sobota, 27 grudnia 2014

LBA #4 + Tag: 7 faktów o mnie!

Jakiś czas temu okazało się, że przegapiłam jedną nominacje. Dziś postanowiłam w końcu odpowiedzieć na te pytania i jeszcze raz przeprosić Literatkę M za moją zwłokę. Bardzo też dziękuję za wyróżnienie. To ogromnie dużo dla mnie znaczy :)

Żeby nie przedłużać... 

1. Jak według Ciebie wyglądałby świat bez książek?

Wyglądałby bardzo smutno. Ale też przerażająco, bo bez książek ludzie mogliby przekazywać sobie wiedzę jedynie słownie, co ma jakiś urok, ale jest też niebezpieczne. Wątpię, by ludzkość mogła się rozwijać w taki sposób, jak to robi, bez słowa pisanego. 

A odpowiadając bardziej osobiście, to myślę, że bez książek wreszcie poznałabym co to jest nuda. Całe życie moi znajomi, szczególnie w tych młodszych latach, narzekali na nude. Ja nigdy nie znałam tego uczucia i jako dorosła osoba również jest mi obce. Jest tyle rzeczy do zrobienia i  nie pojmuje jak ktokolwiek, kiedykolwiek mógłby się nudzić. Ale bez książek nie miałabym takiej wyobraźni. Nie umiałabym zająć się czymkolwiek. Pozostałoby mi odkrywanie nudy. 

2. W czym według ciebie tkwi fenomen Harrego Pottera?

Powiem szczerze, że nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Wydaje mi się też, że nie bardzo można odpowiedzieć na to pytanie. Pewnie, mogłabym zagłębić się teraz w kwestie marketingowe/psychologiczne etc., tylko po co? Każdy, kto przeczytał HP i się zachwycił, odnalazł w nim cząstkę siebie. Może to właśnie „to”?  

3. Uważasz, że za zabójstwo powinna grozić kara śmierci? Tak/nie? Dlaczego?

O matko, ale pytanie! Nie, nie uważam by kara śmierci była faktyczną karą i sądzę, że to właśnie życie w zamknięciu dla takich osób byłoby gorsze. Oczywiście można tu rozważać aspekty czysto materialne, bo to my, obywatele, płacimy za utrzymanie takich ludzi. I pewnie zabrakłoby mi sensownych argumentów w dyskusji z kimś, kto twierdziłby, że lepiej zabijać niż utrzymywać. System więziennictwa, nie tylko u nas, ale ogólnie, jest jak dla mnie potwornie źle przemyślany. W większości placówek więźniowie siedzą na tyłkach i mało robią, podczas gdy można by ich było wykorzystać do pracy. Mogliby na siebie zarobić choć po części. Oczywiście to, znowu, wiąże się z kosztami, biurokracją etc. 

Oczywiście też zabójstwo nie jest zabójstwu równe. Jeśli żona zabiła męża w obronie własnej, bo groził jej i dzieciom, nie powinna płacić za to tak samo, jak ktoś inny, kto zabija z premedytacją, nie daj boże z przyjemnością. Ale to chyba jasne ^^

4. Książka vs. film? Co wybierasz?

Książka! Nie mam nic do filmów, od czasu do czasu nawet je oglądam hehe. Niemniej krótkie formy rzadko mnie poruszają. Wolę seriale, gdzie mam dostęp do wielu szczegółów, czy to względem akcji czy kreacji bohaterów. 

5. Stosujesz się do zasady "najpierw książka, potem film"?

Chciałabym, ale nie zawsze wychodzi. Są takie tytuły, które mnie ciekawią, ale podświadomie czuje, że książka by mnie zawiodła. Przykładami jest Gwiazd naszych wina czy Zostań jeśli kochasz. Oglądnęłam filmy i były okay, ale bez efektu wow. Są też jednak takie książki, których nie mogę czytać przez ich literacki poziom, irytujących bohaterów itd., ale za to ekranizacje mi się podobają. Z Królową potępionych Ann Rice tak było. Usypiałam na książce i to ekranizacja mi się bardziej podobała. Podejrzewam też, że choć nie byłam wstanie przetrwać z główną bohaterką 50 twarzy Graya, to film mogę odebrać inaczej. 

Tak więc wszystko zależy od tytułu! 

6. Gdybyś mogła zmienić zakończenie jednej jedynej książki, jaka książka by to była? Dlaczego właśnie ta?

Nie chciałabym zmienić zakończenia żadnej książki, chociaż nie powiem, że mnie nie korci. Niemniej jednak zmienianie zakończeń byłoby w moich oczach brakiem szacunku względem autora. Te wszystkie historie, które mamy na swoich półkach, które znalazły się w naszych sercach, które nie chcą opuścić naszych myśli... Wszystkie, bez wyjątku, są nam użyczone, ale nie są całkowicie nasze. To cząstki ich autorów, ich myśli, uczuć, nie rzadko własnych doświadczeń i przeżyć. Zamaskowanych i pozornie niewidocznych, a jednak mogłabym oddać głowę, że gdyby tak rozebrać te historie na części pierwsze i porównać je z autorem, jakieś podobieństwa w końcu by się znalazły. To zasługuje na szacunek. 

7. Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?

Nie. Wierzę w zauroczenie od pierwszego wejrzenia, ale nie miłość. Nie wierzę też w miłość po roku czy dwóch znajomości. Wierzę w miłość, która trwa przez naście lat. Wtedy, moim zdaniem, tak naprawdę jest miłością. Oczywiście trudno czekać z wyznaniami miłości aż stuknie nam osiemdziesiątka. Niemniej jak dla mnie ludzie nazbyt często nazywają fascynacje/pożądanie/ zauroczenie - miłością, a potem jest problem. Żałuje, że nie ma tu jakiegoś słowa pośredniego. Takie ze mnie dziwadło... ;) 

8. Dlaczego zaczęłaś pisać bloga? Co Cię do tego skłoniło?

Całe lata temu już prowadziłam bloga. Od tego czasu blogosfera się zmieniła, choć wciąż podwaliny na jakich zaczynała są w użyciu. Tęskniłam za tym od dawna, ale jakoś się nie składało. Przeczytanie „Piątej Fali” R. Yanceya było dla mnie tym impulsem, którego potrzebowałam, by założyć bloga. Chciałam po prostu paplać o książkach. 

9. Korzystasz z portali związanych z książkami?

Tak regularnie to korzystam tylko  z Lubimy czytać i Goodreads. 

10. Co sądzisz o lekturach szkolnych? Czytasz je wszystkie czy wolisz raczej streszczenia?

Lektury to była dla mnie katorga. Mogłabym zliczyć na palcach te, które faktycznie przeczytałam, a na jednej dłoni zmieściłyby się takie, które mi się podobały. Uważam, że powinno się dodać kilka nowszych tytułów, a jeśli nie, to nauczyciele sami powinni przynajmniej dwa razy do roku przedstawiać uczniom książki, które mogłyby ich porwać i zakochać w czytaniu. Wielu moich znajomych nie czyta do dzisiaj, bo szkoła ich do tego skutecznie zniechęciła. Patrząc na moje półki mają przerażenie w oczach, a ja wychodzę na masochistkę – dosłownie. 

11. Masz jakąś ulubioną książkę? Na pewno masz! :) Może w takim razie zdradzisz jaką?

Nie da rady wybrać jednej. Mam ich osiemnaście! W wyzwaniu 30 Day Book Chalange było podobne pytanie, więc zapraszam Cię tutaj. 


