niedziela, 8 listopada 2015

"Playlist for the Dead.Posłuchaj a zrozumiesz" Michelle Falkoff

Śmierć to trudny temat. Zawsze. Kiedy jednak słyszymy o śmierci kogoś, kto ledwie rozpoczął swoje życie, nie zdążył rozwinąć skrzydeł i prawdziwie pofrunąć, wszystko zdaje się jeszcze gorsze. Dodać do całości tragiczną formę śmierci i cóż, niekiedy zwyczajnie brakuje słów.

Jest za to muzyka.

"Najpierw była impreza. Potem bójka. Następnego ranka Hayden, najlepszy przyjaciel Sama, nie żyje. Zostawił tylko playlistę z dołączonym liścikiem: "Dla Sama – posłuchaj, a zrozumiesz". Chcąc poznać prawdę o tym, co się wydarzyło, Sam musi polegać na piosenkach z listy i własnych wspomnieniach. Z każdym kolejnym utworem jednak uświadamia sobie, że jego pamięć nie jest tak wiarygodna, jak sądził. I że uda mu się poskładać historię swojego przyjaciela z rozrzuconych kawałków tylko wtedy, gdy wyjmie z uszu słuchawki i otworzy oczy na ludzi dookoła. I że to może zmienić jego własną historię."*

Przyznam się na wstępie, że bałam się tej książki. Kiedy deklarowałam chęć jej zrecenzowania kilka dobrych tygodni temu, jeszcze nie wiedziałam, że gdy wreszcie będę miała ją w rękach, temat śmierci kogoś bliskiego będzie mi tak bliski, a moje własne rany nazbyt świeże, by ze spokojem, przynajmniej jako takim, czytać tę powieść.

Na szczęście "Playlist for the dead" to historia wyważona, przemyślana, a zarazem naszpikowana emocjami, które mają jedno główne zadanie: pochwycić czytelnika w swoje sidła i wypuścić dopiero wtedy, gdy dotrze do ostatniej strony, przeczyta ostatnie zdanie i słowo. Poza tą brutalną i smutną stroną powieści, mamy również część pełną niewiadomych i tajemniczych zagadek, które możemy w raz z Samem odkrywać, by choć na jeden krótki moment odetchnąć i odciąć się od świadomości tego głównego wątku. Od śmieci wokół której przecież to wszystko się toczy.

Co się stało tamtego wieczoru? Co takiego popchnęło Heydena do samobójstwa? Kogo to była wina? A może wina leży w zupełnie innym miejscu, niż to, które wydaje się oczywiste?

Pytania się mnożą jeszcze szybciej, niż pozyskiwane przez Sama informacje. A wszystko to w akompaniamencie wyjątkowej muzyki, z której również wiele można wyczytać – szczególnie już po skończeniu książki, kiedy ma się w głowie pełen obraz sytuacji w jakiej znaleźli się bohaterowie. Wtedy to teksty wszystkich utworów zgrywają się w całość. Piękną, smutną, przeżerającą momentami całość.

Podsumowując: "Playlist for the dead" to książka nie tylko o śmierci. Mamy tu bowiem wiele o bólu, o stracie, o poczuciu winy, o chęci odcięcia się od swoich własnych emocji z prostego strachu przed tymi, które mogłyby nas zranić. Mamy ofiary, oprawców, jest skrucha i chciałoby się powiedzieć, zwykła, ludzka ślepota. Ta historia to swoista karuzela kontrastów, które jednych odrzucą, jeszcze innych zachęcą, a wybranych rozłożą na łopatki. Ja stanowczo zaliczam się do tej trzeciej grupy.

Moja ocena: 7.5/10

Książkę można kupić... TU

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu Feeria.

*źródło opisu: Wydawnictwo Feeria Young, 2015



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz