wtorek, 1 grudnia 2015

Wyki konkursu - "Złota krew" i "Złoty syn"

Najpierw sądziłam, że zadałam Wam za trudne pytanie i trochę żałowałam swojego wyboru, bo zawsze przyjemniej, gdy do konkursu zgłasza się większa ilość osób. Ale potem zaczęłam czytać Wasze odpowiedzi i stwierdziłam, że bym sobie chyba nie poradziła z wyborem, gdyby uczestników było więcej. Jestem zachwycona waszą wyobraźnią i kreatywnością! I gdyby to było tylko możliwe, wszyscy dostalibyście książki. 

Niestety, muszę wybrać tylko 4 osoby. Skoro po "Złotego syna" zgłosiły się tylko 2 osoby (a do rozdania mam 3 książki), to ktoś z pozostałych wygranych dostanie bonusowo i drugi tom (czyli komplet), ale kto – niech to będzie niespodzianka!

No dobra, więc bez zbędnego przedłużania...

"Złotą krew" wygrywają:

Patrycja Waniek 

"Z głośników w muzeum rozległ się dźwięk:
-Tn bkt t "kszk". Kds zwn jj d cztn. P c? N wm. Trz nkt n m rzszfrwc znkw. Skrtmw n znj nktrch z ltr. N wm, p c n słżł.
Co na naszą współczesną mowę można by przetłumaczyć 
(Ten obiekt to "książka". Kiedyś używano jej do czytania. Po co? Nie wiemy. Teraz nikt nie umie rozszyfrować znaków. Skrótmowa nie uznaje niektórych z liter. Nie wiemy, po co one służyły.) 

Skrótmowa powstała, by ograniczyć ilość czasu na porozumiewanie się, nadać jej prostoty. Młodzież szybko wciągnęła się w nową formę wyrazu, na forach internetowych, portalach społecznościowych pisano tylko tym prostym, coraz łatwniej rozumianym stylem. Powoli językowi odbierano całą jego barwę, wyrazistość. Wiadomości, czy rozmowy, które prowadzono, musiały być rzeczowe, odebrao im wszelką emmocjonalność. Autorzy przestali by konieczni, gdyż ich twórczość odbiegała od norw języka współczesnego. Społeczeństwo, szczególnie grupy blogerów, początkowo starało się walczyć o stary język, o książki, o ich uratowanie. Fanatycy nowej mody nie pozwolili jednak na to. Wszystkie książki z bibliotek, księgarni zostały spalone. 100 lat po tych wydarzeniach, czyli w roku 2715, książki są ściśle ukryte, a coraz mniejsza liczba ludzi potrafi odczytać je w niezmienionej formie. Wiedza ta jest ściśle chroniona i przekazywana z pokolenia na pokolenie. Czytelnictwo wciąż żyje, jednak ukryte, w podziemiach."

oraz bookworm

"W 2715 roku, kiedy domy są latającymi bazami, ludzie przemieszczają się dzięki elektronicznym skrzydłom, a większość codziennych czynności wykonują roboty, krążą legendy o pradawnej sztuce czytania. Mówi się, że 700 lat temu każdy człowiek potrafił czytać, a umiejętność ta pozwalała przeżywać im nie tylko niezwykłe przygody, ale też pobudzała kreatywność i wyobraźnię. Teraz tylko nieliczni mają szansę zgłębić tę sztukę na Uniwersytecie, gdzie niestety dostać mogą się tylko wybrani. Mówi się, że kiedy ludzi czytali, byli dla siebie milsi, wrażliwsi, bardziej otwarci i wiedzieli co to uczucia. Dlatego nieliczni, którzy studiują czytelnictwo na Uniwersytecie dążą do odtworzenia książki i rozbudzenia uśpionej w ludziach sztuki czytania. Uważają, że ludzkość dzięki temu mogłaby się otrząsnąć z marazmu i znieczulicy, jaka ogarnęła świat.

A myśląc nieco optymistyczniej.. Myślę, że sztuka czytania w ciągu 700 lat przetrwa, nie wiadomo tylko w jakiej formie. Czy ludzie będą wiedzieć, co to papierowa książka? Gdyby 700 lat temu ktoś powiedział ówczesnemu człowiekowi że w XXI wieku książki będą drukowane na pięknym papierze, oprawiane w wyszukane okładki, a wszystko to za pomocą maszyn, czy ktoś by uwierzył? Pewnie nikt nie wiedział by nawet o czym ten ktoś mówi. Kilkadziesiąt lat temu, gdyby ktoś powiedział o ebookach prawdopodobnie spotkałby się też z niemałym zdziwieniem. Myślę, że za 700 lat książki będą funkcjonowały w innej formie, jeszcze niepojętej dla nas obecnie, być może będą angażowane w czytanie inne zmysły, być może książki będą czymś na kształt hologramów? Kto wie? Mam głęboką nadzieję, że sztuka czytania i książki nie zanikną, ale i tak pozostaje we mnie trochę obawy, że ziścić się może ten pierwszy scenariusz. "

Któraś z Was dostanie również "Złotego syna" :) 

"Złotego syna" wygrywają:

Klaudia W

"Nasza dziennikarka Susan Jones wczoraj przeprowadziła wywiad z panem Brandon’em Broks’em, jednym z kolekcjonerów papierowych książek.
„Papierowe książki były bardzo popularne kilkadziesiąt lat temu” – oznajmia pan Broks – „Były nawet sklepy tzw. księgarnie, w których można było je kupić.”
W dzisiejszych czasach to wprost nie do uwierzenia! Owszem, książki są popularne, ale w formie małych dysków (symulacji), które podłączamy do symulatora, a dzięki niemu przenosimy się do historii opisanej w danej symulacji i przeżywamy ją razem z bohaterami.
Symulacje są łatwo dostępne i niezbyt drogie. W dzisiejszych czasach (kiedy mamy plecaki odrzutowe, latające platformy oraz liczne roboty) nie są one niczym niezwykłym, to coś normalnego i powszechnie znanego oraz lubianego.
Pan Brandon posiada niezwykłą kolekcję papierowych książek, niektóre pochodzą nawet z XX wieku! „Lubię od czasu do czasu przeczytać taką książkę, to niezwykły i oryginalny sposób spędzania wolnego czasu. Kolekcjonowanie ich to dla mnie przyjemność i moje hobby, zajmuję się tym już od 45 lat. Wiele moich „papierowych przyjaciółek” sprzedałem innym kolekcjonerom i muzeom, w których możecie je zobaczyć. Dla każdego kolekcjonera najtrudniejszą rzeczą jest zachowanie takich książek w dobrym stanie, ponieważ są bardzo stare, ale staram się jak mogę. Chciałbym zostawić po sobie wielką kolekcję, która pokazałaby kolejnym pokoleniom sposób myślenia ludzi sprzed kilku wieków oraz historie jakie tworzono w tamtych czasach.” – mówi pan Brandon.
Gorąco zachęcamy Państwa do obejrzenia takich książek. Zapraszamy do Muzeum Kultury i Tradycji Ludzi Sprzed VII Wieków przy Alei 17, gdzie mogą Państwo zobaczyć je na własne oczy. Polecamy również symulację „Historia czytelnictwa”, którą można kupić w niemal każdym symul-shopie. "

oraz Randaksela 

"Odpowiedź: Za 700 lat oczywiście że książki będą w formie papierowej. Owszem będą zwolennicy nowych technologii np czipów w głowach które będą czytać za nas i przekazywać nam obrazy do mózgu. Ale będzie istniała grupa ludzi którzy nie będą tego pochwalali. Będą wiedzieć, że nowe technologie to nowy sposób inwigilacji obywatela, a oni nie chcą być szpiegowani. Książki w formie papierowej mogą być wybawieniem. Co zostało napisane na papierze, zostanie w takiej formie do chwili zniszczenia. Książki w formie elektronicznych czipów (lub innych zjawiskowych wynalazków ułatwiających ludziom życie) łatwiej zmieniać, wystarczy jeden klik i książka na całym świecie ma zmienione zdanie, wyraz czy niewygodne dla rządu informacje. Forma papierowa zapobiega temu, a niektórzy ludzie będą tego świadomi. Dlatego książki papierowe będą istniały, mogą być nielegalne ale będą istniały. W końcu istnieją od tysięcy lat. 
Możliwe też, że po prostu będą dostępne różne formy czytania i każdy będzie mógł sobie wybrać. Papier, czytnik czy słuchowisko. Bo będzie ważne samo czytanie, a nie sposób w jaki literki przedostaną się do naszego mózgu."

Gratulacje!



Dziewczyny, Wasze odpowiedzi mnie rozbroiły. Wyśmienita robota! 
Czekam na Wasze adresy! 

Jeszcze raz dziękuję sponsorowi konkursu - wydawnictwu Drageus!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz