piątek, 5 grudnia 2014

"Black Ice" Becca Fitzpatrick

Nie wiem jak u Was, ale u mnie, względnie blisko gór, z wolna robi się coraz mroźniej. Wczucie się więc w klimat „Black Ice” było dla mnie banalnie proste. 

Becce Fitzpatrick znam z osławionej sagi „Szeptem”. Wprawdzie jej nie skończyłam, ale biorąc pod uwagę fakt, że pierwsze dwa tomy czytałam w momencie, gdy jeszcze byłam głęboko obrażona na literaturę młodzieżową i uważałam, że jestem na nią za stara, o czymś powinien świadczyć. Dlatego też na wieść o „Black Ice” czułam się naprawdę zaintrygowana. Thriller, góry, wątek romantyczny, coś o morderstwach... Czego chcieć więcej? Teoretycznie niczego, jednak nie wszystko okazało się tak idealne. 

Britt wraz ze swoją najlepszą przyjaciółką Korbie, a przy tym siostrą swojego byłego chłopaka Calvina, wyrusza w góry, by po długim czasie przygotowań, spędzić trochę czasu w leśnej głuszy. Problemy z wyjazdem pojawiają się już na wstępie. Rodzice Korbie stawiają warunek, albo Calvin jedzie z nimi jako ich opiekun, albo nie jadą wcale. Dla Britt jest to niezaprzeczalna okazja do udowodnienia chłopakowi, jak wiele stracił zrywając z nią. Zanim jednak udaje im się dotrzeć do górskiego domku należącego do rodziny rodzeństwa, Britt i Korbie zostają zatrzymane przez burzę śnieżną, zmuszone do opuszczenia samochodu i poszukania schronienia na noc. Pech prowadzi ich ku dwóm tajemniczym mężczyznom, którzy względnie szybko biorą je jako swoje zakładniczki. Dlaczego? Po co? Czy ma to coś wspólnego ze zwłokami dziewczyny znalezionymi przez Britt w opuszczonej chacie, do której trafiły? Jedynym towarem, który może utrzymać je obie przy życiu jest skradziona Calvinowi mapa, dzięki której Britt może sprowadzić dwoje zbiegów z gór. Tylko, czy nie zabiją jej, kiedy dotrą do autostrady? Dziewczyna musi myśleć i działaś niebywale szybko...


Do samej fabuły nie mam się zbytnio czego czepiać. Pomijając kilka wręcz idiotycznych decyzji głównej bohaterki/autorki, akcja książki sama w sobie nie była zła. Mamy niemałą tajemnice i niebanalny „chłodny” klimat. Wszystko razem może nie jest bez skaz, jakby nie było nie miałam większego problemu z odkryciem głównej zagadki, ale też sama powieść jest kierowana do mniej wymagającego czytelnika. Niemniej jednak co do fabuły jestem jak najbardziej na tak i chętnie przeczytałabym więcej tego typu powieści. 

Problemem „Black Ice” są bohaterowie. Mamy tu do czynienia z szablonowymi typami bohaterów, którzy notorycznie, całymi latami, odstraszali mnie od literatury młodzieżowej. Britt i jej ciągłe wałkowanie związku z Calvinem i samego Calvina... Do tego jej relacja z Korbie. Mało tego, sama Korbie. Żeby wyrazić moją niechęć, zawód i prostą irytację, musiałabym zaspoilerować, a niestety tego mi zrobić nie wypada. Powiem tylko, że nie ma w tej powieści takiego bohatera, któremu zabrakłoby banału, głupoty oraz „inteligencji” i „dojrzałości”, która była inteligentna i dojrzała chyba tylko dla nich samych. Wszyscy mentalnie są na poziomie trzynasto-czternastolatków, choć teoretycznie mają osiemnaście-dwadzieścia kilka lat. Dramat. Po prostu dramat. Nic bardziej mnie nie irytuje jak ta pseudo-dorosłość. 

Do samego stylu pani Fitzpatrick nic nie mam. Mogłabym co najwyżej powtórzyć, że nie pojmuję tego zamiłowania do pierwszej osoby u autorów, którzy nie piszą na tyle dobrze, by im ona jakoś specjalnie służyła. Jest znośnie. Wszystko psują durni bohaterowie, ale tekst sam w sobie jest zwyczajnie dobry. Nie powala, nie przeraża, ale da się czytać, a to chyba najważniejsze.  

O wątku romantycznym i samym, całkowicie spalonym, zakończeniu nawet nie będę próbowała się wypowiadać. Ja rozumiem, że należało się może tej książce odrobinę radości na sam koniec, ale to, co zostało zrobione zmusza mnie do czegoś, do czego zostałam sprowokowana zaledwie kilka razy, a mianowicie udawania, że to absolutnie nie miało miejsca...

Podsumowując; mimo całego tego mojego marudzenia, tak naprawdę tylko do samych bohaterów mam na tyle duże „ale”, by w ogólnym rozrachunku miało to jakiś wpływ na odbiór książki. Uważam, że ten chłodny klimat powieści wyszedł autorce całkiem dobrze. Niektórzy narzekają na zbyt długie przedzieranie się przez góry, a dla mnie to były całkiem fajne momenty. Jak widać co czytelnik, to inna opinia. Nie mogę też powiedzieć, bym specjalnie męczyła się podczas czytania. Skazy na bohaterach zostały mi wynagrodzone klimatem oraz samą fabułą. 

Moja ocena: 6/10. 

Książka bierze udział w wyzwaniu Okładkowe Love, choć mężczyzna zupełnie mi się nie podoba, to całość jakoś do siebie pasuje i przykuwa wzrok. 

72 komentarze:

  1. Nie przepadasz za narracją pierwszoosobową czy tylko w tej książce nie wypada dobrze? Ja bardzo lubię. :) Czuję się dzięki temu bliżej z bohaterem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam pierwszoosobową narrację, z tym, że nie każdy potrafi dobrze w niej pisać. Mówić dobrze mam na myśli wyjątkowo dobrze, by nie było z tego zlepki trywialnych zdań. Łatwiej zepsuć książkę w pierwszej osobie, niż w trzeciej. Przynajmniej moim zdaniem :)

      Usuń
  2. Irytujący bohaterowie mogą zniechęcić nawet do ciekawej lektury. Ten tytuł w moich planach na najbliższy czas raczej nie występuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, irytujący bohaterowie to zmora.

      Usuń
  3. Mam Black Ice na półce i czeka w kolejce do lektury. Fajnie by było, gdybym zabrała się za książkę Fitzpatrick jeszcze zimą. Co do Twojej recki... w sumie to pewnych rzeczy jestem wstanie się spodziewać po tej autorce, co nie zmienia faktu, że bardzo lubię jej lekki styl. Mam nadzieję, że jakoś przetrwam "inteligentne" teksty i akcje bohaterów i będę w stanie się do tego zdystansować. Koniec końców, to lietratura młdozieżowa i w takich kategoriach trzeba ją postrzegać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego właśnie, pamiętając o tym, że to literatura młodzieżowa, przyczepić się mogę tak naprawdę jedynie do samych bohaterów. Młodzież młodzieżą, ale Ci tutaj są zwyczajnie puści ^^ Gdyby postawić ich jako obraz współczesnej młodzieży, to ja nie wiem do jakich wniosków można by dojść. Chyba tylko do jednego: będą nami kiedyś rządzić idioci, bo skoro w takim wieku są tak "inteligentni"i "dojrzali", to dorosną dopiero w okolicach 40-tki xD

      Usuń
  4. Najśmieszniejsze jest to, że wszyscy czekali na tą książkę z zapartym tchem (ja również byłam jej ciekawa), a gdzie o niej nie czytam (czy na polskich czy zagranicznych blogach/vlogach) nikt nie jest szczególnie zachwycony.

    Zastanawiam się czy ją kupić i mam mieszane uczucia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko za sprawą bohaterów. Gdyby nie oni, historia miałaby szanse, przynajmniej u mnie, na 8 gwiazdek.

      Może spróbuj ją gdzieś wygrać? ^^

      Usuń
  5. No to objechałaś ją trochę bardziej niż inni ;) i teraz to już nie wiem, bo czekam aż mi wpadnie w ręce, bardzo, bardzo, ale jakoś ostudziłas mój zapał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? xD No cóż, nie ukrywam, że najgorsze co może się przydarzyć, to historia z ogromnym potencjałem, zniszczona przez jeden, aczkolwiek jakby nie było bardzo ważny aspekt. Na samo wyobrażenie o tym jaka ta książka mogłaby być gdyby jej bohaterowie byli odrobinę normalniejsi... przysłowiowe scyzoryki w kieszeni się otwierają. Może dlatego, choć tego nie chciałam, wyszło ostrzej ;)

      Usuń
  6. Widzę, że mamy podobne odczucia ;p Nie jest zła, ale na kolana nie powala...a bohaterka po prostu dobija momentami ;/ zresztą ta druga to bez komentarza ;p A co do zimna to mi jest zimno teraz a jestem w domu...góry mam kilkaset kilometrów stąd ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam w planach serię "Szeptem" autorki i raczej od tej serii zacznę przygodę z autorką. Jak mi się spodoba, to i po "Black ice"" siegnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czekam na Twoje wrażenia :)

      Usuń
  8. Jak dla mnie, bohaterowie to trzon książki. Jeśli piszesz, że są tak banalni i przewidywalni jak deszcz w listopadzie, to nie wiem czy dobra fabuła to rekompensuje. Szczerze powiedziawszy jestem zmarźluchem, a więc raczej nie lubię czytać o zimie. Sądzisz, że mimo wielkiego kawałka banału, można przeczytać to jako coś naprawdę ciekawego, czy jak zwykły zapychacz, z braku lepszej książki pod ręką?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie są tacy znowu banalni, nie tak jak się chyba myśli biorąc pod uwagę to jedno słowo. Są głupi xD Dziecinni... Mają przerost pewności siebie nad faktycznymi możliwościami ich osoby... Ale to nie kwestia niedopracowania. Oni po prostu tacy są. Nie wiem, czy potrafię to wyjaśnić. Są osoby, które się lubi i te których się nie znosi, ale niekoniecznie to oznacza, że są źli. Po prostu nam nie pasują i tyle. Nie nazwałabym też tej książki ani czymś naprawdę ciekawym, ale też nie jest to zwykły zapychacz na chwilę, gdy nie ma nic lepszego do czytania. Dla mnie Black Ice jest gdzieś po środku.

      Usuń
    2. Czyli może nie będzie tak źle :)

      Usuń
    3. Całkiem możliwe, że tragicznie nie będzie :)

      Usuń
  9. Tymi irytującymi bohaterami trochę mnie zmartwiłaś, ale i tak mam wielką ochotę na przeczytanie tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj! Aż tak źle nie jest by rezygnować z lektury, jeśli jest się nią zainteresowanym :)

      Usuń
  10. Przyznaję, że czytając zapowiedzi tej książki byłam jej strasznie ciekawa. Jednak teraz, po przeczytaniu kilku recenzji, mój zapał trochę osłabł. Nie lubię, gdy bohaterowie są niedopracowani, a ich zachowania irracjonalne. Z drugiej strony kusi mnie ten mroźny klimat. Może, gdy znajdę kiedyś w bibliotece to się skuszę. Kupować na pewno nie będę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachowanie bohaterów może i jest irracjonalne, ale oni sami w sobie nie są tacy niedopracowani, jak można by myśleć. Są momentami głupi, dziecinni i irytujący, ale jakoś, zaskakująco, pełni. To tak, jakby autorka z jakiegoś powodu chciała ich właśnie takimi uczynić. Sama do końca tego nie rozumiem, ale takie odniosłam wrażenie.

      Usuń
  11. Ja się zamierzam do przeczytania Szeptem, ale właśnie zniechęca mnie to, że to młodzieżówka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szeptem względnie mi się podobało, szczególnie Patch czy jak mu tam jest ^^ Nie wiem jak teraz bym go odebrała, ale te x lat temu, gdy książka wyszła, byłam nim zauroczona. I Nora, chyba tak ma na imię główna bohaterka (jeśli mam racje to istny cud, że pamiętam i oznaka, że książka nie mogła być tragiczna), nie wydawała mi się również irytująca, w przeciwieństwie do Britt czy Korbie w Black Ice...

      Usuń
  12. Czytałam ową serię, ale do tej książki mam mieszane uczucia... Chyba odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem ciekawa tej książki, jak i twórczości autorki, bo nic jeszcze jej nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie pozostaje mi tylko oczekiwać Twoich wrażeń :)

      Usuń
  14. A ja jestem zauroczona tą książką. Mnie się ona ogromnie podobała: ciekawa fabuła, niepokojący klimat, denerwujący bohaterowie (dla mnie to akurat plus) i szczęśliwe zakończenia. Ja wprost uwielbiam takie połączenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, to dowód na to, że Black Ice dnem nie jest. Jest dobra! Może nie powalać na kolana, ale jest dobra, a irytujący bohaterowie równie dobrze mogli być zamysłem autorki. Jak wspomniałam kilkakrotnie już wyżej, nie wydają mi się niedopracowani, a irytujący, to daje do myślenia :)

      Usuń
    2. Właśnie, wiele osób ocenia niżej książkę, jeśli bohaterowie nie przypadają mu do gustu (sama do niedawna tak robiłam, dopóki nie przyszło olśnienie). Przecież tak naprawdę, nie ważne są nasze sympatie i antypatie do danego bohatera, ważne jest to, żeby dana postać była wyrazista, dopracowana, mająca określony charakter, dzięki temu nasze wyobrażenia o niej stają się bardziej realne.

      Usuń
    3. No tak, bohater niewzbudzający w nas sympatii, wręcz odwrotnie, albo jeszcze gorzej - irytujący, bardzo łatwo kończy jako bohater niedopracowany. Nawet patrząc na komentarze, nie wiele osób dobrze mnie zrozumiało. Chciałam powiedzieć, że bohaterowie są szablonowi pod względem takich, którzy działają mi na nerwy, ale najwyraźniej źle to ujęłam.

      Usuń
  15. Zaliczyłam serię "Szeptem" i jak dla mnie to przygoda z autorką się skończyła. Wątpię, żebym tę książkę przeczytała, no chyba, że gdzieś ją wygram albo dostanę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli "Szeptem" Ci się nie podobało, to głęboko wątpię, by "Black Ice" zmieniło Twoje zdanie na temat autorki, niestety. Jak dla mnie to gorsza pozycja, w szczególności gorsi bohaterowie ;)

      Usuń
  16. Jeszcze się zastanowię nad tą książką :) Ja też niedaleko gór, ale dzisiaj wyjątkowo ciepło, ubrałam się jak misiek i prawie ugotowałam na dworze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O!:D A można zapytać skąd dokładnie jesteś? U mnie dzisiaj było -5 ale słoneczko ładnie świeciło, dopiero niedawno gdzieś zniknęło ;)

      Usuń
  17. Mam ochotę na tą książkę, ale chyba jeszcze trochę sobie poczekam aż po nią sięgnę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli wciąż masz ochotę to po prostu po nią sięgnij, nie ma co się wstrzymywać na siłę ^^

      Usuń
  18. Powiem szczerze, że chyba jeszcze nigdy nie chciałam przeczytać żadnej książki tak bardzo jak tej. Nieco ostudziłaś mój zapał. Ale mimo wszystko chcę przekonać się na własnej skórze jaka jest. c:
    ~Księżycowa Pani

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I takie nastawienie mi się podoba :D

      Usuń
  19. "Chłodny" klimat może być wielką zaletą tej książki. Chcę ją przeczytać, ale chyba poszukam jej w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Chłodny" klimat w tym przypadku to coś genialnego ^^

      Usuń
  20. U mnie jeszcze na półce całe trzy tomu "Szeptem" stoją i obecnie patrzę na nie z niechęcią oraz z myślą, że straciłam tyle kasy... No ale niegdyś będąc nastolatką, czytało się nastolatkowe rzeczy :P
    Tak szczerze to do "Black Ice" mnie nie ciągnie, bo wciąż odczuwam niesmak po trzecim tomie "Szeptem". Nie widzę sensu wydawania pieniędzy na coś co prawdopodobnie mi się nie spodoba (a skoro bohaterowie są szablonowi, to naprawdę nie widzę potrzeby przeczytania książki). Może jak pojawi się w mojej miejscowej bibliotece (bardzo małe szanse, ale jakieś są) to wtedy przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szablonowi pod względem takich półgłówków, ale nie są oni niedopracowani. Nie wiem co autorką kierowało, ale mam silne wrażenie, że po prostu chciała ich takimi uczynić. Może sądziła, że książkę będą czytać młodsi ludzie? Nie mam pojęcia. Biorąc pod uwagę ilość trupów itd, to trochę dziwne założenie, ale kto wie ;)

      A tak w ogóle, to i jak mam kilka takich książek na swoich półce, co kupiłam nie wiadomo jak dawno temu, a teraz nie miałabym ich ochoty przeczytać nawet w chwili, gdybym nie miała nic innego ^^ Życie hehe

      Usuń
  21. Nie przeczytam, wystarczy mi "Szeptem", którego pierwszy tom mnie zauroczył, drugi wybaczyłam, a trzeci mnie załamał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to jest zupełnie coś innego niż było Szeptem. Niemniej rozumiem. I mnie pierwszy tom zauroczył, a drugi ostudził mój entuzjazm i w sumie na drugim moja przygoda się skończyła, ale początkowo jedynie przez nawałnice innych, ciekawszych książek.

      Usuń
  22. Cały czas się zastanawiam, czy dać autorce jeszcze jedną szansę. Serię "Szeptem" jakoś wymęczyłam i jestem ciekawa, czy tak książka mi bardziej przypadnie do gustu, czy właśnie będzie podobnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko powiedzieć, bo Szeptem, a Black Ice to dwie różne bajki ;)

      Usuń
  23. Nie spodziewałam się, że wyjdzie ona tak średnio, chociaż szablonowi bohaterowie trochę mnie odpychają, nie mniej jednak mam do autorki wielki sentyment więc tak czy siak po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tragicznie się wyraziłam w tej recenzji, jak widzę. Miałam na myśli szablonowy typ specyficznego bohatera działającego mi na nerwy, czyli nastolatka o mentalności dzieciaka ^^ Ale, jak pisałyśmy z Crysią, to niekoniecznie jest niedopracowanie, a jakiś dziwaczny, bo dziwaczny, ale zamysł autorki. Czytając czułam irytację, to fakt, ale absolutnie nie chodziło mi tu o niedopracowane czy skreślone byle jak postacie.

      Sięgnij, skoro ja byłam wstanie zaakceptować takich bohaterów i wciąż cieszyć się lekturą, to chyba nie powinno być tak źle :)

      Usuń
  24. Mam w planach- sama wiesz, że doba dla książkoholika jest zdecydowanie za krótka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Książek, które mam w planach nie umiałabym konkretnie policzyć, ale obawiam się, że nie starczyłoby mi życia gdybym się uparła wszystkie przeczytać, szczególnie, że co chwilę wychodzi coś nowego.

      Usuń
  25. Szkoda, że znalazły się również mankamenty... Fabuła wydaje się bardzo ciekawa i trzymająca w napięciu. Niestety ci bohaterowie myślę, że doprowadzaliby mnie do szału.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że fabuła jest na tyle fajna, ze spokojnie dzięki niej można zwyczajnie przywyknąć do bohaterów :)

      Usuń
  26. Za "Szeptem" jakoś szczególnie nie przepadam, ale fabuła "Black Ice" od razu mnie zaintrygowała i postanowiłam, że jednak dam pisarce drugą szansę. Teraz z kolei mam wątpliwości, bo sensowne wykreowanie bohaterów jest dla mnie bardzo ważne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj! Wiesz, należy pamiętać, że jakby nie było to thriller kierowany do młodszego czytelnika, a ja może babcią nie jestem, ale też trochę już na karku mam. No i jak wspomniałam, fabuła mi wynagrodziła irytujących bohaterów :)

      Usuń
  27. Zatem książka na pewno dotrze bez przeszkód do młodszych czytelników i z tego co wiem to tacy właśnie oceniają ją najwyżej ;) Ja mam teraz zgryz z Mroczną Bohaterką Abigail Gibbs, bo właśnie zasiadam do recenzji i muszę wynaleźć zasadę złotego środka, żeby babce nie pojechać za bardzo, bo wiem, że młodsi na pewno się w tej lekturze odnajdą. Dla mnie zaś jest już za banalna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jest niekiedy bardzo trudne ^^ Powodzenia! :D

      Usuń
  28. Widzę, że dobierasz lektury pod porę roku. ;) Śniegu, co prawda, nie widać (nie za moim oknem), ale robi się coraz zimniej. Drobna sprawa, która uwiera mnie, odkąd po raz pierwszy zobaczyłam recenzję tej książki: czemu tytuł jest po angielsku? Sama historia nie wydaje się dla mnie, a i bohaterowie nie przyciągają po tym, co u ciebie przeczytałam, ale fajnie, że piszesz: "z idiotycznych decyzji głównej bohaterki/autorki". Czasem spotykam się ze słowami "te nastolatki są takie głupie" albo innymi negatywnymi ocenami bohaterek i przeniesieniem cech bohaterek na rzeczywiste osoby, z całkowitym pominięciem autora. Tj. wiem, autor umarł itd., ale myślę, że jednak wiele czynników (np. płeć, pochodzenie) jakoś się odbija w tekście. Trochę chaotycznie to ujęłam, mam nadzieję, że jakoś mnie zrozumiesz. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do teraz nie wiem skąd ten tytuł... A dlaczego mamy u nas angielski tytuł to już w ogóle totalna zagadka xD

      Ja mam czasem wrażenie, że autorzy albo nie znają zbyt wielu nastolatków, albo sami byli bardzo dziwnymi nastolatkami, bo to, co wychodzi spod ich pióra jest nie rzadko zwyczajnie krzywdzące, jeśli nie obraźliwe. Jasne, znajdą się wyjątki, wszędzie się one znajdują, ale kiedy napotykam się na podobne kreacje młodych ludzi, to się wkurzam, bo co to niby ma pokazywać? Z pewnością nie jest prawdziwe. Dlatego więc kiedy widzę, że autor robi z bohaterów niedorozwinięte twory, to automatycznie utożsamiam je z nim samym. Chyba tak zupełnie na złość;)

      W Black Ice autorka, mam wrażenie, miała jakiś cel w wykreowaniu takich, a nie innych bohaterów. Może chciała pojechać na kontrowersji? Na tym, że ludzie będą się burzyć pewną irracjonalnością bohaterów? Nie mam pojęcia.

      Usuń
  29. Ja już od pewnego czasu tej książki "poszukuję - jak thriller, morderstwo... - to wiadomo, że coś dla mnie :)
    Chętnie się przekonam, czy mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie mam nadzieję, że ją szybko znajdziesz :D

      Usuń
  30. Ja niestety nie mam przekonania do tej serii. Nie wiem czemu, coś mi w niej nie gra, a Twoja ostateczna ocena także mnie nie zachęca, ale tak już czasami mam :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Zaczęłam czytać ''Black Ice'' jednak musiałam przerwać, bo chyba bym rzuciła tą książką o ścianę, tak irytowali mnie bohaterzy, a już w szczególności Britt z tym ciągłym: ,,Co by zrobił na tym miejscu Calvin...?''.

    namalowac-swiat-slowami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, to było irytujące. Sama spędziłam nad tą książką kilka dni, choć teoretycznie dałoby się ją połknąć na raz, to jednak musiałam sobie dozować spotkania z bohaterami xD

      Usuń
  32. Słyszałam już o tej książce. Zapowiada się ciekawie. Poszukam za jakiś czas w bibliotece.

    U mnie jeszcze plusowa temperatura, co mnie niezmiernie cieszy, ponieważ nie przepadam za zimą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie w końcu do bibliotek trafi :)

      Ja też nie przepadam za zimą xD Jestem przewlekłym zmarzluchem.

      Usuń
  33. Ogólnie książka mi się podobała. Fabuła ciekawa, aczkolwiek trochę przewidywalna. Na rozwiązanie zagadki wpadłam dosyć szybko i nawet szczególiki mojej teorii praktycznie 100% zgadzały się z książką. Jednak nie zmienia to faktu, że ciekawa. Pobawiłam się również w detektywa podczas czytania, a to lubię :-) Na brak zdarzeń narzekać raczej nie można. Klimacik był jak najbardziej :)
    Co do bohaterów: główna bohaterka i jej przyjaciółeczka rzeczywiście irytujące. Jedna sama nie wie czego chce (raz tak, raz tak, jak jej wiatr zawieje), a druga stereotypowa, słodziutka nastolatka. Momentami modliłam się żeby je jakiś niedźwiedź zjadł czy cuś xd
    Męskie postacie prezentowały się w mojej opinii lepiej (na pewno mnie tak nie wkurzali, jak te dwie wcześniej wymienione). Co do Calvina mam mieszane uczucia, ale Mason/Jude jak najbardziej na tak (btw mój ulubiony bohater).
    Zakończenie niby szczęśliwe, ale jak dla mnie trochę zbyt cukierkowe w kontekście tego co wydarzyło się w poprzednich rozdziałach, ale da się przełknąć. Raczej jestem również zwolenniczką tzw. słodko-gorzkich zakończeń więc to też ma wpływ na moją ocenę. No i nie do końca podobało mi się to z kim w końcu skończyła główna bohaterka, właśnie ze względu na to, że jest tak denerwująca (ale niektóre ich wspólne sceny były fajne)
    Podsumowując. Książkę naprawdę warto przeczytać. Mnie zajęło to dwie noce (najlepiej właśnie w nocy czytać: jest klimacik ;)). Bardzo wciąga. Według mnie na niektórych irytujących bohaterów można przymknąć oko i spróbować cieszyć się z tego co jest tu dobre czyli z klimatu, akcji, fabuły, zagadki, tajemnich i pięknych opisów gór (oraz w moim przypadku także z przystojniaków tu występujących, a szczególnie jednego hehe :-D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow xD Jeszcze trochę i wyszłaby z tego recenzja :D

      Usuń
  34. Mam pożyczoną, ale jest na samym końcu listy priorytetów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, ważne, że gdzieś tam jest ^^

      Usuń