niedziela, 8 lutego 2015

„Gdy przejdziesz przez próg” Paula Daly

Przyjaźń to piękna i cenna rzecz. Każdy z nas jej potrzebuje, nie ważne czy jesteśmy szczęśliwi w swoich związkach czy też nie. Od najmłodszych lat nawiązujemy znajomości, które pragniemy podtrzymać przez całe lata. Ludzie to zwierzęta stadne i oprócz nielicznych jednostek, wszyscy potrzebujemy mieć przy sobie kogoś na tyle zaufanego, by być wstanie powierzyć mu swoje tajemnice. Niestety nie wszyscy ludzie są godni naszej przyjaźni i powierzonego zaufania. I właśnie o tym opowiada książka „Gdy przejdziesz przez próg” Pauli Daly. 

Historia Natty i Seana Wainwright jest być może pełna wzlotów i upadków, jednak jaka historia jest tego pozbawiona? Liczy się tylko to, że są w miarę szczęśliwym małżeństwem z dwójką cudownych dzieci. Kiedy jedna z córek trafia do szpitala podczas wycieczki do Francji, Natty natychmiast do niej jedzie, zostawiając męża i drugą córkę w towarzystwie zaufanej przyjaciółki - Eve. Jej obecność wręcz uspokaja rozchwiane emocje kobiety. Tylko, że Eve wcale nie jest ciepłą, troskliwą osobą, za jaką Natty ją uważa. Ma plan i ani myśli odpuszczać.

Gdy Natty wraca z córką z Francji okazuje się, że wszystko, co tak mocno kochała, już nie istnieje. Sean wdał się w romans z Eve i choć wydaje się skruszony i zbolały, to jednak uważa ich małżeństwo za skończone. Niemalże z dnia na dzień kobieta, której Natty bezgranicznie ufała, zajmuje jej miejsce w niemal każdym aspekcie jej życia. To budzi w Natty złość. Złość i żal. Demony jej przeszłości wychylają swoje brzydkie twarze, odkrywając tajemnice, które nigdy nie powinny być odkryte. 

„Gdy przejdziesz przez próg” to moje pierwsze spotkanie zarówno z autorką, jak i cyklem Kobieca strona thrillera. Książkę kupiłam dość dawno, choć nie na tyle, by nie pamiętać jak przez pewien czas było o niej głośno. Przyznaję się bez bicia, że po raz kolejny dałam się porwać reklamie, ignorując ostrzeżenia własnej intuicji. Nie wszystko, co zapowiada się wspaniale, takie w istocie jest. 

Bohaterowie to dla mnie bodajże najważniejszy aspekt czytanej książki. Jeśli oni wywołują u mnie emocje, dobre, złe – bez znaczenia, historia ma szansę się obronić. Jeśli nie wywołują żadnych z wyjątkiem irytacji, mamy problem. Poważny problem. Nawet najlepsza fabularnie historia nie jest wstanie mnie kupić. I niestety tak było w przypadku tej książki. 

Natty, Sean i Eve, to główni bohaterowie. Oczywiście w powieści pojawiają się również inni, ale ta trójka przoduje. Żadne z nich nie wzbudziło we mnie uczuć na jakie liczyłam. Ciężko ich też nazwać pełnokrwistymi postaciami. Nie zapałałam do nich sympatią czy antypatią. Przez większość czasu mnie po prostu irytowali. Ich zachowania często bywały irracjonalne i dziecinne. I choć to zabrzmi dziwnie, najnormalniejszą postacią wśród tej trójki była Eve, z którą ewidentnie coś jest nie tak. Jej zachowanie przynajmniej można jakoś wytłumaczyć... 

Skoro bohaterowie byli nijacy, to może jednak zdarzył się cud i fabularnie zostałam zaskoczona? Niestety nie. Nie przypominam sobie ani jednej rzeczy, która by mnie zaskoczyła. Akcja jest przewidywalna i raczej daleka od thrillera. 

A na sam koniec, jakby było mało minusów, mamy najgorsze zakończenie z możliwych. Rozumiem niedopowiedzenia, otwarte zakończenia, dwuznaczne zakończenia, ale to? To jest coś zupełnie innego. To zakończenie bez zakończenia. To coś, co wypadałoby rozwinąć w kolejnej książce (oby nie!), bo tak podpowiada logika. Choć z drugiej strony, logika nie jest mocną stroną fabuły, więc może jednak to ma jakiś sens? Jeśli tak, to chyba bardzo głęboko ukryty. 

Zaczynając czytanie byłam prawdziwie podekscytowana. Z jakiegoś powodu „Gdy przejdziesz przez próg” kojarzyło mi się nieco z historią opisaną w „Grze z mordercą” Ali Knight, która ogromnie mi się podobała. Niestety te dwie powieści nie mają ze sobą wiele wspólnego. Już nawet nie chodzi o historię, a emocje towarzyszące ich czytaniu. A szkoda, myślę, że szanse były duże. 

Podsumowując; „Gdy przejdziesz przez próg” Pauli Day, to książka, która mnie zawiodła. Liczyłam na porywającą lekturę, przygotowywałam się na emocjonalną karuzelę, a tymczasem dostałam zaledwie poprawny tekst, który spełniał się lepiej w postaci kołysanki, niż thrillera, przez który zarwę kilka nocy. Nie wykluczam, że wynikiem tego może być to, iż wolę jednak bardziej dynamiczne historie. Tak więc nie polecam, ale i nie odradzam. Myślę, że miłośnicy powieści obyczajowych byliby o wiele bardziej usatysfakcjonowani niż ci szukający emocjonującego thrillera. 

Moja ocena: 4/10

Książka bierze udział w wyzwaniach: Kiedyś przeczytamCzytam opasłe tomiska oraz Książkowe wyzwanie 2015 - 2. Autorem jest kobieta

Przypominam o konkursie :)

72 komentarze:

  1. A wiesz z thrillerami to jest dziwna sprawa. Nie czytam ich zbyt często, a jak już się na jakiś porwę, to okazuje się, że jest bardziej obyczajową historią niż czymś co ma wywołać dreszcz niepokoju... Właśnie doświadczam tego przy Wiem o tobie wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak się niekiedy dzieje, i nic w tym złego jeśli autor potrafi stworzyć napięcie. Paulii Daly, w mojej opinii, to zupełnie nie wyszło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam wiele dobrego o tym cyklu i kiedyś na pewno po te książki sięgnę :) Mam nadzieję, że mnie ta książka nie rozczaruje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro nic ciekawego to będę omijać. Thriller ma wciągnąć i to bez reszty dla tego u mnie przoduje w tym gatunku Alex Kava.
    ksiazkowyromans.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie rozpoznałam książki po okładce, właściwie myślałam, że to znów jakiś erotyk ;) Ale po przeczytaniu Twojej recenzji faktycznie przypomniałam sobie, ż ebyło o tej książce głośno. Mnie historia bardzo się podoba i chętnie bym ją przeczytała. Ja też bardzo cenię książki, które wywołują emocje, ale rzadko która bardzo mnie porusza, więc może nie irytowałoby mnie to tak jak Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe, że nie słyszałam o tej książce w ogóle, ale o autorce już tak, bo mam na półce jej powieść pt. "Co z ciebie za matka?" Oby była lepsza od tej.


    Zgadzam się, że obojętność względem bohaterów to najgorsze co może się przytrafić. Ostatnio przerabiałam to z bohaterami "Jaskiniowca" i brrr, nigdy wiecej :P Moim preferencjom czytelniczym znacznie bliżej do thrillerów niż obyczajówek, więc chyba odpuszczę sobie czytanie tek książki. Przynajmniej na razie.

    OdpowiedzUsuń
  7. A mnie ta książka się podobała. Nie jest to co prawda thriller z najwyższej półki, ale czytało mi się go całkiem przyjemnie, czując przy tym nutkę niepokojącego dreszczyku.

    OdpowiedzUsuń
  8. Skoro odradzasz, to raczej będę unikać. Ponieważ po thrillery sięgam niezwykle rzadko, opowieść o nijakich bohaterach, przewidywalnej akcji, byłaby dla mnie mordęgą.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak już wiesz, Tobie ufam w 100% i nie wezmę jej nawet do ręki :P Flaki z olejem nie są dla mnie :d

    OdpowiedzUsuń
  10. Alicja Szerment8 lutego 2015 13:57

    Szczerze mówiąc zobaczyłam okładkę i pomyślałam: Muszę to przeczytać! Ale wraz z coraz większym zagłębianiem się w Twoją recenzję byłam coraz bliższa stwierdzeniu, że to jednak książka nie dla mnie... Tak więc... odpuszczę ją sobie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie mam zamiaru czytać tej książki, za dużo minusów przedstawiłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. :( Mam już tę książkę w domu więc kwestia czy ją przeczytam czy nie jest z góry przesądzona. Może ja łaskawiej na nią spojrzę :) Zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Antykwariat z ciekawą książką8 lutego 2015 17:31

    Po początkowym zarysie fabuły oczekiwałam mocne i ciekawej,a przede wszystkim zaskakującej fabuły. Tu tego nie było, choć przyznam szczerze, że w pewnym stopniu nadal jestem ciekawa tej książki:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kasia Jabłońska8 lutego 2015 17:44

    Lubię obyczajówki, ale skoro książka ma być thrillerem, to niech nim będzie;) nie lubię takich rozczarowań;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zaczęłam czytać recenzję i liczyłam, że książka mi się spodoba, bo fabuła mnie zainteresowała. A tu się okazuje, że niestety nie ma się na co napalać. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  16. Trochę dużo tych minusów :) Sięgając po thriller, to oczekujemy thrillera, a nie powieści obyczajowej. Na książkę z pewnością się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Radosław Kowalski8 lutego 2015 20:47

    Dałbym sobie rękę odciąć, że to będzie niezapomniana i mrożąca krew w żyłach powieść, a tu takie rozczarowanie. No cóż, mówi się trudno.

    OdpowiedzUsuń
  18. Twoja recenzja bynajmniej nie zachęca mnie do sięgnięcia po tą książkę, ale... i tak mam ją w planach, więc pewnie kiedyś przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Właśnie o to chodzi, thriller ma wciągać i trzymać w napięciu. Nie czytałam niczego Alex Kavy, ale zamierzam to zmienić. Jakiś konkretny tytuł wart uwagi?

    OdpowiedzUsuń
  20. Okładka jest ładna, choć niekoniecznie całkowicie adekwatna do treści xD


    Mam nadzieję, że Ciebie ta książka nie zawiedzie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. "Co z ciebie za matka" nie czytałam, ale jeśli jest stylowo i klimatycznie podobna do tej, to ehm... o ile to nie thriller, a obyczajówka, to może będzie dobrze ^^

    OdpowiedzUsuń
  22. Co tylko dowodzi temu, co napisałam na końcu. Ja mogę nie być po prostu odpowiednim odbiorcą dla tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zawsze może służyć jako usypiacz w bezsenne noce ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak, myślę, że akurat Ty odebrałabyś tę książkę identycznie ^^

    OdpowiedzUsuń
  25. Cóż, okładka jest niewątpliwie intrygująca ^^ Z treścią już gorzej, przynajmniej dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Absolutnie nie mam Ci tego za złe xD

    OdpowiedzUsuń
  27. Oby! Mam nadzieję, że jednak przypadnie Ci do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Skoro jesteś ciekawa, to śmiało. Wielu osobom się podobało, wiec całkiem możliwe, że i Tobie będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  29. No właśnie! Ja wprawdzie za obyczajówkami nie przepadam, ale nic konkretnego do nich nie mam. To nie mój klimat i tyle. Thrillery z kolei lubię o ile są dobre. A takie przefałszowane informacje są po prostu irytujące. Gdyby książka była nazwana obyczajową z wątkiem psychologicznym/kryminalnym, zupełnie inaczej bym na nią patrzyła. Przede wszystkim wątpliwe jest, bym po nią w ogóle sięgała xD

    OdpowiedzUsuń
  30. A no szkoda, ale nie wszystkim się nie podoba. Myślę, że to zależy od tego jaki się ma stosunek do obyczajówek. Ja mam raczej chłodny więc wyszło jak wyszło ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. No dokładnie, jak thriller to thriller i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  32. Mrożąca krew w żyłach to była myśl, że skoro zaczęłam, to muszę jakoś skończyć tę książkę xD

    OdpowiedzUsuń
  33. Mam nadzieję, że Tobie się spodoba! :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Radosław Kowalski9 lutego 2015 12:09

    Tak, teraz rysuje się to tragicznie xD

    OdpowiedzUsuń
  35. O tak!!! Proponuję zacząć od początku jej serii "Dotyk zła" Barrrrdooooo polecam!

    OdpowiedzUsuń
  36. W tej książce chyba najbardziej podobał mi się proces odbierania "całego życia" przez niby przyjaciółkę :) dobrze mi się czytało, choć chyba nie uznałabym tego za thriller :D

    OdpowiedzUsuń
  37. Miałam ochotę na tą książkę ale po przeczytaniu recenzji momentalnie mi ta ochota przeszła.

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie INNA
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  38. Nijaki thriller, który usypia? To ja podziękuję...

    OdpowiedzUsuń
  39. Oby było lepiej, bo już się nastawiłam niezbyt dobrze do tej książki :P Na pewno nie ruszę jej w najbliższym czasie, musi trochę odleżeć :P

    OdpowiedzUsuń
  40. A ja miałam wobec tej książki ogromne oczekiwania. Szkoda, że nijak się z tego wywiązała.

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja czytałam "Co z ciebie za matka" i byłam zadowolona z lektury:)

    OdpowiedzUsuń
  42. Zastanawiam się nad jej przeczytaniem ;)
    www.magicznrecenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  43. A jest thrillerem, tak jak to sugeruje wydawca, czy też bardziej obyczajową historią?

