wtorek, 21 kwietnia 2015

"Ród" J.D. Horn

Podobno, by napisać powieść pełną zwrotów akcji, zaskakującą i nieprzewidywalną, należy odrzucić pierwsze pomysły jakie przychodzą do głowy, stosując te nasuwające się później. Ma to sens, nie sądzicie? Myślę, że J.D. Horn autor „Rodu” pracując nad swoją pierwszą książką korzystał właśnie z tej jednej zasady, gdyż zdefiniowała ona całą powieść. Od pierwszej strony po ostatnią. 

Savannah to piękne, klimatyczne miasteczko na południu Stanów Zjednoczonych. Pełne tajemnic, magii, ale i upiorów podróżujących po jego ulicach w przebraniu zwykłych ludzi. Tutaj śmierć może z łatwością stanowić metaforę drugiego życia - życia po śmierci. Ród Taylorów od wieków strzegł tej cieniutkiej granicy pomiędzy światem ludzi, a światem demonów. Niestety, gdy głowa rodziny ginie w tajemniczych okolicznościach, zaczynają się dziać niepojęte rzeczy. Choć Maisie dorastała w przeświadczeniu, że kiedyś zajmie najważniejsze miejsce w rodzinie, to Marcy, jej siostra bliźniaczka nieposiadająca choćby odrobiny mocy, zostaje wybrana przez granice do strzeżenia jej bram. Oczywista pomyłka, jak się zdaje... Dwie siostry, dwóch mężczyzn, miłość, duchy, magia, krew i trupy, kłamstwa i knowania jakich nie sposób przewidzieć. W Savannah nic nie jest takie, jak się wydaje i ciężko powiedzieć, kto kłamie, a raczej… kiedy.

Przyznam się, że mam mały problem z oceną tej książki. Są w niej bowiem takie aspekty, które zachwyciły mnie bardziej, niż mogłam się tego spodziewać po nieznanym mi autorze, ale i te wywołujące mniej pozytywne reakcje. Rozdźwięk pomiędzy nimi jest też zbyt duży, bym mogła to zignorować. 

„Ród” jest bowiem jedną z najbardziej klimatycznych powieści jakie miałam przyjemność czytać. Savannah jako miasteczko zostało przedstawione tak perfekcyjnie, że czytając czuć tamten skwar, wilgoć powietrza, specyficzną atmosferę południa. W czytającym głosie w naszych głowach można dosłyszeć nawet ten specyficzny akcent… a może to już tylko moja wyobraźnia? Tak czy inaczej, J.D. Horn przeniósł mnie na kilka godzin w tamto miejsce i było to coś prawdziwie magicznego. 

Uwielbiam też bohaterów jakich udało mu się stworzyć. Mercy to niemal 21 letnia młoda kobieta, która dopiero wchodzi w dorosłość. Żyje z piętnem bycia wiedźmą bez mocy, bólem po stracie matki, nienawiścią ze strony najbliższych, jacy przecież powinni ją kochać mimo wszystko. Jest rozdarta pomiędzy sercem, a rozumem, ale na przekór utartym, książkowym schematom – myśli, naprawdę myśli, zanim idiotycznie daje się pokonać własnym emocjom czy pragnieniom. Popełnia wiele błędów, bo na odmianę nie jest idealna. 

Pozostali bohaterowie, w szczególności rodzina Taylorów, wujostwo Mercy i Maisie, to kolejne postacie obok których nie da się przejść obojętnie. Każdy z nich posiadł uwagę autora na wystarczająco długo, by w efekcie stali się pełnokrwiści i nie tak znowu oczywiści. Każdy z nich ma w sobie coś wyjątkowego. 

Do tego sama fabuła... Nie tego się spodziewałam, oj, zupełnie nie tego. 

Ale… Niestety jako całość „Ród” przypomina mi 330 stronicowy prolog do historii, jaka ma się dopiero wydarzyć. Historii nie do końca jeszcze sprecyzowanej, przez co ten prolog momentami niebezpiecznie lawiruje pomiędzy zamierzonym chaosem i niezrozumieniem, a tym przypadkowym, wynikającym bardziej z niezdecydowania autora. Na obronę muszę przyznać, że „Ród” miał ciężkie zadanie trafiając w moje ręce, bo magia i wiedźmy to moja sekretna słabość. Oczekiwałam dużo, a konkurencja była spora. 

Podsumowując; „Ród” J.D. Horn zachwycił mnie klimatem i nieustannymi zwrotami akcji. Autor z rozmysłem pozwala czytelnikowi domyślić się kilku kwestii, by za chwilę utrzeć mu nosa czymś innym, o wiele bardziej znaczącym. Czy chciałabym, żeby akcja była bardziej wyrazista i szybsza – stanowczo tak. Czy chciałabym, by sceny, jakie mogły być pikantne takie właśnie były – tak, cóż, lubię szczyptę pikanterii i nic na to nie poradzę. To jednak absolutnie nie znaczy, że książka mnie zawiodła. Przeciwnie. Mimo wszystko, to świetny wstęp do, jak mam nadzieję, prawdziwie genialnej serii. Z całą pewnością sięgnę po drugi tom jak tylko się pojawi. 

Gorąco polecam!


Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania tej magicznej książki dziękuję wydawnictwu Feeria :)

Książka bierze udział w wyzwaniu: Okładkowe Love

Przypominam o konkursie :)

60 komentarzy:

  1. Kasia Jabłońska21 kwietnia 2015 20:00

    Intrygująco to wszystko brzmi:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejna pozytywna recenzja, trzeba więc tę pozycję dorwać. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bogactwo wątków i fantastyki bardzo mnie przyciągają - chodź tak naprawdę to bardzo rzadko czytam tę tematykę. Twoja recenzja wywołuje we mnie głód ciekawości więc tak - zanotuję sobie w głowie ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  4. Katarzyna Meres21 kwietnia 2015 22:37

    Książka klimat może i ma, ale jakoś nie czuję, że to moje klimaty :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Magia i wiedźmy to nie do końca mój świat... tym razem daruję sobie tę książkę... ale dotarła już do mnie "Szkoła wdzięku", którą polecałaś i tę z pewnością wkrótce przeczytam :) Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja dałam się przekonać :) Nie przeszkadza mi fakt, że prawdopodobnie to dopiero prolog do tej właściwiej historii. Skusiło mnie to doskonałe odwzorowanie atmosfery miasta, połączenie rodzinnych tajemnic z motywem czarów i wiedźm. Zapowiada się super moim zdaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie nazwałabym swoich uczuć niedosytem, po prostu zabrakło mi w tym wszystkich jakiegoś wielkiego booom. Autor bombarduje czytelnika od początku i ta bomba na końcu nie dała mi po prostu tego, co powinna. Myślę jednak, że w 2 tomie będzie pod tym względem lepiej :) Tak czy inaczej zachęcam!

    OdpowiedzUsuń
  8. I to nawet bardzo intrygująco :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli rzadko czytasz książki w tym gatunku, to powinnaś być zachwycona :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę, że są tam pewne aspekty jakie z pewnością byś doceniła, ale jako całość to cóż, niekoniecznie to coś dla ciebie ;) Z drugiej strony czasem warto sięgać po książki, które w teorii nie są dla nas. Można się miło zaskoczyć :D

    OdpowiedzUsuń
  11. O! Mam nadzieję, że spodoba Ci się tak jak mnie :D Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. To niby jest cała, zamknięta historia, ale jakoś tak cały czas czułam, ze autor uczy nas o tamtym świecie, jego zasadach, bohaterach, a wydarzenia, choć na pierwszym planie, są tak naprawdę gdzieś obok. Kurczę, nie jestem zadowolona z tej recenzji, nie umiem ująć w słowa, co mi tak naprawdę wadziło. Jak pisałam gdzieś w którymś komentarzu, autor zrzuca na czytelnika bomby przez cały czas, i ta na koniec nie wywołała dla mnie takie efektu jak powinna. Tak czy inaczej, nie wadziło mi to jakoś strasznie. Tym bardziej, że ja od początku wiedziałam, że ciężko będzie przebić moją ulubioną serie z wiedźmami i magią (Dolna dzielnica Staci Kane - oczywiście). Podejrzewam, że gdybym nie czytała tamtych książek "Ród" kompletnie by mnie zaczarował.


    Poza tematem... Oglądałaś Daredevila? Kochana... Jak nie lubię superbohaterów i nie przepadam za Marvelem, tak ten serial jest genialny. Jak usiadła do niego w sobotę popołudniu, tak w niedziele wieczorem skończyłam cały sezon. Coś pięknego :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Dużo osób poleca, a ja mam obawy :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Powinnam teraz zacząć przekonywać, że Twoje obawy są bezpodstawne, ale po sobie wiem, że nie zawsze te "obawy" są wynikiem słabej książki, czasem po prostu coś nie jest dla nas i tyle. Na siłę nie ma co czytać, nic dobrego z tego nie wyniknie. Ale nie skreślaj jej całkowicie. Może akurat wpadnie ci przypadkiem w ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Rozumiem o czym mówić i tym bardziej mam chęć sięgnąć po tę książkę, żeby przekonać się czy też będę czuła pewien niedosyt. Znów pojawia się pani Kane, to dla mnie naprawdę znak, żebym wreszcie wzięła się za jej książki :)


    Oglądam Daredevila, ale jestem ciągle w rozjazdach, więc widziałam raptem parę odcinków. Co nie zmienia faktu, że podoba mi się ten serial :) Chociaż jakoś główny bohater mnie trochę irytuję, a może raczej aktor, bo ma coś w sobie, co mnie odpycha. Wiem, że marudzę :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Pani Kane rządzi. Podczytuje sobie teraz opowiadania bonusowe i ehhhhhh tak mi się tęskni do tamtego świata, że grrrr ^^


    Mam te same zastrzeżenia do głównego bohatera Deredevila - nie wiem co, ale na początku mi coś w nim przeszkadzało, potem o tym zapomniałam, albo się przyzwyczaiłam, nie wiem. Za to zakochałam się w mafiozo haha trafili z tym serialem w doskonały czas xD

    OdpowiedzUsuń
  17. Przeczytam, bo klimat lubię, motyw też, więc czemu nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeśli tylko będę mieć okazję, sięgnę. :)
    Nominacja dla Ciebie. :D http://smieszna-nazwa.blogspot.com/2015/04/liebster-blog-award-vol2.html

    OdpowiedzUsuń
  19. Muszę ją przeczytać :)
    www.magicznerecenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Zdanie o tym, że jest to najbardziej klimatyczna powieść jaką czytałaś, kupiło mnie. Poza tym jestem zaskoczona, że książkę o wiedźmach w Savannah napisał mężczyzna. Ogromnie mnie ciekawi jego podejście do tematu, nawet nie przeraża mnie ten 330 stronicowy prolog :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Hmmm... dla tego klimatu byłabym skłonna się skusić ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam ochotę, co z tego że to tom wprowadzający i tak naprawdę wprowadza w opowieść, uwielbiam akcję, a te niesamowite zwroty akcji i sam klimat mnie zachęca. Dopiero premiera, więc pewnie trafię na inne recenzje i wtedy utwierdzę się w przekonaniu lub zmienie zdanie, mam nadzieję, że większość odbiorze ją tak jak Ty lub lepiej. ;)


    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ach ten lakier xd Nie wiem jeszcze czy przeczytam książkę. Bardzo spodobała mi się okładka i zainteresował mnie tytuł. Po Twojej recenzji zaintrygowała mnie jeszcze bardziej, zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Początkowo nie miałam zamiaru czytać tej książki, ale każda kolejna pozytywna recenzja kusi mnie coraz bardziej, dlatego chyba jednak zdecyduje się na tę pozycję. Mam nadzieję, że nie będę żałować tej decyzji.

    OdpowiedzUsuń
  25. Dzięki! :) Odpowiem na pytania na dniach :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jedna z tych najbardziej klimatycznych :) Szczerze mówiąc jestem zaskoczona Twoim zainteresowaniem :D Nie wiedziałam, że lubisz takie książki :) Tak czy inaczej - super!


    Co do autora mężczyzny... Jego głos w tej powieści jest specyficzny, ciekawy i stanowi dodatkową atrakcje :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Masz racje. prolog czy nie, to bez znaczenia, bo to wciąż zamknięta historia, a dzieje się tu bardzo, bardzo dużo :) Trzeba lubić tematykę, magię i wszystko, co się z nią wiążę, by w pełni docenić tę powieść, ale myślę, że osoby uwielbiające takie klimaty będą sięgać po ten tytuł, co tylko książce pomoże :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Hehehe, się mi udało dobrać lakier do okładki, prawda? xD Wprawdzie całkiem przypadkiem, ale co tam ;) Okładka jest genialna, na żywo prezentuje się jeszcze lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Jeśli lubisz magię, to książka jak najbardziej ma szansę Ci się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Magię lubię, tylko czarownice mnie nie kręcą, a tutaj chyba występują?

    OdpowiedzUsuń
  31. No tak, większość bohaterów to czarownice/wieźmy jak zwał tak zwał :)

    OdpowiedzUsuń
  32. No właśnie, dlatego się waham. Zastanowię się zatem jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  33. Kiedyś lubiłam, nie wiem jak będzie teraz :-) Ogólnie lubię wiedźmie klimaty, tylko że często zdarza się, że powieści są tak schematyczne.... aż boli. Dlatego rzadko po nie sięgam. Powinnam to zmienić, bo na półce mam kilka książek, które nie mogą się doczekać swego, a zanim opuszcza mój dom, wypadałoby je przeczytać :-) Zaryzykuję z "Rodem", będę w empiku i podumam nad nim, no chyba że przebije go inny tytuł :D

    OdpowiedzUsuń
  34. A czytałaś cykl "Dolna dzielnica Staci Kane? "Nieświęte duchy" to pierwszy tom. Jak dla mnie tej serii nic jeszcze nie przebiło i myślę, że też by ci się spodobała :D Przynajmniej mam nadzieje, bo Chess to moja ulubiona czarownica ^^

    OdpowiedzUsuń
  35. Kompletnie nie mój gatunek ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Cieszę się, że ktoś podziela moją niesprecyzowaną lekką antypatię do odtwórcy głównej roli, bo naokoło tylko zachwyty słyszę :P Kojarzę go z Boardwalk Empire też i tam grał postać, której nie lubiłam, więc może dlatego tak się go czepiam :P

    OdpowiedzUsuń
  37. christine's little world26 kwietnia 2015 10:19

    zastanawiające, że kolejna historia o tej tematyce umieszczona została w Savannah...i też muszę dodać, że już wcześniej zwróciłam uwagę na twoje śliczne paznokcie :):)

    OdpowiedzUsuń
  38. Aleksandra Szałek27 kwietnia 2015 21:51

    Książka jest już w drodze do mnie i nie mogę się wprost doczekać, kiedy ją przeczytam :))
    Uwielbiam motyw czarownic w literaturze :D
    addictedtobooks.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  39. Zwróciłam uwagę na ten tytuł od momentu, kiedy pierwszy raz wpadła mi w oko okładka. Fabuła intryguje i miałam nadzieję, że ta historia nie zawodzi. Mimo mankamentów, na które zwracasz uwagę z chęcią przyjrzę się jej bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Poluję na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Niedawno w promocji znalazłam tę serię, ale koszty wysyłki były oszałamiające, więc dalej szukam :-)

    OdpowiedzUsuń
  42. Wiedźmy? Oj, to nie dla mnie, nie moje klimaty;) Ale przynajmniej dzięki Tobie wiem, o czym jest ta książka - ostatnio często widzę ją w internetach;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Skoro tak zachwalasz, to nie można przejść obok niej obojętnie. :D Ja wierze w Twój czytelniczy gust, bo często nasze opinie się pokrywają, więc gdy wpadnie w łapy to chętnie przeczytam. Może tematyka już oklepana, ale myślę, że niektórzy autorzy potrafią ugryźć pewne schematy od drugiej, lepszej strony :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Czarownice to bardzo fajny motyw, szkoda tylko, że tak często schematyczny :) Ale Ród ma zadatki na coś fajnego :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Nie każdemu te mankamenty przeszkadzają, więc śmiało :D

    OdpowiedzUsuń
  46. O, bardzo dziękuję za zaufanie :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Nie dam się skusić, no nie dam się! Aaaaa wszystkie jesteście okropne ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. Och, przestań już rzucać tymi komplementami, bo się jeszcze w sobie zakocham, a wtedy to już w ogóle będzie koniec świata ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. e tam koniec świata ;) To teraz taki popularny trend ;)
    A serio, to może być naprawdę fajna książka. Jedno mnie powstrzymuje, że to znów kolejna trylogia. Nie cierpię czekać...

    OdpowiedzUsuń
  50. Wiesz, ja z tych co traktują popularne trendy jak dobry żart ;) Nigdy ich nie lubiłam i rzadko maiłam ochotę za nimi podążać. Przekorna jestem chyba.


    Co do książki, to fakt, mnie też kolejna seria przeraża, ale cóż, takie życie :D Czekanie jest najgorsze:/ Szczególnie po tym tomie, kiedy odczułam go jako zapowiedź wielkiego Wow, ale trzeba tyle czekać. Koszmar.

    OdpowiedzUsuń
  51. Właśnie na dniach zaczynam czytać i mam nadzieję, że mnie nie rozczaruje. Wprost uwielbiam takie historie. :D

    OdpowiedzUsuń
  52. Miłego czytania :D Wiedźmy są genialne ^^

    OdpowiedzUsuń