wtorek, 6 stycznia 2015

"Pąk szkarłatnej róży" Tadeusz Sałek

Mówi się, że młodość ma swoje prawa i jak najbardziej się z tym zgadzam. Niestety i tutaj są granice, a ich przekroczenie zazwyczaj źle się kończy. Myślę, że każdy kto zbliża się już chociażby do trzydziestki, potrafiłby przytoczyć kilka sytuacji, które wydają się mu dzisiaj absurdalne, a ich własne zachowanie, wtedy tak dorosłe, teraz zdaje się zwyczajnie naiwne. Uczymy się na błędach, na tych licznych kopniakach, które ujarzmiają nasze niezdrowe ego, uświadamiając przy tym, że tak naprawdę nie pozjadaliśmy wszystkich rozumów świata. W tym procesie nie ma nic dziwnego. Niestety jednak czasem bywa i tak, że zamiast lekcji zapamiętywanych do końca życia, lekcji, które mimo wszystko kończą się dobrze, mamy do czynienia z niewyobrażalną tragedią, z jakiej co najwyżej mogą uczyć się inni. 

„Pąk szkarłatnej róży” Tadeusza Sałka to tytuł, który zwrócił moją uwagę już jakiś czas temu. Akcja książki ma miejsce pod koniec XX wieku. Nasz kraj wciąż przechodzi masę przemian, młodzi ludzie próbują się dostosować, iść z prądem, wytyczać dla siebie i innych nowe, świeże szlaki. Tylko, że nie zawsze i nie wszystkim to wychodzi. Ewa właśnie zdała maturę. Sytuacja materialna jej rodziny nie pozwala jej na kontynuację nauki, więc szuka pracy. Niestety z tą jest krucho. Kiedy więc trafia na ofertę pracy w Niemczech przy opiece nad dziećmi, wydaje jej się to istnym zrządzeniem losu. Szczęściem, którego jeśli nie złapie za nogi od razu, już nigdy go nie spotka i wszystko będzie stracone. 

Niestety ów „szczęście” okazuje się zwykłym kameleonem. Okrutnym przebierańcem, który zamiast pomagać, zsyła na młodą, naiwną dziewczynę same nieszczęścia. Opieka nad dziećmi okazuje się przykrywką dla prostytucji. Ewa trafia pod „opiekę” Erkona - Turka, któremu początkowa fascynacja dziewczyną szybko mija, a wraz z nią łagodniejsze traktowanie. Dziewczyna jest sama w obcym kraju. Więziona, gwałcona, poniżana, podczas gdy w Polsce jej rodzice i policja starają się ją odnaleźć. Tylko czy im się to uda? 

Sięgając po tę książkę wiedziałam, że to nie będzie ani nic prostego, ani lekkiego. Jakby mogło, skoro chodzi przecież o handel żywym towarem, przemoc i gwałty? Absolutnie jednak nie spodziewałam się tak potężnego huraganu emocji, jaki towarzyszył mi podczas czytania. Tematyka powieści nie była dla mnie zaskoczeniem, a jednak nie spodziewałam się tej dozy okrucieństwa, dosadności i realności. Mimo drobnych przerysowań w kreacjach bohaterów, odrobiny przesadnego dramatyzmu czy sztuczności w dialogach, jako całość „Pąk szkarłatnej róży” pachnie tak wielką dozą realizmu, że nie sposób się nie przerazić. To nietypowe połączenie uwypukliło zalety powieści, maskując  jednocześnie jej wady. 

Mogłabym się bowiem doczepić do stylu, gdyż czuć w nim wierszowany zaśpiew. Autor ma na swoim koncie wiersze, fraszki wierszowane bajki, co niekiedy bardzo mocno czuć w tekście. Nie mam tu na myśli bajkowej scenerii, absolutnie nie, chodzi raczej o formę budowania zdań. Naprawdę można by było rozprawiać w nieskończoność nad stylem Pana Sałka, tylko, że „Pąk szkarłatnej róży”, to jedna z tych nielicznych książek, gdzie historia całkowicie przeważa nad techniką. Ma szokować, nie zachwycać i dokładnie to czyni. Forma jest tu najmniej ważna. 

Podsumowując; historia młodziutkiej Ewy jest tragiczna. Bardzo długo po skończeniu czytania nie mogłam otrząsnąć się z mało przyjemnego uczucia, dla którego nawet nie umiem znaleźć odpowiedniej nazwy. Można by zrzucić winę na sytuację w jakiej była, choćby brak perspektyw na przyszłość, a jednak to wciąż niczego nie tłumaczy, niczego nie usprawiedliwia. To, co się jej przydarzyło jest obrazem ekstremalnym, a jednak, moim zdaniem, idealnym, by uczulić młodych ludzi. Niektórzy twierdzą, że tak brutalnych historii nie powinno dostarczać się młodzieży, ja jestem innego zdania. 

