piątek, 19 czerwca 2015

"Motylek" Katarzyna Puzyńska

Wstyd się przyznać, ale na Katarzynę Puzyńską wpadłam przypadkiem dopiero na instagramie – i to bardziej zdjęcia koni, a nie książek przykuły moją uwagę. Trochę trwało zanim zdecydowałam się sięgnąć po „Motylka” – pierwszy tom cyklu o Lipowie, jednak sądzę, że lepiej późno, niż wcale! 

Mieszkańcy Lipowa są wstrząśnięci, gdy na skraju drogi zostaje odnalezione ciało zakonnicy. Pozornie wszystko wskazuje na wypadek, niestety szybko się okazuje, że chodzi o zabójstwo. Nikt nie wie nawet kim jest zakonnica i co robiła w tym miejscu. Nie wspominając już nawet o tożsamości mordercy. Prowadzenie podobnego śledztwa to ogromne wyzwanie dla lokalnej policji, szczególnie, że w niedługim czasie dochodzi do kolejnego morderstwa…

Jak na dobry kryminał przystało „Motylek” ma niezwykle rozwiniętą stronę obyczajową. Powinno mi to wadzić, i owszem, podczas czytania pojawiło się kilka bardziej nużących momentów, kiedy to chciałam, by akcja w końcu przyśpieszyła. Ku mojemu zaskoczeniu tych momentów było jednak naprawdę mało. Wszystko za sprawą ciekawie przedstawionych bohaterów. Niezależnie od tego, czy byli tymi pozytywnymi, czy też nie, autorka pozwoliła mi wejrzeć w ich umysły, poznać ich problemy, nie oceniała ich z góry, a jedynie przedstawiła na tyle dużo faktów, bym sama mogła się do nich ustosunkować. 


Skoro już jestem przy bohaterach, przedstawię Wam jedynie tych najważniejszych. I tak... Weronika, młoda rozwódka, porzuca swoje życie w Warszawie i przenosi się na wieś w nadziei, że tym razem jej życie w końcu obierze odpowiedni kurs. Jej najbliżsi sąsiedzi, rodzina Kojarskich, to najzamożniejsi ludzie w okolicy, ich życie wydaje się idealne, ale czy na pewno takie jest? Nad bezpieczeństwem mieszkańców Lipowa czuwają czterej policjanci. Na ich czele stoi Daniel Podgórski – ambitny młody mężczyzna marzący o karierze w dużym mieście. W jego życiu brakuje kobiety, co chyba najmocniej zauważa jego matka, piąty stały pracownik posterunku. Jego podwładni: Paweł, Daniel i Rosół, to mężczyźni z mniejszymi, bądź większymi problemami. 

Można by stwierdzić – pomieszanie z poplątaniem. W „Motylku” jest wszystko. Od perfidnie uknutej intrygi, przez romans, po czysto egzystencjalne problemy zwyczajnych ludzi. Niezależnie od wieku czy pozycji społecznej, w Lipowie każdy ma swój głos i możliwość, by o sobie opowiedzieć. I każda z tych opowieści wnosi coś do całości. 

Muszę przyznać, że tożsamość zabójcy oraz wszystkie jego motywy mnie zaskoczyły. Podczas czytania miałam wiele swoich hipotez, jednak żadna z nich nawet nie zbliżyła się do prawdy, co uważam za ogromy plus dla książki. Przewidywalność, to kolejny z kilku problemów jakie zazwyczaj mam z kryminałami. Ku mojej radości Katarzyna Puzyńska utkała swoją opowieść na tyle niepozornie, by uśpić moją czujność. Zaintrygowana losami bohaterów w ogóle nie dostrzegałam wskazówek mających mnie zaprowadzić pod drzwi mordercy.

Nie można jednak zapominać, że „Motylek” to debiut i jak to z debiutami najczęściej bywa, nie jest idealny. Pierwsze, co nasuwa mi się na myśl, to notoryczne używanie pełnych imion, nazwisk i tytułów bohaterów. I tak przykładowo Daniel nie jest tu zaledwie Danielem, a od razu „młodszym aspirantem Danielem Podgórskim” i tak do znudzenia. Zabieg ten wydaje mi się zupełnie niepotrzebny, a przy tym ekstremalnie irytujący. Mało tego, psuł mi nie tylko rytm opowiadanej historii, ale i moje osobiste wczucie się w bohaterów. Ale to wszystko tylko szczegóły. Irytujące, bo irytujące, ale szczegóły. 

Mogłabym się też przyczepić do wątku romantycznego… Jakkolwiek uwielbiam tych bohaterów (bez imion, by nie spoilerować),  to ich relacja w odniesieniu do innych, cudownie rozbudowanych i realistycznych wątków, wydaje się zwyczajnie płytka. A jeśli nie płytka, to z pewnością niebywale uproszczona. Pewne uczucia spadły na nich z nieba niczym w brazylijskiej telenoweli, co nijak nie pasowało mi do reszty.  

Podsumowując; pomijając moje drobne marudzenie, „Motylek” pozytywnie mnie zaskoczył. Przygotowałam się mentalnie na męczącą przeprawę z obyczajowymi wątkami, które jak wiedziałam są tu rozbudowane, a jednak nie było źle. Wręcz przeciwnie. Są takie książki i tacy bohaterowie, którzy po prostu zdobywają naszą sympatię, a my nie jesteśmy wstanie skonkretyzować dlaczego tak się stało. Dokładnie to mnie spotkało w przypadku tej książki. Dodatkowo zostałam przechytrzona przez mordercę, co stanowi wisienkę na torcie i najskuteczniejszą zachętę, by ponownie zawitać do Lipowa – „Więcej czerwieni”, czyli drugi tom serii, już czeka na mojej półce. 

Moja ocena: 7/10

Przypominam o konkursie :)

41 komentarzy:

  1. Książkę tę już mi polecano, więc mam ją w planach. Niestety jeszcze nie miałam okazji po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy raz słyszę o tej książce, ale brzmi ciekawie. Zainteresowałaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie dziś udało mi się Motylka wypożyczyć. Nie spodziewam się po niej wiele, ale czytając Twoją recenzję myślę, że chyba nie będzie tak źle ;) Trochę martwi mnie ta obyczajowość..

    OdpowiedzUsuń
  4. Strasznie mnie irytowało to używanie pełnej formy, zamiast samego imienia! W pewnym momencie miałam ochotę właśnie przez to odłożyć książkę, na szczęście tego nie zrobiłam, bo to całkiem niezła powieść:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Polscy pisarze zaczynają się wybijać. Coraz sławniejsi. JA nie lubię właśnie Polskich pisarzy wole zagraniczne książki, choć nie powiem czytałam Polskie książki. Recenzja bardzo ciekawa ale na książkę się nie skuszę,.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chciałabym w końcu przeczytać książki Puzyńskiej. Ostatnio coraz bardziej przekonuję się do polskich autorów ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kasia Jabłońska19 czerwca 2015 20:44

    Chyba też się skuszę na tę wycieczkę do Lipowa:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czyli wątek kryminalny trudny do wychwycenia - to kupuję i dlatego skuszę się na twoją propozycję. Dużo czytam kryminałów, więc lubię być zaskoczona finałem - kto i dlaczego, a im bardziej jestem wyprowadzona w pole tym... lepiej. Zanotuję sobie motylka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W środę kupiłam książkę, mam nadzieję ją przeczytać w czasie wakacji :D dobrze, że jest zaskakująco, to lubię;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnio nazwisko autorki kilka razy mi mignęło na blogach i postanowiłam przyjrzeć się bliżej jej powieściom. Widzę, że podjęłam dobrą decyzję skoro też chwalisz "Motylka" :) Mam nadzieję, że i ja będę zaskoczona rozwiązaniem zagadki. Co do imion i nazwisk bohaterów, to sądzę, że też będzie mi przeszkadzać to wiecznie powtarzanie personaliów, ale dobrze chociaż, że nie są to jakieś udziwnione czy śmieszne nazwiska. Niestety często polscy autorzy kryminałów nadają wymyślne imiona bohaterom, które w mojej ocenie psują cały ponury nastrój. Trudno bowiem poważnie traktować sierżanta np. Grzebyczka czy innego Edzika.

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę w końcu poznać którąś z książek autorki, bo ciągle jej nazwisko przewija się w blogosferze. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Radosław Kowalski20 czerwca 2015 11:50

    "Młodszy aspirant Daniel Podgórski..." to właśnie jest charakterystyczna dla prozy Katarzyny Puzyńskiej cecha. Jeżeli chodzi o mnie, to zabieg ten wcale mi nie przeszkadzał w trakcie lektury. Może przez to, że autorka to po prostu moim zdaniem królowa polskiego kryminału? :)

    OdpowiedzUsuń
  13. "Motylek" mi się podobał, muszę w końcu skompletować serię, bo ciekawi mnie ta plaga lipowskich morderstw. Jak na małą miejscowość, to trup ściele się gęsto :).

    OdpowiedzUsuń
  14. Nazwisko autorki nie jest mi obce, choć jakoś nie miałam nigdy myśli, żeby poznać jej twórczość. Może pora to zmienić, ten tytuł brzmi ciekawie i intrygująco. Mimo pewnych niedociągnięć z chęcią się za nią zabiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. To jedna z tych książek, które mam w planach od dawna, ale wciąż nie mogę się zabrać. Zapowiada się niezwykle interesująco i z wielką chęcią poznałabym bliżej. Uwielbiam książki, których nie mogę znaleźć winnego. :)


    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Weronika Walter Tomala23 czerwca 2015 19:07

    Czytałam już dawno temu ;) Ale pamiętam, że chociaż podchodziłam do tego debiutu z rezerwą, powieść bardzo mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nasi też potrafią pisać :) Trzeba tylko znaleźć swoje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam nadzieję, że szybko uda Ci się nadrobić zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ach, nie mogę się doczekać Twojej recenzji Motylka :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Obyczajowość jest spora, ale z jakiegoś powodu nie wadziła mi tak, jak zazwyczaj... :)

    OdpowiedzUsuń
  21. No okropieństwo z tą pełną formą, ale co zrobić? Może da się przyzwyczaić...

    OdpowiedzUsuń
  22. Tak, tak, zaczynają się wybijać, co bardzo mnie cieszy :D Nie tak znowu dawno wzbraniałam się rękami i nogami przed książkami naszych rodzimych autorów, bo wcześniej trafiałam na same słabizny. Ale okazało się, że to była kwestia złych wyborów, a nie naszych autorów :) Ale oczywiście nic na siłę :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam tak samo, więc podzielam Twoje plany :D Zabierz się koniecznie za Motylka :D

    OdpowiedzUsuń
  24. O, to świetnie :D Życzę udanej lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  25. O, myślę, że Motylek by Ci się spodobał :) Jak tylko będziesz miała okazję, to sięgnij. Te powtórzenia są męczące i bywały momenty, że mnie wybijały z wczucia sie w akcję, ale mam nadzieję, że w drugim tomie będę już do tego przyzwyczajona i nie będzie mi to aż tak przeszkadzać.

    OdpowiedzUsuń
  26. Tak myślałam, że to zabieg użyty nie tylko w Motylku... Cóż, mam nadzieję, że się do tego przyzwyczaję. Czy Puzyńska jest królową polskiego kryminały - tego nie wiem, bo szczerze mówiąc nie mam jej z kim porównać. Tak czy inaczej podobało mi się bardzo i tylko czekam, aż najdzie mnie ochota na powrót do Lipowa :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Prawda, gdzie nie spojrzeć tam trup, ale cóż... Posterunków policji na wsi również nie widziałam, wiec to jedna z tych rzeczy, na które trzeba zwyczajnie przymknąć oko :) Liczy się klimat, a ten jest wyborny.

    OdpowiedzUsuń
  28. Pora to zmienić, popieram w 100% :D

    OdpowiedzUsuń
  29. W takim razie nie wahaj się dłużej, Motylek jest dla Ciebie :D

    OdpowiedzUsuń
  30. O tak, jak na debiut jest naprawdę bardzo, bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Niby tak... ;D nie wiem czemu mam takie antyrodzime natsawienie jeśli chodzi o książki, może tak jak mówisz - kiedyś znajdę coś dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja latami trafiałam na same badziewia, gdzie akcja była żadna, postacie puste, wątki romantyczne to już w ogóle szkoda gadać... Tylko fantastyka mi pasowała (Kossakowska i Sapkowski zakochali mnie w fantastyce) A potem się okazało, że powinnam sięgać po sensacje i kryminały, bo tutaj jest kilku naprawdę fajnych autorów (Remigiusz Mróz i Marcin Ciszewski rządzą jak dla mnie :D)

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie czytałam, ale te nazwiska ostatnio często napotykam czyli musi coś w tym być ;D

    OdpowiedzUsuń
  34. No tym razem książka mnie nie przekonuje jakoś nie mój klimat a sam temat dziwny.

    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  35. E, nie jesteś z tym sama. Też jeszcze nie znam twórczości tej Pani. Ale, ale... Morderca cię przechytrzył? Ha, muszę ją przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  36. Pamiętam jak do pasji doprowadzały mnie powtórzenia u Mankella, który z uporem maniaka pisał, że Kurt Wallander zrobił to i tamto, Kurt Wallander poszedł tam i tam, no okropność. Na szczęście tak jest tylko w pierwszej książce, bo nie zniosłabym tego cyklu.

    OdpowiedzUsuń
  37. Justyna Czupryniak27 lipca 2015 00:24

    Widziałam gdzieś tę książkę i w sumie wpisuje się mniej więcej w moje preferencje, więc moze kiedyś sięgnę, choć oczekujący stos jest ogromny :( Bardzo podoba mi się okładka, sama w sumie nie wiem czemu. Jak będzie w bibliotece, to na pewno prędzej czy później na nią trafię.
    http://literalna-czytaczka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń