piątek, 20 lutego 2015

"Kusiciel" A.J. Gabryel

Do erotyków podchodzę raczej sceptycznie. I nie chodzi o to, że jestem pruderyjna, tylko o prosty fakt, iż wiele z tych książek opowiada tę samą historię, a ja potrzebuję czegoś więcej. Potrzebuję zaskoczenia, emocji i prawdziwego żaru, którego nie wywoła u mnie kilka klapsów w tyłek – wybaczcie aluzje, nie umiałam się powstrzymać. Nietypowy erotyk przemawia do mnie o wiele mocniej, niż „pełnokrwisty” erotyk. Cóż na to poradzę? „Kusiciel” A.J. Gabryel'a zwrócił moją uwagę bodajże już podczas pierwszej czytanej recenzji. Coś w tym bliżej nieokreślonym bohaterze mnie urzekło. 

Bezimienny On i bezimienna Ona poznają się w klubie. Dla obojga to pozornie wieczór jakich wiele, a jednak coś wydaje się inne. Jeszcze o tym nie wiedzą, mogą tylko coś nieśmiało podejrzewać, ale ich życie właśnie uległo mniej lub bardziej trwałym zmianom. On z mężczyzny spędzającego każdą noc w innym łóżku, zamienia się w psa wiernie oczekującego na swoją panią, a Ona z wolna traci tak ciężko wypracowaną kontrolę nad swoim ciałem. To, co ich łączy jest niebezpieczne, ale również nie do zatrzymania. W końcu są tacy sami. Rozumieją swoje potrzeby lepiej, niż ktokolwiek inny…

Były już historie o kopciuszkach znajdujących swoich królewiczów, dziewicach uwodzonych przez hultajów, o „panach” i „sługach”. „Kusiciel” nie wpisuje się w żadną z tych kategorii. To coś nowego, bo nie mówi tylko o seksie, choć jest on tutaj postacią niemalże pierwszoplanową. Nazwanie erotyka mądrą książką byłoby może przesadą, jednak z pewnością traktuje o czymś ważnym. O czymś wykraczającym poza ramy prostej przyjemności, oddania, czy nawet miłości. O czymś, o czym niestety rzadko się wspomina. Nie będę tego konkretyzować, zaskoczenie w przypadku tej powieści wydaje mi się jak najbardziej konieczne. 

Autor to niemalże tak samo intrygująca i tajemnicza postać jak sam Kusiciel. Nie wiele o nim wiadomo. Polak mieszkający w Australii, prowadzi bloga (grzesznikadam.blog.onet.pl), którego odwiedziło ponad 6.5 miliona ludzi, nieśmiały. Nic dziwnego, że powstało wiele spekulacji co do tego, czy „Kusiciel” jest historią autobiograficzną. Jego milczenie to samoistnie nakręcająca się marketingowa machina. A prawda? Prawda może być różna i raczej nigdy jej nie poznamy. 

Autobiograficzna czy też nie, bez wątpienia wypełniona po brzegi emocjami. Od najprostszych, tych stricte pierwotnych, po najbardziej skomplikowane, wręcz ze sobą sprzeczne. Nie do końca jestem przekonana, że ten „męski” umysł bohatera można uogólniać do kogokolwiek, poza nim samym. Nie jestem też pewna, że jego głos, to od razu ogólnie „męski głos”. Zarówno historia, jak i jej bohaterowie zostali siłą rzeczy odrobinę przerysowani. Nie mają imion, nie wiemy czym zajmują się na co dzień, ledwo jesteśmy wstanie wyobrazić sobie ich wygląd. To, co ich buduje, to uczucia, pragnienia i obsesje. Ludzi określa o wiele więcej czynników niż te, tak więc jak dla mnie nie można ich nazwać „prawdziwymi”. Stanowią raczej karykaturę tego, co źle ulokowane uczucia i zaufanie mogą z nami zrobić. I tak jest dobrze. Nie chciałabym, by było inaczej. 

A.J. Gabryel pisze lirycznie. Dawno nie czytałam kogoś, kto tak poetycko potrafiłby przeklinać oraz pisać jednocześnie o emocjach i o „rżnięciu”. Z cyklu czytelnicze dziwactwa: być może nie będzie to dla Was zrozumiałe, ale niektóre, nieliczne powieści, mają dla mnie swoją własną melodię. Nie chodzi o melodie w pojęciu muzyki jako takiej, choć jest tu jej dość sporo (Kusiciel ma dobry gust muzyczny). Chodzi o pewną łatwość przechodzenia z jednego zdania do drugiego, jednej strony na drugą, trzecią, czwartą, aż nawet nie wiadomo kiedy, jest się na finiszu. Nie ważne, jak duszno byłoby w tekście, brnie się dalej co najmniej, jakby popychał nas wiatr wiejący nam na odmianę w plecy, a nie w twarz. „Kusiciel” pod tym względem jest wyjątkowy. Przeczytałam go w jedno popołudnie, choć prawdę mówiąc wcale tego nie planowałam. 

Jedyne, co tak naprawdę mogę zarzucić tej powieści, to to, że choć mamy przyjemność poznać całą historie również z Jej punktu widzenia, to jednak Jej głos brzmi tak samo, jak głos Kusiciela. Nie ma żadnej różnicy pomiędzy nimi, co trochę mi wadziło i przyczyniało się do odrealnienia całej historii. Dwie podobne, a jednak w końcu różne osoby, używają tych samych określeń, są tak samo liryczni i „uduchowieni”… Gdyby nie różnica płci, można by uznać, że całość tekstu należy do Kusiciela, a chyba nie taki był cel dodania do całości Jej punktu widzenia. 

Podsumowując; „Kusiciel” A.J. Gabryel’a to z całą pewnością pozycja godna uwagi. To historia kontrowersyjna, momentami szokująca, dla wielu może być zwyczajnie perwersyjna, ale i życiowa w więcej niż jednym aspekcie. Poza tym jednak to również historia o niebezpiecznej obsesji, która zrujnowała na odmianę męskie serce. Jak dotąd tylko jeden erotyk zdołał mnie równocześnie odrobinę zniesmaczyć, zszokować, rozpalić ale i totalnie zachwycić swoim drugim dnem, mówię tu o „Kobiecie Gabriela” Robin Schone. „Kusiciel” dokonał tego wszystkiego, spisując się nawet odrobinę lepiej. Brawo! 

Gorąco polecam wszystkim pełnoletnim czytelnikom! 

Moja ocena: 8/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:  Książkowe wyzwanie 2015 - 4. Ma smutne zakończenie

Przypominam o konkursie :)

54 komentarze:

  1. Ja już chyba przestanę zaglądać na Twojego bloga, ciągle piszesz o pozycjach, o których nie wiedziałam i muszę kolejną dopisać do listy, którą chcę przeczytać, kurcze no. Chyba chcesz bym zbankrutowała :<

    OdpowiedzUsuń
  2. u mnie już czeka na przeczytanie. Czuję że po twojej recenzji sięgnę do niej szybciej niż pierwotnie zamierzałam

    OdpowiedzUsuń
  3. No nawzajem! Mam to samo po odwiedzinach u Ciebie, co potwierdza nasze zbliżone gusta literackie, a tym samym jest jak najbardziej fair! :D I nawet nie mów mi o bankrutowaniu, mój lutowy stosik ma jak na razie 12 pozycji ;] I tylko ehm! 1 jest recenzencka xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w tym miesiącu mam wręcz odwrotnie, zasypałam się recenzenckimi :D A kurde mam sesję poprawkową - tak ze mnie taki pilny student :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba udało ci się przekonać mnie do erotyku, a myślałam, że to już niemożliwe...

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozumiem, w styczniu, kiedy miałam sesje, miałam jak na złość więcej recenzenckich pozycji. Taka złośliwość xD W każdym razie życzę powodzenia i trzymam kciuki za poprawki. Będzie dobrze! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czułam to samo, gdy pierwszy raz natknęłam się na "Kusiciela" ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Super! Bardzo mnie to cieszy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie jestem fanką erotyków, ale czasem po nie sięgam. Jakby nie patrzeć pozytywnie piszesz o powyższej książce, więc będę ją miała na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiesz jak to jest, sesja nie ucieknie, a książki same się nie przeczytają xD

    OdpowiedzUsuń
  11. Ah ten kusiciel ;)... Cudowny ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeśli nie jesteś fanką erotyków, to tym bardziej ten ma szansę Ci się spodobać, bo nie jest tylko erotykiem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie erotyki nadal nie przekonują. Historie w nich zawarte nie wiele wnoszą do mojego życia, więc omijam je z daleka. Tym razem, mimo Twoich pozytywnych wrażeń, też raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem pełnoletnia, ale erotyki jakoś mnie do siebie nie zachęcają ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ach uwielbiam Kusiciela, ale to już wiesz ;) Nawet kupiłam pierwszą książkę autora wiedziona ciekawością, czy wszystko tak opisał. Masz rację, melodia Kusiciela jest zauważalna, tekst płynie poetycko choć opisy "rżniecia" są dosadne, ale nie rażą. Oby więcej takich erotyków!
    PS. A zakończenie, mega...

    OdpowiedzUsuń
  16. Magdalena Noir20 lutego 2015 14:10

    Jakoś nie ciągnie mnie do tej książki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hm, jego "Facet na telefon" mnie drażnił i irytował. Na "Kusiciela" się skusiłam, chcę dać autorowi drugą szansę ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dominika Bruzda20 lutego 2015 16:10

    Wczoraj zakończyłam czytać właśnie tą książkę. W różnych recenzjach czytałam jaka ona jest świetna i w ogóle.Dla mnie to było coś innego. Interesująca była dlatego, że autorem jest mężczyzna... To była zupełnie inna książka niż pozostałe, które czytałam . Hymm brak mi słów ... jak dla mnie 7/10. Miło się czytało .

    OdpowiedzUsuń
  19. Raczej nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Książkę czytałam i chociaż mi się podobała, to jednak oczekiwałam po niej większych fajerwerków.

    OdpowiedzUsuń
  21. wiedziałam, że Ci się spodoba, to dość nieszablonowy erotyk, bardzo działający na wyobraźnię, a poza tym z perspektywy faceta :) mi się bardzo podobał :)

    OdpowiedzUsuń
  22. tak, zupełnie "inna" książka, i dlatego taka interesująca :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kasia Jabłońska20 lutego 2015 19:29

    Ja właśnie też wolę te niestandardowe erotyki:) Myślę, że kiedyś się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jeśli polecasz to na pewno muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zaczytana bez pamięci20 lutego 2015 19:54

    Ta książka już na mnie czeka :)

    OdpowiedzUsuń
  26. No, no... słyszałam dobre opinie, ale faktycznie "erotyk" i "mądra książka"to się gryzie :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie spodziewałam się, że to będzie tak intrygująca książka, czytałam fragment z ciekawości, nawet mi się spodobał, ale nie sądziłam, że książka cała będzie równie dobra. ;) Teraz zastanawiam się nad zakupem.



    Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Powieści erotyczne to zupełnie nie moja bajka. Trochę z powodu tego obecnego szału na takie historie, a trochę dlatego że wydają mi się jednakowe, nieciekawe. Pewnie nie powinnam formułować takich sądów, bo nie czytałam żadnego erotyka, ale z licznych recenzji orientuje się jaki jest schemat fabularny i niestety nic mnie w nim nie interesuje. Dlatego dam sobie spokój z Kusicielem :)

    OdpowiedzUsuń
  29. W takim razie czekam na recenzję, bo też jestem jej ciekawa :)
    Wreszcie możemy się zgodzić co do jakiejś książki, normalnie święto jakieś hehe ;) Ale tak, oby więcej takich erotyków :)
    A zakończenie... Gdyby było inne, nie dałabym 8 gwiazdek, bo wszystko zamieniłoby się w typową bajkę. A tak było dobrze. Chociaż smutne i to bardzo, jakby nie było Kusiciel w moich oczach zasługiwał na odrobinę szczęścia, to jednak idealne. Nie zmieniłabym go, bo wtedy całość straciłaby swój wydźwięk.

    OdpowiedzUsuń
  30. "Facet na telefon" mnie teraz intryguje, ale prawdę mówiąc nic o tej książce nie wiem, wiec się nijak nie nastawiam, ale "Kusiciela" polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  31. To, że autorem jest mężczyzna z pewnością wiele wnosi do całej historii. Dla mnie też wielkie znaczenie miało to, że nie zrobił z tej historii prostej bajeczki, która kończy się happy endem.

