czwartek, 19 marca 2015

"Mróz" Marcin Ciszewski

„Mróz” Marcina Ciszewskiego kusił mnie od kilku dobrych miesięcy. Jako zagorzała antyfanka rodzimej literatury (wtedy) z uporem maniaka ignorowałam intuicję, która wręcz krzyczała, że to z całą pewnością coś dla mnie. Potem przyszedł inny Mróz (Remigiusz Mróz i jego „Parabellum”) i całe moje spojrzenie na polską literaturę uległo zmianie. Sięgnięcie po jakąś książkę Ciszewskiego było więc tylko kwestią czasu. 

Ci z Was, którzy obserwują mnie na instagramie już teraz wiedzą, jak bardzo „Mróz” mnie pochłonął. Mimo zjazdu, mimo braku czasu i zmęczenia, czytałam wszędzie. Żadnej innej książce też nie zrobiłam tylu zdjęć. Ale od początku! 

FAKTY: Nadkomisarz Jakub Tyszkiewicz. Zwykły glina z Komendy Stołecznej. Rutynowe śledztwo...
SCENERIA: Nowa epoka lodowcowa, temperatura -60 stopni Celsjusza, kilkumetrowa warstwa śniegu, zerwane przez wiatr linie energetyczne...
AKCJA: Trzęsienie na najwyższych szczeblach władzy w państwie...
REZULTAT: Na żądanie premiera Tyszkiewicz ląduje w samym centrum kataklizmu...*

Zazwyczaj staram się sama przybliżać Wam akcję, jednak ten opis jest jak dla mnie idealny. Nie zdradza zbyt wiele, intryguje, przy okazji sugeruje też klimat powieści. I nie mówię tu tylko o pogodzie. „Mróz” to historia wielu ludzi. Mamy tu dobre i złe gliny. Patriotów gotowych oddać wszystko dla kraju. Zdrajców, którym zależy tylko na kasie. No i plan. Skomplikowany, ale jakże realistyczny plan u fundamentów którego leżą same trupy i… wolność. Nie wszystko jest jednak czarnobiałe. Nie wszystko jest od razu oczywiste. 

Dopiero po zakupie tej powieści dowiedziałam się, że chronologicznie, to nie jest pierwsza książka z Jakubem Tyszkiewiczem w roli głównej, co mnie nieco do niej zniechęciło. Bałam się, że to uniemożliwi mi wczucie się w głównego bohatera. Zwyczajnie będę wiedzieć o nim zbyt mało. Na szczęście jednak nic podobnego nie miało miejsca. Ciszewski buduje swoje postacie z cudowną lekkością, co najmniej, jakby pewne szczegóły o jakich wspomina, były oczywiste również dla czytelnika. Nie każdemu pisarzowi udaje się ten zabieg, ale jemu wyszło to perfekcyjnie. Wiem, że się powtarzam, ale co zrobić? Bohaterowie, to dla mnie najważniejsza część składowa każdej powieści. Jeśli oni nie są przynajmniej dobrze nakreśleni, nawet najlepsza fabularnie historia nie ma szans się przebić. 

Bohaterowie tej książki są przedstawicielami tych z wyższej półki. O każdym z nich można coś powiedzieć, każdy czymś się wyróżnia. Potrafią być intrygujący, jak Zuzanna, godni podziwu, jak Jakub, przerażający jak sam strzelec, czy irytujący jak Helena. Bywają też zabawni – komisarz Stanisław Krzeptowski „syckich” potrafi rozbawić – nie wiem, może odezwała się we mnie góralska krew i dlatego akurat ten bohater stał się dla mnie numerem 1? To jednak mało istotne. Najważniejsze to to, że bohaterowie książki zwracają na siebie uwagę, zapadają w pamięć i wywołują emocje. Czytając mimowolnie się im kibicuje, potępia, współczuje i życzy jak najlepiej/najgorzej – w zależności od sytuacji. Z jednej strony sprawiają wrażenie „swojskich”, z drugiej widać w nich głęboko ukryte, schowane przed oczami całego świata cechy. Cechy, które czynią z nich bohaterów wyjątkowych zarówno dla samej historii, jak i czytelnika. 

Macie już dość słodzenia? Cóż, wybaczcie, jeszcze trochę Was czeka. 

Akcja powieści to kwintesencja tego, co kocham w thrillerach i powieściach sensacyjnych. To coś pół na pół. Z jednej strony gnamy do przodu w akompaniamencie strzałów, trupów i zwrotów akcji, z drugiej kluczymy powoli, w napięciu, czekając na to, co będzie dalej. Do tego dochodzi sceneria, bez której „Mróz” nie byłby taki sam. Wszystko razem sprawia, że przestaje się myśleć, doszukiwać nieścisłości, wad czy po prostu rozwiązań, które nie bardzo nam się podobają – przynajmniej ja tak miałam. Może właśnie dlatego zakończenie tej książki było dla mnie całkowitym zaskoczeniem? Chyba spodziewałam się wszystkiego, ale nie akuratnie tego. 

Czy są tu w takim razie w ogóle jakieś wady? Pewnie! Po prostu części nie udało mi się zauważyć, byłam zbyt pochłonięta czytaniem, a cała reszta, na odmianę zauważona, traciła bardzo szybko na znaczeniu. Bo nie chodzi o to, by absolutnie wszystko było logiczne. Sztuka polega na tym, by przekazać brak logiki czy nieścisłość w taki sposób, by stała się nagle całkowicie prawdopodobna. I tak, choć na logikę (przynajmniej moją) chociażby prąd czy linie telefoniczne powinny paść wcześniej, nie miało to znaczenia. 

Podsumowując; „Mróz” to kolejna wyśmienita polska książka, której z pewnością nie zapomnę. Pełna akcji, świetnie wykreowanych bohaterów i genialnego wprost klimatu. Jest też powieścią dla wszystkich. Zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Mamy takie smaczki jak wojskowy żargon, bronie, sprzęty i techniczne nazewnictwo, ale mamy też coś dla romantycznych duszyczek. Jako, że uwielbiam zarówno te militarne wtrącenia jak i romantyczne wątki, pozostaje mi tylko skłonić głowę w uznaniu dla autora. No i, oczywiście, sięgnąć po resztę książek Ciszewskiego. 

Gorąco polecam!

Moja ocena: 8/10

*Tekst z okładki książki. 

Książka bierze udział w wyzwaniach: Czytam opasłe tomiska oraz Okładkowe Love.

Przypominam o konkursie:

71 komentarzy:

  1. Widzę, że się podobało :) Kolejne części również trzymają poziom :)

    OdpowiedzUsuń
  2. skoro tak cię pochłonęła i jak na polskie standardy wypada dobrze, będę ją miała na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ojojoj, posłodziłaś niebywale ;) Oczywiście to zupełnie nie moje klimaty (gdzie jest romans, no gdzie? ;)), ale jak mężowi podsunę to na pewno się nie obrazi. A o Ciszewskim z pewnością nie słyszał.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę odstrasza mnie gatunek, choć sama historia wydaje się szalenie wciągająca. Być może nadarzy się okazja i sięgnę po ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozumiem Twój zachwyt na książką, też byłam nią oczarowana :-D To kiedy zaczynasz następną część? ; )

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasem i ja muszę słodzić, szczególnie jak jest na to odpowiednia okazja. A romans jest! Może nie na taką skalę do jakiej jesteś przyzwyczajona, ale jest ^^ Mnie tam wystarczył. Czego brakowało dopisałam sobie w głowie ;) Twój mąż powinien być zadowolony z lektury. Może się nawet przestraszy swoich/Twoich koleżanek? ;) sesese ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przy najbliższych zakupach zamówię "Upał" i "Wiatr". Najchętniej kupiłabym je od razu, ale próbuje myśleć logicznie xD I tak ich od razu nie będę czytać. Mogę je więc zamówić w kwietniu, razem z innymi, żeby nie przepłacać za wysyłkę... Ale ciężko jest. Najchętniej pożarłabym je już dzisiaj. Najlepiej obie na raz ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie bój się gatunku, jest naprawdę przystępny nawet dla osób, które w nim nie gustują :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj, i to bardzo mi się podobało :D Bardzo mnie cieszy, że dalej jest równie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. taaak.. o tym nie pomyślałam, jeszcze mi bloga usunie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie w tym sensie się przestraszy xD Daj mu przeczytać, to Ci powie ^^ Ale o bloga się nie martw ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. hej... tak nie wolno brać pod włos ;) Czuję się zaintrygowana.

    OdpowiedzUsuń
  13. Niezły kontrast w porównaniu z ostatnią recenzją :) Oczywiście będę polować na tę powieść i w ogóle na książki Ciszewskiego, bo już od kilku osób słyszałam, że są naprawdę dobre, np. "Upał" mnie niesamowicie intryguje. Ale "Mróz" też, bo uwielbiam jak w kryminale czy horrorze przyroda odgrywa znaczącą rolę. No i świetnie scharakteryzowani bohaterowie dopełniają obrazu, więc nie mam wymówki, muszę czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Monika Skrzyszowska19 marca 2015 13:27

    Tak! Wreszcie coś dla mnie! Włożyłam do koszyka internetowego ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam tę pozycje już w schowku mojej internetowej księgarni, gdzie zaopatruję się w książki... ;) w przyszłym m-cu kupuję ;) w bieżącym już przeholowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetna okładka! Nie znam twórczości tego autora, ale mam w planach. Tylko na razie wolnego czasu mi brak.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kusisz, oj kusisz :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Paula Rzemińska19 marca 2015 15:49

    Mróz kojarzy mi się głównie z jednym z ulubionych moich autorów, Remigiuszem Mrozem, ale i ta pozycja wydaje się kusząca.
    http://chcecosznaczyc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Widzę, że dołączyłaś do grona wielbicielek Ciszewskiego:) Ja uwielbiam jego książki. Szybkie, męskie i na temat. Jeszcze się nie zdażyło, żeby jego książka mnie nie pochłonęła:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kasia Jabłońska19 marca 2015 16:47

    po takiej recenzji, muszę się skusić na tę ksiązkę;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zdecydowanie propozycja dla mnie :) Lecę szukać jej w księgarniach internetowych! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Koniecznie muszę ją dla siebie zdobyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Czytałam "Upał" tego autora i bardzo spodobał mi się jego styl. Na półce mam jeszcze "Gliniarza". Po "Mróz" też kiedyś sięgnę, bo Ciszewski pisze dobrze i z pomysłem.

    OdpowiedzUsuń
  24. Książka, od której trudno się oderwać... Spodobał mi się opis, fakt oddaje wszystko co trzeba. Zdecydowanie spodobało mi się również to, że w powieści można znaleźć nie tylko akcję, ale równie zagadkę poznawaną powoli. Kojarzy mi się to z Brownem, choć to chyba zdecydowanie różne pozycje. ;)


    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  25. No nie, muszę kupić !

    OdpowiedzUsuń
  26. Radosław Kowalski19 marca 2015 20:33

    Jestem całkowicie na tak! Naprawdę zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Też kiedyś nie przepadałam za polską literaturą, a teraz nie wyobrażam sobie, żeby ją porzucić ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Urodziłam się w zimę i zawsze twierdzę, że w moich żyłach płynie krew z lodem (to by tłumaczyło fakt, że cięgle mi zimno), więc uwielbiam zimę i śnieg. Już sama okładka wystarczyłaby aby przeczytała tę książkę, a jeśli dodam do tego odrobinę wymyślonej rzeczywistości - to kategorycznie coś dla mnie :) Z chęcią też bym ją przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Poprzednią książkę czytałam w krótkich odpoczynkach od tej, i chyba tylko dlatego zdołałam przez całą przebrnąć. Wiesz, ta nagroda, że jeśli doczytam do tej i do tej strony, to będę mogła wrócić do Ciszewskiego ;) A tak na poważnie, to książka jest naprawdę świetna i myślę, że ma duże szanse przypaść Ci do gustu. Jestem ciekawa wszystkich powieści autora, ale Upał i Wiatr idą na pierwszy ogień :D Mam nadzieję, że spotkam tam również mojego ulubionego górala :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Super! Bardzo mnie to cieszy :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Oj, wiem coś o tym. Ja w tym miesiącu nie wydałam ani złotówki na książki, ale tylko dlatego, że miałam urodziny i wiedziałam, że będą książkowe prezenty. W kwietniu mam nadzieję trochę zaszaleć :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Okładka jest klimatyczna, a najlepsze jest to, czego chyba na pierwszy rzut oka nie widać, że to jest obraz :D Z bliska widać pociągnięcia pędzla, co jest bardzo na temat, bo żona głównego bohatera jest malarką :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Tak, mnie też Mróz kojarzy się tylko i wyłącznie z jedną osobą i nawet Ciszewski tego nie zmieni xD

