sobota, 4 lipca 2015

Upolowane recenzje! CZERWIEC


Zanim przejdę do Upolowanych recenzji czerwcowej odsłony Książkowego polowania, chciałabym przeprosić za swoją nieobecność na Waszych blogach. Pragnęłabym obiecać, że nadrobię wszystkie zaległości oraz zapewnić, że od dzisiaj wszystko wraca do normy, jednak nie mogę. Zmieniłam pracę, a co za tym idzie – mam mniej wolnego czasu, co chyba wszystko tłumaczy. Mam jednak nadzieję, że z czasem uda mi się znaleźć sposób na to, by na koniec tygodnia nie mieć aż tylu zaległości. 

No dobrze, a teraz to, co dzisiaj najważniejsze, czyli wyróżnione recenzje. Tym razem dodatkowy los wędruje do…

Patrycji Waniek z bloga Magia książek za recenzje „Will Grayson, Will Grayson” Johna Greena i Davida Levithana

„Rozmawianie z osobą, która ma takie samo imię i nazwisko jest dość dziwne. Uwierzcie mi na słowo. Podczas jednego z wakacyjnych wyjazdów miałam okazję poznać dziewczynę o tych samych danych, co ja, była jedynie dwa lata ode mnie starsza i oczywiście wyglądała całkowicie inaczej. Mieszkała zaledwie kilka kilometrów ode mnie, ale gdyby nie wyjazd, nigdy bym jej nie poznała. Los czasem dziwnie splata nasze drogi...”

Jest kilka autorów (jak i konkretnych tytułów), których bardzo chciałabym poznać, ale coś mnie od nich odrzuca. Czasami powodem jest nic innego jak fakt, iż są wszędzie. Książki żyją krótko i rozumiem, że należy je intensywnie promować niedługo przed i po premierze, jednak czasem robi się z tego miecz obusieczny… Muszę się przyznać, że kiedy widzę co poniektóre tytuły/nazwiska autorów, nie rzadko odkładam przeczytanie danej recenzji na nieokreślone później, nie chcę obrażać autora recenzji nie czytając jej w ogóle, ale komentując mimo wszystko (w końcu po 1000000000000 razie nawet jak nie czytałam książki to i tak wiem, co i jak…). John Green jest na tej liście. A jednak po takim wstępie jak ten, nie mogłam zamknąć strony i nie doczytać do końca :) Mówcie co chcecie, ale ja uwielbiam osobiste wstawki w recenzjach. 

Angeliki z bloga Lustro rzeczywistości za recenzję książki „Zakręceni” Emmy Chase

„Zakręceni są jak kolejny odcinek ulubionego serialu, bawią i relaksują, ale też wywołują szereg sprzecznych emocji. Irytują, złoszczą, zaskakują nieprzewidywalnością. Wkurzają banałem i nieporozumieniem, wywołują nerwowe drgawki i chęć rzucenia czymś ciężkim, maksymalnie dręczą, by potem dać nadzieję na uroczy finał. Wielbicielki Evansa będą usatysfakcjonowane epilogiem, w którym autorka oddaje mu głos. Nasz przystojniak będzie miał okazję się wytłumaczyć, ale czy zdoła was przekonać? Jestem tego niezmiernie ciekawa ;)”

No co ja mogę powiedzieć, co? Lusterko to Lusterko. Gdyby nie ona, nigdy nie sięgnęłabym po książki Chase i wiele bym straciła. Ja i Angelika dość rzadko czytamy podobne rzeczy, ale jak już się coś zdarzy… Uuuu, jest moc :D 

Agnieszki Kolanowskiej z bloga Nie teraz – właśnie czytam za recenzje książki „Żółte ptaki” Kevina Powersa

„W moim odczuciu Kevin Powers stworzył szalenie realną, niezwykle emocjonalną i mądrą powieść, która wkrada się w umysł czytelnika z ogromną mocą, zapiera dech, paraliżuje i zdumiewa swoją treścią. O tej książce nie da się zapomnieć, trudno o niej pisać, bowiem, żadne słowa nie są w stanie oddać tego, co czułam w trakcie czytania tej powieści. To bardzo osobliwa książka z gatunku literatury wojennej, która nie stanowi wyłącznie suchego opisu działań bojowych na terenie Iraku. Ta książka to przede wszystkim podróż w głąb ludzkiego umysłu, umysłu poharatanego dźwiękami i obrazami wojny, gdzie w okrutny i bezduszny sposób giną ludzie, gdzie strach i panika stają się bodźcem do popełniania błędów, wyzwalają złe zachowania i instynkty, które skłaniają do zabijania drugiego człowieka.”

Odkąd Agnieszka zapowiedziała na FB, że zaczęła czytać tę książkę, nie mogłam się doczekać jej recenzji. Dlaczego? Bo ja nie potrafiłam takiej napisać i miałam nadzieję, że ona znajdzie odpowiednie słowa, by opisać piękno tej książki. Jak się później zgodziłyśmy – odpowiednie słowa chyba nie istnieją, ale to nie znaczy, że recenzja jest piękna i godna wyróżnienia. 

Sisley z bloga Dawno, dawno temu… i teraz za recenzję książki „Wiedźmin. Ostanie życzenie” Andrzeja Sapkowskiego

„Wiedźmin był dla mnie ogromnym zaskoczeniem, dlatego że byłam nastawiona na tą książkę dość negatywnie (nie mogłam nigdy ścierpieć polskich autorów, a tu taka niespodzianka :D) i myślałam, że zanudzę się na śmierć (średniowiecze itp. tematy/czasy mnie odrzucają). Zaczęłam czytać, a tu proszę: wciąga mnie; połykam wręcz strony, bo chcę wiedzieć, co będzie dalej.”

Wiedźmin – nie powiem, Sisley doskonale trafiła z tą recenzją. To kolejna książka, do której mam sentyment, w dodatku autor, który na spółkę z Mają Lidią Kossakowską dożywotnio zakochali mnie w fantastyce. Niedawno skończyłam fabularną część Dzikiego gonu - 3 części gry - i muszę powiedzieć, że odczuwał coś na kształt kaca książkowego. I nawet nie chodzi o grę, a właśnie historię i wedźmiński świat. Po tej recenzji zapragnęłam ponownie przeczytać książki (co obudziło dawno zapomnianą złość na kogoś, kto je ode mnie pożyczył i nadal nie oddał grrrrr!)

Niebieskiej zakładki (niestety nie wiem, jak masz na imię) z bloga Niebieska zakładka za recenzję książki „Zorkownia” Agnieszki Kalugi

„Wierzę w to, że książki mają moc. Że trafiają w nasze ręce w odpowiednim momencie, by coś nam uświadomić, zwrócić na coś naszą uwagę. Oczywiście nie zawsze tak  się dzieje, jest bowiem cała masa książek zupełnie nieistotnych. Ale jeśli trafisz na „TĘ” właściwą, po prostu to czujesz. Tak było ze mną i z „Zorkownią”.”

Ja również wierzę w moc książek jak i to, że niekiedy trafiają do nas w z góry ustalonym czasie, po to, by nam w czymś pomóc, coś uświadomić, a nawet zwyczajnie pomóc się odprężyć. I choć akurat „Zorkownia” nie jest czymś dla mnie, to jestem wstanie uwierzyć, że ma w sobie zarówno mądrość, jak i siłę :)

To tyle! Gratuluję wyróżnionych i dziękuję wszystkim pozostałym za Wasze recenzje. 

A jutro wyniki! Trochę wcześniej niż zazwyczaj, jednak 7 lipiec to dla mnie szczególna data i przewiduje na ten dzień coś innego… 

Miłego weekendu! 

* Zdjęcia skradzione z blogów wyróżnionych blogerów ^^

19 komentarzy:

  1. Świetne recenzje, masz rację, wystarczy przeczytać fragmenty, które wstawiłaś żeby się wciągnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę zapowiada się ciekawie w lipcu :) Czekam na recenzje. Tobie również miłego weekendu :)

    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że moja recenzja zachęciła Cię do poznania Greena, nie wszystkie jego książki są arcydziełami, fakt też, że w blogosferze pełno jest recenzji jego książek, ale warto poznać choć jedną. "GNW" to klasyk, ale obawiam się, że teraz nie czułabym już tych emocji, co za pierwszym razem, zaś "Will..." to coś świeżego, może Ci się spodobać. ;)


    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Sylwia Węgielewska4 lipca 2015 13:37

    gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiedziałam, że Cię przekonam ;) w końcu nie można ot tak, po prostu oprzeć się Drew. A poza tym, nieskromnie powiem, udała mi się ta recenzja ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Agnieszka K.4 lipca 2015 16:13

    Dziękuję za wyróżnienie, ta recenzja kosztowała mnie trochę czasu i zastanowienia... bo i książka niezwykle emocjonalna i nie sposób wyrazić tego, co czuje się w trakcie jej lektury... i tak jak wspomniałaś, żadne słowa i tak nie oddadzą emocji, jakie towarzyszyły nam podczas lektury tej powieści... Tymczasem nic się nie przejmuj, tylko koncentruj się na nowych wyzwaniach zawodowych, powodzenia!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję wszystkim wyróżnionym :)

    A co do twojej aktywności na blogu, to mam nadzieję, że niedługo wszystko się unormuje :) Mnie w końcu udało się skończyć Wiedźmina 2 i zabrać za czytanie "Krwi aniołów" Nalini Singh, więc tobie też na pewno uda się wszystko ogarnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję za wyróżnienie :* Pozdrawiam i gratuluję pozostałym ;) Sisley

    OdpowiedzUsuń
  9. Cieszę się, że tak myślisz :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zobaczymy, zobaczymy, liczę na los. Może on zdecyduje za mnie którą książkę Greena powinnam przeczytać. Bo jakaś wypada :D

    OdpowiedzUsuń
  11. No tak, masz całkowitą racje, Drew ma w sobie coś takiego, że nawet taka maruda jak ja złożyła broń i rozpoczęła wzdychanie ;) Co do recenzji to owszem, udała Ci się :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Wyróżnienie całkowicie zasłużone, doskonale potrafię sobie wyobrazić ile Cię ta recenzja kosztowała. I podziwiam, że w ogóle zdołałaś ją tak cudownie poskładać. Ja bym nie potrafiła.


    Dziękuję za wsparcie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też mam nadzieję, że w końcu odnajdę złoty środek i nie będę tak nerwowo podchodziła do bloga. Niestety nic nie poradzę na brak czasu, są rzeczy ważne i ważniejsze, a blog z założenia miał być dla mnie miejscem odpoczynku i relaksu. Dlatego najpierw obowiązki, a potem blog. Na spokojnie i bez ciśnienia. Tylko czasem o tych założeniach zapominam. Ale, ale, za mną dopiero 3 dni w nowej pracy, mam prawo do nerwów i zmęczenia po przyjściu do domu. Wierzę jednak, że w końcu się przyzwyczaję, odnajdę itd. Do dawnej aktywności nie wrócę, nie ma szans, ale myślę, że w końcu znajdę sposób, by było mnie w blogosferze więcej.


    Cieszę się, że Ty w końcu masz więcej czasu. I zazdroszczę, że Wiedźmin 3 dopiero przed Tobą. Jak już Ci wspominałam, jest genialny. Śmiałam się na nim, ryczałam, a końcówka... Oj, cudo. A to tylko odnośnie fabuły. Cała reszta jest również świetna. No i muzyka... Mrrrr ^^


    Twojego czytania Krwi aniołów się boję. Bardzo się boję. Bo jakkolwiek kocham Nalini, to wciąż nie wiem, czy to coś dla Ciebie, bo to jednak jest też romans. No cóż. Nie pozostaje mi nic innego jak czekać na Twoją opinię :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja dziękuję za świetną recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Do bloga mam takie samo podejście jak ty, dlatego w ostatnim czasie też nie było mnie w blogosferze tyle, ile bym chciała. W czerwcu przeczytałam bodajże 2 książki, a czasu na odwiedzanie innych stron też nie miałam, więc doskonale rozumiem, że najpierw obowiązki a potem blog :) No 3 dni w nowej pracy to jak najbardziej masz prawo jeszcze przeorganizowywać wszystko, więc luz :)



    Też się ciesze, że powoli mam więcej wolnego, ale wiem, że najdalej w październiku to wszystko się skończy. No, a poza tym, teraz powinnam już na poważnie pracować nad doktoratem, bo jesienią promotor na pewno będzie oczekiwał znaczących postępów. W ogóle nie umiem planować czasu i obowiązków i przytłacza mnie wizja, że przez 3 najbliższe lata będę pracować nad jednym tematem. A wracając od Wieśka to jestem dziwna, ale jeszcze 3 części nie zaczęłam. Zrobię to niedługo, ale mam takie oczekiwania względem tej gry, że naprawdę boję się rozczarowania, chociaż wszyscy mi mówią, że to arcydzieło i żebym nie marudziła :) Ty też dokładasz swoją cegiełkę z tymi emocjami, więc pewnie się złamię w końcu i odpalę :)


    Uwierz mi, że ja też się boję jaką opinię będę musiała wystawić, bo nie chciałabym narzekać na twoją ulubioną pisarkę :( Mam nadzieję, że nie będę musiała tego robić, bo dopiero zaczęłam, więc jest nadzieja, że nie będzie źle :) No i sięgając po tę książkę, wiedziałam, że tam jest wątek romantyczny, więc akurat na to marudzić nie mogę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Podziwiam blogerów, którzy potrafią połączyć bloga z pracą i życiem prywatnym, ale ja chyba się do nich nie zaliczam. Z planowaniem czasu ze mną nie najgorzej, ale jeśli chodzi o hobbistyczne rzeczy, a taką rzeczą jest dla mnie blog, potrzebuję spontaniczności. Spontanicznie wybrać książkę jaką przeczytam, jaką zrecenzuje w spontanicznie wybranym dniu itd. To sprawia, że czytelnicy odchodzą, wejścia spadają, ale kurcze, ja czuję się lepiej. Jeśli zaczęłabym traktować blogowanie bardziej poważnie, bardziej "profesjonalnie" czy wręcz "zawodowo", obawiam się, że mogłabym się wypalić. A tego nie chcę. Tak więc liczę się z utratą czytelników, trudno. Chce pisać recenzje z poczucia, że pragnę podzielić się z ludźmi swoimi emocjami po przeczytaniu danej książki, a nie pisać jej z obowiązku, bo powinno się "coś" i "w końcu" pojawić na blogu.


    Dasz radę! Wierzę w Ciebie :) Chociaż również rozumiem Twoje obawy. Tyle czasu z jednym tematem to z pewnością wyzwanie.


    A Wiesiek jest boski, więc spoko. Oczywiście nie jest idealny, ale plusów jest tyle, że tych kilka minusów ginie w tłumie i trzeba się naprawdę wysilić, by je sobie przypomnieć.


    A co do Nalini to się nie przejmuj. Możesz na nią marudzić, to naprawdę nie zmieni mojej miłości do niej. Niedawno skończyłam 14 tom serii o Psi i zmiennokształtnych i choć to był jeden ze słabszych tomów, to wciąż oceniłam ją na 7/10. 14 tom w tym samym świecie, a wciąż byłam zachwycona. Wątpię, że cokolwiek może zmienić moje uwielbienie do tej autorki. Tym bardziej, że akurat zaczęłam serie, która w mojej ocenie jest słabsza. Tak czy inaczej mam nadzieję, że nie będzie aż tak źle :D

    OdpowiedzUsuń
  17. a co do tej książki za karę, to jest to ebook młodej debiutantki, jeszcze nie wydany więc tytuł nic Ci nie powie ;) ale jak chcesz mogę Ci wysłać ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Też ich podziwiam i szczerze przyznaję, że też się do nich nie zaliczam. Nie dałabym rady publikować codziennie czy nawet co 2-3 dzień. Średnio czytam z 5 książek w miesiącu i tyle. Musiałabym jakoś bardzo się sprężać, żeby czytać więcej, a przecież nie o to chodzi, żeby blog zamienił się w smutny obowiązek.



    Spontaniczność również sobie cenię, a w zasadzie to taką wolność, bo właśnie jak miałam całą kolejkę recenzenckich do przeczytania, to książki były obowiązkiem a nie przyjemnością. Teraz współpracuję tylko z Muzą, ale oni nie gonią w ogóle w sprawie terminów. "Cięcie" dostałam baardzo dawno temu, na pewno ponad pół roku minęło, a przeczytałam dopiero teraz, bo dopiero teraz miałam na to ochotę :) Także bardzo dobrze Cię rozumiem :) A, że czytelnicy czasami odchodzą, no trudno. Jedni odejdą, ale na ich miejsce przyjdą inni, a co najważniejsze zawsze uzbiera się jakieś stałe grono, na które można liczyć :) Widzę, że mamy takie samo podejście do blogowania :D Też uważam, że przede wszystkim ma to sprawiać przyjemność mnie i nie wyobrażam sobie, że piszę byle co, tylko po to, żeby wpis pojawił się na stronie.


    Myślę, że jest to wyzwanie, a na dodatek mam jeszcze masę innych rzeczy, które muszę robić, jeśli chce te studia ciągnąć. Ale to już dyskusja na inną okazję, nie będę przynudzać doktoranckimi smutami :))



    Ach ten Wiesiek, ma coś w sobie :) Zastanawiam się czy pojawi się następna gra umiejscowiona w tym świecie. Mój chłopak obstawia, że będzie gra z Ciri, w sumie nie miałabym nic przeciwko :)


    Wiem, że na pewno nie zachwieję twoją opinią, ale to zawsze przykro czytać, że lubiany pisarz komuś nie podpasował. Ale... nie martwię na zapas, bo dzisiaj poczytałam ze 2 godziny i muszę przyznać, że nie jest źle. Wciągnęła mnie ta historia :) Bardzo się cieszę, że bohaterka jest kobietą pod trzydziestkę, a nie nastolatką. No i nie ma trójkąta miłosnego! (jak na razie :P) Na pewno będę na coś tam marudzić, ale w gruncie rzeczy nie mogę się przyczepiać do pewnych rzeczy, bo to tak jakbym narzekała, że w kryminale trup ściele się gęsto. Każdy gatunek rządzi się swoimi prawami, więc moja ocena też jest do tego dostosowana. Wow, 14 tom? No to nieźle! Jeśli polubię się z Nalini to będę miała, co czytać, no i wreszcie sięgnę po anglojęzyczne powieści, bo na naszym rynku jej książek raczej nie ma.

    OdpowiedzUsuń