No dobrze, a teraz 7 faktów o mnie, zostałam nominowana do tego tagu przez Annę P. podczas jej LBA. Eh... Kilka dni nad tym myślałam. Nie bardzo lubię mówić o sobie, więc musiałam wybrać takie rzeczy, które przysłowiowo przejdą mi przez gardło ;)

1. Przez podstawówkę i część gimnazjum byłam w klasie sportowej i trenowałam koszykówkę. Tak, cóż, zawsze lubiłam się ruszać, co kłóci się do dzisiaj z moim wyglądem, bo jestem raczej pulpecikiem. Odkąd pamiętam wspinałam się po drzewach, grałam w piłkę, palanta, koszykówkę, mogłam spędzić cały dzień w wodzie... Jako dziecko miałam więcej kolegów niż koleżanek, bo dziewczyny chciały się bawić lalkami, albo w dom, a mnie to nudziło. Klasa sportowa była więc oczywistym wyborem. Żałowałam tylko, że nie można było trenować pływania, bo to ono było moją ulubioną dyscypliną. Z koszykówką szło mi tak sobie i nigdy nie miałam okazji sprawdzić, co by z tego wyszło, bo przez względy zdrowotne musiałam zrezygnować z treningów. 

2. Oprócz koszykówki, spędziłam też osiem lat w kółku teatralnym. Moja przygoda z teatrem zaczęła się już w przedszkolu, kiedy to brałam udział w jasełkach. Potem, w pierwszej klasie podstawówki, mama zapisała mnie na kółko teatralne i tak mi upłynęło kilka lat. Od teatrzyków kukiełkowych (moją pierwszą rolą był dumny indyk), przez komedie, kiedy to musiałam się wywracać i potykać, po dramaty, gdy opowiadaliśmy już historie dla nieco starszej młodzieży. Aktorką nigdy świetną nie byłam, ale wszyscy byliśmy zgrani i bardzo miło ten okres wspominam. 

3. Mam awers do spóźniania się. Paradoksalnie lepiej znoszę czyjeś spóźnianie się, niż gdybym to ja miała się spóźnić. Zawsze jestem wszędzie przynajmniej dwadzieścia minut wcześniej. Wolę poczekać nawet godzinę (w końcu mogę się przecież zająć czytaniem), niż spóźnić chociażby minutę. 

4. Miałam na swoich włosach wszelkie kolory tęczy. Z natury moje włosy to ciemny blond, choć dla mnie wydają się „mysie”. Zaczynałam od jaśniejszych pasemek, aż doszłam do platyny. Potem stwierdziłam, że może lepiej by mi było w ciemnych kolorach, więc zaczęłam schodzić, aż nie sięgnęłam czarnego. Po drodze miałam na głowie wiele odcieni rudego i choć o zieleń czy fiolet się nie pokusiłam, to i tak uważam, że moje włosy wycierpiały się już za całe moje życie. W końcu skończyło się na tym, że musiałam je ściąć i wrócić do swojego koloru, bo były w tragicznym stanie. I nie, nie farbowałam ich tak przez rok czy dwa. To trwało latami. Uważałam ze zmianami kolorów i dbałam o włosy, ale i tak stwierdziły, że mają dość. I dobrze! Wróciłam do swojego koloru, zapuściłam włosy i jest mi z nimi dobrze. Wątpię, bym jeszcze kiedyś pokusiła się o farbowanie. 

5. Pod koniec podstawówki, przed egzaminami do gimnazjum, wykryto u mnie dysortografie. Do dzisiaj mam chwilę, kiedy mój umysł świruje i potrafię zrobić tak oczywistego byka, że to się w głowie nie mieści. Jeśli piszę i nie myślę, jest tragedia. Moje notatki z zajęć przykładowo to lęgowisko byków. Dopiero jak je czytam w domu dostrzegam te wszystkie błędy. Czytanie bardzo mi pomogło w opanowaniu tego problemu, przynajmniej w znaczącym stopniu, a jednak jest to jeden z moich największych kompleksów. To jedna z tych kilku złośliwości losu. Kocham słowo pisane, ale mam z poprawnym pisaniem problem. Cóż, życie ;)

6. Swoją pierwszą książkę napisałam w wieku 13 lat. Byłam jej główną bohaterką, oczywiście. Wyszło tragicznie hehe. Napisałam ją ręcznie, tak, tak, komputery wtedy nie były jeszcze tak powszechne. Nie będę się ośmieszać i opowiadać o fabule, ale ambitnie przeniosłam ją do Londynu. Wtedy też zaczęła się moja fascynacja językiem angielskim, więc miałam ku temu kilka powodów. Od tamtego czasu miałam kilka przerw w pisaniu, ale tak na dobre nigdy nie przestałam. Problem w tym, że punkt 5 stworzył dla mnie barierę - irracjonalną, co prawda, ale wydaje mi się nie do przejścia. 

7. Nie wyobrażam sobie poranka bez kawy i wieczoru bez herbaty. Gdyby zabrakło mi jednego, albo drugiego, zamieniam się w gremlina i lepiej nie wchodzić mi w drogę. Uwielbiam włoską kawę. Może się wydawać, że nie ma różnicy pomiędzy chociażby Jacobsem, a Lawazzą, ale jest – ogromna. Względem herbat nie jestem już taka wymagająca. Smaki mi się zmieniają co jakiś czas. W tym momencie wieczorami króluje u mnie czarna herbata z cytryną i imbirem, co ma związek z anginą, która nie chce dać mi spokoju. Gorączka minęła, ale dalej chrypie, gardło mnie boli i ogólnie czuje się bleeee ;) 

No! To załatwiłam chyba wszystkie zaległości przed końcem roku. Chyba, bo to nigdy nic nie wiadomo ;) 

Co do moich pytań, to proponuję wybrać sobie jedenaście spośród tych 22 lub tych od Literatki M. Wszystkie wydają mi się genialne. 

Nominuję tym razem absolutnie wszystkich tych, którzy mają ochotę odpowiedzieć na pytania, czy zdradzić co nieco na swój temat. Dajcie mi tylko znać, że podjęliście wyzwanie! 

46 komentarzy:

  1. Mam to samo ze spóźnianiem...zawsze to ja na kogoś czekam i już się do tego przyzwyczaiłam. A jak wiem, że ktoś na mnie czeka to gonię jakby świat się kończył :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się już do tego przyzwyczaiłam i może dlatego mnie to już nie rusza. Ale tak, jeśli to chodzi o mnie, gnam jakby się paliło xD

      Usuń
  2. Ja też mam podobne podejście do spóźniania. Co do książki.. Mój problem to zakończenie jakiejkolwiek chociaż dla własnej satysfakcji. Ostatnio za dużo siedzę nad angielskim i brakuje mi języka w gębie, co niestety widać. Brr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W chwilach, kiedy zbyt wiele czytam po angielsku, mam problem nie tylko ze słowami, ale przede wszystkim ze składnią xD

      Usuń
  3. Co do pierwszych pytań, odpowiadałam na te same ;) a 7 faktów, rewelacja, musiałaś sie nieźle bawić w tym kółku teatralnym :) ja pisałam od dziecka, pierwszą bajkę naskrobałam w wieku 6 lat, ale od trzech lat nie piszę. Tez mam czasami wrażenie, że złapała mnie jakaś dysortografia, okropność! A najgorsze jest to, że studia na anglistyce nieco osłabily mój język polski...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kółku bawiliśmy się wybornie :D Było dużo, dużo śmiechu. No i te wszystkie wyjazdy itd :)

      Usuń
  4. Moje włosy przeszły podobne doświadczenia :D blond, rudy, brązowy, tylko czarnego nie miałam :) Na razie farbuję na zbliżony do mojego, ale nie wiem jaki kolor wybiorę w przyszłym roku :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolor zbliżony do naturalnego to najlepsze wyjście z możliwych :)