„Pąk szkarłatnej róży” polecam więc głównie, lecz nie tylko, młodym, startującym w dorosłość ludziom. Dla przestrogi. Dla wyrobienia w sobie swoistej przezorności. Nie ma bowiem nic złego w marzeniach, dążeniu do celów czy podejmowaniu ryzyka. Należy jednak pamiętać, że gdzieś tam są ludzie, dla których młodzieńcza naiwność, jakże plastyczna w ich rękach, stanowi podwaliny ich całego życia. Tacy ludzie jak bohaterowie tej powieści, okrutni i bezwzględni, naprawdę istnieją. Wystarczy włączyć pierwsze lepsze wiadomości, by się o tym przekonać...

Moja ocena: 7.5/10 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Psychoskok 
Książka bierze udział w wyzwaniu Książkowe wyzwanie 201517. W  tytule jest kolor

46 komentarzy:

  1. Moim zdaniem również młodzież powinna być szokowana pewnymi treściami, bo nieraz inaczej nie da się do nich dotrzeć. Co z tego, że się powtarza i tłumaczy? Zwykle zamierzenie jest inne, a reakcja młodych osób inna.

    Podobają mi się książki, w których nie ma owijania w bawełnę, chociaż ten wierszowany styl autora trochę za bardzo z tym kontrastuje i skłania mnie do konkulzji, że książka momentami może mi się wydać zbyt "baśniowa" w swej drastyczności (w kontekście tekstu, bo jak sama pisałaś nie chodzi o wydarzenia). Dziwne zestawienie - idylliczna forma konta antyutopijna treść, zwykle bywa na odwrót.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tę książke na oku już od jakiegoś czasu... Takie książki to ja lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A moim zdaniem, żadna treść, nawet ta najbardziej szokująca, nie wpłynie na młodego człowieka, jeśli sam nie będzie chciał czegoś zmienić w swoim życiu. Ale oczywiście, trzeba im podsyłać takie teksty, może coś przebije się przez mur.

    Książka zapowiada się całkiem nieźle. Zarys fabuły jest naprawdę przekonujący. I myślę że nawet ten wierszykowaty zaśpiew by mi nie przeszkadzał. Będę miała tą pozycje na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę się przyznać, że okładka mnie trochę odrzuciła, ale po przeczytaniu recenzji pomyślałam czemu nie? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam, że gdyby nie Twoja recenzja to w życiu nie zwróciłabym uwagi na tę książkę, ponieważ okładka kojarzy mi się z literaturą erotyczną. Natomiast to coś zupełnie innego, chociaż też w pewien sposób związanego z tematem. Domyślam się, że to bardzo emocjonująca i realistyczna historia, inna od powieści, w których wątek handlu ludźmi jedynie zostaje zarysowany. Będę miała na uwadze tę historię.

    OdpowiedzUsuń
  6. Młodzi ludzie rzadko słuchają, co się do nich mówi, to chyba jest wpisane w młodość. Oczywiście i od tego są wyjątki. Niemniej jednak to właśnie tego typu wstrząsające obrazy, po które sięgają dobrowolnie, coś mogą zdziałać. W pierwszej klasie gimnazjum kuzyn podrzucił mi na wakacjach "My dzieci z dworca ZOO". Teoretycznie książka zupełnie nie dla mnie, a jednak zszokowała mnie tak bardzo, że absolutnie nigdy nie ciągnęło mnie do narkotyków. Może i bez tego by mnie nie ciągnęło, tego nie wiem, ale patrząc na to jak ciekawi ich byli moi rówieśnicy, podejrzewam, że nie miałabym aż takich oporów.


    O baśniowość się nie bój. To nie ma aż takiego natężenia. Selfbunlishing ma swoje prawa czyż nie? Podejrzewam, że gdyby ta historia była wydana gdzie indziej, korektor poprawiłby składnie, a przynajmniej to zasugerował. Już o tym rozmawiałyśmy, więc ma się co powtarzać. Tak czy inaczej, szybko zapomniałam o tym, co mi "technicznie" przeszkadza. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. W takim razie pozostaje mi tylko poczekać, aż ja upolujesz, przeczytasz i zrecenzujesz :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz, co tu nie ma mowy o przebijaniu czegokolwiek. Ewa jest naiwna - to jej najgorsza wada, ale to nie jest coś, czego ona mogła być koniecznie świadoma od tak sobie. Wiele jest podobnych dziewczyn. Dobrych, przykładnych, a jednak bezbronnych, bo własnie naiwnych, łatwowiernych dziewczyn. Ta książka nie próbuje niczego wbijać do głowy, a ukazać ekstremalne konsekwencje. Niczego nie narzuca. Wnioski pozostawia czytelnikowi.


    Ale masz racje, na siłę się nie da. Dlatego też nastolatkowie nie słuchają tak często rodziców, a są pod wpływem kolegów. Moim zdaniem środki masowego przekazu; książki, filmy, gry - to tutaj tak naprawdę można umieszczać treści, które mogą coś dla tych dzieciaków zmienić. Szczególnie, jeśli ich forma właśnie niczego nie narzuca, a jedynie ukazuje konsekwencje danych wyborów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak, okładka sugeruje coś innego. Tytuł też niespecjalnie mi tu pasuje. Niemniej do samej treści zachęcam :) Stylowo być może trochę kaleczy, ale treść jest niebywale ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę, że będziesz zadowolona. Jeśli w ogóle to słowo ma racje bytu w obliczu takiej historii... ale wiesz co mam na myśli xD

    OdpowiedzUsuń
  11. Okładka jest dziwna, to fakt. Niby ładna, ale coś jest w niej takiego, co nie bardzo zachęca do czegokolwiek. Ale spróbuj! Może akurat środek i Ciebie zainteresuje :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Okładka zupełnie nie trafiona, z resztą pod rękę z tytułem.


    Natomiast co do treści, to owszem, jest dosadnie. Osobiście chętnie zgłębiłabym jeszcze bardziej motyw handlu, tych domów, alfonsów i zależności jakie rządzą między nimi. To zostało przedstawione jak mówię, dosadnie, ale czy w pełni? To już nie bardzo. Tak jak jest wydaje mi się wystarczające, choć moja ciekawość nie została w pełni zaspokojona, stąd też 7.5 a nie 8 czy 9. Nie spodziewałam się natomiast, że opisy gwałtów i tych wszystkich potwornych rzeczy, które przydarzają się Ewie, będą tak obrazowe i rozwinięte. Zazwyczaj się o nich tylko wspomina, natomiast tutaj autor poświęcił im dodatkową chwilę uwagi. I jakkolwiek to zabrzmi - to dobrze, to buduje ten przekaz o jakim mówiłam. O istnieniu handlu ludźmi, oszustach seksualnych, prostytucji, gwałtach etc. - każdy o tym wie. Ale czy każdy zastanawiał się jak to musi wyglądać? Nie bardzo. Z pewnością nie ci młodzi.


    Jeśli tylko będziesz miała okazję, to przeczytaj :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Raczej unikam tego typu powieści, jednak ta tematyka jest na tyle intrygująca, trudna i pasjonująca, że chętnie bym przeczytała. Naiwność młodości jest po prostu straszna i często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że coś może być po prostu wilkiem w owczej skórze...

    OdpowiedzUsuń
  14. Brzmi ciekawie, a ponieważ postanowiłam sobie poczytać kilku polskich autorów, to kto wie?:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Brzmi ciekawie, a ponieważ, mam zamiar czytać w tym roku więcej polskich autorów, to kto wie.:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam sposobność poznać tę książkę i muszę przyznać, że zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Zwłaszcza jej zakończenie wbiło mnie w fotel.

    OdpowiedzUsuń
  17. Dokładnie, młodym ludziom brak tej cechy dorosłych, która karze im patrzeć na wszystko podejrzliwie. Jakkolwiek to jest zrozumiałe, to czasem przybiera ekstremalną postać. Ludzie potrafią być okrutni, a młodzi ludzie są najprostszymi ofiarami z możliwych. Wystarczy tylko wiedzieć, czego potrzebują, by być wstanie nimi kierować. Przynajmniej niektórymi.

    OdpowiedzUsuń
  18. No wiadomo ;) Zobaczymy jak to będzie, bo to jedna z tych książek, które wzięłam sobie z "rekomendacji" więc zobaczymy :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Chyba nawet u Ciebie pierwszy raz czytałam o tej książce:) A zakończenie było straszne. Kończyłam czytać w drodze z uczelni do domu i nie miałam pojęcia jak mam sobie poradzić z tymi wszystkimi emocjami we mnie i ludźmi dookoła. Ale myślę, że właśnie takie zakończenie było tu potrzebne. Dopełniło okrutną całość.

    OdpowiedzUsuń
  20. Widziałam recenzje tej książki już wiele razy, ale nadal mnie ona nie interesuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zaciekawiłaś mnie :) Ogólnie to sama okładka skojarzyła mi się z zupełnie czymś innym. Zapisuję tytuł i poszukam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo się cieszę, że udało mi się Cię zaciekawić. A okładka tak, zupełnie nietrafiona. ^^

    OdpowiedzUsuń
  23. Po przeczytaniu Twojej opinii mam ochotę na tę książkę. Porusza bardzo ciekawy temat, który jest teraz na czasie. Okładka rzeczywiście, w ogóle nie pasuje do takiej historii.

