piątek, 12 grudnia 2014

"Złodziej dłoni" J. T. Ellison

Kryminały to nie moja broszka. Wprawdzie zauważam w ostatnim czasie małe zmiany na tym polu, aczkolwiek są jeszcze na tyle delikatne, bym nie chciała zapeszać i dalej twierdziła, że gatunek ten niczym specjalnym mnie do siebie nie przyciąga. Jednakże istnieje wyjątek, bo kiedy kryminał opowiada o seryjnym mordercy, o wiele prościej jest mnie zadowolić. 

W imię takiego właśnie przekonania kupiłam „Złodzieja dłoni” J.T. Ellison. Było to... kilka lat temu, co powinno chyba powiedzieć wystarczająco dużo o tym, jak skończyło się pierwsze spotkanie z tą historią... Kiedy teraz do niej wróciłam, było już znacznie lepiej. Przynajmniej przez jakiś czas.

Była upojnym przywidzeniem,
Gdy oczy pierwszy raz promieniem
Wdzięku olśniła; zjawą czaru,
Dla upiększenia minut paru
Zmaterializowaną, z okiem
Jak gwiazda, z włosów wokół zmrokiem...”*

Dusiciel z południa, to seryjny morderca, który pozostawia po sobie tylko martwe ciała i odcięte dłonie. Nad jego sprawą pracuje porucznik wydziału zabójstw Taylor Jackson i jej partner w życiu prywatnym – doktor John Baldwin, analityk FBI. Jakby tego było mało, w okolicy gracuje również seryjny gwałciciel, którego szumnie nazwano „Słotnikiem”. Co ciekawe, gwałci tylko w deszczowe czwartki. Trzecim członem historii jest ambitna dziennikarka Whitney Connolly, posiadająca niebywale ważne informacje, które mogły bywreszcie ruszyć śledztwo policji do przodu. Gdyby, oczywiście, ów informacjami się podzieliła...


Przy pierwszej próbie czytania tej książki czułam się zwyczajnie znudzona, co absolutnie się nie powtórzyło przy próbie numer dwa. Pomimo początkowego chaosu, zdołałam się tym razem wkręcić w całą historię, a strony niemal przewracały się same. Nie jestem może największą fanką poezji, ale autorka akurat do tej książki użyła wierszy, które znam i bardzo lubię. Co to o mnie świadczy skoro w tej historii morderca znajduje dla nich specjalny użytek? Wolę się nad tym nie zastanawiać... Tak czy inaczej, obecność tych wierszy pomogła mi się poniekąd zahaczyć, ale chyba tylko po to, by później powoli tonąć w monotonni. 

Nie zrozumcie mnie źle, w książce wiele się dzieje. Dzieje się tyle, że ciężko złapać niekiedy oddech, a jednak czegoś mi zabrakło. Szczególnie, że tożsamości mordercy wcale nie ciężko się było domyślić. I tu chyba tkwi sedno problemu. Od pewnego momentu, kiedy już domyśliłam się wszystkiego, bohaterowie zaczęli działać mi na nerwy, te wszystkie wydarzenia tworzyły na powrót niczemu nie służący chaos i wszystko było nijakie. Choć to ostatnie odczuwałam akuratnie od samego początku. 

[...] Dziś umiem w mym podwójnym cudzie
Czuć jedno tętno; jest jak ludzie,
Składa się z myśli i oddechu;
Jak inni, dąży bez pośpiechu
Przez życie w śmierć; rozumna, stała,
Przezorna, wierna — doskonała...”*

Jestem też przyzwyczajona do jakiegoś szerszego obrazu ofiar seryjnego mordercy, które przecież najlepiej definiują jego samego. W „Złodzieju dłoni” zostaliśmy tego pozbawieni, co osobiście dotkliwie odczułam. Za mało w tym wszystkim było emocji, serca w gardle, niepokoju i wyczekiwania. Jedyne, co naprawdę wyszło fajnie to , o zgrozo, wątek romantyczny. Mamy do czynienia z dwojgiem ludzi, którzy już na początku książki są w związku, a ich relacje bardzo przyjemnie się obserwuje. Wprawdzie nieco zmieniłabym końcową scenę, jakoś zaburzyła mi jeszcze mocniej cały wydźwięk książki, ale dobrze, mogę im to wybaczyć. 

Podsumowując; „Złodziej dłoni” J.T. Ellison, to w ogólnym rozrachunku powieść zwyczajnie poprawna. Pomysł na całą historię uważam za świetny, konstrukcja bohaterów wyszła autorce może bez większych ochów czy achów, ale też nie mam na co narzekać. No może oprócz braku przybliżenia czytelnikowi ofiar mordercy. Styl autorki również ani się niczym nie wyróżnia, ani nie ma się do czego doczepić. Jedyne, co mnie urozmaicało lekturę, to wplecione wiersze i wątek romantyczny, choć nawet to było super ciekawe tylko przez chwilę. Szkoda, bo historia miała potencjał, niestety coś po drodze nie wyszło. 

Moja ocena: 6/10. Zwyczajnie... poprawnie... 

„Kobieta; z rąk jej ludzkich biorę
Pociechę, pomoc i podporę;
A jednak — wciąż Duch, jak przed laty,
Wciąż anioł jasny i skrzydlaty!”*

*”Była upojnym przywidzeniem” William Wordsworth

Książka bierze udział w wyzwaniu Kiedyś przeczytam.

48 komentarzy:

  1. Ciekawy tytuł :) Może kiedyś zdecyduję się na lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tytuł jak najbardziej ciekawy xD

      Usuń
  2. Pomimo tego, że kryminały uwielbiam to nie wiem czy ten by mi się spodobał, może przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że gdyby podejść do tej książki z przeświadczeniem, że niczym większym nas nie zaskoczy, to wtedy czytałoby się lepiej ;)

      Usuń
  3. A ja chyba odpuszczam;) nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja za specjalnie w kryminałach się nie zaczytuję, powieść z tego gatunku zwyczajnie musi bardzo mocno mnie zachęcić do jej przeczytania. Ten tytuł sobie chyba daruję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie, po ten sięgnęłam tylko przez seryjnego morderce, ale nawet jego zarys był zwyczajnie ubogi... Bywa i tak :)

      Usuń
  5. Nie czytam zbytnio często kryminałów, więc chyba wolałabym coś lepszego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, jak już wczytywać się w gatunek, który gości u nas sporadycznie, to warto by było, żeby to był wyjątkowy tytuł :)

      Usuń
  6. Ostatnimi czasy mam dość "poprawnych" książek. Tęsknię za czymś wyjątkowym, więc póki co odpuszczę. :3
    ~Księżycowa Pani

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogę narzekać, choć i przeciętniaki się zdarzają.

      Usuń
  7. Mamy te same zastrzeżenia do tej książki. W swojej recenzji też narzekałam na to, że autorka zbyt szybko zdemaskowała mordercę i też domyśliłam się kto jest tymże zabójcą, a jednak wolę jak w kryminałach jestem nieustannie zaskakiwana. Nie podobała mi się też to, że pisarka jakoś tak zmarginalizowała rolę ofiar, z żadną z kobiet nie związałam się emocjonalnie, żadnej nie było mi szkoda, za co winię autorkę oczywiście :P

    I paradoksalnie wątek romantyczny też oceniłam na plus, bo pisarka od razu połączyła bohaterów, co jest dość rzadkie w takich historiach, bo zazwyczaj ona i on poznają się "nad trupem" a potem próbują jakoś utrzymać związek, co rzadko im wychodzi.

    Masz zamiar poznawać dalsze książki z serii?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, pamiętałam Twoją recenzje czytając książkę i może dlatego zwracałam uwagę na te kwestie? W każdym razie popieram Cię całkowicie.

      Ja do wątków romantycznych w kryminałach i ogólnie z resztą nic nie mam, jak z resztą wiesz, aczkolwiek ostatnio trafiam na same irytujące "przypadki", więc miło było poczytać o czymś względnie normalnym. Choć tak jak mówię, sama końcówka wydała mi się nieco sztuczna.

      Sama nie wiem. Raczej nie, chyba, że trafię na taką recenzje 2 tomu, że naprawdę mnie zaciekawi. Jestem tylko ciekawa jak rozwinie się związek bohaterów, a to jednak stanowczo za mało, by sięgać po kryminał.

      Usuń
    2. Mnie właśnie w kryminałach zazwyczaj romanse przeszkadzają, ale tutaj było inaczej, więc albo ja jestem bardziej tolerancyjna na takie wątki, albo po prostu autorka dała radę w tej kwestii :D

      Rozumiem, mnie od kontynuowania serii odstrasza brak dostępności książek po polsku, chociaż może z drugiej strony byłaby to motywacja, żeby czytać w oryginale. Pomyślę nad tym jeszcze :)

      Usuń
    3. O tak, to bardzo dobra motywacja do rozpoczęcia przygody z czytaniem w oryginałach :D Osobiście polecam :D

      Usuń
  8. Ostatnio też mam problem z książkami o wielkim potencjale, ale niestety z gorszym wykonaniem pomysłu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba jedno z najgorszych rzeczy, jakie mogą spotkać czytelnika...

