środa, 8 kwietnia 2015

"Ostatnia Królowa" Christopher W. Gortner

Szaleństwo to dość specyficzny stan umysłu. W dzisiejszych czasach do zdiagnozowania szaleństwa mamy wiele narzędzi, ale pięćset lat temu nie przywiązywano większej wagi do motywów czyjegoś zachowania. Nie analizowano go tak, jak przeanalizowano by go dzisiaj. Czy więc główna bohaterka „Ostatniej królowej” Christophera W. Gortnera – Joanna Szalona – naprawdę była szalona raczej się nie dowiemy. Autor tej książki przedstawia nam jednak zupełnie inne spojrzenie na historyczną postać, która na łamach niejednej książki została uznana za niepoczytalną. Ale czy na pewno? Czy na pewno wszystko, co robiła było wynikiem rozwijającej się choroby? Czy na pewno zasłużyła na całe dziesięciolecia izolacji?

Mając szesnaście lat Joanna I Kastylijska nie była jeszcze uznana za szaloną. Gdy pojawiła się u boku Filipa II Pięknego, spadkobiercy rodu Habsburgów, ten stracił dla niej głowę, niestety niedosłownie. Piękna, dobrze ułożona, pasowała do niego idealnie. Ich małżeństwo zostało zawarte niemal natychmiast i początkowo było pełne pasji, miłości i szacunku. Jednak w świecie w jakim przyszło żyć Joannie nie było za wiele miejsca na prawdziwe, niczym niesplamione szczęście. Jej świat był światem intryg, układów i zdrad. Skorumpowany przez pieniądze, zniszczony przez nigdy niezaspokojoną potrzebę władzy, wypalił na szczęściu Joanny niebywale bolesne znamię. Ale problemy z mężem, który mimo wszystko, po swojemu, a jednak ją kochał, to było jeszcze nic. Prawdziwe problemy miały dopiero nadejść. Jej rodzeństwo, prawowici następcy tronu Hiszpanii umierają i nagle, zupełnie nieoczekiwanie, to Joanna staje się dziedziczką tronu. Tronu państwa, który dopuszcza na nim kobiecą władzę. Filip w ojczyźnie żony byłby tylko nic nie znaczącym mężem królowej. Liczne podszepty, szereg konspiracyjnych teorii, męskie, niebywale delikatne i latami rozpieszczane ego nie było wstanie znieść choćby myśli o takiej hańbie dla własnego imienia. Czego może dopuścić się człowiek zaślepiony chęcią posiadania? Co może zrobić mężczyzna, który niegdyś mocno kochał kobietę, jaka stoi na drodze jego ambicji? Cóż… Jeśli tym mężczyzną jest Filip II Piękny, może zrobić wszystko. Dosłownie wszystko. I tak też czyni… 

Powieści tego typu, na pograniczu historycznych faktów i wyobraźni autora, od czasu do czasu cieszą się moją uwagą. Historia zawsze mnie ciekawiła, niestety od czasów podstawówki i wyjątkowego nauczyciela, który w poprzednim życiu musiał być celtyckim bardem, gdyż potrafił ożywić swoimi opowieściami nawet najnudniejsze historyczne wydarzenia, podchodziłam do niej z dystansem. Myślę, że Christopher W. Gortner, zupełnie jak mój dawny nauczyciel, już wcześniej zarabiał na życie słowem. Po przeczytaniu fenomenalnych „Wyznań Katarzyny Medycejskiej”, które również wyszły spod jego pióra, szczerze wątpiłam, że „Ostatnia królowa” może okazać się lepsza. A jednak się myliłam. 

Tę książkę czytałam „na raty”. Kiedy zaczęłam ją pierwszy raz, moja fascynacja powieściami historycznymi słabła. Z premedytacją odstawiłam ją wtedy na półkę czując, że przeczytanie jej w tamtym czasie byłoby błędem. Nie poczułabym jej tak, jak powinnam. I chyba miałam rację, bo teraz brnięcie przez karty tej powieści było wstrząsające, poruszające i nie rzadko na tyle trudne, by zmusić mnie do dozowania sobie tych wszystkich koszmarnych wydarzeń. 
Nie do końca wiem dlaczego akurat ta książka wywarła na mnie tak silne wrażenie. Autor doskonale potrafi oddawać kobiece emocje, wiedziałam o tym, a jednak w przypadku historii Joanny Szalonej te emocje przenikały przez strony i dźgały mnie w serce. Liryczność z jaką została opowiedziana ta makabryczna historia dopełniła tylko całości, czyniąc z tej książki coś więcej niż tylko opowieść o kobiecie, która mogła, ale wcale nie musiała być szalona. Która nawet jeśli zwariowała, to miała do tego pełne prawo, a nawet, powiem szczerze, zdziwiłabym się, gdyby okazało się kiedyś, że pozostała po tym wszystkim całkiem zdrowa. Nie wiem, czy ja przetrwałabym choć ułamek tego, co ona. 

Zdaje sobie sprawę, że im dłużej piszę o tej książce, tym  mniej ten tekst można nazwać recenzją. Powinnam wspomnieć o tym i o tamtym, odnieść się do wad i zalet, stylu, narracji. Ocenić niebagatelne opisy miejsc i strojów. Poziom kreacji bohaterów… Przytoczyć kilka przykładów "szaleństwa" Joanny, może nawet spróbować scharakteryzować grę w którą została wplątana. Zajęłoby mi to całe strony i potrwało kolejnych kilka tygodni –  bo tyle czasu potrzebowałam by cokolwiek napisać o "Ostatniej królowej". Są bowiem książki, o jakich można mówić i mówić w nieskończoność – chwalić, bądź rozprawiać nad ich beznadziejnością. Są jednak też i takie pozycje, które odbierają większość słów, pozostawiając nas jedynie z całą masą emocji, z jaką niekoniecznie wiadomo, co zrobić. Wybaczcie mi więc, że na nich zakończę.     

Podsumowując; „Ostatnia królowa” to historia pełna politycznych intryg, osobistych tragedii, skomplikowanych uczuć i źle ulokowanego zaufania. Autor w charakterystyczny dla siebie sposób spojrzał na historyczne fakty, prezentując nam nieco odmienny pogląd na życie i motywy Joanny Szalonej. Jak wspomniałam na początku, nigdy się nie dowiemy jak było naprawdę jednak to, w jaki sposób życie tej kobiety zostało przedstawione na łamach tej książki, jest bezsprzecznie warte poznania. Niezależnie od tego, czy interesuje Was historia, czy też nie, bo pomijając wszystko inne, „Ostatnia królowa” to przede wszystkim tragedia kobiety, która tak naprawdę chciała tylko kochać. Kochać swoją rodzinę, kochać swoją ojczyznę – kochać swojego męża…

Gorąco polecam!

Moja ocena: 8.5/10

Książka bierze udział w wyzwaniach: Kiedyś przeczytamOkładkowe LoveCzytam opasłe tomiska oraz Książkowe wyzwanie 2015 - 29. Zaczęłam kiedyś czytać, a nie skończyłam

Zapraszam na konkurs!

44 komentarze:

  1. Radosław Kowalski8 kwietnia 2015 10:26

    Świetny pomysł na fabułę, genialny styl autora i główna bohaterka, której emocje są tak dla nas ważne - to te elementy, które skutecznie mnie zachęcają do poznania "Ostatniej Królowej" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No to mamy kolejną książkę, którą z chęcią bym przeczytała. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie emocjonalne recenzje, skutecznie mnie zachęciłaś do książki, powiększam listę do przeczytania :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Z dystansem podchodzę do powieści historycznych, chociaż chyba nie powinnam, bo te które czytałam były bardzo dobre. Jednak zrażenie mnie, w moich czasach liceum, do historii, ciągle tkwi w mojej podświadomości i od razu zakładam, że powieść historyczna nie dla mnie, ale dosyć tego biadolenia. Okładka tej powieści już nie raz rzuciła mi się w oczy, tak w ogóle jest śliczna, i chyba czas ją wypożyczyć. Ciekawi mnie postać Joanny, swoją drogą nie dziwię się kobietom, że w tamtych czasach pełnych intryg, dostawały fioła - delikatnie mówiąc. Trzeba było mieć wyjątkowo silny charakter żeby podołać nastrojom pałacowym. Cóż, będę czytać, czuję, że nastrój tej książki przypadnie mi do gustu. A recenzje pisane emocjami są najlepsze :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Powieści historyczne to raczej nie moje klimaty. Zapewne nie odebrałabym jej tak emocjonująco jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Prze Ciebie ta książka wylądowała na mojej liście "Kup szybko i czytaj szybciej". Jestem zafascynowana!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przepadam za powieściami historycznymi. Kilka razy próbowałam przełamać swój opór, lecz zamiast zachwytu czułam jedyne znużenie, dlatego nie skuszę się jednak na powyższą pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Choć wcale nie lubię książek historycznych, to przepadam za intrygami. Sądzę, że dla tego faktu mogłabym ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Haha, to już teraz widzę ten sam kubeczek... ;) Nie lubuję się w tego typu literaturze... to raczej nie moja bajka ;) Ale nie powiem, kusisz, kusisz... bowiem recenzja, jak zawsze świetna :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo lubie tego typu ksiązki

    OdpowiedzUsuń
  11. Od czasu do czasu i ja daję się namówić na przeczytanie powieści historycznej, więc z zadowoleniem dopisuję kolejny tytuł na listę. O autorze słyszałam już sporo, ale nie miałam okazji poznać jego twórczości, a teraz to się na pewno zmieni. Z historią też jestem raczej na bakier, więc chętnie dowiem się, co los zgotował Joannie Szalonej naprawdę, a co wymyślił autor powieści.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam, uwielbiam tego autora :) Filipowi miałam ochotę nakopać do tyłka. Joanny było mi żal. Miała pecha, że należała do królewskiego rodu i trafiła na męża, który nie był jej wart.
    P.S. nie wiem, czy mówiłam, ale zmienił się adres mojego bloga. To teraz czytelnia-mola-ksiazkowego.blogspot.com. Przepraszam za ten spam, mam nadzieję, że mi wybaczysz :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Taka historyczna powieść raczej nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Na razie nie mam w planach tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Osz w mordkę, muszę miec no ;d

    OdpowiedzUsuń
  16. Twoja recenzja jest zachęcająca. Zazwyczaj nie czytam historycznych dzieł, ale skoro wywołuje w Tobie pomieszanie z poplątaniem to może złamię swoje tabu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja sporadycznie wracam do powieści z wątkami historycznymi w tle, uważam, że szalenie trudno jest pisać o czasach, które zna się tylko z książek. Trzeba mieć do tego magiczną wyobraźnię. W moim przypadku ryzykownym ruchem była książka Ewy Stachniak "Katarzyna Wielka. Walka o władzę". To powieść specyficzna i momentami trudna w odbiorze ale bardzo, bardzo ją polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja oszalałam, bo pomimo, że nie czytam takich historii, to już mnie masz xD

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam nadzieję, że szybko do Ciebie trafi :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo mnie to cieszy. Ja również je lubię, choć wiem, że są też osoby, które szukają w recenzjach konkretów, a nie emocjonalnych wynurzeń xD

    OdpowiedzUsuń
  21. Mnie powieści historyczne przerażają czasem bardziej, niż niejeden horror (nie to, żebym ich wiele przeczytała, ale chyba wiesz, co mam na myśli). Ja bym nie przetrwała w tamtym świecie. Lepiej było się urodzić żebrakiem, ale facetem, niż kobietą, nawet jeśli królową.


    Ten nauczyciel z podstawówki uczył mnie tylko 3 lata, ale pamiętam więcej z tej nauki niż z wszystkiego, co było później. On dostosowywał język do nas, małych dzieci i jak mówił o jakimś królu, to nie nazywał go w kółko durnym imieniem i przydomkiem tylko 'ten koleś z brodą i warkoczykami na wąsach...' zawsze dodawał coś od siebie, coś co zapamiętywaliśmy i na tym budował faktyczną historie. I pozwalał malować po zeszycie! Tzn. jak do lekcji przemalowało się jakiś obrazek z książki, to je oceniał, a ja zawsze kochałam szkicować :D Był ironiczny do szpiku kości. Do dzisiaj mu się kłaniam, jak się z nim mijam (podstawówkę mam kilka kroków od domu). Potem historia to był koszmar.

    OdpowiedzUsuń
  22. Wcale nie czuję się winna, nic a nic :P Miłego czytania! :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Rozumiem, nie każdy lubi powieści historyczne, to dość specyficzna literatura. Nie ma się co zmuszać :)

    OdpowiedzUsuń
  24. O, intryg to tu jest od pierwszej strony po ostatnią xD

    OdpowiedzUsuń
  25. Ostatnio widzę go wszędzie :D Pepco rządzi xD


    A co do książki, to nic na siłę. Skoro nie lubisz takiej literatury, to absolutnie nie namawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mają w sobie coś specyficznego, prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Wymyślił, to nie do końca słowo, którego bym użyła. On po prostu spojrzał na jej szaleństwo z innego punktu widzenia. Trzeba pamiętać, że pierwsi historycy byli mężczyznami. Rozumieli o wiele lepiej motywacje męża,ojca i syna Joanny, niż mogliby kiedykolwiek zrozumieć motywacje jej samej. I to szło dalej, całymi pokoleniami kiedy kobiety wciąż mało znaczyły w społeczeństwie, a ich bunt był odbierany jako choroba. Oj, wspaniały, ale długi temat do dyskusji :D


    Książki Ci jednak polecam tak samo jak autora. Genialnie pisze.

    OdpowiedzUsuń
  28. Dzięki za link! Na taki spam nigdy się nie gniewam :)


    Co do książki, to miałam tak samo. Filipa miałam ochotę udusić własnoręcznie, a Joanny było mi strasznie szkoda. Urodziła się nie w tych czasach, co powinna...

    OdpowiedzUsuń
  29. Osz w mordkę, chyba masz racje :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Warto czasem eksperymentować :D To fascynujące samo w sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ta seria historyczna od Książnicy jest niepozorna, ale autor jest genialny i pisze tak, że historia staje się powieścią - fascynującą, przewrotną, emocjonalną i tragiczną. Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  32. Zgadzam się, pisać o historii jest cholernie ciężko i trzeba mieć naprawdę sporą wiedzę, szczególnie przy takiej książce jak ta, kiedy autor zdecydował się iść na opak przekładom historycznym i pokazać, że coś co niby jest pewne, wcale pewne być nie musi :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Uwielbiam tego typu lektury, wręcz coraz bardziej mnie do nich ciągnie. Dlatego zapisuje ten tytuł i na pewno się do niego przymierze :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie za bardzo przepadam za takimi książkami, ale muszę przyznać że mnie zaintrygowałaś. Choć troche mnie te polityczne intrygi przerażają. Nie lubię książek gdzie jest poruszany temat polityki. Ale mimo to będę miała tą pozycję na uwadze. Może się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Historia
    dla kobiet nie była sprzyjająca, dlatego te wszystkie opowieści przerażają i sprawiają, że człowiek się cieszy, że żyje
    współcześnie.

    Zazdroszczę
    Ci charyzmatycznego nauczyciela. Niestety nie miałam do takiego
    szczęścia. W podstawówce lubiłam historię, była dla mnie jak
    baśń, a nauczyciel? Ot zwyczajny, za to liceum zmieniło wszystko.
    Trafiłam tam na prawdziwą wredotę, która upajała się dręczeniem
    uczniów. Zazwyczaj przy odpowiedziach kobieta zadawała pytania, na
    które tylko geniusz mógłby odpowiedzieć. Błędna odpowiedź
    dawała jej pole do popisu, do poniżania. Dlatego mimo mojej miłości
    do historii zraziłam się nią. Przez cztery lata wkuwałam ją ile
    się dało, byłam skrupulatna i zawsze przygotowana, a i to
    zbierałam, za coś wytworzonego przez moją historyczkę, baty.
    Dlatego czytanie powieści historycznych jest dla mnie wyzwaniem, to
    walka z podświadomością, ale od skończenia liceum minęło prawie
    dwie dekady, więc już czas wrócić do pionu :D Dlatego kupiłam
    „Koronę śniegi u krwi”, co więcej zamierzam poznać też inne
    powieści Cherezińskiej :D Czas zaprzyjaźnić się z historią.

    OdpowiedzUsuń
  36. Historia pisana na nowo ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Chyba niefortunnie się wyraziłam, "wymyślił", czyli zinterpretował. Chodziło mi o to, że zazwyczaj pisarze powieści historycznych łączą wątki prawdziwe z fikcyjnymi, a ponieważ ja jestem kiepska z historii, to dużą frajdę sprawia mi później wyszukiwanie informacji o bohaterach i rozszyfrowywanie, co jest potwierdzonym historycznie zdarzeniem, a co wizją autora :)


    Z tym posądzeniem o szaleństwo to nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale zgadzam się z twoją opinią. Wówczas władzę dzierżyli mężczyźni, którzy nie chcieli słuchać zdania kobiet, więc nic dziwnego, że nie byli w stanie ich zrozumieć. Poza tym zapewne w wyniku przeróżnych intryg i spisków ustalano, że ta czy tamta kobieta ma być postrzegana jako szalona i już, kłopot z głowy. Aż ciarki przechodzą na samą myśl.



    Na pewno będę o tym autorze pamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Oj myślę, że ci się spodoba :D

    OdpowiedzUsuń
  39. Bardzo się cieszę, że jesteś zainteresowana :D

    OdpowiedzUsuń
  40. Zaintrygowanie to pierwszy stopień do piekła ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. W liceum miałam taką beznadziejną nauczycielkę, że zrezygnowałam z matury z historii i zdawałam z wosu, bo się bałam, że nie zdoła mnie ta kobieta przygotować -.- Ale książkę polecam :D

    OdpowiedzUsuń