    OdpowiedzUsuń
  24. W sumie racja, tytuł też specjalnie nie zachęca :P


    Mam nadzieję, że świadomość społeczna jest wyższa w kwestii zagrożeń czyhających na młode kobiety szukające pracy zagranicą. Ale oczywiście dobrze, że takie tematy są podejmowane. Dosadność w opisach też może pomóc w tym przypadku.

    OdpowiedzUsuń
  25. Sporo słyszałam o tej książce. I chociaż okładka niekoniecznie pasuje do treści, przynajmniej w mojej ocenie, to jak widać tematyka daje zdrowo w kość. Chętnie przeczytam tę powieść, oczywiście o ile trafię na nią w bibliotece, bo przecież nie mogę przepuścić huraganu emocji.
    Ps. Trochę mnie nie było a tu disqus - ciesze się :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie lubię za bardzo takich historii. Przypominają one za bardzo świat realistyczny, i to mnie przeraża. Jednak sięgnęłabym po nią ze względu choćby na okładkę. Jest śliczna.

    OdpowiedzUsuń
  27. Dokładnie. W czasach Ewy matura jeszcze coś znaczyła. Dzisiaj nie znaczy niemal nic. Dzisiaj kończąc studia jest problem z pracą i ludzie muszą się rozglądać za pracą za granicą. Szczególnie kobiety, dla nas pracy jest znacznie mniej. Sytuacja idealna dla takich szumowin jak Ci z tej książki...


    Jeśli Cię zaciekawiłam, to bardzo się cieszę i jak najbardziej polecam, a okładką zupełnie się nie przejmuj :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Oj tematyka daje w kość i to bardzo. Mam nadzieję, że w końcu na nią trafisz :)


    No cóż, Disqus skradł i moje serce :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Rozumiem, ja też przeważnie sięgam po książki, które raczej oderwą mnie od rzeczywistości, a nie mi ją brutalnie zobrazują. Dlatego właśnie tak rzadko sięgam po obyczajówki. Niemniej jednak od czasu do czasu dobrze jest przeczytać coś takiego jak "Pąk szkarłatnej róży". Tak więc mimo wszystko polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Tak, disqus tak potrafi, o ile nie stworzą ciekawszego systemu komentowania ;-)
    Niebawem będę w bibliotece i zapytam o ten tytuł, może akurat zostanę mile zaskoczona :-)

    OdpowiedzUsuń
  31. Strasznie się czyta takie historie, nawet jeśli są fikcją. Gdzieś tam mogą i dzieją się naprawdę. Z pewnością sięgnę po ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  32. Tak, masz racje. Nie czyta się tego przyjemnie, ale myślę, że od czasu doc czasu warto po nie sięgać. Cieszę się, że się zainteresowałaś tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  33. booksofmeworld8 stycznia 2015 17:20

    Zainteresowałaś mnie, za często nie sięgam po takie książki, bo takie historie, które mogą się zdarzyć naprawdę są straszne, ale tytuł sobie zapiszę i jak będę miała okazję to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  34. Zaczytana bez pamięci9 stycznia 2015 16:35

    Nie moje klimaty, ale moja siostra na pewno się zainteresuje lekturą :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Cieszę sie, że Cię zainteresowałam. I ja wolę raczej unikać podobnych historii, jednak od czasu do czasu warto zrobić wyjątek. I ten tytuł się do tego jak najbardziej nadaje :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Super :D Bardzo się cieszę :D

    OdpowiedzUsuń
  37. Jakiś czas temu czytałam recenzję u Awioli i od tej pory mam tytuł na uwadze. Nie podoba mi się tylko ta okładka..

    OdpowiedzUsuń
  38. Czytałam o tej książce u Cyrysi i wiem, że na niej też zrobiła spore wrażenie. Autor jest specyficznym człowiekiem i czuję że zrozumiałabym jego historię w pełni. Sięgnę po papierowe wydanie ☺

    OdpowiedzUsuń
  39. tematyka jak najbardziej godna uwagi, jednak nie jestem pewna czy dałabym radę teraz ją przeczytać. Ostatnio wymęczyło mnie kilka podobnych lektur...

    OdpowiedzUsuń
  40. No okładka jest nietrafiona, ale książkę jak najbardziej warto przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Myślę, że będzie Ci się podobać :)

    OdpowiedzUsuń
  42. W takim razie chyba warto ją na chwilę odłożyć, bo naprawdę szokuje. Sięgnij po nią, gdy już odpoczniesz od ciężkich tematów :)

    OdpowiedzUsuń