      Usuń
  5. Mam tak jak Ty, nienawidzę się spóźniać! u innych jakoś jestem w stanie to zrozumieć, ale nie u siebie. A co do Harrego Pottera, nie wiem szczerze gdzie jest ten fenomen ale całkowicie mu się poddałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też zdecydowanie bardziej wolę seriale niż filmy :D Co do puntku trzeciego, to jesteś zupełnym moim przeciwieństwem, ja po prostu nie umiem się nie spóźniać, no chyba, że bardzo bardzo mi na czymś zależy, to nie jem śniadania lub nie robię innej rzeczy i wtedy się nie spóźniam, odkąd zaczęłam studia próbuję to wyeliminować, ale idzie bardzo opornie :)
    Dziękuję za udział w zabawie! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam podobnie ze spóźnianiem się ;) Książkę również zaczęłam pisać w wieku 13 lat, ale na komputerze. Gdy mi się zepsuł, przepadło wszystko, co napisałam i od tego momentu piszę tylko rozprawki :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Też nie lubię się spóźniać, ale gdy ktoś to robi - nie jestem dla niego zbyt pobłażliwa ;) Wyznaję zasadę, że chciałabym aby ktoś traktował mnie tak, jak ja traktuję innych i tyczy się to różnych rzeczy, m.in. spóźniania ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też jestem spóźniona z LBA. Przepraszam, już niedługo to zrobię.
    I również mam ostatnio problemy z ortografią. Nie wiem co się dzieje, ale od jakiegoś miesiąca coś jest nie tak. Boję się. :_:
    A pytania były bardzo ciekawe. :D
    ~Księżycowa Pani

    OdpowiedzUsuń
  10. o proszę mamy ze sobą trochę wspólnego :) choćby ze sportem i ja miałam coś do czynienia, ale trenować pływania bym nie mogła... nie umiem pływać :D w grach zespołowych również nie byłam najlepsza, ale gimnastyka i taniec to było coś dla mnie! pół życia przesiedziałam na sali gimnastycznej :) jeśli chodzi o spóźnianie mam tak samo! :) zawsze wyjdę wcześniej... jeśli mam wybór czekać 30 min, lub spóźnić się 5 min wybiorę to pierwsze! :) no i na koniec.... w końcu jest ktoś, kto rozumie moje podejście do miłości i zakochania! nie ma miłości od pierwszego wejrzenia!!! nie i koniec! może być zauroczenie, ale nie miłość! zauroczenie i zakochanie to ten pierwszy etap, kiedy nie widzimy wad wybranka i nie myślimy o niczym innym tylko o nim... ale żeby kogoś naprawdę kochać potrzeba czasu! i strasznie mi irytuje, że ludzie nie rozumieją tej różnicy... :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiele nas łączy, jak widzę :)
    Również trenowałam koszykówkę, choć nigdy tego sportu nie lubiłam. Nie oglądam go w TV i nie chodzę na mecze, bo nie znoszę. Ale grać grałam i całkiem to lubiłam.
    Podobnie łączy nas punkt z kółkiem teatralnym i niechęcią do spóźnień. Ja również z reguły jestem wszędzie za wcześnie, bo jakbym miała się spóźnić, umarłabym ze stresu ;)
    No i te włosy... Ja o fiolet, zielony czy granatowy jednak się pokusiłam :D Pamiętam, kiedy zrobiłam sobie włosy na biało-zielono na cześć naszej drużyny siatkarskiej. Skończyło się tym, że ksiądz na rekolekcjach mnie z kościoła wyrzucił ;)
    Obie też mamy zapędy pisarskie. Nie poddawaj się, nawet jeśli pojawiają się problemy :)

    A. Kawy nie lubię, ale za to bez herbaty nie wyobrażam sobie życia.

    Miło poznać Cię bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny post i ciekawe odpowiedzi :) Ja też lubię pisać i pić kawę oraz herbatę :)

    Pozdrawiam,
    Alpaka

    OdpowiedzUsuń
  13. Mamy takie same zdanie co do kary śmierci za zabójstwo - dożywocie + prace! Rzecz jasna, w zależności od "ciężkości" zabójstwa te prace można modyfikować.
    W sumie tak samo też uważam co do miłości... I spóźniania...
    A piszę jak najczęściej, chociaż do jakości moich dzieł mam takie same podejście jak do psiego gówna (wytrzeć o trawę, zapomnieć i nigdy się nie chwalić), to może kiedyś to się zmieni... Przynajmniej z błędami nie mam problemu, jestem gramatycznym nazistą^ Za to mam problem z tym, że czasem nadużywam przecinków ;---;

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam podobnie jak Ty jeżeli chodzi o spóźnianie ;) Wolę żeby ktoś się spóźnił, ale ja nie mogę, dlatego zawsze wolę wyjść o kilka minut wcześniej, czasami nawet za wcześnie wychodzę i później muszę czekać :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Podzielam Twoje zdanie w kwestii książka vs film. Takie samo zdanie mam też jeśli chodzi o seriale. Ostatnio dużo bardziej lubię oglądać seriale, w których obserwuję przemiany bohaterów, angażuję się w ich losy niż filmy, gdzie właściwie przez półtorej godziny nie zdążę wciągnąć się w akcję.

    Spóźniania się też nienawidzę :P Jak tylko miałabym się gdzieś spóźnić chociażby chwilę, to od razu robię się zła i nieprzyjemna. U innych też tego nie toleruję :P Sport to dla mnie katorga, z wyjątkiem siatkówki i jazdy na rowerze. W szkole uwielbiałam grać w siatkówkę i na lekcjach mogłabym robić tylko to :) Teraz został mi już tylko rower.

    Podziwiam, że ciągle coś piszesz, nie miałabym cierpliwości do tego. Oczywiście dalej trzymam kciuku za Twoją książkę :)


    OdpowiedzUsuń
  16. Mam podobne zdanie co do kary śmierci....ale pytanie hahhaa :D Ciekawe odpowiedzi i gratuluję (przegapionej) nominacji :D

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja chętnie przyjmę wyzwanie, lecz dopiero gdy będę miała wolny dostęp do komputera. W styczniu, jeśli jesteś ciekawa, to i ja opowiem co nieco o sobie :D
    Jeśli chodzi o anginę, to witaj w klubie. Jestem chora ponownie. Już 7 raz w przeciągu pół roku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to witaj w klubie. Ja po anginie walczę, znowu, z zapaleniem krtani. Yeeeey -.-

      Usuń
  18. Lubię czytać LBA i inne tagi, zawsze można dowiedzieć się czegoś nowego o blogerach ;) Po odpowiedziach widzę, że mamy podobne zdanie na wiele tematów.
    Ach, no i przypomniało mi się, że muszę odpowiedzieć na Twoje wcześniejsze pytania ;) Ale spokojnie, kiedyś do tego dojdzie ;p

    OdpowiedzUsuń
  19. No widzisz, a mnie siatkówka zawsze nudziła. W koszykówce o wiele więcej się dzieje xD Choć ten nie powiem, bym po latach była jakąkolwiek fanką ;)


    Przy pisaniu odpoczywam. Mogę się wyłączyć i odciąć od rzeczywistości. To nie ma absolutnie nic wspólnego z cierpliwością xD Być może gdybym pisała z myślą o wydaniu tego, albo konkretnie dla kogoś, bardziej bym się spinała? Nie mam pojęcia.

    OdpowiedzUsuń
  20. W chwilach, kiedy zbyt wiele czytam po angielsku, mam problem nie tylko ze słowami, ale przede wszystkim ze składnią xD

    OdpowiedzUsuń
  21. Kolor zbliżony do naturalnego to najlepsze wyjście z możliwych :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Spokojnie, nie pali się :)


    To z pewnością przejściowe kłopoty ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Dokładnie! Niestety nie każdy to tak rozumie ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie wierzę w Twoją dysortografię ;)
    Wiele zdradziłaś, aż nie chce się wierzyć, że nie lubisz mówić o sobie ;)
    Czytając Twoje recenzje i inne teksty mam tez wrażenie, że poza upodobaniem do słowa pisanego masz też lekko złośliwy charakterek i rzeczywiście, nie jesteś romantyczna ;)
    To wszystko sprawia, że chciałabym Cie poznać ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Hehehe Wystarczy wstać wcześniej i z wszystkim da się wyrobić! ;) Ja nie znoszę się spieszyć, więc wolę wstać wcześniej i na spokojni zjeść śniadanie, wypić kawę itd. Wtedy mogę spokojnie działaś, a nie takie na szybko wszystko xD

