sobota, 3 października 2015

"Aplikacja" Lauren Miller

Mamy rok 2015 i już ciężko nam sobie wyobrazić życie pozbawione komórek, komputerów, ogólnie tej rozwiniętej technologii. Sama niejednokrotnie wracałam do mieszkania, bo zapomniałam telefonu, ryzykując tym samym spóźnienie. Kilka dni bez komputera, to jak kilka pierwszych dni po rzuceniu palenia... I nieraz zdarzyło mi się pomyśleć, że to przywiązanie do rzeczy jest przerażające i do niczego dobrego nie prowadzi. 

Lauren Miller, autorka "Aplikacji", nie poprzestała tylko na chwilowym zamyśleniu nad tym naszym przywiązaniem do technologii. Stworzyła powieść tak samo przerażającą, jak i, niestety, w wielu aspektach przypuszczalnie proroczą.

Rok 2032, nie tak znowu daleka przyszłość, a jednak zdaje się, że ludzie w ogóle jeszcze istnieją tylko i wyłącznie dzięki nowoczesnej technologii jaka zdominowała absolutnie każdą sferę ich życia. Aplikacja Lux jest wstanie podjąć takie decyzje jak proste "co zjeść na śniadanie", aż po tak ważne jak "na jakie studia pójść, by odnieść życiowy sukces". Kalkuluje, sprytnie oblicza, wie więcej, niż można by podejrzewać. Dzięki niej, a właściwie przez nią, w ludziach zaczyna skutecznie zanikać coś, co wyróżnia nas najmocniej spośród innych mieszkańców naszej planety, a mianowicie – myślenie. Teoretycznie to zrozumiałe i całkiem logiczne skoro wszystko spoczywa teraz na barkach jednej sprytnej aplikacji. Koniec z zamartwianiem się, nieprzespanymi nocami, niepewnością jutra czy prostym niepokojem o własny los. Lux jest wstanie pokierować człowiekiem tak, by był szczęśliwy. I tylko czasem, i tylko w przypadku nielicznych, na przekór Luxowi wychodzi zwątpienie. Głos w głowach ludzi, którzy z jakichś względów nie przystosowali się do obecnych standardów życia. Podobno to objaw choroby, którą należy leczyć...

Gdy więc Rory słyszy zwątpienie po raz pierwszy jest przerażona. Dostała się do Theden – prestiżowej szkoły dla wybitnie inteligentnych ludzi, a ten głos w jej głowie, głos raz po raz zaprzeczający wszystkiemu, co mówi Lux, nie wróży niczego dobrego. Wszystko się jednak zmienia, gdy dociera do niej, że aplikacja w jej telefonie, to coś więcej niż zaawansowany program. Wszystko, w co dotąd wierzyła rozpada się na drobne kawałki i nagle to właśnie na niej spoczywa odpowiedzialność za losy ludzkości.

Będę szczera. Czytanie tej książki było jak jedzenie krówek mordoklejek – są pyszne, ale lepiej spożywać je w samotności inaczej skazani jesteśmy na seplenienie, albo wręcz zupełne wyłączenie z rozmowy. W skrócie – słodko gorzkie doświadczenie, a jednak ciężko powiedzieć, że się ich nie lubi. "Aplikacja" to połączenie dystopii z thrillerem, powieścią przygodową, trochę sensacyjną, trochę szpiegowską, na dodatek w iście młodzieżowych klimatach, bo główna bohaterka – i głos opowiadający całą historię – ma tylko szesnaście lat. Młodzieńcze lata mam niestety dawno za sobą i bywały momenty, kiedy od przewracania oczami bolały mnie gałki oczne, a myśli wypełniały przekleństwa. I zanim Wy zaczniecie marudzić przypomnę tylko, że to książka kierowana do młodzieży, traktująca o młodzieży... Więc problemem jest tu raczej moja odległa metryka urodzenia, a nie książka, czy sama Rory. Stara du**a ze mnie, co poradzić? Na pocieszenie dodam, że moja irytacja była najmocniejsza tylko na początku - potem nie miałam na nią czasu!

Autorka wynagrodziła mi bowiem to, co irytujące, świetną akcją. Z początku wszystko idzie bardzo wolno, ale wierzcie mi, kiedy w końcu przyśpiesza, ciężko złapać oddech. Jedna intryga przechodzi w drugą, a kiedy już nam się wydaje, że wszystko wiemy, wszystko rozgryźliśmy i myślimy sobie, że jesteśmy tacy inteligentni, sprytni i przewidujący, akcja znowu gubi obrany wcześniej bieg. 

Podsumowując; "Aplikacja" Lauren Miller, to swoista mieszanka przerażającej wizji przyszłości zdominowanej przez technologie, jaką dzisiaj uważamy za niewinną, wręcz pomocną, z młodzieżowym thrillerem. Zagadki, intrygi, pędząca akcja oraz szczypta romansu na dokładkę. To z całą pewnością nie jest ten typ powieści, którą można czytać bez całkowitego skupienia – akcja na to zwyczajnie nie pozwala. 

Polecam!

Moja ocena: 7/10

Przedsprzedaż TUTAJ 

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu Feeria!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz