wtorek, 2 czerwca 2015

"Uwikłanie" Zygmunt Miłoszewski

Szacki, Szacki, gdzie nie spojrzeć tam Teodor Szacki. Jako, że z dumą mogę oświadczyć, że pokonałam niemal całkowicie swoje uprzedzenia do rodzimej literatury, z radością przywitałam „Uwikłanie” Zygmunta Miłoszewskiego na swojej półce. Zapowiadało się bajecznie… 

Teodor Szacki to prokurator o ciętym języku i opinii człowieka, z którym lepiej nie zadzierać. Inteligentny, pewny siebie… Ale czy na pewno? Szacki podczas sprawy, a Szacki prywatnie, to dwie różne bajki, ale o tym później. Śledztwo zaczyna się w niedzielę, przerywając mu tym samym rodzinny dzień, czyli zmywanie naczyń i robienie śniadania dla żony i córki. Zginął człowiek. Znaleziony mężczyzna brał udział w dość nietypowej terapii grupowej i wszystko wskazuje na morderstwo. Pytanie tylko, kto zabił? Ktoś przypadkowy, jak włamywacz, czy może uczestnik terapii? Z każdym przesłuchaniem sprawa tego morderstwa zaczyna się komplikować…

Do „Uwikłania” podchodziłam entuzjastycznie. Tyle osób zachwycało się zarówno samym autorem (co podzielam), historią (również podzielam), ale przede wszystkim głównym bohaterem. Miałam wzdychać, albo się chociaż uśmiechać, a skończyłam zirytowana, pytając samą siebie, czy ten koleś po prostu jeszcze nie dorósł, czy już przechodzi kryzys wieku średniego. Różnica pomiędzy Szackim w pracy, a Szackim prywatnie jest ogromna. I gdyby nie to, że mimo wszystko, jakimś niewyjaśnionym cudem, nie odczułam, jakby to były dwie różne postacie, co świadczyłoby o niedopracowaniu bohatera, byłoby źle. Na szczęście po prostu go nie polubiłam. 

Niechęć do Szackiego nie przeszkodziła mi jednak w odbiorze całej reszty. Miłoszewski doskonale buduje napięcie, a zaprojektowana przez niego zbrodnia intryguje do samego końca. W banalny  pomysł jakim niewątpliwie jest morderstwo podczas terapii, tchnął drugie, o wiele bardziej intrygujące życie. Być może nie do końca zaskoczyła mnie tożsamość sprawcy, w którymś momencie się wszystkiego domyśliłam, ale na tyle późno, bym mogła docenić starania autora.  

Niestety kryminał nie jest moim ulubionym gatunkiem. Lubię po niego sięgać od czasu do czasu, szczególnie, gdy jakiś zbiera tak szalenie pozytywne opinie jak „Uwikłanie, „Ziarno prawdy” czy „Gniew”, które tworzą cykl o prokuratorze Szackim. I chyba wymagam o tego gatunku więcej, niż od innych właśnie dlatego, że rzadziej zwracam na niego uwagę. Kryminał ma bowiem wiele wspólnego z obyczajówkami, w końcu zwykle odpowiedzi na najważniejsze pytania znajdują się w przeszłości bohaterów… Jeśli autor nie uczyni z tych poszukiwań czegoś wyjątkowego, po prostu się nudzę. Na „Uwikłaniu” nudy nie zaznałam. Wręcz pochłonęłam tę książkę praktycznie na raz i pod względem utrzymywania mojej uwagi absolutnie niczego nie mogę jej zarzucić. 

Niestety irytacja głównym bohaterem, czytanie o jego irracjonalnych wywodach rodem z taniego NA, doprowadzało mnie do szału i z tego co wiem, pod tym jednym względem ma być tylko gorzej. I nie wiem, czy lubię kryminały na tyle mocno, by znosić tego faceta przez kolejne dwie książki. 

Wprawdzie sądziłam, że nie potrzebuje lubić głównego bohatera, ale im dłużej o tym myślę tym mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że potrzebuję, by chociaż był mi obojętny. Irytujący bohater w znacznym stopniu zabija mój entuzjazm i przyjemność z lektury. Co innego, jeśli jest tym złym charakterem, który w zamyśle ma działać mi na nerwy. Nie jestem zadowolona z tego mojego odkrycia, to mi pachnie jakąś dyskryminacją książkowych bohaterów (to brzmi gorzej, niż sądziłam, ale cóż xD) Niestety nic na to nie poradzę. Pociesza mnie jedynie fakt, że teraz Chyłka z „Kasacji” Mroza nie jest sama. Swoją drogą jej opinia o życiu uczuciowym Szackiego mogłaby mnie w końcu porządnie rozbawić ;) 

Podsumowując; pomijając moje problemy z dogadaniem się z Szackim, „Uwikłanie” to świetna książka. Wciągająca i na tyle dobrze przemyślana, by mogła zaskakiwać. Nie dziwię się, dlaczego tak o niej głośno. Być może, gdy zapałam gorętszą miłością do kryminałów, przeproszę się z Szackim i zabiorę się za pozostałe książki.  

Moja ocena: 7/10

Zapraszam na czerwcowe Książkowe polowanie! :)

45 komentarzy:

  1. Wreszcie ktoś, kto dzieli moją niechęć do Szackiego ;) Miałam bardzo podobną opinię o książce - dobry kryminał, ale główny bohater nieco psuje mi odbiór...

    OdpowiedzUsuń
  2. Alicja Szerment2 czerwca 2015 10:03

    Muszę w końcu nabyć i przeczytać jakąś książkę tego pana... Tym bardziej, że tak dużo się o nim słyszy.

    OdpowiedzUsuń
  3. No i doczekałam się :)) Świetna recenzja! O ile ja w pierwszej części Szackiego jeszcze darzyłam sympatią, to z każdą kolejną częścią było coraz gorzej ;) ale ja kocham kryminały, obyczajówki i nie przeszkadzają mi irytujący bohaterzy, pod warunkiem, że nie są tak słodcy, że aż mdli, czy zupełnie nijacy ;) Jak wiesz, ja przebrnęłam przez całą trylogię i nie żałuję, chociaż "Gniew" trochę rozczarował mnie zakończeniem, a Szacki wkurzał mnie niemiłosiernie ;) Na półce mam jeszcze Bezcennego, także z pewnością moja przygoda z Miłoszewskim jeszcze się nie kończy :)
    I zgadzam się z Tobą Szacki prywatnie i zawodowo, wypadają zupełnie różnie, chociaż w dalszych częściach miałam wrażenie, że jego niedojrzałość i rozbuchane ego przenosiło się także na stronę zawodową, zwłaszcza w "Gniewie" ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety w tym wypadku, książka nie wpada w moje gusta, ale o nic! Chętnine poleciłabym swojemu chłopakowi bądź też tacie. Tak tez i zrobię! jak najbardziej przekonująca recenzja! :)
    Pozdrawiam Serdecznie,
    Natalia Z.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wciąż nie znam książek Miłoszewskiego... Jakoś mi umyka, choć kryminały bardzo lubię ;) Ale jak będę miała okazję to na pewno przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dominika Bruzda2 czerwca 2015 13:23

    Właśnie dużo słyszałam o tej książce, więc może za jakiś czas po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam dużo pochlebnych opinii o tej serii i wciąż się wahałam. Kiedy zobaczyłam, że i ty wzięłaś ją na tapetę - o to jestem - byłam bardzo ciekawa twoich wrażeń. 7/10 wysoko - więc przestanę się wahać i w końcu sama wyrobię swoje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie słyszałam o tej powieści, ale kryminały to ja lubię ;) Nie jest najgorzej jak widzę ;)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  9. Bohaterka Realna2 czerwca 2015 19:49

    A ja Szackiego uwielbiam do tego stopnia, że jest to chyba jedna z moich ulubionych postaci we wszystkim, co dotąd przeczytałam :P Jeśli chodzi o to pytanie, czy nie dorósł, czy jest to kryzys wieku średniego - skłaniam się ku temu drugiemu :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Ogólnie to uwielbiam kryminały, tak więc nic dziwnego, że ta trylogia jest na moim celowniku od dłuższego czasu i szczerze mówiąc, chyba niezależnie od tego, czy wystawiłabyś "Uwikłaniu" 1/10 czy 10/10, i tak bym prędzej czy później sięgnęła. W ten sposób tylko (a może aż) przypominasz mi o tym, że powinnam przestać być zapóźniona i w końcu się z Miłoszewskim zapoznać...
    kieleckoowszystkim.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Kasia Jabłońska2 czerwca 2015 22:38

    Narazie jakoś nie czuję natchnienia na tę książkę:) lato sprzyja w moim wypadku lżejszym lekturom;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudowne "Uwikłanie" :) Chociaż teraz skłaniam się bardziej w stronę "Gniewu", by uznać go za nieco lepszy, ale "Uwikłanie" było pierwsze, więc nadal na prowadzeniu. Eh, kolejna osoba, której Szacki nie podszedł ;) Szkoda. Ja go właśnie uwielbiam za ten wstrętny chakater - tak mało jest naprawdę wyrazistych bohaterów, a Miłoszewski wykreował Szackiego znakomicie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie spodziewałam się tak dobrej opinii o tej książce. Może kiedyś się skuszę.

    Pozdrawiam:*

    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurcze, a ja Szackiego uwielbiam - ironia, właśnie te jego myśli, monologi - ach! Zawiedziona jestem, że czwarta część już nie powstanie :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Hm, w prawdzie słyszałam o tej serii i lubię kryminały, ale ten bohater. No nie pasuje mi do tego gatunku i przypomina mi Cormorana (chyba tak miał na imię) z Wołania kukułki i jakoś nie mam ochoty poznawać drugiego takiego bohatera.

    OdpowiedzUsuń
  16. No cóż, w takim razie obie nie lubimy tego typu ludzi xD Liczyłam, że go polubię, ale cóż... stało się inaczej. A szkoda, bo od tej czysto kryminalnej strony było naprawdę fajnie. Zabrałaś, albo zamierzasz się zabrać, za kolejne części?

    OdpowiedzUsuń
  17. O tak, o tej serii jest głośno i jak wspomniałam, potrafię to zrozumieć Tak więc koniecznie sama sprawdź tę książkę. Pomijając głównego bohatera, historia jest warta poznania i broni się wystarczająco dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Doskonale Cię rozumiem. Gdybym kryminały darzyła tak wielką miłością jaką żywię do fantastyki, Szacki nie byłby dla mnie takim problemem, bo akurat w fantastyce mogę wybaczyć wiele i jeden irytujący bohater nie byłby wstanie mnie zniechęcić. Niestety kryminały na liście ulubionych gatunków są może nie najniżej, ale gdzieś w połowie listy i już potrzebuje w nich czegoś więcej niż dobry watek fabularny ^^ Nie wiem czy napisałam to zrozumiale, ale cóż :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Myślę, że mężczyźni zupełnie nie będę zważać na wady Szackiego :D Nie to, żebym generalizowała czy coś, ale myślę, że mężczyźni rzadziej zwracają uwagę na podobne kwestie, które mnie tutaj irytowały :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Skoro kryminały lubisz, to koniecznie sięgnij :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeśli tylko lubisz kryminały to nie ma co się wahać. Nawet jeśli Szackiego nie polubisz, to wciąż świetna książka :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie wahaj się! Tak jak wspomniałam, mnie główny bohater przeszkadzał, ale nie jest powiedziane, że i Tobie będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Oj, najgorzej nie było :D Wątek fabularny jest świetny. Jedyne "ale" miałam do głównego bohatera, więc to taki minus, który u innych może być plusem :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak, ja też się skłaniam do tego drugiego, ale to niczego nie zmienia xD Niemniej cieszę się, że ma swoich fanów ^^

    OdpowiedzUsuń
  25. O, to w takim razie koniecznie przeczytaj :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Czytasz sezonowo? Ja nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale chyba nie mam czegoś takiego. Miewam fazy na dany gatunek, albo konkretną tematykę, ale nie coś podobnego. Ciekawe! :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Szkoda tylko, że wyraziści bohaterowie, przynajmniej Ci często właśnie tak nazywani, są w dużej mierze, głośni, chamsy, wredni... albo zdradzają, albo nie potrafią być stali w uczuciach... Generalnie mają te bardziej negatywne cechy. Pytanie więc, czy to wyrazistość, czy może po prostu kontrowersyjność ;) Ale to tylko moje zdanie\obserwacje. Szacki nie jest najgorszym bohaterem jakiego miałam okazje poznać, po prostu nie przypadł mi do gustu i tyle ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Fabularnie jest świetna więc śmiało sięgaj jeśli lubisz kryminały :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Wołania kukułki nie czytałam, ale jest coś w tym, że do kryminałów pasują mi nieco inne charaktery. Bardziej stateczne i pewne siebie. Nie wiem jak to określić, ale Szacki to taka dupa wołowa, a nie facet (nie obrażając nikogo) i jako tak jego postać mi się gryzła cały czas ze świetną fabułą ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. nie czytałam jeszcze żadnej książki pana Miłoszewskiego, ale zamierzam :D tak ostatnio głośno o nim i jego książkach, że nie mogę przejść obojętnie... a tym, że nie polubiłaś bohatera, którym wszyscy się zachwycają, to się nie przejmuj :) masz do tego prawo - ja za to nie polubiłam Lisbeth Salander ze słynnej trylogii Larssona! :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Dostałam w prezencie całą trylogię, więc na pewno przeczytam- mama mnie pociesza, że kolejne części jej się bardziej podobały i może ja też tak będę miała :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Kasia Jabłońska7 czerwca 2015 16:38

    Sezonowo? hmm, można to tak czasami ująć;) Po prostu jak jest gorąco, to wyłącza mi się nieco myślenie i wolę lżejsze laktury;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie urzekła cię postać Szackiego? High five! Jestem szczerze zdumiona, że Szacki ma tyle fanek skoro prezentuje tak żałosne podejście do kobiet. Całkowicie zgadzam się z tobą, że pan prokurator w pracy jest zupełnie inny niż w domu. W większości podobały mi się jego cyniczne czy sarkastyczne komentarze, ale czasami stawiały samego bohatera w kiepskim świetle. Uważam, że Szacki to dość ciekawa, ale na pewno nie zachwycająca postać.

    Co do samej książki to byłam nią zachwycona, ale teraz jakoś nie mam ochoty sięgać po kontynuację. Chyba za dużo szumu wokół tej trylogii się zrobiło.

    OdpowiedzUsuń
  34. Mam ogromną ochotę przeczytać tego autora i zawsze mi nie po drodze :D

    OdpowiedzUsuń
  35. Żałosne, czyli jakie? :-) Lubię Szackiego, nawet bardzo, ale pod wpływem Waszych opinii, zaczynam zastanawiać się, czy coś jest nie tak ze mną. Nie idealizuje Szackiego, potrafi być irytujący i zachowywać się jak ostania świnia, ale kurde "nawet dobry człowiek grzeszy" (ulubiony cytat z filmu "Pokaż kotku co masz w środku) :D Nie oszukujmy się, nie ma ideałów. Dobrze, że nikt nie sonduje naszych myśli, i nie wie co sądzimy o tyłeczku mijającego nas przystojniaka :P No chyba, że tylko ja mam kudłate myśli, co łączy mnie z Szackim mocnym węzłem :D

    Jeśli chodzi o samą intrygę, uważam, że jest świetna. No dodatek podparta wieloma faktami i zawiera tematy "drażniące" społeczeństwo, co dodaje jej pikanterii. Podobnie jest z pozostałymi częściami Wracając jeszcze do bohaterów, G.P. Vega masz prawdo do nielubienia delikwenta, w końcu nie każdego można kochać :-)

    OdpowiedzUsuń
  36. No jeśli dobrze pamiętam (bo czytałam "Uwikłanie w 2011 roku" :P) to Szacki dużo wymagał od żony, a chyba za wiele od siebie nie dawał. Utkwiła mi w pamięci taka scena, w której on narzeka na ubrania żony, że mało seksowne itd., ale zamiast z nią pogadać czy coś, to od razu wdał się w romans. Nie wiem czy dobrze wszystko zapamiętałam, ale Szacki kojarzy mi się z dobrym prokuratorem, ale kiepskim mężem :P



    Jeśli chodzi o zwracanie uwagi na innych mężczyzn, to cóż, ja tego nie robię, więc rzeczywiście możesz być wyjątkiem :D

    OdpowiedzUsuń
  37. Żona w tym wszystkim nie była bez winy, jestem zdania, że w związku dwie strony muszą się starać. Co nie zmienia faktu, że mogłaby być inna, gdyby Szacki postawił na dialog z nią, a nie rzucał się od razu w ramiona innej. Każdy ma kosmate myśli, nic w tym złego. Ale jedno to myśli, a drugie to czyny. Może i pod tym względem jestem konserwatywna, ale uważam, że związek to coś więcej niż papierek czy dane słowo. To odpowiedzialność również za drugiego człowieka. Obietnica uszanowania jego, jego uczuć czy decyzji. Sztuka kompromisu. Ale do tego należy rozmawiać xD Szacki wiele by chciał, wiele mu się marzy, ale mało w tym względem robi. A przynajmniej robi nie to, co zrobiłby dorosły, odpowiedzialny, DOJRZAŁY facet. Ja nie mam mu za złe, że ma dość małżeństwa - tak się czasem dzieje. Mam mu za złe to, jak sobie z tym radzi.

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja nie polubiłam samej trylogii xD

    OdpowiedzUsuń
  39. Sądzę, że trafiłaś w sedno. Też jestem zdania, że dwie strony powinny się starać, a skoro żona Szackiego się zaniedbała, to on powinien z nią pogadać, a nie biec w ramiona kochanki.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ufff... na szczęście tylko, jak dla mnie, problem z głównym bohaterem. Może ja jednak inaczej go odbiorę. Planuję bowiem rozpocząć przygodę z Miłoszewskim.

    OdpowiedzUsuń
  41. Całkiem możliwe, w końcu Szacki ma wielu fanów :D

    OdpowiedzUsuń
  42. Mężem to on był fatalnym. Pod tym względem zasługuje na naganę. Jednak to, że był taki jaki był, czyniło go dla mnie bardziej realnym bohaterem, jego przywary dodały mu autentyczności. A może tak pierniczę, bo na teście płeć mózgu wyszło mi, że myślę jak facet, co jest o tyle dziwne, że mylę prawą stronę z lewą :D Poza tym żyjąc już "dzieścia lat" z jednym i tym samym samcem, wiem, że nie zawsze jest kolorowo.

    Podziwiam Cię za niezwracanie uwagi na innych mężczyzn, bo znam tylko takie co wodzą oczami za innymi :-)

    OdpowiedzUsuń
  43. Mam bardzo podobne podejście do kryminałów. Staram się do nich przekonywać, ale nadal sięgam raczej od czasu do czasu, bo nie jest to gatunek który do końca mi pasuje. Co do "Uwikłania", to pożyczyłam ostatnio od przyjaciółki i czeka na swoją kolej. Muszę szybciej się za nią zabrać i przekonać o co chodzi z tym Szackim :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Dla mnie kryminały najczęściej toczą się po prostu zbyt wolno. Ja potrzebuje przysłowiowego pier***nięcia xD i wstrząsów wtórnych... Mam jednak nadzieję, że dożyję momentu, kiedy będę mogła prawdziwie docenić kryminały ^^

    OdpowiedzUsuń