    OdpowiedzUsuń
  26. W kółku bawiliśmy się wybornie :D Było dużo, dużo śmiechu. No i te wszystkie wyjazdy itd :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Cóż, jeśli nie wierzysz, to znaczy, że jeszcze nie jest ze mną tak źle i potrafię używać worda, co by mi te wszystkie byki poprawił ;) Przekonywać Cię nie zamierzam.
    Nie powiedziałam o sobie tak naprawdę nic konkretnego, profilu psychologicznego być raczej z tego nie zrobiła ;)
    Czy mam złośliwy charakterek? Z natury nie, co nie znaczy, że nie potrafię się bronić jeśli sama wyczuwam złośliwy ton. :P Doprawdy nie wiem, gdzie ty się w moich recenzjach go dopatrzyłaś. A nie jestem romantyczką bo nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia? I tu raczej polemizować nie będę ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. No dokładnie! Kilka minut nikogo jeszcze nie zbawiło, a przynajmniej jestem spokojna xD

    OdpowiedzUsuń
  29. Oj nie mów mi nawet o przecinkach, kolejna katorga... xD

    OdpowiedzUsuń
  30. Cieszę się, że Ci się podobał :) Bardzo wielu blogerów książkowych pisze, to chyba naturalne skoro tyle czytamy :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja też nie zaliczam się do fanów koszykówki. Na ostatnim meczu była chyba w gimnazjum xD Trenowanie czegoś samo w sobie było fajne :)


    Pisanie mnie odpręża i głównie piszę dla samej siebie, jakkolwiek płytko to brzmi. Nie przestanę tylko dlatego, że mam jakieś tam kompleksy. Co innego z próbowaniem wydania... to już niestety inna kwestia ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. O ja pływam odkąd pamiętam :D Nie pamiętam nawet tego momentu, kiedy się uczyłam pływać hehe Woda to stanowczo mój żywioł :) Gimnastyka i taniec niekoniecznie hehe Chyba właśnie przez to, że zawsze byłam pulpetem. Dopiero jazda konna wykształciła u mnie coś takiego jak poczucie równowagi, a to chyba jest ważne w gimnastyce i tańcu, prawda? xD


    Co do miłości, to tak, szkoda, że tak niewielu ludzi rozumie tą kwestię. Ale to tylko dowód na to, jak bardzo te dwa słowa: Kocham cie, stały się przereklamowane.

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja też straciłam kilka tekstów przez awarie komputera... Ale to mnie nie zatrzymało xD

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie ma co się zastanawiać na HP. Jest genialny i tyle :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Bardziej chodziło mi o złośliwe nachylenie w komentarzach. Ale to akurat Lubię ☺

    OdpowiedzUsuń
  36. Zupełnie nie wiem, co mam Ci powiedzieć xD

    OdpowiedzUsuń
  37. Katarzyna Meres30 grudnia 2014 19:19

    Miło było poczytać :)
    Kurcze, a ja wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia! :) Taka już ze mnie romantyczka do bólu. Ze mną i Karolem właśnie tak było, chociaż najpierw usłyszałam jego głos i stwierdziłam, że to na pewno "to", i tak niemal trzy lata razem, za kilka miesięcy ślub... :)
    Również nie znoszę się spóźniać, a jak już mi się zdarzy to bardzo przepraszam :D

    OdpowiedzUsuń
  38. No tu może wychodzi moja pesymistyczna natura xD Może też widziałam zbyt wiele złych zakończeń "wielkich miłości" od pierwszego wejrzenia. Tak czy inaczej, bardzo się cieszę Twoim szczęściem i życzę wszystkiego najlepszego! :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Świetne odpowiedzi. Wiele można się z nich o Tobie dowiedzieć. Ja wiele razy zaczynałam pisać swoją książkę, ale niestety za każdym razem brakowało mi czasu i chęci do skończenia jej :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Ojj tam, nie przeprszaj. Ja mam jszcze zaległą nominację od września :) "Piąta fala"... Przeczytalam, wspaniała <3

    OdpowiedzUsuń