    OdpowiedzUsuń
  34. Po jednej przeczytanej powieści nie chciałabym się nazywać wielbicielką Ciszewskiego, poczekam z tym stwierdzeniem do kolejnej książki, ale z pewnością zostałam zaintrygowana jego stylem. Ja bym go nazwała konkretnym. Ciszewski jest konkretny. Podobnie jak Baldacci w Dniu zero czy Niewinnym. Uwielbiam coś podobnego w książkach tego typu :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Bardzo mnie to cieszy :) Udanego polowania! ^^

    OdpowiedzUsuń
  36. Upał i Wiatr to moje kolejne lektury, nad Gliniarzem też myślę. Jeśli Ciszewski w kolejnej książce będzie tak dobry jak tu, to z pewnością będę powoli czytała wszystkie wydane powieści :D

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie, to nie ma nic wspólnego z Brownem. Ale jest świetne. Warto spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Bardzo się cieszę! Jestem niemal pewna, że będziesz zachwycony :D

    OdpowiedzUsuń
  39. Trafiałyśmy po prostu na te złe książki i tyle. Złych książek jest masa i nie tylko u nas. Wszędzie. Dobrze, że już to zrozumiałyśmy. Mamy świetnych pisarzy i nie wiem jak Ty, ale ja własnie przez tą niegdysiejszą niechęć, za każdym razem jak odkrywam jakąś rodzimą perełkę, to czuje przeogromną dumę, że to napisał mój rodak :D

    OdpowiedzUsuń
  40. Mnie też ciągle zimno, ale akurat u mnie to efekt problemów z tarczycą xD Zimę lubię, ale wolę wiosnę i lato. Chyba nie lubię tylko jesieni, bo oprócz tych pięknych złoto-czerwonych dni kiedy świeci słońce, a jest ich stosunkowo mało, jest szaro, buro i leje xD To już wolę mróz i śnieg, stanowczo. Szkoda, że ostatnimi laty tak ciężko o ten śnieg w zimie, no ale trudno. Książkę polecam. To nie fantastyka, ale też nie czysty realizm :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Coś stoi na przeszkodzie? ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Chwilowo brak książki :P ale postaram się to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Nie sądziłam, że właśnie Ty będziesz mnie zachęcać do czytania polskiej literatury, kiedy pamiętam jeszcze jakiś czas temu, gdy zaczynałyśmy blogować - obie byłyśmy wobec takowej ANTY ^^ Ale nie ma tego złego, cieszę się, że są tacy polscy autorzy (spoza fantasy of course), którzy umieją przyciągnąć czytelnika i dać mu to, czego oczekuje :))

    OdpowiedzUsuń
  44. W takim razie życzę wszystkiego najlepszego... po czasie ale szczerze :) Ja już mam takie plany na kwiecień, że chyba po zakupach mi konto zablokują ;) pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja ostatnio coraz częściej sięgam po książki polskich autorów, gdzie kiedyś w ogóle było to nie do pomyślenia :) Książek Ciszewskiego jeszcze nie znam, ale może kiedyś nadarzy się jakaś okazja do zapoznania się z nimi :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Każdy kto przeczyta książkę ulega mrozomani. Jestem ogromnie ciekawa czym autor ujmuje kolejnych czytelników. Musze to sprawdzić :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Rozumiem, muszę zastosować podobną strategię, jak trafię na jakąś bardzo kiepską książkę :) Też mam wrażenie, że powieści Ciszewskiego są dla mnie, obyśmy się nie myliły ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. Skoro tak zachwalasz, nie da się przejść obok tej powieści obojętnie. Ja także unikałam swego czasu rodzimych autorów, choć nadal czuję do nich lekki dystans. Być może po prostu jestem marudą, która nie potrafi docenić tego co mamy? ;) "Mróz" wydaje się być powieścią, która trafia idealnie w moje gusta. Czy tak jest rzeczywiście, cóż, przyjdzie zapewne mi się przekonać :D

    OdpowiedzUsuń
  49. Tak, ja bardzo długo wychodziłam z założenia, że nasi autorzy sprawdzają się tylko w fantastyce, na szczęście się myliłam. Niestety nie mogę tego powiedzieć w odniesieniu do obu płci, bo jak na razie poza Kossakowską czy Terakowską (choć tu akurat pewności nie mam bo czytałam tylko 1 książkę x lat temu) nie znalazłam żadnej, która by mnie do siebie przekonała. Zobaczymy, dostałam na urodziny "Motylka" Katarzyny Puzyńskiej i mam nadzieję, że się sprawdzi :) To kryminał, wiec jest szansa, bo romanse raczej są już w moich oczach spalone. Z jakiegoś powodu polskie autorki pod tym względem są okropnie... nie wiem... ckliwe? Naiwne? Sztuczne? Nie chcę nikogo obrażać, ale takie odnoszę wrażenie, niestety. Męska proza jest o wiele lepsza, również pod tym względem. A może to po prostu ja się zmieniam? Możliwe ;) W każdym razie Mróz polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Mamy swoje perełki i warto o nich mówić. Problem w tym, że czasem ciężko na nich trafić, bo nie mają takiej reklamy jak, moim zdaniem, słabsze książki. Ale warto szukać :D

    OdpowiedzUsuń
  51. To nie ten Mróz! Chyba, że Ciszewski też zamraża ;)

    OdpowiedzUsuń
  52. Polacy piszą specyficznie. W dodatku jesteśmy bombardowani książkami, których akcja dzieje się przeważnie w Ameryce, przez co ciężko nam sie przestawić na nasze realia. Przynajmniej ja tak miałam. Ale są tacy autorzy, którzy potrafią ten problem przeskoczyć i myślę, że Ciszewski się do nich zalicza :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Ja kiedyś zaczytywałam się w książkach Joanny Chmielewskiej i od bardzo dawna nie czytałam nic polskich autorów może warto zacząć sięgać po polskie książki

    OdpowiedzUsuń
  54. Kurdę albo pomyliłam blogi albo Kasację wszędzie widzę... Coś jest na rzeczy :P

    OdpowiedzUsuń
  55. Tak, mam podobne wrażenia co do polskich autorek. Kossakowskiej nie czytałam, ale pisze fantasy, więc nie włączam jej do grupy autorek ckliwych, tandetnych historyjek rodem z Mody na Sukces. Przenoszenie amerykańskich realiów na polskie jest zbyt żenujące, by to czytać.

    OdpowiedzUsuń
  56. Zdecydowanie... jestem na tak! Moje nastawienie do polskich autorów jest pozytywne, a zwłaszcza do dobrych polskich autorów ;)

    OdpowiedzUsuń
  57. Ta książka z pewnością znajdzie się wśród moich szaleństw książkowych tego miesiąca, już czeka sobie w koszyczku na zatwierdzenie ;) nie mogę się doczekać kiedy ją przeczytam! Miałam ją na uwadze, ale po Twojej recenzji nabrałam na nią jeszcze większego apetytu :p
    A
    tak na marginesie, może powinnam zacząć przygodę z autorem od innej jego książki?

    OdpowiedzUsuń
  58. "Mróz" to moja pierwsza książka autora więc ciężko mi polecić cokolwiek poza nią. Jednak faktem jest, że seria o Tyszkiewiczu nie zaczyna się od tej książki. Książki nie zostały wydane chronologicznie pod względem wydarzeń. Myślę, że nie ma to więc znaczenia. Ja czytam tak, jak zostały wydane. Gdybyś jednak chciała się trzymać chronologii to idzie to tak (i tu cytuje moje guru pod względem Ciszewskiego - Krzyśka Borzęckiego) Wiatr, Mróz, Upał iwww.ru2012.pl (ale to najpierw trzeba cykl o pułkowniku Grobickim przeczytać). Jak widzisz skomplikowane to to, więc postanowiłam sie trzymać serii i chronologii wydania xD a według tego Mróz to tom 1 :)

    OdpowiedzUsuń
  59. W takim razie zacznę od "Mrozu"... ;)

    OdpowiedzUsuń
  60. Mam w domu jedną jedyną książkę Chmielewskiej, kupiłam ją z ciekawości, ale nie mam odwagi jej przeczytać xD

    OdpowiedzUsuń
  61. W takim razie Ciszewski jest jak najbardziej dla Ciebie :D

    OdpowiedzUsuń