wtorek, 1 marca 2016

"Rubieże imperium. Tom 2: Żar tajemnicy" Rafał Dębski


"Żar tajemnicy" Rafała Dębskiego to książka, która musiała trochę poczekać, by zyskać moją uwagę. Science fiction to bowiem gatunek, na który muszę mieć prawdziwą ochotę, by być wstanie go należycie docenić.
"Kapitan Aidan Samuels nigdy nie był i raczej nie będzie ulubieńcem możnych tego świata. O nagrodach, zaszczytach, spokojnym życiu, łasce cesarza i jego urzędników może spokojnie zapomnieć. Zamiast odpocząć, zostanie wysłany w kolejną misję, która ma pomóc wyjaśnić, czym są tajemnicze zjawiska pojawiające się w kosmosie.
Wyprawa badawcza czterech niszczycieli przekształca się w bezpardonową łomotaninę z flotą piratów, a Aidan Samuels i inni kapitanowie muszą wykazać się po raz kolejny hartem ducha i zimną krwią. Do tego dochodzą knowania i intrygi, wojny cesarskich buldogów pod dywanem oraz zmagania wpływowych koterii. Nawet don Sebastian Lerma, wielki inkwizytor i zaufany człowiek cesarza, nie może czuć się bezpiecznie w tym wrzącym kotle. Jakby tego było mało, Samuels ma na pokładzie zepsute arystokratyczne jajo, potomka wielkiego rodu, który pała do kapitana szczerą, absolutnie niepozbawioną podstaw nienawiścią.
Czy „Sirene” i jej niepokorny oraz cokolwiek szalony dowódca poradzą sobie z nowym wyzwaniem?"*
Pod wieloma względami „Żar tajemnicy” zachowuje poziom tomu pierwszego. Bohaterów charakteryzuje podobny sposób bycia, dialogi wciąż bawią, a sam kapitan Samuels nieodmiennie mnie intryguje. Gdybym jednak musiała wybrać, to właśnie drugą część jego przygód wskazałabym jako tą odrobinę lepszą. 

Międzygwiezdne walki, pościgi i abordaże – na to byłam przygotowana. Tajemnicza materia przez którą mój ulubiony kapitan nie ma chwili spokoju – brzmi niejako znajomo. Technologia pomieszana z religią – nadal jestem pod wielkim wrażeniem tego połączenia. 

Pojedynek na szpady w stanie nieważkości i cała historia z tym związana dodała jednak tej książce tak wiele smaczku, że do samego końca czułam ten cudowny, specyficzny dla tego świata klimat. 

Science fiction rządzi się swoimi prawami, a połączenie tego z kulturą rodem z XVII-XVII wieku wypada w mojej ocenie fenomenalnie. To tak, jakby przenieść dawną hiszpańską arystokrację daleko w przyszłość, zaszczepić w nich technologię, ale pozostawić im ich starodawną mentalność. Dodanie do tego wszystkiego mocnego, religijnego wątku stworzyło coś wyjątkowego. I właśnie to sprawia, że uniwersum stworzone przez Dębskiego jest tak intrygujące. 

Nie można też zapominać o Sebastianie Lermie, choć to kapitan Samuels prawdziwie skradł moje kobiece serce. Gdy Aidan za jego rozkazem bada tajemnicze skupisko energii, Lerma musi sobie radzić z intrygami i walką o własne stanowisko przez co nie ma w tej książce czasu na nudę. 

Na koniec kilka słów o stylu autora... Bardzo trudno jest wpleść w tekst przekleństwa w taki sposób, by pomagały budować charakter bohatera, potęgowały jego emocje w danej sytuacji, a przy tym nie odstraszały i nie raziły. Rafałowi Dębskiemu wyszło to znakomicie, uczynił z przekleństw swoich pomocników i wyszło to książce na dobre. Ekipa Samuelsa nie byłaby taka sama bez nich! 

Co mogłabym zaliczyć do wad? Brak wątku romantycznego, choć jest z kim, gdzie i jak! Podczas czytania moja wyobraźnia szalała i w myślach pytałam autora dlaczego nie pociągnął danej sceny/myśli Samuelsa nieco dalej... No co ja poradzę na to, że jestem kobietą, romantyczką i gdzie się tylko da dostrzegam "możliwości"? Rozumiem jednak, że to nie ten typ powieści, więc i ta wada tak naprawę jest tylko delikatnym minusem, drobną rysą na całości, której absolutnie nie należy brać pod uwagę chyba, że szuka się romansu. 

Podsumowując; czytanie „Żaru tajemnicy” było kolejną fascynującą podróżą do świata, który jednocześnie mnie przeraża i fascynuje. Momentami zabawna, momentami przerażająca. Pełna akcji, politycznych intryg i prywatnych porachunków. I wszystko to w doborowym towarzystwie. Z pewnością przypadnie do gustu fanom gatunku, ale i nie tylko, bo to nie tylko science fiction. W tej historii jest tak wiele innych wątków, poruszanych kwestii i problemów, że każdy może tu znaleźć coś dla siebie. 

Gorąco polecam!

Moja ocena: 7/10

*Opis wydawcy

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu Drageus

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz