemniczego zwiadowcy. Za sprawą małego podstępu, mężczyzna zmusza chłopca do udowodnienia mu własnej wartości i naturalnych umiejętności, jakże przydatnych w tym zawodzie. Zwiadowcy mają być niewidzialni – dosłownie i w przenośni. Zwinni, sprytni, odważni... Czy aby na pewno Will ma w sobie te wszystkie cechy?

W czasie, kiedy piątka sierot stawia swoje pierwsze kroki ku świetlanej przyszłości, w Górach Deszczu i Nocy Morgarath zbiera siły do ponownego ataku. Pragnie zemsty za piętnastoletnie wygnanie... 

„Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu” to zaledwie 320 stron tekstu. Nigdy bym nie pomyślała, że w tak dość małej, jak na pełnokrwistą fantastykę, liczbie stron, można tak kolorowo i dosadnie odmalować wykreowany przez siebie świat. Flanagan z miejsca stał się dla mnie mistrzem opowiadania o otaczającej głównych bohaterów rzeczywistości i to w taki sposób, że ledwie się nawet zauważa, iż to właśnie robi. Owszem, to nie jest Rowling czy Tolkien, absolutnie nie. Niemniej jednak łatwość, plastyczność, naturalność tych wszystkich opisów, całkowicie mnie zaczarowała. 

Choć to Will i Horacy są tu raczej głównymi bohaterami, mnie najbardziej przypadła do gustu postać Halta. Sam pomysł na zwiadowców, tych tajemniczych, burkliwych, niepozornych mężczyzn trzymających się z boku, budzących w ludziach bardziej lęk niż poczucie bezpieczeństwa, było ze strony autora strzałem w dziesiątkę. Być może to nic oryginalnego, ale z pewnością jest to kreacja, która z miejsca skradła mi serce. Uwielbiam takich skrytych, niejednoznacznych, małomównych i często niezrozumiałych bohaterów. Mogę wtedy czytać i przy okazji próbować ich rozszyfrować, a cała historia staje się przez to jeszcze bardziej ekscytująca. 

Will i Horacy, to z kolei idealnie zakreśleni piętnastolatkowie. Mają w sobie odpowiednią dozę dziecinnej naiwności, ślepej odwagi podyktowanej brakiem doświadczenia, ale też tego zalążka kiełkującej w nich dorosłości, która dopiero się uczy o swoich prawach i obowiązkach. Flanagan wiele zyskał w moich oczach nie próbując na siłę czynić z chłopców mężczyzn. Często mam wrażenie, że ci „współcześni”, „książkowi” nastolatkowie pozjadali wszystkie rozumy, przeżyli już tak wiele, że ich doświadczenia niekiedy mogą konkurować z tymi z najstarszych członków ich społeczności... Przeważnie mi to wprawdzie jakoś specjalnie nie przeszkadza, ale niestety, zawsze ujmuje nieco całkowitemu odbiorowi danej powieści. W przypadku „Zwiadowców”, nastoletni bohaterowie stali się niepodważalnym atutem. 

No a teraz trochę pomarudzę. Tylko nie wiem, czy mam wylecieć z nożami na autora, czy tłumacza... Jak można, do diabła, pomylić kłus ze cwałem? (Kłus, to trucht, a cwał to najszybszy bieg konia) Ja rozumiem, że nie każdy interesuje się jeździectwem, ale jednak pisząc/tłumacząc książkę, wypadałoby to i owo sprawdzić, szczególnie, jeśli w historii konie mają tak wiele miejsca. Pominę już sam fakt, że Will galopuje już podczas pierwszej swojej jazdy na słodkim Wyrwiju, co jest zwyczajnie nierealne... (Swoją drogą, Wyrwij z miejsca mnie w sobie rozkochał!) Will nie miał zbyt wiele czasu na naukę, więc okay, zyskał wręcz nadnaturalny talent. Bywa. Ale tego pomylenia wolnego chodu z najszybszym chodem przeżyć nie mogę. Ta pomyłka zmieniła wydźwięk kilku scen, przynajmniej dla mnie! Brrr! 

Podsumowując; „Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu” pozytywnie mnie zaskoczyły. Mogłabym sobie życzyć odrobiny więcej akcji, ale sądzę, że ta spokojniejsza dynamika pierwszego tomu była podyktowana koniecznością zbudowania świata oraz bohaterów i w dalszych częściach pod tym względem będzie lepiej. Choć na kolana mnie ta historia nie zwaliła, to z pewnością pochwyciła mnie w swe sidła na tyle mocno, bym z radością sięgnęła po kolejne tomy. W moim odczuciu to seria, która powinna być na liście obowiązkowych książek u każdego nastolatka uwielbiającego fantastykę. Na rynku mamy całą masę głupkowatych historyjek, które może i są zajmujące, ale niczego nie wnoszą, niczego nie uczą, chyba, że dość płytkich przekonań. „Zwiadowcy” to przeciwwaga dla tych książek, to seria, którą chętnie skompletuję, a za kilka lat podrzucę bratanicy, która będzie w odpowiednim wieku, by się nimi zachwycić. 

Moja ocena: 7/10.

Książka bierze udział w wyzwaniach Czytam Fantastykę II oraz Okładkowe Love 



60 komentarzy:

  1. Fakt, wszyscy ciągle zachwycają się nad tą serią, więc nawet ja zaczynam się zastanawiać czy po nią nie sięgnąć, a wiek bohaterów niezbyt mi przeszkadza. Jedynie martwię się o liczbę tomów, które odrobinę mnie przerażają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że by Ci się spodobała, ale też rozumiem Twoje opory dotyczące tych wszystkich tomów. Powiem jednak tak: książka jest świetna, ale raczej nie z tych, po której KONIECZNIE trzeba NATYCHMIAST sięgać po kolejną część. Ja zamierzam sięgać po kolejne tomy od czasu do czasu, bez większego planowania :)

      Usuń
  2. Normalnie aż nie do wiary, że jeszcze nie znam tej serii. Co i rusz opinie o kolejnych jej tomach pojawiają się na moich zaprzyjaźnionych blogach... I jeszcze nie natknęłam się na żadną negatywną...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie trafiłam na negatywną opinię, co szczerze mówiąc wywołało u mnie ten sceptycyzm. Nie dowierzam, kiedy o książkach mówi się tylko i wyłącznie w samych superlatywach. Ale "Zwiadowcy" po prostu okazali się znakomici :D Trafiają do młodzieży, bo do nich pierwotnie kierowana jest książka, ale i do starszych, bo oprócz tych młodych głównych bohaterów, są jeszcze Ci starsi, bardzo interesujący. Jeśli tylko lubisz fantastykę, to gorąco polecam. Czyta się błyskawicznie. Nie wiem czy spędziłam przy tej książce więcej niż 4.5h :)

      Usuń
  3. Nie jestem miłośniczką fantasy, więc jakoś tak nie specjalnie mnie ta seria kusi. Jednak z Twojej recenzji bije taki entuzjazm, że chyba będę musiała swoje nastawienie przemyśleć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro nie lubisz fantasy to nie ma co czytać na siłę, no chyba, ze masz wielką ochotę się przemóc, to wtedy ta książka będzie idealna, bo nie zamęczy cię długością w przypadku, gdyby jednak coś między wami nie zaskoczyło :)

      Usuń
  4. Oj, ja już mam za sobą jedenaście tomów Zwiadowców i bardzo serię lubię :) Co prawda nie jest to literatura wyższych lotów, jednak kiedy chce się przeczytać coś lekkiego i przy okazji z nutką humoru, to Zwiadowcy są w sam raz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 11! I przez te wszystkie tomy autor w miarę utrzymuje poziom? To świetnie :) Czasem potrzebuję własnie czegoś niższych lotów, wiec jak dla mnie super :D

      Usuń
  5. Sporadycznie sięgam po fantastykę, praktycznie wcale, ale mimo to będę mieć na uwadze powyższą książkę, skoro zrobiła na Tobie tak duże wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamiętam jak sama odkryłam i pochłaniałam tę serię :) Choć zastanawiam się czy do końca można ją zaliczyć do pełnokrwistej fantastyki, dla mnie to raczej przygodówka, choć fakt w wykreowanym świecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może się zagalopowałam, być może, ale cóż. Wykreowany świat jest, jakieś dziwne stwory są... No cóż, w każdym razie fantastyka, czy pełnokrwista, to chyba zależy od czytelnika ;)

      Usuń
  7. Mi i "Zwiadowcom" jakoś nigdy nie było po drodze... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie i "Zwiadowcom" bardzo długo też, ale cieszę się, że w końcu się odnaleźliśmy ;)

      Usuń
  8. Książka zdecydowanie nie dla mnie... niestety ;)
    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, może jednak kiedyś trafię w Twój gust :D Hmmm, nawet mam przynajmniej dwa tytuły w swojej głowie, którymi mogłabyś być zainteresowana ;) No zobaczymy w przyszłości ;)

      Usuń
  9. Coś mi się wydaję, że to książka jednak nie dla mnie. Rzadko sięgam po takie historię, bo trudno mi się w nie wkręcić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nie ma się co zmuszać ;)

      Usuń
  10. Tyle słyszałam o tej serii, że już sama nie wiem czy po nią sięgnąć, raz myślę, że tak, później, że nie :D Ale ostatnio ciągle zaczynam jakieś serie, więc może na razie sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sięgać! Sięgać! :D Ale spokojnie możesz sobie ją odłożyć na później, lub uczynić z niej swego rodzaju przerywnik pomiędzy innymi książkami, bo to nie jest nic, co musiałabyś czytać tom po tomie :)

      Usuń
  11. Cieszę się, że się podobało ;) A co do pomylenia cwału z kłusem... Moja droga, krew mnie zalewa za każdym razem, gdy taki błąd pojawia się w jakiejś książce, a wierz mi Zwiadowcy nie są w tej kwestii wyjątkiem. Notorycznie autorzy mylą te dwie kwestie, a dla kogoś kto jeździectwo uprawia (tu się rozumiemy) to jest nie do ogarnięcia rozumem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, też się już z tym spotkałam, ale i tak nie potrafiłam być cicho. Z resztą nie byłabym sobą gdybym w recenzji nie marudziła, a że innych wad nie znalazłam, to padło na tą nieszczęsną wpadkę. Jeszcze bym zrozumiała gdyby mylili galop z cwałem, ale cwał z kłusem?! o.O

      Ja też się cieszę, że mi się podobało :D

      Usuń
  12. Kiedy przeczytałam, że bohaterami są piętnastolatkowie, pomyślałam, że to nie dla mnie, ale doczytując recenzję do końca, stwierdziłam jednak, że mogłabym przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też zawsze lekko odrzuca, kiedy czytam że bohaterami jakiejś książki są nastolatkowie, niemniej jednak zapewniam Cię, że to absolutnie tej historii nie wadzi. Z resztą, jak już wspomniałam, jest kilkoro dorosłych bohaterów, którzy zwracają uwagę starszego czytelnika. To bardzo wielowymiarowa historia, więc gorąco polecam :D

      Usuń
  13. To nie do końca moja bajka, wolę sięgać po inne gatunki niż fantastykę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak dla mnie ta seria jest prześwietna, choć czytałam ją już jakiś czas temu, to nadal mam wiele sentymentu do niej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, super :D Taki komentarz tylko mi potwierdza moje własne zachwyty nad tą książką :D

      Usuń
  15. Kocham tą serię i zawsze z przyjemnością sięgam po kolejne tomy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nie pozostaje mi nic innego, jak kontynuować serię :D

      Usuń
  16. Mam tą serię w planach już od dłuższego czasu, jednak kiedy mówię sobie, że w końcu się za nią wezmę, to zawsze coś mi w tym przeszkodzi :(

    namalowac-swiat-slowami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro tak długo Cię ta seria kusi, to nie zwlekaj już dłużej tylko się za nią zabieraj, bo naprawdę warto :)

      Usuń
  17. Niestety, nie przepadam za tym gatunkiem :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo dużo słyszałam o "Zwiadowcach", gdybym tylko miała wolną chwilę, sięgnęłabym po nich. Na razie jednak musi im wystarczyć półka "Chcę przeczytać". :) Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci więc chwili wolnego! :D Również pozdrawiam :)

      Usuń
  19. Swego czasu miałam ochotę poznać tę serię, ale jakoś mi już przeszło. Może kiedyś dalej ...

    OdpowiedzUsuń
  20. Jakoś nikt nie potrafił mnie przekonać do zwiadowców. Może dlatego, że do tej pory nie natrafiłam na recenzję pierwszego tomu. Sama nie wiem, zawsze stoją na półce w bibliotece, może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam w planach tę serię, ale jakoś zawsze mi umyka jak jestem w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to fakt, nie jest to seria obok której wprost nie da się przejść obojętnie, ale zgarnij kiedyś pierwszy tom. Ja go czytałam coś ponad 4h więc nie zajmie Ci on dużo czasu, a przynajmniej się dowiesz, czy seria jest dla Ciebie :)

      Usuń
  22. Wszyscy się nad tą serią rozczulają, a ja, kiedy sięgnęłam, nie mogłam przebrnąć. Może coś ze mną nie tak? :D fajnie, że zauważyłaś nieścisłości, mnie też one zawsze w oczy kłują:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko z Tobą ok :D Może po prostu Zwiadowcy nie są dla Ciebie, bywa i tak ;)

      Usuń
  23. Czytałam na wyrywki tą serię i muszę przyznać, że choć lat mam więcej niż mniej, to podobał mi się ten cykl ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, to tylko mi udowadnia, że warto inwestować w te serie :)

      Usuń
  24. Uwzięliście się na nie z tą serią czy jak? ;) Najpierw Amelia Grace się nią zachwyca, teraz Ty. Węszę spisek. ;P A tak serio, to bardzo chcę ten tytuł przeczytać, bo przyjaciółka tak mnie na niego nakręciła, że innej opcji nie ma. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Własnie tak! Spisek! :D Tylko, że ja byłam jego pierwszą ofiarą. Wychodzi na to, że Ty będziesz drugą sesese... To chyba taka forma inicjacji. 1 stopień: zostajesz zwabiona recenzją. 2 stopień: nagle zwiadowcy pojawiają się wszędzie. 3 stopień: nie wytrzymujesz i kupujesz/pożyczasz książkę. 4 stopień: czytasz i przepadasz. 5 stopień piszesz recenzje i tym samym kończysz swoją inicjację i zostajesz członkinią tajnej organizacji mającej na celu rozpowszechnianie tej serii i zarażenie nią jak największą liczbę ludzi. No... To już wszystko wiesz. Decyzja, co zrobisz dalej, należy od ciebie. :P

      Usuń
    2. No jak to co? Idę do regału i sięgam po ten pierwszy tom, który czeka i mówi "no na co czekasz? bierz mnie i czytaj! Ale najpierw "Nie dajesz mi spać", bo jest obok łóżka :D

      Usuń
    3. Wiesz, całkowicie popieram Twój plan :D Tylko wiesz, uważaj na to łóżko, nie bez powodu tytuł oryginału to Wallbanger hehehe xD

      Usuń
    4. Ohhhhh, wiesz :D Liczę na to :D

      Usuń
    5. Hahaha xD Mam więc nadzieję, że się nie zawiedziesz :D

      Usuń
  25. Po pierwszym tomie spodziewałam się więcej... fantastyki? Był dla mnie bardziej historią wprowadzającą. Ale potem było już dużo lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie czułam, że z czasem ta historia zwyczajnie się rozwinie :D Cieszę się bardzo :)

      Usuń
  26. Może w końcu zdecyduję się przeczytać pierwszy tom Zawiadowców. Tyle że przeraża mnie liczba tomów. A nie lubię zaczynać serii a potem jej nie kończyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No liczba tomów naprawdę potrafi przerazić, ale cóż... od czego są biblioteki?:D

      Usuń
  27. Jak dla mnie ta seria jest wystrzałowa, John Flanagan stworzył nieprzeciętny świat, w którym istnieje zło, ale też swojego rodzaju urok :) Polecam starszym i młodszym :)
    Świetny blog, zapraszam do mnie http://pod-lupa-optymistki.blogspot.com/ . Zaczęłam swoją przygodę z blogsferą książkową stosunkowo niedawno, ale mam nadzieję, że przypadnie Ci do gustu :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że zaglądnęła do mnie kolejna fanka serii :) Z pewnością Cię odwiedzę ^^

      Usuń
  28. Oj w kolejnych częściach będzie dużo akcji! Serię uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń