niedziela, 27 listopada 2016

Serialowo #1 "SHOOTER"

Twórca: 
John Hlavin
Sieć: USA Network
W rolach głównych:
Ryan Phillippe
Shantel VanSanten
Omar Epps
Cynthia Addai-Robinson
Eddie McClintock
David Marciano


Długo myślałam od jakiego serialu zacząć i nic nie brzmiało tak dobrze jak „Shooter” mający swoją premierę niedawno, bo 15 listopada. Dlaczego uznałam ten serial za idealnego kandydata na otwarcie nowej serii na blogu? A no dlatego, że jest to adaptacja powieści Stephena Huntera o tym samym tytule! Ale po kolei. 

Akcję serialu można zobrazować bardzo prosto. Mamy byłego żołnierza, snajpera, który skończył służbę z ciężkim bagażem doświadczeń, ale i odznaczeń. Bob Lee Swagger (grany przez Ryana Phillippe) jest szczęśliwym mężem i ojcem. Robi wszystko, by odnaleźć się w życiu poza wojskiem, co nie jest do końca takie proste. Pewnego dnia znajomy z wojska, pracujący teraz dla Secret Service, proponuje mu pracę. Zdaje się, że tylko tak doskonały snajper jak Bob może zapobiec zamachowi na prezydenta Ukrainy wizytującego w USA. Mimo pewnych oporów Bob zabiera się do pracy nie mając pojęcia, że im bardziej się angażuje, tym bardziej z łowcy zamienia się w zwierzynę. 



Seriale uwielbiam nie od dziś i jeśli z jakichś powodów nie mogę odpoczywać czytając, robię to oglądając seriale. Wole je od filmów z wielu względów, ale numerem jeden na tej liście powodów jest prosty fakt - trwają dłużej, a twórcy mają czas na prawdziwe przybliżenie widzowi bohaterów i całej historii.

Zwykle bardzo szybko orientuje się, czy coś mi się spodoba, czy też nie. W przypadku „Shootera” wystarczyły mi dwa zdania opisujące fabułę by mieć pewność, że to coś dla mnie. Takie słowa klucze jak: były wojskowy, snajper, thriller konspiracyjny oraz główny bohater grany przez Ryana Phillippe zrobiły swoje. Obejrzałam dwa odcinki, jeden po drugim, i wprost nie mogę się doczekać następnego!

„Shooter” prezentuje dokładnie to, co dobry serial mieć powinien. Świetną, intrygującą historie pełną nieoczekiwanych zwrotów akcji, bohaterów wzbudzających emocje widza, genialną obsadę oraz zdjęcia pozwalające po prostu wsiąknąć w świat głównego bohatera, śledząc z zapartym tchem jego losy. 



Jak wspomniałam wcześniej serial jest adaptacją książki „Strzelec” Stephena Huntera:

Zdobywca nagrody Pulitzera Stephen Hunter w swojej najgłośniejszej powieści łączy kilka amerykańskich mitów: niepokornego i zuchwałego Południa, dzikiego Zachodu ery rewolwerowców, przegranej przez polityków a wygranej przez żołnierzy wojny w Wietnamie, spisku na życie prezydenta Kennedy’ego przez tzw. lobby przemysłowo-militarne, zaangażowania USA w brudne wojny w trzecim świecie. Jednak siłą „Strzelca” jest niepokorny, niezwykle kompetentny, opanowany i jednocześnie prawy snajper piechoty morskiej, bohater z Wietnamu Bob Lee Swagger.*


Książki nie czytałam, niewiele o niej wiem, jednak zamierzam ją upolować. To jak najbardziej moje klimaty. Mogę sobie tylko gdybać, ale serial wydaje mi się bardzo luźną, a na pewno odświeżoną wersją książki, więc nie powinno to ze sobą kolidować. 

„Shooter” jest również powiązany z filmem z 2007 o tym samym tytule. W rolę głównego bohatera wcielił się tu nieoceniony Mark Wahlberg, co akurat dla mnie tylko podkręca atmosferę.



Po dwóch obejrzanych odcinkach trudno powiedzieć jaki będzie cały sezon, jednak po tym, co zobaczyłam żywię ogromną nadzieję na coś naprawdę dobrego. To z pewnością jedna z najlepszych produkcji jaka wyszła w ostatnim czasie, przynajmniej w mojej ocenie. Jeśli lubicie thrillery konspiracyjne o wojskowym klimacie to „Shooter” jest jak najbardziej dla Was. Ja jestem zachwycona i gorąco go Wam polecam. 


*Opis wydawcy


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz