sobota, 2 maja 2015

"Zbaw nas ode złego" David Baldacci

Nie tak dawno miałam przyjemność czytać „Manipulację” Davida Baldaciego, czyli pierwszą część przygód tajemniczego mężczyzny pracującego dla międzynarodowej agencji. Bez zastanowienia sięgnęłam po drugą część - „Zbaw nas ode złego” - w której agent Shaw musi się zmierzyć z innym rodzajem niebezpieczeństwa niż poprzednio. 

Fedir Kuczin pod płaszczykiem zwodniczej ogłady, elegancji, pieniędzy i władzy, skrywa najbrzydszą twarz na świecie. Twarz potwora z krwi i kości. Na jego rękach jest krew. Hektolitry krwi niewinnych osób – kobiet, mężczyzn, dzieci. Łez i krwi wylanych pod jego czujnym okiem, przy dumnym poparciu jego wygiętych w uśmiechu ust. Dziś jego przeszłość jest tylko ukochanym wspomnieniem byłego pracownika KGB, co nie oznacza, że chore, bezduszne czyny jakich niegdyś się podjął nadal nie kierują jego życiem. Handel żywym towarem? Co to dla niego… Bronią czy narkotykami? Jak dla niego połowa świata mogłaby się pozabijać. Ale to jeszcze nic. Plan jaki ma, może być zarzewiem czegoś, co dla wszystkich skończy się tragicznie.

Dwie niezależne od siebie agencje bacznie obserwują jego poczynania, długo nic nie wiedząc o sobie nawzajem. Ich zadania i priorytety też są zgoła inne. Shaw miał nadzieję, że praca i powstrzymanie kolejnego światowego zagrożenia pomoże mu zatrzeć wspomnienia ostatnich miesięcy. Wspomnienia tragedii jaka rozdarła jego życie, ale przede wszystkim serce, na maluteńkie strzępy. Reggie Campion to młoda, waleczna kobieta. Zadanie, jakiego się podjęła nie jest jej pierwszym. Już zabijała. Kuczin nie miał być pierwszym trupem u jej stóp. A jednak niemal od początku nic nie idzie tak, jak powinno. I im dalej, tym sprawy bardziej się komplikują, nic nie jest dłużej tak oczywiste jak na samym początku, a Reggie i Shaw z zaskoczeniem orientują się, że ich zadania nigdy tak naprawdę nie były „proste”. 

Uwielbiam sensacje w wykonaniu Davida Baldacciego, niestety akurat z tą książką nie zżyłam się tak bardzo, jakbym chciała. Choć tematyka była ciekawa, a postać Kuczina bardzo dobrze poprowadzona, to z jakiegoś powodu nie czułam tego „czegoś”. Tego dreszczyku niepokoju na jaki miałam nadzieję. Choć dla bohaterów nic nie jest oczywiste, czytelnik nie ma tu takich problemów. Te nieliczne zagadki było mi potwornie łatwo odgadnąć, a to, niestety, popsuło mi lekturę. 

Nigdy nie rozumiałam, kiedy w czytanych recenzjach pojawiały się stwierdzenia, że lepiej by było, gdyby jakiś autor/autorka nie dodawali do całości wątku romantycznego. I zawsze machałam na to ręką, bo w końcu jestem romantyczką i ta szczypta romansu w sensacji, w czymkolwiek na dobrą sprawę, to dla mnie jak wisienka na torcie. Niestety im więcej czytam książek napisanych przez mężczyzn, a raczej im więcej czytam książek stricte sensacyjnych, tym częściej doskonale rozumiem te stwierdzenia. W przypadku „Manipulacji” wątek romantyczny był integralną częścią całości. Bez niego to nie byłaby ta sama książka. 

W „Zbaw nas ode złego” to już inna bajka. Teoretycznie wszystko okay, ale irracjonalność zachowania i uczuć Shawa/Reggie wielokrotnie zmuszała mnie do przewracania oczami, a to nie jest mile widziane w żadnej sensacji. Nie lubię trójkątów, nie lubię motywu „chcę, ale nie mogę”, „chcę, ale nie wypada” bla, bla, bla. Nie lubię, gdy bohaterzy są kreowani na bogów do których wzdychać musi każdy, jakby nie było innego wyjścia. Jakby ludzie nie potrafili być stali w uczuciach, albo uważali to za nudne. A może to ze mną jest coś nie tak? 

Tak czy inaczej, książka została zdominowana przez pewne wątki, które gasiły tlący się w historii płomień. Ich zadanie było inne, wręcz odwrotne, ale w moim przypadku nie wypaliło. Na szczęście fabuła miała swoje momenty, a końcówka książki wynagrodziła mi wiele.

Podsumowując: „Zbaw nas ode złego” to zupełnie inna książka od „Manipulacji”. Inna pod względem klimatu, inna pod względem samej fabuły. Z jednej strony można by czytać ją bez uprzedniego zaglądnięcia do pierwszego tomu, ale trzeba mieć świadomość kilku spoilerów. Mamy tu zarówno bohaterów z pierwszej części, jak i tych nowych, nie mniej intrygujących. Jako całość nie było źle, niestety nie mogę powiedzieć, bym nie odkładała książki z delikatnym niedosytem. Tak więc z pewnością polecam „Manipulację”, a jeśli ta się spodoba… Cóż, pozostawiam Wam decyzje czy zabierać się za „Zbaw nas ode złego”.

Moja ocena: 6/10

Zapraszam na konkurs :)

33 komentarze:

  1. Baldacci to taki średni autor... ani nie nudzi, ani nie zachwyca ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam romanse, ale czasem aż chciałoby się potrząsnąć autorem. Szkoda, że kontynuacja wywołała u Ciebie mniej przyjemne uczucie niż pierwsza część.


    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Po Manipulację chyba sięgnę, zaraz doskrobię do listy :) ale z drugą częścią coś czuję, że i ja bym się nie dogadała...

    OdpowiedzUsuń
  4. Najpierw muszę sięgnąć po "Manipulację" - potem będę myśleć o drugiej części ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na chwilę obecną wstrzymam się z podejmowaniem decyzji, czy chcę przeczytać coś od tego autora. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam pierwszego i raczej nie przeczytam, więc i drugi mnie nie zainteresuje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam "Manipulacji", więc jeśli zacząć czytać coś tego autora, to na pewno najpierw tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Raczej spasuję, oczekiwałam czegoś więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nawiązując do twojego wyliczenia, czego w romansach nie lubisz, stwierdzam, że wszystko z tobą w porządku :) Mam dokładnie tak samo, dlatego często narzekam na wątki romantyczne i uważam, że lepiej by było, gdyby zostały z powieści sensacyjnej czy kryminalnej usunięte. Niestety, ale większość takich historii bazuje na motywie niezdecydowania któregoś z bohaterów, co doprowadza mnie do szewskiej pasji. Jeśli chodzi o Baldaciego, to nigdy jakoś specjalnie mnie nie ciągnęło do jego twórczości, ale jeśli już miałabym zabrać się za jego książki, to na pewno zacznę od pierwszej części :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie się bardzo podobał jego "Niewinny" i "Dzień zero". Z tymi starszymi książkami jest już nieco gorzeć, chociaż "Manipulacja" mimo wszystko bardzo mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj tak, czasem i ja mam ochotę na takie potrząśnięcie autorem, ale jakby nie było, to ich działa xD My możemy co najwyżej marudzić hehe

    OdpowiedzUsuń
  12. W takim razie życzę udanej lektury jak się już za nią zabierzesz! ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Od "Manipulacji" jest lepszy "Niewinny", albo "Dzień zero" - tak tylko mówię ^^

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja tylko nie rozumiem, co jest takie fajne w tym niezdecydowaniu i tabunie kandydatów do "czyjegoś serca". Nawet pisząc to mam ochotę przewrócić oczami. Skoro w kółko spotyka się ten motyw, to musi się on podobać. Tylko dlaczego? Czy ludzie są tak zakompleksieni, że potrzebują choćby w książkach wczuć się w bohatera, którego kochają i pożądają wszyscy? Jasne, do pewnych historii ten motyw pasuje, ale do większości nie. I o ile to jest taki typowy romans, gdzie jest dużo miejsca na wyjaśnienie emocji i rozterek bohaterów, to jeszcze okay. Jak ktoś lubi takie rzeczy to pewnie się nie będzie nudził. Ale w sensacji/kryminale/thrillerze, gdzie absolutnie nie ma czasu na rozterki emocjonalne na tyle rozwinięte, by podobne zachowania bohaterów były racjonalne, albo chociaż zrozumiałe? Pewnie się czepiam, ale nic nie poradzę na to, że uwielbiam wątki romantyczne, ale jeśli są dobrze poprowadzone, a nie wciskane tylko dlatego, że teoretycznie powinny się gdzieś znaleźć :/ Ech, nic ostatnio nie robię tylko marudzę xD

    OdpowiedzUsuń
  15. Też tego nie rozumiem, dlatego zbiera mi się na wymioty jak czytam o wszystkich trójkątach miłosnych i innych dziwnych i krzywdzących emocjonalnie układach. Mnie się wydaje, że ludzie lubią czytać o tym, czego sami w swoim życiu by nie zrobili, bo się np. boją, a chcieliby. I dlatego tak popularne są historie o romansach, trójkątach czy erotycznych przygodach. Taka sublimacja moim zdaniem. Mam ochotę poczuć dreszcz ekscytacji ścigając seryjnego zabójcę, dlatego sięgam po kryminały, bo w prawdziwym życiu na pewno nie chciałabym spotkać się z kimś takim oko w oko. Może inni mają tak z romansami? :) Sorry za te psychologię dla ubogich, ale takie wyjaśnienie mi przychodzi do głowy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie no, to całkiem sensowne wyjaśnienie :D Ale i tak jestem bardziej skłonna zrozumieć "chory układ" jeśli dotyczy 2 osób, niż "najzdrowszy" trójkąt xD Nie wiem jak jedna osoba może mieć "głębsze" uczucia do dwóch jednocześnie. Może jestem zacofana, a może po prostu nigdy nie byłam w takiej sytuacji i dlatego to dla mnie takie dziwne... Chociaż z drugiej strony w "chorym" związku też nie byłam, a jednak bardziej mnie to ciekawi niż trójkąty xD Lol.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mogę podpisać się pod twoim komentarzem. Też nie rozumiem jak można nie wiedzieć kogo wybrać i inne takie, dlatego tak narzekam na te romanse :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Z Tobą na pewno nic nie jest nie tak, gwarantuję Ci ;) Po prostu nie zadowala Cię bylejakość ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jej, ale podniośle zabrzmiało ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. No Kochaniutka namieszałaś, namieszałaś, i nie wiem co robić. Jestem w kropce, bo pierwsza część mnie ciekawi, a druga już nie bardzo. No nic, nie zaszkodzi przeczytać pierwszy tom, drugi też....
    Mnie wątki romantycznie nie przeszkadzają, o ile są do rzeczy, bo ubarwienie historii namiętnościami może uatrakcyjnić opowieść.

    OdpowiedzUsuń
  21. No i teraz nie wiem, co zrobić... Nie czytałam książki i jakoś mi chyba będzie teraz z nią nie po drodze...

    OdpowiedzUsuń
  22. Chyba mam ten tytuł na półce, może się skuszę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. David Baldacci i jego książki jakoś mnie do siebie nie przekonują. Tak więc podaruję sobie tą pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  24. To chyba nie moje klimaty.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jeśli jesteś zaciekawiona, to jak najbardziej sięgnij po 1 tom, potem zdecydujesz co dalej. :) Co do wątków romantycznych, to zgadzam się z Tobą w 100% niestety nie zawsze są one dobrze poprowadzone, a wtedy skutek jest odwrotny, przynajmniej dla mnie ^^

    OdpowiedzUsuń
  26. Życzę więc udanej lektury :)

    OdpowiedzUsuń