poniedziałek, 23 marca 2015

"Tangled/Zaplątani" Emma Chase

Wydawać by się mogło, że romans jako gatunek literacki jest jednym z tych prostszych do napisania. Pozornie nie wymaga większej filozofii, zwykle opierając się na jednym z kilku schematów. Świetnie jeśli można trochę popłakać albo się pośmiać. No i, oczywiście, w ostatnim czasie pikantne sceny erotyczne to podstawa. Tak czy inaczej, raczej łatwiej napisać taką powieść, niż wielowątkową sensację czy historię rozgrywającą się w alternatywnym świecie. Niestety, nic bardziej mylnego. Tematyka miłości została już wyeksploatowana w stopniu całkowitym i to wielokrotnie, a ilość autorów skupiających się na wzdychających do siebie bohaterach stale rośnie. Na szczęście są jeszcze tacy pisarze, którzy potrafią uczynić ze schematu coś oryginalnego.

„Tangled/Zaplątani” Emmy Chase to romans jakich wiele. Historia tak prosta, przewidywalna i wałkowana tyle razy, że ciężko uwierzyć na słowo, że jest to coś wyjątkowego, gdy słucha się o fabule. Nic dziwnego skoro - spotykają się w klubie, potem razem pracują, jedno na drugie wywiera jakiś wpływ, gdzieś z boku czekają przeciwności losu… Mamy tu aroganckiego, zakochanego w sobie mężczyznę, który jest bogiem własnego świata. Świetnie wygląda, doskonale zarabia, ma cudowną rodzinę i wprost nieocenionych przyjaciół. Żyje chwilą, nie traci czasu na rozterki moralne czy planowanie przyszłości w innym niż zawodowym czy imprezowym sensie. Pracuje od poniedziałku do piątku, grając profesjonalistę i imprezuje w weekend, odreagowując stres całego tygodnia. Drew Evans to Pan idealny. Zły chłopiec, który nie chce się zmieniać, ale którego wiele kobiet pragnęłoby zmienić. Wiecie, rozkochać w sobie i „naprawić”. Brzmi znajomo, prawda? Małą niespodzianką jest w tej historii główna bohaterka. Nie jest niewinną, zahukaną, cierpiącą na …. (w puste pole można wpisać dowolną chorobę/traumatyczne przeżycie etc.) Nie jest też chamskim zapatrzonym w siebie babochłopem, który uwodzi mężczyzn w przebraniu damy lub teoretycznie niedoświadczonej kokietki, nie daj boże udającą niedostępną. Katherine Brooks jest silną kobietą, która wie czego chce. Wie też jak to osiągnąć i nie potrzebuje do tego opiekuńczych, męskich ramion, które w razie czego mogłyby ją złapać. Co nie znaczy, że by nimi pogardziła, gdyby była w potrzebie. To idealne połączenie dwóch typów bohaterek spotykanych w książkach, co wyszło całości na dobre. 

Całą historię poznajemy z punktu widzenia Drew. I muszę Wam powiedzieć, dzięki jego głosowi ta banalna historia nabiera rumieńców. Nie jest zbyt wylewny. To raczej prosty facet używający prostych, dosadnych słów, ale sposób w jaki opowiada jest czymś obok czego nie można przejść obojętnie. Czytając ma się wrażenie, że siedzi przed Wami i opowiada, co jakiś czas włączając Was do całej historii. Pyta Was o zdanie, edukuje, być może nawet obala pewne stereotypy. Jest tak perfidnie pewny siebie, wręcz zarozumiały, że ma się ochotę z nim kłócić, na czym sama się złapałam. Choćby w wtedy, gdy stwierdził, że gdyby kobiety myślały prościej (czytaj: jak mężczyźni) bylibyśmy o krok bliżej do pokoju na świecie. 

„Men? We don’t leave a lot of room for doubt: You’re a dick. You fucked my girlfriend. You killed my dog. I hate you. Direct. Clear. Unambiguous. You girls should try it sometime. It would bring us all one step closer to world peace.”*

Wiecie, co było moją pierwszą myślą? „Poje**ło cię?! Od zawsze światem żądzą mężczyźni i ile było przez to wojen?! Stalin?! Hitler?! PUTIN?! Piepr**lony Kuba Rozpruwacz?!”. Czy teraz wiecie, o co mi chodzi? Nie da się czytać tej książki i po prostu się wyłączyć. Czytelnik zostaje wciągnięty do życia Drew i czy tego chce, czy nie, polemizuje z nim na poziomie, którego osobiście jeszcze nigdy nie zaznałam w przypadku romansu. 

No i humor. Niektórzy z Was już pewnie się przekonali, że moje poczucie humoru, o ile w ogóle można je tak nazwać, jest co najmniej specyficzne. Ciężko mnie rozbawić. Nie jestem też wstanie określić jednoznacznie co mnie bawi. Po prostu albo coś jest śmieszne, albo nie. „Zaplątanych” czytałam z uśmiechem na ustach od pierwszej do ostatniej strony. Nie rzadko też wybuchałam śmiechem, co już w ogóle powinnam gdzieś zapisać, oznaczając jako święto. Siostrzenica Drew stała się moją idolką!

A wady? Pewnie jest ich trochę. Przewidywalność, schematyczność, prosty język. Są to jednak wady, które wymienia się, by powiedzieć cokolwiek. „Zaplątani” bronią się klimatem. Przez to zaangażowanie czytelnika w opowiadaną przez Drew historie o złym chłopcu, który pierwszy raz w życiu się zakochuje i zupełnie nie wie jak sobie z tym poradzić, czytelnik zwyczajnie nie zwraca uwagi na nic poza opowieścią. Inne wady – cena książki, co jest chyba charakterystyczne dla wydawnictwa Filia, ale to temat na inną okazję. Powiem tylko, że zakupy na Amazonie wyszły mnie taniej, niż kupienie tej książki w empiku, bo tylko tam była, i płacenie za jej przesyłkę. Cóż…

Podsumowując; „Tangled/Zaplątani" Emmy Chase to świetny romans. Głównego bohatera nie da się nie lubić, bo od początku wiadomo, że jest to postać w wykwintny sposób przerysowana, by przez to była łatwiejsza w odbiorze. W ostatnim czasie bardzo mało takich czystych romansów naprawdę mi się podobało. Od czasu „Nie dajesz mi spać” Alice Clayton nie trafiłam na nic naprawdę ciekawego, więc tym bardziej się cieszę, że dałam się skusić. Śmiało mogę ustawić te dwie książki obok siebie, przy czym muszę przyznać, że Drew i jego wciąganie mnie do dyskusji zasługuje na chociaż pół gwiazdki więcej, jeśli chodzi o ocenę. 

Gorąco polecam!

Moja ocena: 7.5/10 

* Cytat z rozdziału 12. Byłabym wdzięczna za podrzucenie oficjalnego tłumaczenia :)

Książka bierze udział w wyzwaniach:   Okładkowe Love oraz Książkowe wyzwanie 2015 - 20. Typowy romans

Przypominam o konkursie!

57 komentarzy:

  1. Widzę, że mamy taki dam czytnik ebooków. Spisuje się wyjątkowo dobrze :)
    Dawno już nie czytałam żadnego dobrego romansu, więc myślę, że kiedyś sięgnę po "Zaplątanych".

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio romansy coś mi "smakują" , więc książkę już mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiedziałam, że to się po prostu nie może nie spodobać ;) Nawet Tobie . A oficjalne tłumaczenie podrzucę jak wróci mój egzemplarz, bo aż jestem ciekawa (co nieco zrozumiałam ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. z chęcią po nią sięgnę. :)
    tym bardziej, że różnorodne cytaty z te pozycji podsycają moją ciekawość.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja pójdę na przekór i powiem, że żeby stworzyć naprawdę ciekawy romans, to dopiero trzeba talentu i w ogóle :) A książka wydaje się być interesująca :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta książka mnie nie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej! Zostałaś nominowana do Getting to know you TAG! Zapraszam do zabawy :) http://recenzje-rose.blogspot.com/2015/03/getting-to-know-you-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Same pozytywne recenzje czytam, książka wydaje się lekka i przyjemna, więc czemu nie, jeśli nadarzy się okazja z chęcią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam, że faktycznie dobra, a teraz to potwierdziłaś więc zdecydowanie przeczytam, tym bardziej, że romans to mój ulubiony gatunek. Z tego co kojarzę, to chyba będzie seria, ale nie jestem pewna.

    OdpowiedzUsuń
  10. hmm... nie przepadam za romansami... raczej nie sięgnę... ;) Ale recenzja bardzo przekonująca :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja po prostu z natury nie sięgam po takie książki. Taka jestem zła :D Ale wierzę na słowo, że Ci się podobała :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja tak rzadko z własnej woli siegam po romanse, że trudno mi sie przełamać nawet jak recenzenci polecają :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Raczej nie sięgam po takie pozycje zbyt często.

    OdpowiedzUsuń
  14. Katarzyna Meres23 marca 2015 22:16

    Skoro bronią się klimatem to postaram się przeczytać tę powieść :) A książka każda ma wady, tylko właśnie jeśli jest ten klimat to tracą one na znaczeniu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Romanse to gatunek, po który raczej nie sięgam. Ale moja koleżanka owszem i podrzucę jej ten tytuł, gdy tylko się zobaczymy ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mało kojarzę romansów pisanych z perspektywy mężczyzny, z taką oceną nie będę dyskutować i chętnie sprawdzę na sobie tę książkę :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytnik jest świetny :) Uwielbiam go. A "zaplątanych" polecam :D To żadna literatura wysokich lotów, ale można się odprężyć i doskonale bawić :)

    OdpowiedzUsuń
  18. No widzisz, a mnie ostatnio nie smakują, dlatego je ograniczam, czytając jedynie takie perełki. Chyba się już przejadłam standardowymi romansidłami ^^

    OdpowiedzUsuń
  19. Dzięki :) Ciekawa jestem jak tłumacz sobie poradził z tą książką. Po kilku podobnych stylach mam wrażenie, że teksty w których jest dużo ironii, sarkazmu i przekleństw, lepiej brzmią w oryginale. Nasi tłumacze mają irytującą skłonność do zdrobnień przez co nie zawsze efekt jest taki sam, jak w oryginale, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  20. No do tego też doszłam pod koniec początkowego akapitu ;) Napisanie dobrego romansu to sztuka, nie ma co do tego wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  21. Osz Ty! Dzięki :D Odpowiem na pytania w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Takla jest :) Idealna na przerywnik pomiędzy ambitniejszymi tytułami :)

    OdpowiedzUsuń
  23. O, skoro romans to Twój ulubiony gatunek, to dla Ciebie to jest pozycja obowiązkowa :D I tak, to pierwszy tom serii :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Oj myślę, że Drew przegadałby nawet Ciebie... Dla niego samego, jeśli nie dla romansu, powinnaś sie z tą książką zmierzyć ^^ Ale nic na siłę! ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Rozumiem, ja robię to coraz rzadziej. Nie wiem czy się już nimi przejadłam, czy po prostu się starzeje i potrzebuje większych wrażeń, nie mam pojęcia. Ale dla takich perełek fajnie od czasu do czasu zrobić wyjątek :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Dokładnie, nie ma książek idealnych. Są tylko takie na tyle dobre, że tuszują je zaletami. "Zaplątani" się do nich zaliczają :D Myślę, że książka by Ci się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
  27. No jest ich niewiele, to fakt. I samo to jest na plus. Dodając do tego charakterystyczną manierę Drew wychodzi coś naprawdę ciekawego :D Polecam:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Super, bardzo mnie to cieszy :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Wiem coś o tym, najlepszym przykładem jest Piękny drań, który w oryginale wprost ocieka wulgaryzmami, a tłumaczenie jest bardzo grzeczne ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Kolejnym jest też Grey. W oryginale główna bohaterka nie brzmi aż tak źle jak w naszym tłumaczeniu xD Nie na tyle, by mnie do siebie przekonać, ale o niebo lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  31. Moje zdanie na temat tej książki może już znasz, a może nie. W każdym razie w skrócie napiszę, że uwielbiam tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
  32. Wiesz, że ja i romanse się raczej nie lubimy, więc mimo wszystko chyba odpuszczę sobie czytanie tej książki, ale za to niedługo mam w planach sięgnięcie po polecaną przez ciebie Nalini Singh, więc jest to jakiś postęp w kierunku obłaskawienia romansów :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Dużo słyszałam o tej książce i jak zwykle raz lepiej raz gorzej a moje zdanie jest takie najpierw przeczytaj dopiero oceniaj więc przeczytałam recenzje i bardzo chętnie ją przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  34. No masz prawo skoro nie gustujesz w takiej literaturze. Nalini Singh to moje guru względem PR, ale i tak myślę, że poradziła sobie lepiej z serią o Psi i zmiennokształtnych. Aniołki są... specyficzne. Liczę na to, że porwie Cie wątek z psycholem. Paranormalnym, bo paranormalnym, ale jednak psycholem xD

    OdpowiedzUsuń
  35. Zgadzam się, najlepiej samej ocenić, więc polecam i cieszę się, że masz zamiar po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Mmm, psychol, to brzmi ciekawie :) Zaplanowałam sobie spotkanie z książką pani Singh na Święta i mam nadzieję, że ten plan wypali :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Oczywiście mam w planach "Zaplątanych", ale poczekam trochę aż minie na nią szał, wtedy pewnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  38. O nie nie nie ... Wiem, że nie sięgnę :D Jakkolwiek świetna by nie była, ja wiem, że wynajdę zbyt wiele minusów. Niestety... odczuwam wręcz fobię przed romansami ^^

    OdpowiedzUsuń
  39. Lubię książki z punktu widzenia facetów - są takie inne niż te z narracją kobiet, ale tą książkę odłożę sobie trochę w czasie. Na razie mam stos innych pozycji do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  40. "Jest tak perfidnie pewny siebie, wręcz zarozumiały, że ma się ochotę z nim kłócić" i po tym jednym zdaniu jestem pewna, że książkę muszę przeczytać. Uwielbiam tak bardzo przeżywać lektury. :D

    OdpowiedzUsuń
  41. No i czasami trzeba się czytelniczo 'odświeżyć' po ciągłym czytaniu kryminałów/ thrillerów/ horrorów :D

    OdpowiedzUsuń
  42. To poczucie humoru mnie przekonuję. :) Jak będę miała okazję to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Ja nie miałam czasu się przejeść, gdyż rzadko je czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Bardzo zachęcająca recenzja, ale ja tak nie lubię romansów... chociaż lubię książki, gdzie narratorem jest facet, do tego irytujący...i uwielbiam, kiedy historia jest zabawna i wywołuje uśmiech... może powinnam jednak przeczytać tę książkę... kusisz dziewczyno, kusisz bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  45. Rozumiem, jesteś usprawiedliwiona :D

    OdpowiedzUsuń
  46. Masz racje, są inne, chociaż pisane przez kobiety nie zawsze są takie, jak powinny. Ta jednak ma coś w sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Tak, to genialne :D Wkurzał mnie koleś przez całą książkę. Miałam ochotę wydrapać mu oczy, wypić zęby, kopnąć w jaja, albo po prostu zacałować na śmierć xD

    OdpowiedzUsuń
  48. Poczucie humoru jest tu świetne :D

    OdpowiedzUsuń
  49. Jeśli nie lubisz romansów, to nie wiem czy ta książka podziała tak, jak powinna podziałać. Romans sam w sobie jest dość prosty i mało zaskakujący, więc możesz się automatycznie tego czepiać, co może zabić czar tej książki. Ale jak uważasz, z pewnością Ci jej nie odradzam, tylko uprzedzam ^^

    OdpowiedzUsuń