środa, 4 marca 2015

"Sylvia. Agentka Mossadu" Ram Oren, Moti Kfir

Szpiedzy raczej średnio mnie interesują. Długo miałam przed oczami wymuskanego Bonda… James’a Bonda… a ja od zawsze wolałam nieco „głośniejsze” i bardziej „krwiste” historie, i  raczej prosta ciekawość popchnęła mnie do sięgnięcia po tę książkę. Nie to, by akcje agencji wywiadowczych nie mogły przyprawić o ciarki na plecach nawet najtwardszych. Po prostu wolę bardziej otwartą walkę, niż tę prowadzoną ukradkiem i po kątach. Jakkolwiek by nie była efektywna, wydaje mi się brudna i pozbawiona honoru. Może jestem po prostu naiwna? Pewnie tak. W końcu szpiegostwo to drugi najstarszy zawód świata i to znacznie mniej uczciwy od pierwszego – co zauważają również autorzy książki „Sylvia. Abentka Mossadu” czyli Ram Oren i Moti Kfir. 

O Sylvii Rafael powstały nie małe legendy. Okrzyknięta najlepszą agentką Mossadu, ma na swoim koncie kilka „dobrych” uczynków. Poznajemy jej życie od czasów, gdy była tylko dziewczyną pełną ambicji i marzeń, aż po jej śmierć. Szukanie swojej drogi, spełnienie się w roli szpiega izraelskiego wywiadu, akcje, namiętności, poświęcenia. Wzloty i upadki. Życie i śmierć.

Jeden z autorów książki, Moti Kfir, również był agentem, w dodatku zwierzchnikiem Sylvi, co trochę tłumaczy mi tych kilka potężnych „ale”, które mam do tej książki. Wszyscy pragniemy być dobrze zapamiętani. Ludzie narażający swoje życie dla dobra kraju oprócz potrzeby czynienia czegoś dobrego, muszą mieć w sobie także i pewną dozę niezaspokojonej ambicji i kultu superbohatera rozpamiętywanego przez kolejne pokolenia. I myślę, że ta książka jest swoistym podręcznikiem patriotyzmu dla wszystkich chętnych wspomóc szeregi agencji. Co mam na myśli?

Wszystko w historii Sylvi jest albo czarne, albo białe. Nigdy nic, ani nikt nie zdaje się szary. Może być albo dobry, albo zły. I zgadnijcie jaka jest Sylvia i jej osławiona na całym świecie agencja oraz  pracujący dla niej ludzie. Czytając miałam wrażenie, że mam w rękach tanią powieść, a nie historie kobiety, która przecież naprawdę żyła, naprawdę była agentką i naprawdę zrobiła kilka dobrych rzeczy. Być może nawet jej intencje były tak czyste, jak twierdzi ta książka? Nie wiem. Przez tą prostotę w kwestiach dobra i zła, słuszności i błędności – straciła swoją wiarygodność. 

To żadna historia agentki Mossadu. Żadne większe ujawnianie sekretów „najskuteczniejszej agencji wywiadowczej świata”… To bajka tak sztucznie podkręcona chwytnymi hasłami, że nawet przy wielu wysiłkach z mojej strony, nie potrafię pozbyć się ze swojego tonu tej odrobiny sarkazmu, która przylepiła się do moich palców i nieodmiennie pomaga wystukiwać kolejne litery… 

I chyba na tym zakończę. Być może nawet obrażę się na śmierć i nie dam tej książce żadnej oceny? 

Podsumowując; tak, cóż… Ja naprawdę nie lubię, kiedy w podobnych książkach autor mi narzuca, co mam myśleć, czuć i jak budować swoje spostrzeżenia. Gdzie widzieć dobro, gdzie zło i co uważać za „zło konieczne”, a co za zaledwie inny rodzaj terroryzmu. To byłaby naprawdę genialna historia, gdyby autorzy trzymali się faktów, a nie bawili się w podniosłe opisy uczuć Sylvi. Skąd niby o nich wiedzieli? No tak, zapomniałam… Mossad najskuteczniejsza agencja wywiadowcza wie wszystko. Ach, i przecież agenci prowadzący również wiedzą o swoich agentach wszystko. Oni w ogóle wiedzą wszystko

Strach się bać ;)

No dobrze, nie będę taka - moja ocena: 4/10 Ani to literatura faktu, chyba, że „faktu”, ani powieść szpiegowska. Nie wiem co to jest, ale choć czytanie samo w sobie nie bolało, to raczej wywołało u mnie tylko irytacje ^^ 

Książka bierze udział w wyzwaniach: Kiedyś przeczytam oraz Książkowe wyzwanie 2015 - 12. Ma co najmniej dwóch autorów

Przypominam o konkursie :)

36 komentarzy:

  1. Książka spoglądała na mnie z półki antykwariatu, ale widzę, że dobrze zrobiłem nie kupując.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi z tego powodu przykro, ale tak, masz racje, bardzo dobrze zrobiłeś, że jej nie kupiłeś xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Radosław Kowalski4 marca 2015 08:20

    Taka jakaś ta książka nijaka, więc nie widzę sensu w sięganiu po nią :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nijaka to słowo, którego mi brakowało, dzięki :D

    OdpowiedzUsuń
  5. "Nie wiem co to jest" < Zniechęciłaś mnie, ale to chyba dobrze, ale szkoda, że Ty musiałaś ją czytać xD Weź coś lepszego poczytaj :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka nie dla mnie. Nie moja tematyka i nie moje klimaty. A do tego jeszcze słaba, więc nie będę marnować czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że książka wzbudza jedynie irytację. W takim razie dam sobie z nią spokój.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kasia Jabłońska4 marca 2015 12:57

    Ja też zdecydowanie wolę, gdy autor nie narzuca mi swojego sposobu myślenia:)

    OdpowiedzUsuń
  9. O, szkoda, ale to i tak nie moja tematyka, więc raczej nie sięgnęłabym po nią ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedy wyniki lutowej odsłony? :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ałł, po takim zachęcającym opisie i samej ciekawej tematyce spodziewałam się czegoś lepszego a tu... no cóż :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A mnie akurat szpiedzy interesują, ale raczej na II wojnie światowej ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ta niska nota mnie zniechęciła ...

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie też szpiedzy nie interesują ;). A po książkę na pewno nie sięgnę, bo Twoja recenzja i ocena skutecznie mnie od niej odstraszają ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie przepadam za historiami o szpiegach, tajnych agencjach i innych takich, więc powieść poświęcona agentce Mossadu nie wydaje mi się specjalnie interesująca. Odstrasza mnie też to jasne określenie ze strony autorów, co czytelnik ma uważać za dobre, a co za złe. Tak nie można. Nie lubię manipulacji i nie uwierzę, że Sylvia zawsze była szlachetną, niemającą wątpliwości agentką.

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytam! Akurat teraz trafiłam na takie książki, że wszystkie mi się podobają i jak przychodzi co do czego, to nie wiem za którą się zabrać. Najchętniej czytałabym je wszystkie w tym samym momencie... ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Szczególnie w tak drażliwych tematach o jakich opowiada ta książka...

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak, wtedy szpiegostwo miało zupełnie inny wydźwięk.

    OdpowiedzUsuń
  19. Wiesz, trochę już podobnych książek mam za sobą i często się zdarza, że opowiadający te wszystkie historie mają tak silnie wyrobione zdanie na jakiś temat, że rzutuje to na bezstronność z jaką wolałabym, by te tematy zostawały przedstawiane. Jestem wstanie to zrozumieć i sobie jakoś wytłumaczyć, jednak nigdy jeszcze nie było to tak perfidnie i nachalnie zrobione jak tutaj. Czytając miałam wrażenie, że autorzy mają się za nie wiadomo kogo, ale czytelników za to widzą jak kompletnych durniów, którzy bez ich pomocy nie są wstanie sformułować jednej poprawnej myśli. Jeszcze trochę uznaliby Silvie za świętą. I masz racje, nie mogła być taka kryształowa. Nie była taka kryształowa, choć nawet jej "wady" i "błędy" zostały przemienione tak, by wyszła z tego jakaś chwalebna cecha itp. Grrr xD

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja też się spodziewałam czegoś lepszego, a dostało mało wiarygodną bajeczkę o świętej niemalże wyniesionej na piedestał -.-

    OdpowiedzUsuń
  21. Szpiedzy to nie moje tematy, więc i po książkę nie sięgnę. Co do czerni i bieli - tak najczęściej dziecko postrzega świat, potem, w trakcie dorastania, światopogląd się zmienia i nic nie jest tak oczywiste, jak się zdaje. Naturalnie, byłoby prościej gdyby wszystko byłoby podzielone tylko na dobro i zło ale tak nie jest .Jeżeli szpiedzy postrzegają świat jak dziecko, to naprawdę zaczynam się bać...

    OdpowiedzUsuń
  22. Jakbym czytała o agentce Maggie O'Dell Alex Kavy, której nie cierpię za tą właśnie IDEALNOŚĆ do potęgi ^^

    OdpowiedzUsuń
  23. Zaczytana bez pamięci5 marca 2015 19:42

    A tak się napaliłam na ten tytuł :(

    OdpowiedzUsuń
  24. Rozumiem, co masz na myśli, chociaż akurat ja chyba nie czytałam książki o takiej tematyce. Niemniej jestem w stanie zrozumieć, że ich autorom trudno o zachowanie obiektywizmu, ale takie nachalne manipulowanie czytelnikiem to już przegięcie.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie patrzyłam na to w taki sposób, ale masz racje. I ja zaczynam się bać...

    OdpowiedzUsuń
  26. No i wyszło dlaczego moja intuicja tak wrzeszczy przeciw tej autorce ^^ Dzięki za ostrzeżenie :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Mnie też ciekawił. W końcu to kobieta, myślałam, że będę się mogła z nią utożsamić i przeżyć jej przygody nieco mocniej, niż to czuje w przypadku historii mężczyzn. A tu takie coś... Bleh ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie słyszałam, ale jak widzę nie mam czego żałować. Ja już się boję nawet, może oni gdzieś mnie obserwują... ;)


    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  29. Joanna Cuber7 marca 2015 11:49

    Widzę że nie będę żałować że jej nie przeczytałam

    OdpowiedzUsuń
  30. Raczej nie jest to książka dla mnie, ani tematycznie ani pod względem wykonana :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Proszę bardzo. Do dzisiaj nie pojmuje fenomenu Kavy...

    OdpowiedzUsuń
  32. Agnieszka K.9 marca 2015 12:53

    Cóż pozostaje mi tylko nie zwracać sobie głowy ta pozycją... szkoda czasu, są lepsze książki na rynku...
    Dziękuję za obiektywną i odważną ocenę... dzięki niej nie stracę swojego cennego czasu na niepotrzebną książkę :)
    Pozdrawiam... :)

    OdpowiedzUsuń
  33. No może, wszystko jest możliwe ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Są o wiele lepsze książki na rynku, nawet w tej tematyce. A jeśli nie w dokładnie tej, to w tych klimatach :)

    OdpowiedzUsuń