    OdpowiedzUsuń
  44. Ja mam już usypiacze :) wystarczy, że sięgnę znów po Sookie Stackhouse i śpię jak beczka ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. jeśli thriller "nie kopie" to nie odczuwamy tego co powinniśmy w trakcie lektury - przynajmniej ja! P.S. podobają mi się zmiany na blogu;) I donoszę, iż na telefonie także prezentuje się bardzo dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Mnie Sean i Eve strasznie wkurzali. Zresztą pamiętam, że tamci bohaterowie w ogóle mnie bardzo irytowali, ale książka jako całość mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  47. Magdalena Noir10 lutego 2015 16:30

    w takim razie nie będę się rozglądać za tą książką ;-)

    OdpowiedzUsuń
  48. Nie słyszałam nigdy o niej ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. Patrycja Waniek10 lutego 2015 19:56

    Słabiutko, ale z drugiej strony nigdy nie planowałam sięgać, nigdy o niej nie słyszałam, a zakończenie kompletnie nie przekonuję, w sumie dla niego czyta się książkę. ;)


    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  50. No Eve i jej historia to z pewnością najlepsza część powieści xD

    OdpowiedzUsuń
  51. Dzięki za zaproszenie, z pewnością zajrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  52. No cóż, jak wspomniałam, namawiać do tej książki nie zamierzam ^^

    OdpowiedzUsuń
  53. Czasami tak bywa, trzeba chyba przywyknąć :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Jeśli masz cieplejszy stosunek do obyczajówek, to pewnie podobałaby Ci się bardziej, niż mnie :) Ale nie namawiam, nie odradzam ^^

    OdpowiedzUsuń
  55. Nie wiem czy to kryminał, choć coś tam ze śledztwa jest. Dla mnie to wciąż obyczajówka z jakimś dodatkowym wątkiem xD

    OdpowiedzUsuń
  56. Yeeeeey! Super :D Bardzo się cieszę, że masz już za sobą sesję :D Musimy nadrobić zaległości!

    OdpowiedzUsuń
  57. Thriller ma być thrillerem, a nie obyczajówką "z dreszczykiem".


    Cieszę się, że podobają Ci się zmiany, no i fajnie, że na telefonie też jako tako wyglądają :D

    OdpowiedzUsuń
  58. Dla mnie ogół był za bardzo przewidywalny, a bohaterowie nijacy, by jakoś bardziej mi się podobało, jednak cieszę się, że nie wszyscy odebrali tak tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  59. No cóż, nie będę próbować zmieniać Twojej decyzji ;)

    OdpowiedzUsuń
  60. O tak! Moje zaległości urosły i trochę mnie przerażają :D

    OdpowiedzUsuń
  61. Moje też, choć są już mniejsze. Niemniej jednak zaczynam odczuwać zmęczenie czytaniem, a to już nie jest dobry znak xD

    OdpowiedzUsuń
  62. No jesteś już o jedną książkę do przodu ;)

    OdpowiedzUsuń
  63. Masz racje, zakończenie jest ważne. I fajnie, jak pozostawia w czytelniku coś, nad czym się może zastanowić, ale nie tyle, by sam mógł sobie w głowie napisać kolejną książkę traktującą o losach bohaterów xD To już przesada. No chyba, że rzeczywiście planuje się kolejne tomy...

    OdpowiedzUsuń
  64. Obyczajowa ze sporą dawką napięcia:)

    OdpowiedzUsuń
  65. Hehe, to na dwoje babka wróżyła :P Ale spoko, przekonam się sama za jakiś czas jak to jest z tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  66. Ani o niej nie słyszałam, ani nie zostałam zaskoczona pozytywnie - pochwalę się nawet, że już od samego opisu coś było dla mnie "nie tak" :P Historia mnie nie zaciekawiła, a płascy bohaterowie w THRILLERZE to największe zło, jakie może być. Amen.

    OdpowiedzUsuń
  67. Nie słyszałam ale nie planuję się za nią zabierać. Nie znalazła u Ciebie żadnych pozytywnych stron, więc mnie na pewno też nie oczaruje.

    OdpowiedzUsuń
  68. Szczerze mówiąc plusem mogłabym określić okładkę. Mimo, że ma się do treści raczej słabo, choć nie nijak, to ma coś w sobie. Ale o treści już plusów zbytnio doszukać się nie mogę. Tak wiec... nawet nie będę Cię próbowała odwodzić od Twojej decyzji ;)

    OdpowiedzUsuń
  69. Daria Michalkiewicz16 lutego 2015 13:57

    Nawet nie słyszałam o takim cyklu, i cóż, raczej nie żałuję :)

    OdpowiedzUsuń
  70. Jeśli nie gustujesz w obyczajówkach z dreszczykiem, to z pewnością nie ma czego żałować :)

    OdpowiedzUsuń