      Usuń
  9. Uwielbiam kryminały, ale z pewnością nie takie ;) Musi się dziać, fabuła musi porywać, musi być dobrze poskładana, elementy muszą pasować, morderca musi być nieprzewidywalny itp itd... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Złodziej dłoni" miał potencjał, ale jak wspomniałam, coś pod drodze niestety nie wyszło.

      Usuń
  10. Zbyt dużo kryminałów jest na polskim rynku, żeby interesować się każdym... ten mnie nie szczególnie przekonał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, kryminał to akurat tak oblegany gatunek, że jest z czego wybierać i można sobie pozwolić na wybrzydzanie, jeśli można to tak ująć ^^

      Usuń
  11. Na zwyczajne szkoda mi czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ah, w komentowaniu kryminałów zawsze, ale to zawsze muszę powtarzać swoją kwestię.
    robi się to nudne nawet dla mnie, więc chyba czas coś z tym zrobić. ;)
    nigdy jeszcze nie czytałam kryminału, a obiecuję sobie to dość długo.
    bynajmniej dzięki Tobie wiem, aby nie zaczynać od przeczytania tej powieści. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe sama mam kilka powtarzających się w komentarzach kwestii xD No ale są takie tematy, że można powiedzieć tylko jedną, określoną z góry rzecz. Cóż zrobić? ;)

      Usuń
  13. Lubię powieści kryminalne, ale do dej jakoś niespecjalnie mnie ciągnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Sama nie wiem, niby z opcją dusiciela się jeszcze nie spotkałam (też bardzo mało kryminałów czytam), a wydaje się taka opcja dosyć ciekawa, ale to, że jest to książka "poprawna" trochę zabija we mnie chęć sięgnięcia po nią. Jeszcze się zastanowię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł był naprawdę fajny i wystarczyłyby nawet zaledwie drobne zmiany, by akcja zyskała na atrakcyjności. Niestety stało się inaczej, trudno :)

      Usuń
  15. Lubię kryminały, ale za ten podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja natomiast bardzo lubię kryminały. Jednak jestem na tyle wybredna, że sięgam tylko po te dobre. Jak mówisz książka jest zwykła i przeciętna, to chyba po nią nie sięgnę. Dla mnie kryminał musi być jednoznaczny i przede wszystkim musi powodować przyśpieszenie bicia serca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kryminał to akurat tak obszerny gatunek, że można sobie pozwolić na wybredność :)

      Usuń
  17. Mimo tego, że J. T. Ellison pisze kryminały, to są to książki niezwykle lekkie :-) dlatego trudno dać wyższą notę niż 6 :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znałam wcześniej tej autorki, ale wierzę Ci na słowo :)

      Usuń
  18. Posiadam ogromną dozę tolerancji dla kryminałów, które bardzo lubię, dlatego wiedza o sprawcy nie zawsze przeszkadza mi w czerpaniu radości z lektury. Zwykle jest tak, że to nie wszystko. Trudno mi zatem stwierdzić, czy akurat mnie ta książka również wyda się całkiem przeciętna i zwyczajna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie może kiedyś na nią wpadniesz, skusisz się, przeczytasz i wtedy się dowiemy :D

      Usuń
  19. Czuję się zachęcony książka, ale Twoja recenzja sprawiła, że mój zapał nieco przygasł. Może kiedyś, w dalekiej przyszłości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... kiedy nic innego nie będzie ;) Popieram.

      Usuń
  20. Nie wiem czy wystarczy mi czasu:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo lubię kryminały, ale takie porządne. Przeciętne mnie po prostu nudzą, bo o ile fantastyka przeciętna może być przyjemna, tak zwyczajne kryminały... są nudne. Zwłaszcza, że tematykę seryjnego mordercy lubię tylko wtedy, kiedy jest jego psychika mocno rozwinięta.

    OdpowiedzUsuń
  22. Chyba nie ciągnie mnie do tej książki - nie jest to mój gatunek ani też sama historia nie ciekawi mnie.

    OdpowiedzUsuń