wtorek, 9 grudnia 2014

"Chłopak nikt" Allen Zadoff

Czy i Wy tak macie, że napotykając jakiś tytuł, po prostu wiecie, że to coś idealnego dla Was? I nie chodzi tylko i wyłącznie o tematykę, autora czy zaufane wydawnictwo. Mówię o czymś więcej, czymś nie do końca sprecyzowanym, a jednak gdy już się w nas pojawia, doskonale wiemy, że mamy do czynienia z książką, która w najgorszym wypadku będzie dobra. Być może zabrzmiałam teraz jak stała bywalczyni domu wariatów, niemniej jednak dokładnie to przydarzyło mi się gdy po raz pierwszy usłyszałam o książce „Chłopak nikt” autorstwa Allena Zadoffa. 

„Benjamin”, którego prawdziwe imię dość długo pozostaje tajemnicą, jako dwunastoletni chłopiec został odizolowany od rodziców i zmuszony do udziału w programie mającym na celu wyszkolenie go na broń idealną. O jego przeszłości dowiadujemy się z jego wspomnień, podczas gdy on sam wykonuje jedno zadanie po drugim, pozostawiając po sobie adekwatnie dużo trupów. Najczęściej powielanym scenariuszem jego zadań jest zbliżenie się do „celu pośredniego”, który zazwyczaj otwiera mu dostęp do „celu właściwego”, wykonanie zadania, jak najciszej i jak najprecyzyjniej, by żadne podejrzenie nie padło na jego osobę, następnie wycofanie się i zniknięcie. 

Na wykonanie jednego zadania ma zazwyczaj kilka miesięcy, więc kiedy jego „rodzice”, bo tak nazywa swoich przełożonych/zleceniodawców, dają mu zlecenie, które musi wykonać w przeciągu zaledwie pięciu dni, od razu jest jasne, że coś jest poważnie nie tak. Jednak Benjamin jest bronią idealną, przynajmniej w dziewięćdziesięciu procentach, pozostawiając pozostałe dziesięć na dręczące go odwiecznie pytania o własnego ojca, czy słuszność tego, co robi. Dziesięć procent to jednak za mało, by jakkolwiek go zatrzymać, przynajmniej do czasu, gdy dociera na miejsce kolejnego spotkania i poznaje swój cel pośredni. Piękną, wygadaną i szalenie intrygującą dziewczynę, a przy tym jedyną osobę mogącą mu pomóc w zbliżeniu się do jej ojca, uwielbianego przez wszystkich burmistrza. Problem polega na tym, że cel Bena wydaje się dobrym, ciepłym mężczyzną. Dlaczego więc postanowiono go wyeliminować, a tym samym uczynić z Samary sierotę? 

No tak, Samara... Samara to kolejna, szalenie znacząca komplikacja.

Dawno już nie trafiła mi się książka, która wciągnęłaby mnie tak szybko. Zazwyczaj potrzebuje przynajmniej kilku rozdziałów, by chociażby ocenić jej potencjał. Tymczasem w przypadku „Chłopaka nikt” usiadłam i przepadłam. Wreszcie natrafiłam na pierwszoosobową narrację pozwalającą mi „poczuć” bohatera. Choć Ben jest w swoich myślach raczej wycofany, zwięzły i chorobliwie rzeczowy, to jednak przekazuje wystarczająco dużo, by odmalować w głowie czytelnika swój obraz - chłopaka z wypranym mózgiem. Na szczęście nie do końca wypranym, bo część człowieka na jakiego miał wyrosnąć zanim jego życie tak potwornie źle się potoczyło, gdzieś tam się jeszcze w nim tli, i na tym właśnie bazuje cała ta historia. 

„Chłopak nikt” to książka, przez strony której zwyczajnie się płynie. Jak wspomniałam, Ben nie należy do gawędziarzy i ma typowo wojskową manierę trzymania się konkretów, ignorując jak tylko się da wszelkie egzystencjalne wywody czy emocjonalne karuzele. Ale niech Was to nie zwiedzie, bywa przy tym liryczny i nie rzadko w kilku zwięzłych zdaniach potrafi przekazać coś, co komuś innemu zajęłoby pół strony. 

„Myślę o obietnicach, które mi składano. O kłamstwach, których słuchałem. 
Nie, poprawiam się w myślach. To nie były kłamstwa.
To były obietnice, które źle zrozumiałem.”

Allen Zadoff przez większą część książki zrzuca emocjonalne bomby pozwalając, by efekty ich wybuchu określiły się same, w zależności od czytelnika o jakiego się rozbiły. Pewnie nie dla wszystkich będzie to porównanie zrozumiałe, ale dla mnie styl tego pana jest bardzo podobny do stylu Davida Baldacciego, przynajmniej z książek, które znam ("Dzień zero" i "Niewinny"), tyle, że dodatkowo wzbogacone cudowną lirycznością. Jestem absolutną fanką takiego pisania i choć mogłabym wytknąć autorowi kilka błędów, do czego zaraz przejdę, to mimo wszystko to była najlepsza pierwszoosobowa narracja z jaką miałam w ostatnim czasie do czynienia. 

Pojawia się wiele porównań tej historii z osławionym Bourne'em autorstwa Ludluma i muszę się z tym zgodzić, jednak absolutnie nie traktuję tego jako wadę. Gdyby się uprzeć, można by odnaleźć tak wiele powiązań przy tak wielu książkach, że gdyby naprawdę zwracać na to uwagę, nie mielibyśmy za bardzo co czytać. To, co opowiada się najmocniej, w moim przekonaniu, za historią Benjamina, jest niezepsucie go jako bohatera. Co mam na myśli? A no to, że tak wielu autorów na początku książki określa przodującą postać specyficznymi, często złymi/kontrowersyjnymi cechami, a pod koniec, stosunkowo szybko, pozbawia ich wszystkiego, dokonując niejednokrotnie najbrutalniejszej kastracji z możliwych. Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy w grę wchodzi „miłość” niejednokrotnie ta „do grobowej deski” i oczywiście „od pierwszego wejrzenia”. W przypadku tej książki nic podobnego się nie dzieje. Koniec pierwszego tomu jest tak samo brutalny jak początek i jedyna zmiana jaka zachodzi w bohaterze, to odrobinę „jaśniejsze” myślenie i szereg nowych pytań, intrygujących zarówno jego, jak i czytelnika. 

Jakkolwiek uwielbiam styl autora, to jednak bywały i takie chwilę, gdy pragnęłam, by odrobinę zwolnił i pozwolił Benjaminowi pomyśleć. By rozwinął jakiś wątek, by wspomniał jeszcze o czymś, co wyjaśni kilka rzeczy. Podejrzewam, że pan Zadoff całkiem świadomie pozostawił kilka kwestii niezamkniętych bądź niewyjaśnionych, by ich tajemnica przyciągnęła czytelnika do kolejnego tomu. Osobiście jednak nie lubię tego zabiegu, bo pozostawia mnie z niedosytem, którego nie można od tak zaspokoić, szczególnie, gdy myśli się o ocenie książki. Bo w końcu oceniamy książkę jako jedną, zamkniętą całość, a nie niejasną obietnicę na przyszłość. 

Podsumowując; ja już wiem, że z niecierpliwością będę wyczekiwać drugiego tomu, bo choć to powieść młodzieżowa, nie charakteryzuje jej naiwność, a przynajmniej nie na tyle duża, by jakkolwiek ją można było bardziej zauważyć. „Chłopak nikt” to świetny thriller, który się połyka niemalże jednym tchem. Ciężko się od niego oderwać i ciężko o nim zapomnieć, gdy już się jest do tego zmuszonym. U mnie skończyło się na tym, że choć odłożyłam książkę i poszłam spać, to i tak nie mogłam usnąć, bo moje myśli wciąż krążyły wokół Benjamina. Już nie mogę się doczekać drugiego tomu, a z tego co czytałam w recenzjach na Goodreads, „I Am the Mission” zapowiada się fenomenalnie! 

Moja ocena: 7.5/10 

Książka bierze udział w wyzwaniu Okładkowe Love

58 komentarzy:

  1. Stała bywalczyni domu wariatów :D A co to książki, ciekawa fabuła - może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę mam w planach od czasu przeczytania recenzji na którymś blogu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo:) Myślę, że to będzie świetna lektura.

