środa, 11 lutego 2015

"Uczeń Diabła" Kenneth B. Andersen

Książkę „Uczeń Diabła” Kennetha B. Andersena miałam na oku od dłuższego czasu. Zwlekałam z sięgnięciem po nią tylko dlatego, że nieszczęśliwie rzuciło mi się gdzieś w oczy stwierdzenie, iż historia ta kojarzy się z pewną naszą rodzimą pozycją, której niekoniecznie jestem fanką. Czas mijał, a ja nigdy nie zdołałam pozbyć się swojej ciekawości odnośnie tej powieści. Gdybym tylko dała się jej porwać wcześniej! 

Filip Engell ma trzynaście lat. Jest miły, uczynny, dobrze się uczy, życząc każdemu wszystkiego, co najlepsze. Pewnego dnia, w wyniku wypadku samochodowego, umiera, choć nie był to jeszcze „jego czas”, ale ze śmiercią się nie dyskutuje, prawda? Tyle, że zamiast trafić do nieba, gdzie ewidentnie było miejsce Filipa, młody chłopak trafia do piekła. Zanim pomyłka zostaje wykryta, jest już za późno, by próbować coś odkręcić. Lucyfer nie ma na to czasu. Umiera i potrzebuje swojego zastępcy. Natychmiast. Dobroć, grzeczność i doskonałe wychowanie raczej nie pasuje do diabła, jakim chłopiec powinien się stać zanim zasiądzie na czarnym tronie. Tylko jak splamić tę anielsko dobrą duszę? Lucyfer nie byłby sobą, gdyby nie miał kilku pomysłów… Podczas gdy on planuje dla Filipa co róż to nowe testy mające na celu wyzwolić w nim zło, chłopiec zawiera nowe znajomości. Między innymi poznaje piękną diablicę Satinę. W jej towarzystwie przemierza piekło, odkrywając jego mniejsze i większe sekrety.

Co stanie się z aniołem przez pomyłkę wtrąconym do piekła? Czy specyfika tamtego miejsca obedrze jego dusze z całej dobroci, jaką w sobie ma, pozostawiając zaledwie brudne, ciemne plamy zła? Czy w istocie zasiądzie na tronie? Sami musicie się o tym przekonać!

Ogromnie żałuję, że czekałam tak długo z sięgnięciem po tę książkę. Dałam się wystraszyć jednemu zdaniu, które nawet nie było prawdziwe. Jasne, odnalazłam w niej wiele odniesień do naszej rodzimej produkcji (naprawdę nie chcę rzucać tytułami), ale porównywanie tych dwóch książek, to jak porównanie fiata 126p z masratti kubang, przynajmniej dla mnie. Wątpię też, by duński autor czerpał inspiracje akurat od pani xyz. 

Nie da się ukryć, że „Uczeń diabła” to książka kierowana głównie do młodego odbiorcy. Filip ma w końcu trzynaście lat, a wykreowany przez autora świat, choć barwny, pełny, ale i okrutny, charakteryzuje się pewną dozą delikatności. Diabeł bywa wyjątkowo elokwentny jak na diabła, a grzechy są tu raczej drobne, dające do myślenia, niż prawdziwie wstrząsające. 

Pomiędzy przygodami Filipa zostało wplecionych kilka życiowych lekcji. Czy zło jest zawsze złe, a dobro dobre? Czy kłamstwo jest zawsze sobie równe, a może liczą się również intencje? Co by było, gdyby świat był tylko biały, nie było czerni, a nawet szarości? I wreszcie, czy można pomiędzy tym wszystkim odnaleźć harmonie, pozostając jednocześnie dobrym człowiekiem, który w określonych sytuacjach potrafi docenić siłę jaką daje „zło”? To brzmi dziwnie i dwuznacznie, ale kiedy się o tym czyta, nabiera sensu. 

Styl autora jest lekki, lecz bywają i takie momenty, gdy możemy się spotkać z większą lirycznością. Gdyby ta książka była kierowana do dorosłych pokusiłabym się o stwierdzenie, że jest w niej odrobina moralizatorstwa. Niemniej jednak myśląc o niej jak o czymś, co za kilka lat przeczyta moja bratanica, już bym tego tak nie nazwała. To jedna z tych książek, która w szalonej fabule i odrobinę przekoloryzowanych bohaterach skrywają ważne lekcje. 

Podsumowując; „Ucznia Diabła” powinnam przeczytać parę lat wcześniej. Wprawdzie to wciąż byłoby zbyt późno, a jednak myślę, że bawiłabym się wtedy na niej jeszcze lepiej. Tak czy inaczej, poznanie tej historii było szalenie przyjemną przygodą. Zawarty w książce humor być może nie doprowadził mnie do głośnego śmiechu, ale i tak przepłynęłam przez wszystkie te strony w ekspresowym tempie, doskonale się przy tym bawiąc. 

Moja ocena: 7/10 
Książka bierze udział w wyzwaniach: Kiedyś przeczytam oraz Czytam Fantastykę III.

Przypominam o konkursie:

42 komentarze:

  1. Niezwykle ciekawa fabuła :) nieczęsto sięgam po takie książki, więc pewnie by mi się spodobała, nie miałabym z czym porównać, by stwierdzić, że inna książka była lepsza, a ta to niewypał. Może kiedyś wpadnie mi w ręce, bo szukać raczej nie będę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Katie -Niepoprawna Romantyczka11 lutego 2015 11:02

    Chyba powstał film na podstawie książki, którego strasznie się w dzieciństwie bałam. Bardzo ciekawa fabuła i możliwe że sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To największa bolączka, gdy widzisz, że książka jest dobra, ale kurde Ty już nie jesteś targetem autora bądź autorki. Smutno się wtedy dzieje, że już tacy starzy jesteśmy. Nie mniej jednak jak uda mi się ją zdobyć to zabieram ją pod pachę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę koniecznie przeczytać tę książkę, tym bardziej, że od dłuższego czasu leży na półce i czeka litościwie na swoją kolej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tę książkę, jeszcze się nie zabrałam za nią, ale mam pozytywne nastawienie :D Nie mogę tylko skojaryć z jaką książką jest porównywana :)


    www.read-me21.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Och, mój boru, kiedy ja to czytałam. Chyba jeszcze w liceum. Pamiętam, że bardzo mi się podobał humor, było go całkiem sporo i trafiał w mój gust. Druga część też była dobra, ale dalej już raczej nie poczytam - też nie ten wiek :) Ale w sumie można by poszukać książek tego autora dla trochę starszych czytelników...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Dawniej zastanawiałam się, czy nie zapoznać się z serią, ale chyba to już nie dal mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cześć! Zostałaś przeze mnie nominowana do LBA! :) Szczegóły w poście: http://recenzje-rose.blogspot.com/2015/02/liebster-blog-award-1.html Będzie mi bardzo miło, jeśli weźmiesz udział w zabawie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muuuszę przeczytać! Ja również planuję ją od dłuższego czasu i jako fantastykę na pewno nie przepuszczę! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Też mam tę książkę na oku! I to od dawna, ale jakoś nigdy się nie złożyło, żebym zdobyła własny egzemplarz. Zmobilizowałaś mnie do tego, mimo że też targetem tej powieści już nie jestem :P Ale, co tam, szkoda się pozbawiać sympatycznej lektury. Jeśli dobrze pamiętam, to książka ma też kilka kontynuacji, planujesz przeczytać? :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Radosław Kowalski12 lutego 2015 20:27

    Okładka odstrasza, ale widzę, że w tym wypadku lepiej nie kierować się wydaniem graficznym :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Życzę więc, by wpadła Ci w ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nic nie wiem o filmie xD Jesteś pewna, że na podstawie tej książki powstał film?

    OdpowiedzUsuń
  14. A no smutne to smutne. Gdybym miała 12-15 lat byłabym wprost zachwycona tą książką. Ale i tak mi się podobała, a biblioteczka dla bratanicy powiększyła się o kolejną książkę, więc okay, jakoś to przeżyję ^^

    OdpowiedzUsuń
  15. O! Skoro ją masz to nie ma co się zastanawiać :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Se se se, powiem tylko, że to trylogia napisana przez kobietę, a wszystkie trzy tytuły są dwuczłonowe xD

    OdpowiedzUsuń
  17. O ile lubimy czytać nie kłamie, to ja widzę tylko tą serię, nie ma nic innego u nas wydanego.

    OdpowiedzUsuń
  18. No trzeba mieć na uwadze, że to książka dla młodszej młodzieży ^^

    OdpowiedzUsuń
  19. :D:D:D:D Dziękuję!!! Z pewnością wezmę udział :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Tak, ma kontynuację i z pewnością będę palować na te książki, ale bardziej z myślą o skompletowaniu ich dla bratanicy, niż dla siebie. Jeśli będę miała wolną chwilę pewnie po nie sięgnę, ale sama wiesz, że blogerzy książkowi nie mają wolnych chwil xD Zawsze jest co czytać ^^

    OdpowiedzUsuń
  21. Wreszcie! Już myślałam, że tylko dla mnie okładka jest wprost koszmarna i zupełnie nieadekwatna do treści xD Wprawdzie ten chłopiec z koszulką z napisem "King od hell" trochę łagodzi całość, ale i tak... blee ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Oj, tak, to prawda, że czasu wiecznie brak. Teraz też czytam książkę i mam wrażenie, że jest zdecydowanie dla młodszych. Wprawdzie dalej czyta się przyjemnie, ale jednak już czuć, że target jest młodszy :P

    OdpowiedzUsuń
  23. Tak, ale nie zawsze to przeszkadza, jeśli książka jest mądra i nie sprzedaje głupot, to nic nie szkodzi, że jesteśmy już za stare, by prawdziwie odkryć jej potencjał.


    Zastanawiam się tylko, czy dla młodych ludzi, do których taki "Uczeń diabła" jest kierowany, nie stwierdzą, że książka jest nudna, albo głupia. W końcu teraz dzieciaki są zupełnie inne. To, że dla mnie książka jest mądra i czegoś uczy nie znaczy, że przykładowo mojej bratanicy za tych kilka lat przypadnie do gustu.


    Ale się teraz czuję staro hehe


    A co takiego teraz czytasz?

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak bym miała patrzyć tylko na okładkę to bym nawet nie pomyślała żeby po tą książkę sięgnąć, za to po przeczytaniu recenzji myślę, że mogę tej powieści dać szansę :)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie INNA
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Okładka nieco przeraża, ale treść może mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Radosław Kowalski13 lutego 2015 20:04

    Masz dobre oko, bo ja o istnieniu tego napisu dowiedziałem się teraz :) Ta twarz..., beznadziejna. Ale, najważniejsza jest treśc :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Zgadzam się, ale powieść którą czytam teraz jest raczej niepoważna, to typowo rozrywkowa historia, chociaż jakieś przesłanie można z niej wyciągnąć :P A czytam teraz to http://lubimyczytac.pl/szukaj/ksiazki?phrase=missja+survival&main_search=1


    Nie przewidzisz niestety czy za kilka lat książka będzie robiła na czytelnikach takie samo wrażenie, ale podsunąć ciekawą lekturę zawsze warto. A nuż się bratanicy jednak spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Okładka taka ble :D
    W życiu nie zwróciłabym na to uwagi. Teraz nie mam zbytnio ochoty na tę książkę, ale zapamiętam ją.

    OdpowiedzUsuń
  29. Zaczytana bez pamięci14 lutego 2015 21:10

    Okładka odstrasza, ale może kiedyś zajrzę do tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ciekawie, ciekawie :) Skoro Kenneth B. Andersen to duński król fantastyki to przydałoby się sięgnąć. Chociaż czytałaś coś innego tamtejszych autorów, żeby mieć porównanie? Bo ja przyznam, że z duńską literaturą mam nikłe doświadczenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Okładka jest myląca, ale nie ma się co nią kierować :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie namawiam, może kiedyś przypadkiem na nią wpadniesz i wtedy po nią sięgniesz :)

    OdpowiedzUsuń
  33. O tak, okładka jest okropna, ale nie należy się nią kierować :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Zastanawiałam się, czy wspominać coś o tym w recenzji, ale zrezygnowałam, bo nie znam tamtejszych autorów. Niemniej jednak, jakkolwiek książka mi się podobała, to jeśli pan Andersen jest duńskim królem fantastyki, to muszę powiedzieć, że biednie u nich w tym temacie xD

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie słyszałam o tej książce i bardzo żałuję. Lubię tego typu historie i choć przeznaczona jest dla młodego czytelnika, myślę, że będę się przy niej dobrze bawić :)

    OdpowiedzUsuń
  36. właśnie wypożyczyłam z biblioteki i nie moge się doczekać kiedy się za nią zabiorę :)


    lustrzananadzieja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  37. Jeśli podejdzie się do niej z odpowiednim dystansem, to z pewnością można miło spędzić na niej czas :)

    OdpowiedzUsuń
  38. O! Super :) Będę wyczekiwać recenzji ^^

    OdpowiedzUsuń
  39. Ha ha ^^ Zatem nie ma co się w temat wdrażać :D

    OdpowiedzUsuń
  40. Myślę, że akurat Ty poczułabyś niedosyt :) Za dużo pełnokrwistej fantastyki czytasz ;)

    OdpowiedzUsuń