czwartek, 29 stycznia 2015

"Pociąg do miłości" David Baldacci

„Pociąg do miłości” Davida Baldacciego, to trzecia książka tego autora, która znalazła swoje miejsce na mojej półce. Muszę przyznać, że kupiłam ją z ciekawości. Po lekturze „Dnia Zero” czy „Niewinnego”, romans napisany przez pisarza, który był mi znany z sensacyjnych historii w których o romantyzm ciężko, wydał mi się intrygującą przygodą. Wprawdzie opis wydawcy jasno określa książkę jako opowieść sensacyjno-obyczajową, ale cóż… dałam się porwać tytułowi. 

Tom Langdon, były recenzent wojenny, wyrusza w podróż ekskluzywnym pociągiem Capitol Limited. Ma zamiar dotrzeć nim z Waszyngtonu do Los Angeles, gdzie czeka na niego jego dziewczyna, mają razem spędzić święta. Byłoby prościej pokonać ten dystans samolotem, jednak w wyniku kilku niefortunnych zdarzeń, Tom ma zakaz latania na terenie USA. Wszystko razem zmusza mężczyznę do próby spełnienia ostatniego życzenia zmarłego ojca, a mianowicie dokończenia historii, którą zapoczątkował niegdyś jego daleki krewny – sam Mark Twain! 

Nawet się nie spodziewa, że podróż tym pociągiem zmusi go do konfrontacji z więcej niż jednym demonem jego przeszłości. Ze stratą, której nigdy ani nie zrozumiał, ani nie przebolał. 

To nie będzie długa recenzja, bo też książka nie grzeszy objętością. Muszę przyznać, że uważam to za plus, gdyż w innym wypadku mogłabym mieć problem z przeczytaniem jej do końca. Ale od początku. 

„Pociąg do miłości” okazał się diametralnie różny od tego, czego się spodziewałam. Baldacci przyzwyczaił mnie do szybkiej akcji, zwięzłych opisów pozbawionych dłużyzn, gdzie przeważają błyskotliwe dialogi. Tylko względem tych ostatnich się nie zawiodłam. Wszystko inne okazało się rozwlekłe i miejscami nudnawe. Tom poznaje historie wielu pasażerów, a także wieloletnich pracowników kolei. Z jednych można się pośmiać, inne wydają się zupełnie nieatrakcyjne, ale absolutnie wszystkie są przez głównego bohatera głęboko przeanalizowane. O czymś mu przypominają, do czegoś innego prowadzą… Bardzo długo nie do końca wiadomo, do czego autor w ogóle zmierza. 

Nie jestem wielką fanką powieści obyczajowych i podejrzewam, że właśnie tu tkwi mój największy problem z całą tą historią. Bohaterowie sami w sobie są dobrze nakreśleni, choć chwilami zarówno przerysowani jak i odrobinę odrealnieni. Nie byłoby to jednak, przynajmniej tak myślę, zauważalne dla osób, które w podobnych klimatach gustują. Ja zwyczajnie się nudziłam, a kiedy w końcu akcja przyśpieszyła, było już za późno, by odzyskać moje uznanie. 

Wątek romantyczny. Trochę się go bałam, bo już na okładce dostrzegłam zdanie informujące o trójkącie, a tych z całego serca nie znoszę. Na szczęście tym razem ów trójkąt nie podziałał na mnie alergicznie, co niestety nie oznacza, iż sam motyw romansu został przeze mnie kupiony. Było wiele naprawdę udanych momentów, ale i szereg takich, które wymuszały poirytowane westchnienia. 

Stanowczo wolę Baldacciego w tej bardziej zadziornej odsłonie. 

Podsumowując; mimo wszystko nie żałuję przeczytania tej książki i w żadnym razie nie uważam jej za swoistą pomyłkę, która nigdy nie powinna się przydarzyć. To po prostu pozycja, która nie trafia w moje gusta. Rzadko dobrze się bawię na obyczajówkach, a z romansem w ostatnim czasie nie potrafię się dogadać. Nie można jednak odmówić tej historii świątecznego klimatu. Jest intryga, nie jedna historia miłosna, a na koniec konfrontacja ze śmiertelnym niebezpieczeństwem. Jestem przekonana, że wielu z Was „Pociąg do miłości” przypadłby do gustu. 

Moja ocena: 5/10

Książka bierze udział w wyzwaniach: Kiedyś przeczytam oraz Książkowe wyzwanie 2015 - 1. Więcej niż 215 stron

35 komentarzy:

  1. Jakoś nie ciągnie mnie do książek tego autora. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety fabuła tej książki nie wzbudziła mojego zainteresowania, więc nie zamierzam na siłę się do niej przekonywać.
    ps. chyba zmieniłaś nazwę bloga? Bardzo mi się podoba i nagłówek również świetny!

    OdpowiedzUsuń
  3. No cóż, książka jest raczej specyficzna, więc nawet nie będę próbować Cię przekonywać :)


    Co do zmian, to tak, stara, nijaka nazwa bloga denerwowała mnie od jakiegoś czasu i stwierdziłam, że albo ją zmienię teraz, kiedy jeszcze nie mam aż tak dużego stażu, albo nie stanie się to nigdy xD Cieszę się, że Ci się podoba :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaczytana bez pamięci29 stycznia 2015 17:30

    Mam jakąś książkę tego autora, ze starości już nawet tytułu nie pamiętam :p ale to na pewno nie jest ta książka, więc raczej szukać jej nie będę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka nie wydaje się być moją bajką. A nie lubię czytać na siłę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tego autora, ale chyba mam jakąś jego książkę na półce. Bardzo fajny nagłówek ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie jestem aż tak pozbawiona dobrych lektur, by sięgać po tę :) więc nie, podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś dałam przyjaciółce "Studnię życzeń" tego autora. Kiedyś od niej pożyczę i zobaczę czy Baldacci przypadnie mi do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam jedną powieść autora i była średnia, więc raczej już nie wrócę do jego twórczości.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czy ja wiem, z Autorem nie mam zbyt wiele wspólnego, lecz wezmę sobie do serca Twoje słowa i sądzę, że i mi niezbyt by przypadła do gustu. :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Katie -Niepoprawna Romantyczka29 stycznia 2015 22:27

    Pierwszy raz widzę naziwsko autora i nie znam jego wcześniejszych powieści, ale kto wie, może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Patrycja Waniek29 stycznia 2015 22:41

    Obyczajówki czytam rzadko, też za nimi nie przepadam, więc raczej odpuszczę.


    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Słyszałam o tej książce, ale jakoś nigdy nie czułam chęci jej przeczytania. Pewnie gdyby wpadła mi w ręce przypadkiem to dopiero wtedy bym się zdecydowała na przeczytanie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Z tego co zauważyłam, jego najnowsze książki są o wiele lepsze. Mam jeszcze jedną "straszą" tego autora, więc stosunkowo szybko będę mogła potwierdzić, lub obalić to stwierdzenie :D

    OdpowiedzUsuń
  15. "Studni życzeń" nie znam, ale "Dzień zero" i "Niewinny" bardzo mi się podobały :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeśli lubisz akcje tak jak myślę, że lubisz, to obawiam się, że możesz mieć racje i odebrałabyś tę książkę podobnie, jak ja xD Za to "Dzień zero" i "Niewinny"... no cóż, mogłoby być odwrotnie ^^

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeśli nie masz nic przeciwko obyczajówkom okraszonych romansem i sensacją, to mogłaby z tego wyjść niezła przygoda :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zmieniło się trochę u Ciebie, bardzo ładnie :))
    Co do książki to nie czytałam nigdy żadnej powieści Baldacciego i jakoś nigdy mnie do jego twórczości nie ciągnęło. Historie obyczajowe też rzadko budzą moje uznanie, więc chyba daruję sobie "Pociąg do miłości".

    OdpowiedzUsuń
  19. Cieszy mnie to :) Mocno wierzę, że i ta pozycja może zyskać swoich fanów :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Hehe, to dobrze:D W sensie, dobrze, że masz w zasięgu dobre lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  21. No troszkę się zmieniło, cieszę się, że Ci się podoba :)


    Myślę, że Niewinny i Dzień Zero miałyby większe szanse Cię zainteresować, bo to sensacja, która mnie osobiście całkowicie porwała. Na przekór Pociągowi... Autor jest dla mnie mistrzem zwięzłości :D

    OdpowiedzUsuń
  22. W takim razie postaram się pamiętam o poleconych tytułach, a "Pociąg do miłości" raczej sobie daruję :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie znam żadnej książki autora, ale raczej nie spodziewam się, że prędko to nadrobię. Chociaż jeśli uważasz, że jego dwie inne książki są lepsze, to może się jeszcze zastanowię ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Langdon, który jest dalekim krewnym Marka Twaina. Przez chwilę widziałam przed oczyma duszy Dana Browna:D

    OdpowiedzUsuń
  25. Ach, ta ludzka wyobraźnia hehe ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Dzień zero i Niewinny to jego najnowsze powieści, obie naprawdę mi się podobały :) Jeśli lubisz sensacyjne historię, to jak najbardziej polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Raczej po to nie sięgnę ;) Nie wiem, po prostu jakoś mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Zastanowię się nad tym tytułem, może być ciekawy. Powieści obyczajowe bardzo lubię, byle byłyby dobrze napisane :)

    OdpowiedzUsuń
  29. O, w takim razie skuś się na pociąg. Baldacci bardzo ciekawie kreśli swoich bohaterów, dla mnie to po prostu była zbyt powolna przygoda ^^

    OdpowiedzUsuń