wtorek, 3 lutego 2015

„Cmętarz zwieżąt” Stephen King

Aż wstyd się przyznać, ale „Cmętarz zwieżąt” Stephena Kinga, to pierwsza książka osławionego mistrza mistrzów, którą przeczytałam. Sięgnięcie akurat po ten tytuł było sporym ryzykiem, bo horrory nie są moim ulubionym gatunkiem. Tylko, czy można tę pozycję w ogóle nazwać horrorem? 

Louis Creed jest lekarzem. Wraz z żoną Rachel i dwójką swoich dzieci – Ellie i Gage’em – przeprowadza się z Chicago do małego miasteczka Ludlow. Przemili sąsiedzi ułatwiają rodzinie zadomowienie się w nowym miejscu. Miejscu pełnym barwnych legend, indiańskich wierzeń i przesądów. 

Niedaleko domu rodziny Creedów znajduje się cmentarz. Nie jest to jednak zwykły cmentarz, gdyż pochowane są na nim zwierzęta. Początkowo pozostaje on jednak tylko jedną z atrakcji okolicy, swoistą wizytówką miejsca, z którym postanowili się związać. Wywołuje szereg dyskusji, zmusza do paru wniosków, podjęcia kilku decyzji. Główną rolę zaczyna on odgrywać dopiero w chwili, gdy ukochany kot Ellie, Church, ginie na ruchliwej drodze przy domu. To wtedy Louis poznaje prawdę na temat cmentarza, a koszmar ożywa. I to dosłownie.

Nie można powiedzieć, by powieść charakteryzowała większa dynamika. Zaczyna się dość spokojnie, później autor od czasu do czasu zrzuca na czytelnika małe bomby, mające na celu zburzyć jego spokój. Im dalej, tym jest ich więcej, jednak po ich wybuchu następuje zawsze kolejna dawka usypiającego spokoju, który w innym wykonaniu byłby dla mnie raczej ciężkostrawny. Absolutnie nie tego się spodziewałam. Nie po horrorze i nie po Kingu. To nazwisko, choć przecież zupełnie mi obce, obrosło w mojej głowie tak wielką legendą, że przy prawdziwej konfrontacji wyszło raczej przeciętnie. 

Nie zrozumcie mnie źle. Od pierwszego rozdziału wiedziałam, że bez względu na to czy „Cmętarz zwieżąt” mi się spodoba, czy też nie, sięgnę po inne książki autora. To, jak pisze od razu mnie zauroczyło. Z nieskrywaną przyjemnością poznawałam losy bohaterów, do których nie sposób się nie przywiązać. A jednak to nie miała być sielankowa historia o rodzinie, która potrafi wywołać u czytelnika uśmiech. To miał być horror przez który nie będę mogła spać, bo nie zdołam go w porę odłożyć na półkę. Tymczasem co? 

Owszem, czytało mi się wyśmienicie, ale po dłuższym zastanowieniu skłaniam się do wniosku, iż kierowała mną bardziej ciekawość autora i chęć poznania jego stylu, niż samej historii. Udało mu się kilka razy sprawić, że odczuwałam coś na kształt niepokoju. To wciąż jednak nie było to, czego oczekiwałam. Czego wbrew samej sobie pragnęłam. Chciałam się przestraszyć. Chciałam nie móc zasnąć i zapamiętać tę książkę na lata. Niestety przez większość czasu czułam raczej niesmak, a nie strach. Niepokój szybko okazał się przesadzony i wynikał raczej z moich oczekiwań. 

Przeczytałam tę pozycje w trzy dni. Tak mocno wierzyłam, że końcówka zmiecie mnie z powierzchni ziemi, że choć przysięgałam sobie wcześniej, iż będę czytać tylko wieczorami, zabrałam się do tego w dzień, by mieć czas na uspokojenie się przed snem. I co? I nic. Koniec powieści utrzymał poziom, nie można mu fabularnie niczego zarzucić, jednak czytałam go bez większych emocji. Ani nie byłam przerażona, ani zaskoczona. 

Mimo tego całego marudzenia, nie umiem powiedzieć, że książka mi się nie podobała. Wiem, wiem, ta recenzja to jeden wielki chaos, a ja zdaje się samej sobie przeczyć. Nic jednak na to nie poradzę. Horror był to żaden, jednak to w jaki sposób King nakreślił bohaterów i ich historie zasługuje zarówno na uznanie, jak i uwagę. Dawno już nie miałam tak dobrego wyobrażenia o danym bohaterze po zaledwie jednym rozdziale. Nie wiem nawet, czy kiedykolwiek coś podobnego mnie spotkało. Dialogi w wykonaniu Kinga są zwyczajnie perfekcyjne. To w jaki sposób przedstawił dzieci, ich rozmowy, mentalność… Ach! Wciąż się uśmiecham na wspomnienie o niektórych ich tekstach.  

Podsumowując; mimo, że „Cmętarz zwieżąt” jako horror mnie nie kupił, to jednak spełnił swoje zadanie. Ta książka miała mnie zarazić Kingiem, albo na niego uczulić i stało się dokładnie to, na co skrycie liczyłam. To nie jest moje ostatnie spotkanie z tym autorem.

Jak wspomniałam na początku, za horrorami nie przepadam, przez co może nie potrafiłam odkryć prawdziwej mocy tej historii? To, co miało być straszne zdawało się pokraczne i groteskowe. Wy natomiast, jeśli jeszcze nie czytaliście tej powieści, a lubicie horrory, w żadnym razie nie powinniście brać mojej opinii pod uwagę. To dopiero mój drugi przeczytany horror w życiu. Pierwszym, jak na ironię, było dzieło syna Kinga. I muszę powiedzieć, podobało mi się nieco bardziej. 

Moja ocena: 6/10


Książka bierze udział w wyzwaniach: Czytam opasłe tomiska oraz Książkowe wyzwanie 2015 - 14. Autorem jest mężczyzna

Przypominam o konkursie :)

84 komentarze:

  1. Mnie też książki Kinga jako horrory nie kupują, choć z drugiej strony, nie przeczytałam ich za wiele. A za "Cmętarz..." wezmę się na pewno, myślę o nim do dawna.;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam. Akurat ta książka Kinga mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Próbuj dalej z Kingiem. Lśnienie, Miasteczko Salem, Carrie, Misery. Czas, start!;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kasia Jabłońska3 lutego 2015 14:49

    Ja też muszę się w końcu zmierzyć z tym autorem;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tą książkę w swojej domowej biblioteczce, ale jeszcze jej nie czytałam, oglądałam film na podstawie tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Cmętarz Zwieżąt" również był moim pierwszym doświadczeniem z Kingiem. Jednak od razu go polubiłam :) Być może dlatego, że horrory uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. booksofmeworld3 lutego 2015 15:27

    Tej książki Kinga jeszcze nie czytałam, ale na pewno to zrobię. Nie do końca wiem jak mam się odnosić do tego, że jego książki są uznawane za horrory, bo ja mam tak spaczoną psychikę, że cokolwiek zwane jest horrorem to nie jest dla mnie straszne :P Ale za to uwielbiam jego książki i sposób w jaki pisze, na szczęście King tak często pisze i wiele jego książek jeszcze nie przeczytałam, że szybko się nie skończą :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nie czytałam żadnej książki tego autora... wróć! Zaczynałam czytać, ale nie dałam rady dokończyć, bo miałam niezłe lawirowanie w życiu.
    Kiedyś przeczytam. Koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ zmiany... Jeszcze niedawno było tu inaczej ^^
    Co do Kinga, ja Ci zdecydowanie polecam na następny raz: Dolores Claiborne, Misery, Zieloną Milę, Lśnienie i Worek Kości, z naciśkiem na pierwsze TRZY. Są to najlepsze powieści jakie kiedykolwiek wg mnie wyszły spod jego pióra :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak naprawdę King nie napisał zbyt wielu rasowych horrorów:) Większość jego książek wzbudza niepokój lecz nie przeraża a uwielbiany jest głównie za umiejętność tworzenia klimatu i świetne charakterystyki bohaterów. Ja czytam wszystko spod jego pióra i nie zawsze jestem zachwycona, za to zawsze zadowolona, że przeczytałam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie należę do fanów autora...

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja również nie jestem wielką fanką gatunku, ale zdarzyło mi się zachwycić horrorem. Myślę, że to zależy od nastroju. Cmentarz zwierząt czytałam i nie zrobił na mnie piorunującego wrażenia, to nie był strach którego oczekiwałam, ale autora cenię niezaprzeczalnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze jej nie czytałam, ale jak wiadomo mam za zadanie przeczytać wszystkie książki Kinga, więc i na nią przyjdzie pora:) Cieszę się, że King Cię nie odstraszył swoim pisaniem, nie wszystkim się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  14. To jedna z tych pozycji, od której mam zamiar zacząć czytać Kinga a Ty mi piszesz, że nie jest taka wyśmienita? Normalnie pękam na pół, ale kto wie, może dla mnie będzie świetna? Może lepiej zacznę od Zielonej mili? :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Horrory to gatunek, po który również nie sięgam, ale postanowiłam sobie, że w tym roku przeczytam chociaż jedną książkę Kinga :) Nawet czeka ona na mnie na półce ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Też sobie wybrałaś książkę na początek, a ten kot Cię nie przestraszył? Nie czytałam tej pozycji, ponieważ brat stanowczo mi odradził, jednak on do dziś wspomina jakiegoś kota...

    OdpowiedzUsuń
  17. Niestety, King nie jest dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kilka książek Kinga już za mną, ale tej akurat jeszcze nie czytałam. Mam w planach i liczę, że mi się spodoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wypadałoby w końcu sięgnąć po coś Kinga...

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie czytałam jeszcze żadnej książki Kinga. Mam zamiar to zmienić, ale jeszcze nie wiem od której zacznę. Nie czytuję horrorów, więc do końca nie wiem czego się spodziewać. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja jak czytałam "cmętarz zwieżąt" to raz po raz zadawałam sobie pytanie: serio? naprawdę? i jakoś w sumie na mnie wrażenia nie zrobiło, gorzej było z "Komórką" Kinga, po przeczytaniu której stwierdziłam, że może jednak wizyta u psychiatry by się przydała :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie czytam Kinga, ale ta książka mimo wszystko wydaje mi się mniej ciezka od wiekszosci jego autorstwa

    OdpowiedzUsuń
  23. Cieszę się, że nie zraziłaś się do Kinga, mimo tego że książka nie wystraszyła Cię tak jak tego oczekiwałaś :) Przyznam, że moje wrażenia po lekturze były zupełnie inne, bo niepokój i wiszącą nad bohaterami katastrofę odczuwałam od samego początku i w wielkim napięciu śledziłam dalsze losy postaci. Strach też się pojawił, ale głównie na samym końcu i tak jak pisałam już wcześniej, w trakcie czytania akurat byłam sama w domu przez tydzień i każde stuknięcie przyśpieszało mi puls :) Jak dotąd największe wrażenie wywarło na mnie "Lśnienie", ale znawczyni Kinga ze mnie żadna, bo przeczytałam dopiero z 5 książek :P W każdym razie zakochałam się w stylu tego pisarza i nawet te spokojne momenty nie są w stanie mnie zirytować.

    OdpowiedzUsuń
  24. No cóż, napisał tyle książek, że powinniśmy w końcu znaleźć coś prawdziwie strasznego :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Film obejrzałam zaraz po skończeniu czytania. Trochę pozmieniana fabuła, w sensie w szczegółach, ale ogólnie okay. Choć również mnie ten film nie zachwycił. No ale takie było wtedy kino. ^^

    OdpowiedzUsuń
  26. No tak myślałam, że przede wszystkim horrory to nie moja bajka. Mój umysł z przyzwyczajenia przeistacza to, co powinno przerażać na groteskowy obraz, co bym zawału nie dostała ehehe a potem efekt jest taki, a nie inny ^^ Ale nie szkodzi, King napisał tyle książek, że z pewnością coś dla siebie znajdę :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Było nijako teraz jest jakoś, pytanie brzmi czy lepiej czy gorzej ;) Tak czy siak stwierdziłam, że blogowi należy się jakaś konkretniejsza nazwa ;)


    Misery przeczytam w imię wyzwania, bo wydana w roku moich urodzin, Zieloną milę oglądałam, wiec niestety odpuszczę, bo już się przekonałam, że jak znam historię to książka jest spalona, niestety. Z pewnością sięgnę po Bastion, bo chciałam go przeczytać od dawna :) Zobaczymy! Mam ogromny wybór :D

    OdpowiedzUsuń
  28. A która Ci się nie podobała?

    OdpowiedzUsuń
  29. Spróbuje, spróbuje :D Misery z pewnością przeczytam, bo w wyzwaniu 2015 jest książka wydana w roku twojego urodzenia i tak się składa, że ona jest z 87' jak ja :D

    OdpowiedzUsuń
  30. No cóż, to byłoby dziwne, gdyby King miał tylko fanów :D

    OdpowiedzUsuń
  31. A więc mamy ze sobą wiele wspólnego :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Jestem przede wszystkim zakochana w jego stylu, choć mam nadzieję, że nie zawsze używa nawiasów w zdaniach xD To jedyna rzecz, która mnie tu irytowała ^^

    OdpowiedzUsuń
  33. Miałam to samo postanowienie :D Zdradzisz jaka książka na Ciebie czeka?

    OdpowiedzUsuń
  34. Hehe, ta książka to było osobiste wyzwanie z Dominiką S. Chciałam horror, to dała mi horror xD Coś po drodze nie wyszło, ale przygoda i tak była przednia :D


    A Church... No cóż... Przez chwilę może i patrzyłam dziwnie na kociaki z zielonymi oczami, ale szybko mi przeszło ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. No cóż, nie ma pisarzy idealnych :)

    OdpowiedzUsuń
  36. I ja nie miałam pojęcia od jakiej książki zacząć, dlatego poprosiłam, by ktoś inny wybrał za mnie xD Chciałam dodatkowo silnych wrażeń, to padło na Cmętarz. Szkoda, że nie wyszło, ale może w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Charakterystyka bohaterów była rzeczywiście genialna, to z pewnością mocna strona tej książki. Tworzenie klimatu... akurat w ty przypadku gorzej, ale to tylko jednak książka. Zobaczymy, co będę myśleć po kilku jego pozycjach :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Wychodzi na to, że i ja mam spaczoną psychikę hehe :D I tak, wybór akurat mamy spory, więc możemy poszukiwać czegoś, co w końcu nas przerazi ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Doskonale rozumiem te Twoje pytania podczas czytania :) Będę w takim razie pamiętać o "Komórce" :D

    OdpowiedzUsuń
  40. Na tym, to ja się absolutnie nie znam, ale wszystko przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Zielonej mili nie czytałam, ale film był genialny. Jeśli go nie oglądałaś, zacznij od Zielonej mili :D Cmętarz również Ci się wydać chwilami... za spokojny ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. W stylu zakochałam się całkowicie. Szkoda, że Cmętarz mnie nie usatysfakcjonował, ale w żadnym razie nie żałuję, że go przeczytałam. Gdyby nie nasza rozmowa i mini wyzwanie na jakie się zapisałam, nadal tylko myślałabym, żeby sięgnąć po Kinga, nie mając jednak pojęcia od czego zacząć. A zacząć jest zawsze najtrudniej, szczególnie, kiedy autor ma na koncie tak wiele książek.

    OdpowiedzUsuń
  43. Ja także dopiero niedawno poznałam twórczość Kinga. To było całkiem udane spotkanie. I recenzowaną przez Ciebie książkę też mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Mam wielką ochotę kiedyś sprawdzić jakie wrażenie ta książka wywrze na mnie :))

    OdpowiedzUsuń
  45. "Rose Madder" upolowana już jakiś czas temu w Biedronce :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Zaczytana bez pamięci4 lutego 2015 19:37

    Czytałam wieki temu. Nawet nie pamiętam czy mi się to podobało :P

    OdpowiedzUsuń
  47. Moje zdanie na temat tej książki znasz, krótko mówiąc - nie lubię jej i nie rozumiem jej fenomenu. Mimo to, podobnie jak Ty, nie zraziłam się do Kinga, chociaż zawsze mocno zastanawiam się nad jego kolejnymi tytułami, ale że były takie, które głęboko zapisały się w mojej pamięci, toteż King sobie u mnie czuwa i jak mnie coś ruszy, to się za niego biorę :-)

    OdpowiedzUsuń
  48. O tak, wybierać jest w czym ;)) A co do Zielonej Mili... mimo że oglądałam ją kilka razy przed przystąpieniem do lektury to i tak uważam, że w ogóle nie wpłynęło to na odbiór książki, która jest jednym słowem - KAPITALNA :) Ale nie namawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Zgadzam się, że najtrudniej jest zacząć, zwłaszcza jak autor jest bardzo popularny albo książka należy już do klasyki. Miałam tak z "Draculą". Książka leżała i leżała, a ja tylko myślałam, żeby przeczytać, aż w końcu się zdenerwowałam, że to nie może tak dłużej być :) Cieszę się, że styl Kinga przypadł Ci do gustu, to znaczy, że będziesz wracać do jego powieści, nawet jak któraś Ci się nie spodoba :D

    OdpowiedzUsuń
  50. Być może kiedyś się skuszę, jednak raczej nieprędko ^^

    OdpowiedzUsuń
  51. Wracać będę z pewnością. Myślę też, że znajdę dla siebie wiele jego książek :) Teraz już łatwiej wybierać :D

    OdpowiedzUsuń
  52. Sprawdź :D A potem, oczywiście, podziel się z nami swoimi wrażeniami :D

    OdpowiedzUsuń
  53. W takim razie będę wyczekiwałam Twojej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  54. No to teraz musisz ją przeczytać i zrecenzować, co bym wiedziała, czy mogę się za nią zabrać, czy też nie ;):D

    OdpowiedzUsuń
  55. Liczę, że ze mną będzie podobnie :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Mój kochany "Cmętarz"! Uwielbiam. Chyba najlepsza książka Kinga. Bo to King w pełnej krasie. Jeśli nie przypadł Ci do gustu tu, istnieje ryzyko, że horrorowego Kinga nie polubisz. Chociaż... nie wiadomo :) A co do Twojego pytania - czy można nazwać to horrorem :) To właśnie jest horror prawdziwy. Tzn. kingowy. Trochę inaczej potem patrzy się na niego z perspektywy innych dzieł mistrza.

    OdpowiedzUsuń
  57. U mnie takie same wrażenia :D

    OdpowiedzUsuń
  58. Honsia Honsia5 lutego 2015 19:37

    Ja niestety nie czytałam żadnej książki Kinga.

    zrecenzowano.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  59. Raczej nie sięgam po horrory, bo nie lubię się bać podczas czytania. A Kinga wolę w "Panu Mercedesie" lub "Zielonej Mili". Taki King dużo bardziej by mi odpowiadał ;)

    OdpowiedzUsuń
  60. Pierwsze koty za płoty i teraz twórczość Kinga stoi przed Tobą otworem :D Narobiłaś mi ochoty na jego książki, chyba niedługo muszę się za jakąś zabrać :)

    OdpowiedzUsuń
  61. Mam nadzieję, że tym razem, przy kolejnym zetknięciu, Twoje emocje będą szalały :)

    OdpowiedzUsuń
  62. No cóż, liczę, że mimo wszystko coś dla siebie znajdę :)

    OdpowiedzUsuń
  63. Hehehe, też oczarował Cię swoim pisaniem i kreacją bohaterów, ale historia sama w sobie do Ciebie nie przemawia?

    OdpowiedzUsuń
  64. No trzeba coś z tym zrobić :D

    OdpowiedzUsuń
  65. Coś czuję, że ze mną będzie podobnie :)

    OdpowiedzUsuń
  66. O! Super :D Bardzo mnie to cieszy :D

    OdpowiedzUsuń
  67. Moją pierwszą książką Kinga była Martwa Strefa - która naprawdę mi się podoba, ale to po prostu thriller ;) Mimo to bardzo dobre, a ostatnie strony są takie... śliczne.
    Aktualnie na półce leży jeszcze Mroczna Połowa, a w planach - Carrie, Miasteczko Salem, Ręka Mistrza oraz Zielona Mila ;)

    OdpowiedzUsuń
  68. Kilka np. "Oczy smoka". King pisze bardzo różnie. Jedne jego powieści są super, a inne wręcz meczą. Przede mną jeszcze wiele ksiązek tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  69. Wszystkie podane przez Ciebie tytuły sobie zapisałam. Nie jestem tylko pewna Zielonej mili, bo oglądałam już film, a to mi zwykle psuje lekture.

    OdpowiedzUsuń
  70. Osobiście nie potraktowałabym jej jako typowy horror;) A jeśli chodzi o Kinga to mam wrażenie, że Wielki Marsz by Ci przypadł do gustu - to nie jest typowy horror, a ukazuje ciekawe podejście do ludzkiej znieczulicy na innych ;) To mój nr 1 u Kinga ;)

    OdpowiedzUsuń
  71. Ja nie wiem czy jakikolwiek horror w ogóle może mi się tak naprawdę spodobać, ale tytuł sobie zapisałam :D

    OdpowiedzUsuń
  72. tylko, że to nie jest horror, którego można się bać, to raczej powieść katastroficzna ukazująca znieczulicę ludzką ;) Straszna z tego powodu;)

    OdpowiedzUsuń
  73. O! Teraz to mnie już naprawdę zainteresowałaś :D Rzadko czytam katastroficzne książki, ale bardzo je lubię.

    OdpowiedzUsuń
  74. Ja też za horrorami nie przepadam i dlatego niewiele książek autora czytałam. Za mną "Miasteczko Salem" (które zrobiło na mnie duże wrażenie) oraz "Carrie". Pewnie w przyszłości sięgnę po inne książki autora, choć na razie mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  75. No zobaczymy jak to ze mną będzie, po jednej książce nie chcę niczego z góry skreślać, szczególnie, że King zaczarował mnie swoim stylem i manierą opowiadania historii, ale jakoś nie przewiduje mu sukcesu w prawdziwym straszeniu mnie ^^ Oby mnie zaskoczył :D

    OdpowiedzUsuń
  76. Tego z repertuaru Kinga jeszcze nie czytałam ale na pewno to zrobię

    OdpowiedzUsuń
  77. Tego z repertuaru Kinga jeszcze nie czytałam ale słyszałam że warto a teraz widzę że nie będę zawiedziona

    OdpowiedzUsuń
  78. Ja poznałam Kinga przez jedną z blogerek i szczerze mówiąc jestem zachwycona jego książkami . Teraz nadrabiam zaległości w Kingu ale jeszcze tej książki kinga nie czytałam ale wiem że na pewno przeczytam. U mnie duże wrażenie wywarła RĘKA MISTRZ i jak na razie żadna z powieści kinga nie zrobiła na mnie takiego wooow .

    OdpowiedzUsuń