czwartek, 2 kwietnia 2015

"Wieża milczenia" Remigiusz Mróz

Debiuty – niektórzy je uwielbiają, inni wolą omijać. Zarówno jednych, jak i drugich potrafię zrozumieć, sama raczej stoję po środku. Jeśli nie muszę, nie zabieram się za nie zanim nie poznam późniejszych książek danego pisarza. Debiuty bywają bowiem zwodnicze. Rzadko obrazują prawdziwy potencjał autora, potrafiąc wręcz odstraszyć zamiast zachęcić. Z wszystkich tych względów długo zwlekałam z czytaniem „Wieży milczenia” Remigiusza Mroza. Czy moja przezorność okazała się uzasadniona? 

Młoda kobieta zostaje zamordowana niedaleko swojego domu. Nikt nie wie kto to zrobił, ani tym bardziej dlaczego. Po kilku zawirowaniach śledztwo prowadzi detektyw Evelyn Thomsen wraz z partnerem ofiary – wykładowcą Scottem Wintonem. Układ pomiędzy nimi nie jest prosty. Na ich drodze staje wiele przeszkód, jeszcze więcej pytań i niewiadomych. A kiedy zaczynają ginąć kolejni ludzie staje się jasne, że mają do czynienia z seryjnym mordercą. Tylko jak go znaleźć skoro nie pozostawia po sobie zbyt wielu śladów? Scott wpada jednak na pewien trop. Wskazówkę, która zmusza ich do podróży na drugi koniec świata, gdzie zagadka tajemniczego mordercy zaczyna nabierać nieco bardziej konkretnych kształtów.

Jak już kilkakrotnie wspominałam, uwielbiam seryjnych morderców, wszelkiej maści psychopatów, socjopatów itp. Nieodmiennie intryguje mnie psychika tych osób. Dlaczego tak łatwo przychodzi im zabijanie? Dlaczego sprawia im to niejednokrotnie przyjemność? To fascynujące. Chore i fascynujące. To też doskonały temat na książkę, bo psychika i motywy takiego seryjnego mordercy to jak fantastyka – można zrobić wszystko, a i tak w pewien sposób będzie to realne. Oczywiście, jeśli realnym uczyni to sam autor. Nie będę się też rozwodzić nad tym jak bardzo uwielbiam Remigiusza Mroza, jak bardzo cenię go za kontakt jaki ma ze swoimi czytelnikami i jak niecierpliwie oczekuje jego nowych książek, bo pewnie doskonale zdajecie sobie z tego sprawę, skoro „Wieża Milczenia” to już piąta jego książka recenzowana na tym blogu. Zostały mi tylko „Turkusowe szale” i będę mogła powiedzieć, że jestem na bieżąco z jego powieściami.
No dobra, już przestaję paplać bez sensu i przechodzę do konkretów. 

„Wieża milczenia” była dla mnie niczym przejażdżka na karuzeli z roztrzaskaniem się na końcu w drobny mak. Zaczęło się świetnie, potem zakochałam się w Scottcie, a raczej rzadko pałam aż taką sympatią do fikcyjnych postaci, akcja zaczęła się rozkręcać, rozkręcać, rozkręcać, a potem… wysiadł prąd i karuzela zaczęła żyć własnym życiem, zabezpieczenia puściły, a ja wyleciałam z siedzenia na twardy, chropowaty beton. Co mam na myśli? Przekombinowanie. Ta historia byłaby świetna bez nadawania jej tak głębokiego i skomplikowanego znaczenia. Nie do końca mnie to przekonało, nie do końca było to wiarygodne, w dodatku czyniło z bohaterów coraz mocniejsze karykatury, a nie realne, pełnokrwiste postacie. Tak więc mój romans ze Scottem był namiętny, ale szybko się skończył. 

Pierwszą część książki czytałam z zapartym tchem, chichocząc pod nosem (czego też raczej nie robię, ale teksty Scotta bywały genialne, to taka mniej irytująca Chyłka z „Kasacji” w wersji męskiej). Druga wydawała mi się już mniej porywająca. Przeszkadzało mi to, co stało się z bohaterami, przeszkadzał mi kierunek w jakim wszystko zmierzało, a koniec książki przywitał mnie jakimś niedosytem. Przy powieściach Remigiusza Mroza czuje się genialną harmonie pomiędzy wszystkimi aspektami danej historii, a tu mi tego zabrakło. 

Ale, ale! To debiut. I jak na debiut, jest naprawdę dobrze, a potencjał autora został doskonale uwydatniony. Są niedociągnięcia, owszem, nie ma co tego ukrywać, jednak jest też szereg zalet. Przede wszystkim klimat. Amerykanie piszą w specyficzny sposób i Remigiusz Mróz doskonale to odwzorował. 

Podsumowując; „Wieża milczenia” to mimo wszystko porywająca historia, którą każdy fan autora  będzie czytał z uśmiechem na ustach. Nie jest to powieść idealna, z pewnością najsłabsza w jego dorobku, ale to również bardzo dobry debiut. Debiut, który zapowiada coś wielkiego. Autora, który stanie się dowodem na to, że Polacy potrafią pisać nie tylko fantastykę. I czyż już się to nie spełniło? 


Polecam!

Moja ocena: 6/10

53 komentarze:

  1. Dla mnie najbardziej przekombinowana była ta cześć fabuły, kiedy to główni bohaterowie wybrali się do Singapuru, kompletnie mnie nie przekonały te wydarzenia i wtedy to właśnie męczyłam się najbardziej, do zakończenia nie miałam większych zarzutów ;) No i zdecydowanie u polskich autorów wolę polskie realia ;) Pozdrawiam :) Zdrowych, rodzinnych i zaczytanych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie sięgnęłam po lekturę książek Mroza, choć mam coraz większą ochotę. Od tej pozycji raczej nie będę zaczynać swojej znajomości z autorem, choć na pewno będę ją miała na oku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapomniałam o tej książce Mroza. Myślałam, że na razie poprzestanę na "Kasacji", bo tematycznie Mróz nie ma już dla mnie niczego do zaproponowania. A tu proszę, kryminał! Tylko, że przekombinowania nie lubię, chyba że odpowiednio zmyślne i udane. Zobaczymy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z reguły omijam polskich pisarzy, ale tą książką mnie zaintrygowałaś. Może zapoznam się z twórczością Mroza :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka już czeka na swoją kolej. Jestem bardzo ciekawa jak wyglądał debiut tego autora ;)
    Trochę ostudzałaś mój zapał, ale i tak jestem zdecydowana poznać "Wieżę milczenia" :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na pewno kiedyś zabiorę się za ten debiut...chociaż nie przepadam za karuzelami...

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie zapałałaś do Mroza miłością bezwarunkową :) Ale to dobrze. Przynajmniej jest jakiś polski autor, który potrafi wzbić się ponad przeciętność. Jestem ciekawa jego książek - tych lepszych i gorszych.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwierzysz, że nie czytałam jeszcze ani jednej książki Mroza?
    Co gorsze sama nie wiem już za co się zabrać w pierwszej kolejności, może jakaś sugestia? :-)

    Psychopatów to i ja bardzo lubię, co prawda kiepsko to zabrzmiało, ale lubię się grzebać w psychice popaprańców. Debiutów się nie boję, szczerze mówiąc, jak wypożyczam książkę, to mało kiedy zwracam uwagę czy to debiut, jak opis do mnie trafia to co się będę wzbraniać :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mam uprzedzeń do debiutów, dlatego nawet jak mi się nie spodoba debiutanckie dzieło, to staram się sać autorowi drugą szansę. O Mrozie pisałam już wiele razy i nic się w tej kwestii nie zmieniło, czyli nadal jestem na etapie "chcę przeczytać jakąś jego powieść" :P

    Wspomniałaś natomiast o seryjnych mordercach i muszę zapytać czy widziałaś serial "The Following"? Ostatnio rozmawiałyśmy o "The Fall", które planuje obejrzeć, ale ostatnio widziałam dwa odcinki pierwszego sezonu "The Following" i jestem pod ogromnym wrażeniem. Literatura grozy + super inteligentny seryjny morderca + równie genialny, ale okaleczony fizycznie i psychicznie były agent FBI tworzą genialne połączenie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Osz ty! ;) Jak dla mnie "Chór zapomnianych głosów" jest najlepszą książka Mroza, jednak jeśli ktoś nie przepada za fantastyką, może się z tym nie zgodzić :) Ja zaczynałam od "Parabellum" i była to przygoda jak najbardziej udana, więc może i Ty mogłabyś ją wciąż na pierwszy ogień? No i jest jeszcze Kasacja. Wprawdzie mnie aż tak bardzo nie zachwyciła, jednak to wciąż świetna książka :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Do tej książki jeszcze nie dotarłam? (Żadna nowość:D) Ale mam w planach, przecież muszę poznać Mroza od podszewki :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak zwykle jestem opóźniona ze wszystkimi fajnymi serialami, ale po pierwszych dwóch odcinkach "The Following" zbierałam szczękę z podłogi, więc na pewno nie odpuszczę i będę oglądać dalej :) Cieszę się, że serial trzyma poziom :)

    Co do TWD to też się cieszę, że tak się sezon zakończył. Jak dla mnie jednocześnie jest emocjonująco, ale nikt ważny nie zginął, a obawiałam się o Glenna, oj obawiałam :P Masz rację, że ten spokój tam był nie do wytrzymania. Mieszkańcy tego osiedla to jak dzieci po prostu, cud, że tak długo przeżyli.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ta scena z Glennem była koszmarna xD W ogóle w tym ostatnim odcinku było tyle momentów do wstrzymywania oddechu, że ledwo utrzymałam przytomność. Przesadzam, ale odcinek był świetny. Ten spokój w poprzednich to spotęgował :D A tamci ludzie... Ja też nie wiem jak oni przeżyli, ale ciekawi mnie, co będzie z nimi dalej.

    OdpowiedzUsuń
  14. I jeszcze ta rozmowa Glenna z Maggie, miałam wrażenie, że to jak nic ich ostatni dialog! Dobrze, że jednak to się tak nie skończyło. Też ciągle wstrzymywałam oddech, zwłaszcza jak Rick mocował się z zombiakiem. Niby wiedziałam, że musi wygrać, ale i tak emocje były. Żałuję tylko, że księżulek nie został zabity, strasznie nie lubię tej postaci. Myślę, że ci ludzie będą musieli się szybko ogarnąć, bo jak przyjdzie ta grupa Wilków to nie będzie wesoło.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham Mroza bezgranicznie i nic na to chyba nie poradzę :( więc na pewno byłabym zachwycona :)


    PS. Zmieniłam serwer na WordPress, więc moje posty nie pokazują się w Twoim blogrollu. Zapraszam więc na www.maialis.pl - tłumaczę co zrobić, żeby być z moimi postami zawsze na bieżąco :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Aaaa! Grupa wilków! Scena z zombiakami wylatującymi z ciężarówek i w ogóle to wszystko z samochodem... boskie! :D Ci kolesie namieszają, to jest jasne. A ci ludzie żyjący pod kloszem przeżyją szok. Podejrzewam taki, jaki ich ominął, gdy wszystko się zaczęło. I pewnie wielu wymięknie po drodze. Księżulek idzie do odstrzału. Irytował mnie od początku (choć bardzo lubię aktora).

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj tam, oj tam :P Nie wybieram się jeszcze na tamten świat, więc może dam radę przeczytać książki Mroza :D Z fantastyką niekoniecznie mi po drodze, ale na Parabellum i Kasację mam ochotę. Na pewno na start pójdzie któraś z tych książek.

    OdpowiedzUsuń
  18. "Kasacja" już przeczytana, a "Parabellum" czeka na półce. Po tę książkę pewnie też sięgnę. :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Prawda? Mnie to zombie party rozłożyło na łopatki :P Ale mam wrażenie, że ci ludzie są jeszcze bardziej niebezpieczni niż Kanibale. Są sprytni, zastawiają pułapki i jakoś wyglądają na trudniejszych przeciwników. Nie wiem tylko, dlaczego zabijają ludzi? Z zemsty, że według tej legendy ludzie zabijali wilki, to teraz wilki będą likwidować ludzi? Nie wiem jaki mają motyw, ale na bank namieszają i spod klosza będą musieli przejść szybką szkołę życia. Księżulka też nie polubiłam już od pierwszej chwili, ale aktora jakoś nie rozpoznaje...

    OdpowiedzUsuń
  20. Katarzyna Meres2 kwietnia 2015 12:54

    Nie zniechęciłaś mnie :D Debiuty jak debiuty - czymś trzeba zacząć, nie musi być idealny, ale ważne, żeby nie był beznadziejny, a ten jak wnioskuję nie jest, więc i tak mam go w planach :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja go znam z "Team Wolf" grał weterynarza xD Wprawdzie serial porzuciłam, ale jakoś on mi został w pamięci ;)


    Ta inteligencja w połączeniu z okrutnością bardzo dobrze rokuje na przyszłość - przynajmniej dla nas, widzów :D Bardzo się cieszę, że zdecydowano dorzucić coś nietypowego. Wiesz, w takich okolicznościach nie trudno zwariować. Seryjni mordercy też zaczynają zabijać pod wpływem jakiejś traumy, nie zawsze się tacy rodzą. Już nie mogę sie doczekać co będzie dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  22. No pewnie, że od czegoś trzeba zacząć. Książka jest dobra, a jako debiut nawet bardzo dobra. :) No, ale to Mróz... Nie wiem, czy można się było spodziewać czegoś innego, jak dobrej książki :D A wady zawsze są i zawsze będą. Z resztą to, co mnie się nie podobało, nie musi być w ogóle wadą dla kogoś innego :)

    OdpowiedzUsuń
  23. O! Parabellum gorąco, gorąco polecam :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Myślę, że Ciszewski będzie dla mnie drugim polskim autorem do którego zapałam bezwarunkową miłością, zobaczymy, dokupiłam Upał i Wiatr (seria którą rozpoczyna zrecenzowany niedawno Mróz), ale w kościach czuje, ze będzie dobrze. I jeszcze MIłoszeski - też go sprawdzę. Na koniec Katarzyna Puzyńska. Mój Boże... tyle polskich autorów, aż sama nie dowierzam ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Karuzele były fajne, szkoda tylko, że się na koniec tak potłukłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Podejdź do niej ze świadomością, ze to debiut, a wszystko będzie dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Też kiedyś ich omijałam, wciąż podchodzę do nich ostrożnie, ale Mroza już sprawdziłam i naprawdę jest godny polecenia :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Wiesz, nie dla wszystkich to, co ja nazwałam przekombinowaniem, tym właśnie tu było, wiec śmiało. Może akurat dla Ciebie będzie okay :) Mimo wszystko książka jest warta przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Koniecznie sięgnij po coś Mroza :) Na pierwszy ogień Wieża nie jest najlepsza, ale na którąś z kolei z pewnością :)

    OdpowiedzUsuń
  30. O "Team Wolf" słyszałam, chyba nawet Owca mnie namawiała, żeby obejrzeć, ale jak na razie niespecjalnie mam ochotę na ten serial. Przynajmniej na razie.


    Racja, w końcu w świecie, w którym nie ma już starego porządku, większość zbrodniarzy jest bezkarna, więc psychopatyczne skłonności mogą tym silniej dawać znać. Oj tak, dla widzów zapowiada się emocjonujący sezon :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Czeka grzecznie na swoją kolej na półce. Nie mogę się zdecydować od czego zacząć.XD

    OdpowiedzUsuń
  32. Szkoda, że trochę przekombinowana... Cóż, od tej i tak przygody z Autorem nie zacznę, najpierw Kasacja albo Turkusowe szale ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Kasia Jabłońska2 kwietnia 2015 16:23

    Muszę się w końcu skusić na twórczośc tego autora:)

    OdpowiedzUsuń
  34. booksofmeworld2 kwietnia 2015 16:30

    Wciąż nie zaczęłam przygody z autorem, "Kasacja" czeka na swoją kolej, ale na razie nie jestem pewna kiedy ją zacznę ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Zaciekawiłaś mnie swoją recenzją i to bardzo. Sama chcę poczuć karuzelę i zobaczyć czy również z niej spadnę. Dodam sobie do listy - do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  36. Postanowiłam sobie, że w kwietniu w końcu sięgnę po jakąś książkę tego autora, bo powoli aż wstyd nie znać jego twórczości ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Muszę trochę odpocząć od książek z dreszczykiem za dużo ich w ostatnim czasie przeczytałam czas teraz na coś lekkiego zabawnego. Ale wcale nie powiedziłam że po Mroza nie sięgnę.... przeczytam tylko troszkę puzniej.

    OdpowiedzUsuń
  38. Zachęciłaś mnie ta recenzją :) W tej chwili jednak mam już pare książek które czekaja w dłuuugiej kolejce do przeczytania.

    Ps. Nasz blog nominował Twój do Liebster Blog Award i byłoby nam niezmiernie miło gdybyś wzieła udział :) http://jpdjpofeafc.blogspot.com/2015/04/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  39. Swoich spotkań z autorem na pewno nie zacznę od tej książki. Coś czuję, że gdybym najpierw przeczytała debiut, zraziłabym się do twórczości Mroza, a chciałabym sprawdzić, dlaczego tak bardzo się nim fascynujesz. :) Po drugie, doskonale Cię rozumiem, sama mam "fisia" na punkcie wszelkich psychopatów, socjopatów, seryjnych morderców i stalkerów. Ich umysł jest dla mnie zagadką, która mnie hipnotyzuje i pociąga.

    OdpowiedzUsuń
  40. Mi się "Wieża milczenia" podobała chyba trochę bardziej, ale minusy też wyłapałam. Scott był świetny i go uwielbiam. ;)

    A teraz... Oddawaj mój kubek! :D

    OdpowiedzUsuń
  41. Ktoś tu jest fanka autora! To widać po recenzji, bo nawet jeśli pisałaś coś nieprzyjemnego to z doskonałym wyważeniem. ;) O ile dziwnie to nie zabrzmi, ja również "uwielbiam seryjnych morderców, wszelkiej maści psychopatów, socjopatów", to zdecydowanie odmienne osobowości od normalnych ludzi i dlatego tak bardzo ciekawią i przerażają. Na pewno poznam debiut autora. ;)


    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  42. O, powinnaś go poznać, choćby dla wyrobienia sobie zdania. A nóż i Ciebie zachwyci? :D

    OdpowiedzUsuń
  43. Jasne, odpoczynki są ważne. Ja sama mam tak, że nie potrafię czytać za wiele różnych gatunków jednocześnie. Zazwyczaj mam fazy na sensacje, albo fantastykę, albo na romanse itd. Staram sie to równoważyć, ale nie zawsze wychodzi i nie raz już czułam przesyt jakąś tematyką, albo gatunkiem. Ale odpoczynek robi swoje :D

    OdpowiedzUsuń
  44. Cieszę się, że Cię zaciekawiłam, to zawsze dobry znak :D


    A za nominację bardzo dziękuję, z pewnością odpowiem na pytania, niestety nieco później :) Dam w każdym razie znać :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Jeśli masz możliwość, zacznij od innej książki. Ta naprawdę nie jest zła, ale raczej nie wywoła zamrozowania :D


    Psychopaci są the best - przynajmniej w książkach ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Scott mnie rozbroił, totalnie xD


    Pepco, pepco, wszyscy kupują w pepco! ;)

    OdpowiedzUsuń
  47. Oczywiście, że jestem fanką autora! Wcale tego nie ukrywam :) Zwykle staram się autorów nie obrażać, a szczególnie takich, do których mam szacunek.

    OdpowiedzUsuń
  48. Ja na pewno rozpocznę swoją przygodę z tym autorem od Kasacji i może sięgnę jeszcze po fantastykę ;)

    OdpowiedzUsuń