      Usuń
    2. No ja się bardzo ciszę i czekam na Wasze wrażenia :D

      Usuń
  3. Uwielbiam ten moment, kiedy widzę jakiś tytuł i już wiem, że jest to książka dla mnie :) A co do książki, o której piszesz wydaje się być całkiem ciekawa, zapiszę sobie tytuł i jak na nią trafię to chętnie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! A więc nie ja jedna tak mam :D Książka jest genialna, oby szybko wpadła Ci w ręce :)

      Usuń
  4. Tak, też tak miewam, choć nie zawsze książka okazuje się trafiona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, no widzisz. Ja też nie zawsze mam racje, ale przeważnie ta hmm intuicja całkiem dobrze mi podpowiada :)

      Usuń
  5. Jeju, to jest coś zdecydowanie dla mnie. Książka inna, oryginalna, tym bardziej, że z Bourne'em nigdy wcześniej nie miałam do czynienia ani w książkach, ani w filmie.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Książka jest naprawdę świetna, gdyby nie tych kilka zabiegów zastosowanych przez autora to byłoby 8 gwiazdek :D

      Usuń
  6. Jeszcze nie czytałam, ale kolejne recenzje na blogach mnie ciągle zachęcają :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz jakie jest rozwiązanie takiej sytuacji? Dać się w końcu skusić! :D

      Usuń
  7. Słyszałam już o tej książce i wiem, że jest stworzona dla mnie :D Muszę ją dorwać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że może Ci się spodobać :D Udanego polowania! :)

      Usuń
  8. Dużo słyszałam o tej książce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był okres kiedy napotykałam recenzje tej książki na każdym kroku :)

      Usuń
  9. Jestem bardzo ciekawa tej książki, bo także wydaję mi się, że to coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka nie jest chyba tylko dla tych, którzy nie lubią zbytnio książkowego mordowania xD

      Usuń
  10. Zgadzam się z Booksofme world, ta okładka jest nieziemska. Mam wrażenie, że niektóre wydawnictwa oszczędzają na samej jakości grafiki, albo na ludziach, którzy tworzą je profesjonalnie. Nie zdają sobie sprawy, jak ważna jest ona w promocji książki. Dlatego już teraz, zaraz, na wstępie wielki plus. :) I nawet bym nie powiedziała, że to powieść młodzieżowa.
    Trafia na moją listę "Do przeczytania" :)

    Pozdrawiam, Mz.Hyde

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zgadzam się z Tobą, okładki są bardzo ważne, bo większość ludzi jest wzrokowcami. I ja będąc w księgarni, ale nie chodząc za niczym konkretnym, spoglądam głównie na okładki.

      A książka jest młodzieżowa głównie przez fakt, że bohaterowie są młodzi, chociaż jak dla mnie dopiero Ci poboczni mają tę "młodzieńczą" mentalność. Ben i Samara są nad wyraz dojrzali. :)

      Usuń
  11. Mam ochotę na tę książkę od dłuższego czasu i mam nadzieję dostać ją w prezencie na święta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę, by tak się właśnie stało :D

      Usuń
  12. Widzę że nastał u Ciebie czas na dobre książki ☺chyba przestanę do Ciebie zaglądać,bo zbyt kusisz ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dobrymi książkami trzeba kusić, bo tylko wtedy mogą prawdziwie żyć! Ja to robię dla ich dobra hehe ;)

      Usuń
  13. Super,muszę to przeczytać!
    Pozdrawiam,odwiedzajcie mojego bloga!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Rany! Brzmi niesamowicie ciekawie. Sądzę, że jest to również scenariusz podobny do "Lewej Ręki Boga". I takie właśnie uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam "Lewą rękę Boga", ale za bardzo mnie nie kupiła ta historia. A historia oprócz tego mamy dwóch zabójców, jak na razie nie jest zbytnio podobna. Ben pamięta swoje dzieciństwo, on tylko usilnie próbuje nie wspominać. Jeśli będą jakieś większe podobieństwa, to być może w przyszłości :) Tak czy inaczej "Chłopak nikt" jest świetny i gorąco Ci go polecam :D

      Usuń
  15. przyznam - bardzo ciekawa. Nie słyszałam jeszcze o takim pomyśle na fabule. I w dodatku w takich powieściach gustuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie książka dla Ciebie :)

      Usuń
  16. Zapowiada się ciekawie! Muszę sobie zapisać tytuł i autora ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo ciekawie i mam wrażenie, że może byc tylko lepiej w dalszych tomach :D

      Usuń
  17. I mnie książka przypadła do gustu. Jestem ciekawa kolejnych w serii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja, zbierają świetne oceny i recenzje przez moment się bałam, że drugi tom traktuje o innym bohaterze, ale się okazało, że to ten sam tylko, oczywiście, ma już inne imię xD Daniel o ile dobrze pamiętam. Już nie mogę się doczekać :D

      Usuń
  18. Ależ mi narobiłaś chęci na tę książkę:) muszę ją przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Interesująca fabuła... zaciekawiła mnie ta książka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę :D Muszę sobie to gdzieś zapisać, bo zazwyczaj czytane przez nas książki się ze sobą "gryzą" hehe Fajnie, bardzo się cieszę :D

      Usuń
  20. No to mnie zaciekawiłaś, skoro Ciebie tak wciągnęła, to sądzę, że i ja nie miałabym z tym problemu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Bardzo, bardzo się cieszę :D I głowy nie oddam, ale bym się naprawdę zdziwiła gdyby ta książka Ci się niepodobała :D

      Usuń
  21. Też tak mam, chociaż czasami się przekonuje, że moja intuicja nie zawsze ma rację :P

    Co do recenzowanej książki, czytałam już gdzieś jej recenzję i tytuł nawet zanotowałam, chociaż trochę obawiam się, że będzie mi przeszkadzać wiek bohatera. Jak rozumiem Ben jest jeszcze nastolatkiem? Trochę to dziwne, że nastolatek zostaje super zabójcą, ale w zasadzie mogę na to przymknąć oko, jeśli fabuła jest zajmująca i kolejne strony właściwie czytają się same :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja się niekiedy mylę, ale sporadycznie xD

      Absolutnie nie bierz wieku bohaterów pod uwagę, bo ich nie czuć. Ben ma 18 bodajże, ale gdyby autor dał mu 25 może w zaledwie kilku sytuacjach bym pokręciła nosem, a tak...? To, co przeżył skutecznie wyzbyło go dziecinności, zapewniam. Samara również nie przypomina mi nastolatki i chyba tylko bohaterowie poboczni mają tę młodzieżową nutkę, ale mają tam względnie mało miejsca. A czy dziwne, że jest super zabójcą? Program w jakim został wyszkolony jest eksperymentalny, choć on nie jest jedynym jego uczestnikiem, a do większości jego "zadań" nie podszedłby nikt obcy na tyle blisko, by go zabić. Sens to jakiś ma, przyznam, że wsiąknęłam w historię tak szybko, że nie zastanawiałam się nad tym i nawet teraz za bardzo mnie to nie zastanawia więc raczej nie jest tak źle :)

      Usuń
    2. W porządku, przekonałaś mnie :) Jestem w stanie uwierzyć w eksperymentalny program, w to, że dramatyczne przeżycia zmieniają człowieka i dojrzewa on szybciej niż wskazywałaby na to metryka. W takim razie jestem zachęcona do tej książki jeszcze bardziej :)

      Usuń
  22. Już sama okładka krzyczy "przeczytaj mnie" :) zapisuję tytuł i będę polować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, drze się na całe papierowe gardło :D

      Usuń
  23. Lubie dobre młodzieżówki, więc jestem jak najbardziej na TAK :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Bywamy zatem w tym samym domu wariatów ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie myślałam, że Cię gdzieś już widziałam. I się wyjaśniło... ;)

      Usuń
  25. Brzmi zachęcająco i faktycznie okładka i sam tytuł przykuwają uwagę. Moje klimaty więc rozejrzę się za książką :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Muszę Ci powiedzieć że masz wyjątkowy dar do przekonywania mnie do niektórych książek. "Chłopak nikt" zapowiada się bardzo intrygująco, a ja lubie takie książki :). Rozejrzę się za nią ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej :D Dziękuję, sprawiłaś mi wielką radość tymi słowami :D

      Usuń
  27. Powiem tyle, że u mnie był wielki "efekt łał" po skończeniu i troszkę przeceniłam ją, ale nie zmienia to faktu, że Chłopak Nikt był po prostu świetny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tak bardzo Ci się podobała, to raczej nie ma mowy o przecenieniu :D

      Usuń
  28. Niby mój stos książek nie pozwala mi na kupienie niczego nowego, ale w ostatnich dniach na liście pojawiło się tyle książek, że chyba ulegnę ( nie powiem, że mnie to boli) a ty przyłożyłaś do tego swoją książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem, nie wiem, stos nigdy nie jest zbyt duży xD

      Usuń