    OdpowiedzUsuń
  32. No cóż, sama wiesz najlepiej, nie będę namawiać :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Myślę, że więcej fajerwerków okazałoby się przesadą, ale to tylko moje zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  34. No właśnie, niby dosadny, a jednak nie tak, jak to czasem bywa. Nie wiem czy to dobre porównanie, w końcu jestem kobietą, ale kojarzy mi się z takim subtelnym, ale jednoznacznym uwodzeniem, kiedy kobieta odsłania dość, by przykuć wzrok, ale nie na tyle, by stała się oczywista.

    OdpowiedzUsuń
  35. W takim razie polecam i mam nadzieję, że szybko się skusisz :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Polecam, polecam, jeśli tylko lubisz erotyki, w których jest coś więcej niż słodka historia "miłosna" to powinno Ci się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Super :D To ja czekam na recenzję :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Heheh może i się gryzie, ale gdyby porówna Kusiciela z innym erotykiem, to już nabiera sensu, wierz mi xD Tu nie ma słodkiej bajeczki z happy endem. Tu jest duszno, mrocznie i niekiedy bardzo smutno.

    OdpowiedzUsuń
  39. Powiem Ci szczerze, że ja też się nie spodziewałam, że będzie taka dobra. A jednak była :) Tak więc polecam, daj się skusić! :D

    OdpowiedzUsuń
  40. Oczywiście namawiać Cię nie będę skoro nie czytujesz erotyków, ale muszę zaznaczyć, ze ten jest naprawdę nietypowy. Choć może i zaczyna się jak wszystkie inne, to z pewnością się tak samo nie kończy, a i po drodze dzieje się wiele rzeczy o jakich nie czytałam w żadnym innym erotyk. Pod wieloma względami to tragiczna i bardzo smutna książka, którą czyta się ze zmarszczonymi brwiami i niedowierzaniem, że ktoś może być tak zaślepiony/okrutny/samolubny itp. No. Ale nie namawiam xD JEDNAK, gdyby Cię kiedyś naszła ochota spróbować (hehe) to polecam Kusiciela.

    OdpowiedzUsuń
  41. Nadal jestem ogromnie ciekawa czy przedstawione wydarzenia są choć po części zaczerpnięte z biografii autora, jeśli tak to jeszcze bardziej mu współczuję. Zajrzałaś na jego bloga? Polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Chodzi mi raczej o to, że oczekiwałam żywszej narracji i bardziej dynamicznej akcji a mniej nużących monologów.

    OdpowiedzUsuń
  43. Po erotyki również nie sięgam, ale na Kusiciela mam ochotę już od przeczytania pierwszej pozytywnej opinii. Później były kolejne, a teraz jeszcze Twoja ;) Liczę na to, że również sama będę mogła kiedyś napisać, że "Kusiciel" jest wyjątkowy i polecić go innym :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Będę pamiętać ;) Myślę, że pewnie jakąś książkę w tym stylu przeczytam jak opadnie na nie szał. Na razie denerwuje mnie to, że w empiku na półce są trzy regały z erotykami, a tylko jeden z horrorami :P

    OdpowiedzUsuń
  45. Mam nadzieję, że Cię nie zawiedzie :D

    OdpowiedzUsuń
  46. Cieszę, ze tak wysoko oceniasz tę książkę, bo mam ochotę ją przeczytać. Też rzadko sięgam po erotyki, ale ta mnie jakoś tak od dawna kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
  47. a ja jestem zaintrygowana, bo ogólnie ostatnio trafiałam na same słabe erotyki. Niby bestsellery, a ja nie widziałam w nich nic wyjątkowego...

    OdpowiedzUsuń
  48. Skuś się skuś :D To naprawdę nie jest denny erotyk jakich wiele. Nie mogę Ci obiecać, że Ci się spodoba, ale obcuję, że to coś innego ^^

    OdpowiedzUsuń
  49. Tych bestsellerowych erotyków nawet nie próbuje, bo jak wspomniałam, każdy opowiada mniej więcej tę samą historię. To mogło być ciekawe za pierwszym razem, ale nie za 1000000000 xD "kusiciel" jest inny, wierzę, że przypadnie Ci do gustu więc skuś się :D

    OdpowiedzUsuń