poniedziałek, 29 grudnia 2014

„Bohaterowie umierają” Matthew Woodring Stover

„Bohaterowie umierają” Matthew Woodring Stovera, to jedna z tych książek, o których na koniec nie bardzo wiadomo, co myśleć. Z jednej strony jestem pełna zachwytu i podziwu dla autora, z drugiej męczyłam tę historię tak długo, że dzisiaj nawet nie potrafię powiedzieć ile dokładnie. 

Hari Michaelson żyje w świecie podzielonym na kasty. On sam jest „pracownikiem” i trudni się aktorstwem. Lecz nie takim aktorstwem jakie jest nam znane. W jego świecie granice zniknęły, a widzowie dłużej nie muszą się zaledwie biernie przyglądać przygodom swoich ulubionych aktorów. W czasach Hari'ego, za sprawą wysoko rozwiniętej technologii, można czuć to samo, co odczuwa aktor. Strach, ból, rozkosz - wszystko jest kwestią wybrania odpowiedniej przygody. I to jeszcze jakiej przygody?! Nie chodzi o pościgi, no, przynajmniej nie te samochodowe, czy na odmianę udane podrywy. Miejsce, w którym aktorzy grają, dosłownie na śmierć i życie, nazywany jest Nadświatem. Rządzą nim zasady znane nam ze średniowiecza i też podobnie ów świat wygląda. Nie ma technologi, za to niepodzielnie rządzi nim magja (nie, nie zrobiłam błędu w pisowni). 

sobota, 27 grudnia 2014

LBA #4 + Tag: 7 faktów o mnie!

Jakiś czas temu okazało się, że przegapiłam jedną nominacje. Dziś postanowiłam w końcu odpowiedzieć na te pytania i jeszcze raz przeprosić Literatkę M za moją zwłokę. Bardzo też dziękuję za wyróżnienie. To ogromnie dużo dla mnie znaczy :)

Żeby nie przedłużać... 

1. Jak według Ciebie wyglądałby świat bez książek?

Wyglądałby bardzo smutno. Ale też przerażająco, bo bez książek ludzie mogliby przekazywać sobie wiedzę jedynie słownie, co ma jakiś urok, ale jest też niebezpieczne. Wątpię, by ludzkość mogła się rozwijać w taki sposób, jak to robi, bez słowa pisanego. 

wtorek, 23 grudnia 2014

"Odnaleziona odwaga" Dragona Rock

Sięgając po „Odnalezioną odwagę” Dragony Rock byłam świadoma ryzyka jakie podejmuję. Romans paranormalny to taki gatunek, gdzie jeśli się nie uważa, bardzo łatwo można strzelić sobie w stopę. Nigdy nie ukrywałam jak bardzo uwielbiam książki tego typu, ale też nie zaprzeczałam stwierdzeniom takim jak to: że więcej w nim, niestety, słabych pozycji, niż tych naprawdę godnych polecenia. Zaczynając czytać byłam więc odpowiednio przygotowana i przezornie nie oczekiwałam niczego konkretnego. 

Lina, dwudziestosześcioletnia kobieta, po śmierci ukochanego psa załamuję się i trafia do szpitala psychiatrycznego. Dla normalnych ludzi ten powód może wydać się abstrakcyjny, ale nie dla Liny. Dziewczyna nie jest taka, jak inni, a zdiagnozowana schizofrenia to tylko początek długiej listy rzeczy, którymi różni się od rówieśników. W szpitalu poznaje Sabaru – psychologa kryminalnego. To jedno spotkanie zmienia całe dotychczasowe życie kobiety. Niegdyś wytykana palcami, nagle staje się obiektem adoracji. I wszystko byłoby jak w bajce, gdyby nie praca Sabaru, która właśnie teraz postanowiła go ścigać. Ktoś dybie na jego życie, a skoro Lina stała się tak ważną jego częścią, i ona jest w niebezpieczeństwie. Para wyjeżdża z miasta, by pod ochroną przyjaciół mężczyzny przeczekać najgorsze. Ale najgorsze jeszcze przed nimi, bo ani Sabaru, ani jego przyjaciele nie są zwykłymi ludźmi...

środa, 17 grudnia 2014

"Chór zapomnianych głosów" Remigiusz Mróz

Najbliżej gatunku science fiction byłam chyba za sprawą „Grillbaru Galaktyki” M.L. Kossakowskiej i jakkolwiek bym autorki nie ubóstwiała, to akuratnie tą książką mnie wtedy na kolana nie powaliła. I choć w niebo patrzę śmiało, mój pseudonim nie jest bowiem wynikiem przypadku, to mimo wszystko statki kosmiczne i naprawdę daleka przyszłość - to raczej nie moja bajka. Przynajmniej tak myślałam. Przyznam się, że sięgając po „Chór zapomnianych głosów” Remigiusza Mroza liczyłam na rozstrzygnięcie kilku kwestii, jak np. sensu zagłębiania się w gatunek, który nigdy wcześniej specjalnie mnie nie interesował. Miałam też nieśmiałą nadzieję, że tak samo jak wspomniana wyżej M.L. Kossakowska zakochała mnie dożywotnio w fantastyce, Mróz będzie tym autorem, który przekona mnie do science fiction. Czy mu się udało? Zobaczmy...

Astrochemik Håkon Lindberg budzi się z kriogenicznego snu i odkrywa, że oprócz niego na okręcie badawczym „Accipiter” pozostał tylko jeden żywy człowiek. Reszta załogi została skutecznie pozbawiona pulsu, a ich wnętrzności i posoka wyścielają teraz korytarze oraz wszystkie pomieszczenia. Wydaje się, że wraz z muzułmaninem są na pokładzie całkiem sami, ale w takim razie kto zabił tych wszystkich ludzi? Podejrzenia Håkona natychmiast wędrują do nawigatora, w końcu to właśnie Dija Udin Alhassan zbudził się wcześniej od niego. Te podejrzenia bledną jednak w świetle wszystkiego, co dzieje się później, gdy staje się jasne, że tak do końca sami tam nie są. Na szczęście (albo i nie?) sygnał SOS dociera na ziemię. Tylko co z tego, skoro od najbliższego statku pozostałą przy życiu załogę Acciptera dzieli pół wieku kriogenicznego snu?

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Listopadowo-grudniowy stosik!

W listopadzie nie wrzuciłam posta stosikowego, bo zamiast książek, kupowałam półki. Oczywiście nie obyło się bez ratowania się szybkimi zakupami ebooków (i za to je właśnie kocham, za tą niemal natychmiastową dostępność na moim kindelku). Grudzień to natomiast miesiąc, gdzie stanowczo popadłam w coś, co można nazwać jedynie „kompulsywnym kupowaniem”. Żeby nie przedłużać, bo trochę tego jest...



piątek, 12 grudnia 2014

"Złodziej dłoni" J. T. Ellison

Kryminały to nie moja broszka. Wprawdzie zauważam w ostatnim czasie małe zmiany na tym polu, aczkolwiek są jeszcze na tyle delikatne, bym nie chciała zapeszać i dalej twierdziła, że gatunek ten niczym specjalnym mnie do siebie nie przyciąga. Jednakże istnieje wyjątek, bo kiedy kryminał opowiada o seryjnym mordercy, o wiele prościej jest mnie zadowolić. 

W imię takiego właśnie przekonania kupiłam „Złodzieja dłoni” J.T. Ellison. Było to... kilka lat temu, co powinno chyba powiedzieć wystarczająco dużo o tym, jak skończyło się pierwsze spotkanie z tą historią... Kiedy teraz do niej wróciłam, było już znacznie lepiej. Przynajmniej przez jakiś czas.

Była upojnym przywidzeniem,
Gdy oczy pierwszy raz promieniem
Wdzięku olśniła; zjawą czaru,
Dla upiększenia minut paru
Zmaterializowaną, z okiem
Jak gwiazda, z włosów wokół zmrokiem...”*

Dusiciel z południa, to seryjny morderca, który pozostawia po sobie tylko martwe ciała i odcięte dłonie. Nad jego sprawą pracuje porucznik wydziału zabójstw Taylor Jackson i jej partner w życiu prywatnym – doktor John Baldwin, analityk FBI. Jakby tego było mało, w okolicy gracuje również seryjny gwałciciel, którego szumnie nazwano „Słotnikiem”. Co ciekawe, gwałci tylko w deszczowe czwartki. Trzecim członem historii jest ambitna dziennikarka Whitney Connolly, posiadająca niebywale ważne informacje, które mogły bywreszcie ruszyć śledztwo policji do przodu. Gdyby, oczywiście, ów informacjami się podzieliła...

czwartek, 11 grudnia 2014

KONKURS! KONKURS! KONKURS! 2w1 - II Edycja!

Gotowi na drugą odsłonę konkursu 2w1? Ja tak! 

Tym razem do wyboru jest więcej książek, bo aż 17! Tak jak poprzednio, każdy z Was ma podwójną szansę na wygraną, wystarczy jedynie się zgłosić oraz wykonać zadanie konkursowe. Ci z Was, którzy wykonają zadanie, mają dodatkowy los, a jeśli zrobią to naprawdę dobrze, mają szansę na los trzeci. Można się zgłaszać tylko na jedno losowanie i wtedy podać jeden tytuł! Proste? Mam nadzieję, że tak! 

Lista książek:



wtorek, 9 grudnia 2014

"Chłopak nikt" Allen Zadoff

Czy i Wy tak macie, że napotykając jakiś tytuł, po prostu wiecie, że to coś idealnego dla Was? I nie chodzi tylko i wyłącznie o tematykę, autora czy zaufane wydawnictwo. Mówię o czymś więcej, czymś nie do końca sprecyzowanym, a jednak gdy już się w nas pojawia, doskonale wiemy, że mamy do czynienia z książką, która w najgorszym wypadku będzie dobra. Być może zabrzmiałam teraz jak stała bywalczyni domu wariatów, niemniej jednak dokładnie to przydarzyło mi się gdy po raz pierwszy usłyszałam o książce „Chłopak nikt” autorstwa Allena Zadoffa. 

„Benjamin”, którego prawdziwe imię dość długo pozostaje tajemnicą, jako dwunastoletni chłopiec został odizolowany od rodziców i zmuszony do udziału w programie mającym na celu wyszkolenie go na broń idealną. O jego przeszłości dowiadujemy się z jego wspomnień, podczas gdy on sam wykonuje jedno zadanie po drugim, pozostawiając po sobie adekwatnie dużo trupów. Najczęściej powielanym scenariuszem jego zadań jest zbliżenie się do „celu pośredniego”, który zazwyczaj otwiera mu dostęp do „celu właściwego”, wykonanie zadania, jak najciszej i jak najprecyzyjniej, by żadne podejrzenie nie padło na jego osobę, następnie wycofanie się i zniknięcie. 

niedziela, 7 grudnia 2014

LBA II i III Edycja!!!

Niedawno zostałam ponownie nominowana do nagrody LBA i to podwójnie, przez Annę P. oraz Paulinę, za co gorąco dziękuję! Dostałam całą listę pytań i nie powiem, by były łatwe! Jestem z natury dość skrytą osobą, a tu było tyle osobistych pytań... Nie ładnie! :P Co nie zmienia faktu, że bardzo, bardzo dziękuję! :)

piątek, 5 grudnia 2014

"Black Ice" Becca Fitzpatrick

Nie wiem jak u Was, ale u mnie, względnie blisko gór, z wolna robi się coraz mroźniej. Wczucie się więc w klimat „Black Ice” było dla mnie banalnie proste. 

Becce Fitzpatrick znam z osławionej sagi „Szeptem”. Wprawdzie jej nie skończyłam, ale biorąc pod uwagę fakt, że pierwsze dwa tomy czytałam w momencie, gdy jeszcze byłam głęboko obrażona na literaturę młodzieżową i uważałam, że jestem na nią za stara, o czymś powinien świadczyć. Dlatego też na wieść o „Black Ice” czułam się naprawdę zaintrygowana. Thriller, góry, wątek romantyczny, coś o morderstwach... Czego chcieć więcej? Teoretycznie niczego, jednak nie wszystko okazało się tak idealne. 

Britt wraz ze swoją najlepszą przyjaciółką Korbie, a przy tym siostrą swojego byłego chłopaka Calvina, wyrusza w góry, by po długim czasie przygotowań, spędzić trochę czasu w leśnej głuszy. Problemy z wyjazdem pojawiają się już na wstępie. Rodzice Korbie stawiają warunek, albo Calvin jedzie z nimi jako ich opiekun, albo nie jadą wcale. Dla Britt jest to niezaprzeczalna okazja do udowodnienia chłopakowi, jak wiele stracił zrywając z nią. Zanim jednak udaje im się dotrzeć do górskiego domku należącego do rodziny rodzeństwa, Britt i Korbie zostają zatrzymane przez burzę śnieżną, zmuszone do opuszczenia samochodu i poszukania schronienia na noc. Pech prowadzi ich ku dwóm tajemniczym mężczyznom, którzy względnie szybko biorą je jako swoje zakładniczki. Dlaczego? Po co? Czy ma to coś wspólnego ze zwłokami dziewczyny znalezionymi przez Britt w opuszczonej chacie, do której trafiły? Jedynym towarem, który może utrzymać je obie przy życiu jest skradziona Calvinowi mapa, dzięki której Britt może sprowadzić dwoje zbiegów z gór. Tylko, czy nie zabiją jej, kiedy dotrą do autostrady? Dziewczyna musi myśleć i działaś niebywale szybko...

środa, 3 grudnia 2014

BookTag: Would you rather... Albo - Albo



Jako, że nazbierało mi się przeróżnych zaległych tagów, pytań itp., postanowiłam w końcu coś z tym zrobić. Na pierwszy ogień idzie tag Albo – Albo. Zobligowałam się do zabawy bodajże na blogu Magdy Lidii Urban całą wieczność temu. Żeby nie przedłużać, oto moje odpowiedzi:

wtorek, 2 grudnia 2014

"Niepokorny. Jego Walka cz.1" Jay Crownover

W ostatnim czasie do romansów wszelakich podchodzę niebywale ostrożnie. Raz, że chyba brak mi prostego szczęścia, a dwa... im więcej naprawdę dobrych książek, tym większe wymagania. Względem tego gatunku mam je zawsze raczej niewielkie, jestem wstanie przymknąć oko na wyjątkowo wiele, szczególnie, gdy romans jest tylko częścią składową całości. Ale co w przypadku, kiedy stanowi temat przewodni? Wtedy, moi drodzy, zaczynają się schody... Niekiedy nie do przejścia. 

Względem książki „Niepokorny. Jego walka” autorstwa Jay Crownower miałam raczej dobre przeczucia. Usłyszałam, że głównym bohaterem jest ex żołnierz, który średnio dobrze znosi przeniesienie się z wojska z powrotem do cywila, i tak naprawdę nic innego nie było mi potrzebne na zachętę. Niepokoiło mnie tylko, że książka ta jest tomem trzecim cyklu „Naznaczeni mężczyźni”. Znajomość poprzednich części miała podobno nie wadzić, więc zaryzykowałam.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Podsumowanie listopada!

Zazwyczaj, no dobrze, zawsze w podsumowaniach marudzę, ale nie tym razem! Listopad był dla mnie ciężki. Nie dość, że choróbska wszelkiej maści przylgnęły do mnie i nie chcą dać mi spokoju, to jeszcze prace kontrolne, kolokwia, egzaminy (obydwa zdane na 4 yeeey!). Jednym słowem czasu miałam niezbyt wiele, ale czuje, że wycisnęłam z niego wszystko, co tylko się dało i zamknęłam listopad 10 przeczytanymi książkami. 

Przejdźmy do konkretów: